84. Na tatrzańskim szlaku … u stóp Łomnicy

WITAM SERDECZNIE i kontynuuję relację z sierpniowego wędrowania po tatrzańskich szlakach :)

Trzeciego dnia wyjazdu dla odmiany udaliśmy się na Słowację. Granicę przekroczyliśmy w Jurgowie i pojechaliśmy do miejscowości Tatrzańska Łomnica (Tatranska Lomnica). Marzyło nam się, by wjechać na szczyt Łomnicy, ale niestety nie udało się. Po pierwsze tego dnia wjechanie na sam szczyt było niemożliwe – był wtorek rano, a bilety można było kupić dopiero na piątek, a po drugie przeraziła nas cena (przeliczając euro na złotówki zapłacilibyśmy prawie 600 zł), na taki wydatek nie byliśmy przygotowani. Koniec końców zakupiliśmy tylko bilety, by następnego dnia już bez stania w kolejce wjechać szybko na Skalnate pleso (na tym odcinku kolejka jeździ często i bilety są tańsze). Przez te perypetie biletowe tego dnia już nie opłacało się ruszać na szlak – zrobiliśmy więc sobie dzień ulgowy :) Najpierw był spacer po Tatrzańskiej Łomnicy, a następnie po Bukowinie Tatrzańskiej, w której przypominam mieszkaliśmy 😉

I nastał czwarty dzień – znaną nam już drogą pojechaliśmy ponownie do Tatrzańskiej Łomnicy. Samochód zaparkowaliśmy na bezpłatnym parkingu niedaleko kas biletowych.  Kolejką linową wjechaliśmy na Skalnate pleso (oczywiście na nogach też można wejść) i znaleźliśmy się u podnóża wspaniałej, majestatycznej Łomnicy :)

Łomnica (słow. Lomnický štít) to drugi co do wysokości (2634 m n.p.m.) po Gerlachu (2655 m n.p.m.) wybitny szczyt Tatr, położony w słowackiej części Tatr Wysokich.

Łomnica położona jest w bocznej grani odchodzącej na południowy wschód od grani głównej w Wyżnim Baranim Zworniku (Vyšná Barania strážnica) w masywie Baranich Rogów (Baranie rohy).

Łomnica góruje nad: Doliną Małej Zimnej Wody, Doliną Łomnicką (Skalnatá dolina), Miedzianą Kotliną (Medená kotlina). Po północnej stronie szczytu położony jest Miedziany Śnieżnik.

Do 1870 r. Łomnica była najczęściej odwiedzanym szczytem Tatr Wysokich. Również obecnie należy do najpopularniejszych szczytów tatrzańskich. Związane jest to ze zbudowaniem w latach 1936–1940 napowietrznej kolejki linowej z Tatrzańskiej Łomnicy.  Czerwone wagoniki fajnie wyglądają na tle szarych skał 😉

Ze Skalnate pleso można wyciągiem krzesełkowym wjechać na Łomnicką Przełęcz :) Bilety można zakupić w kasie w Tatrzańskiej Łomnicy, albo na Skalnate pleso.

Łomnicka Przełęcz (słow. Lomnické sedlo) – przełęcz położona na wysokości 2190 m n.p.m., pomiędzy Łomnicką Kopą a Wielką Łomnicką Basztą w bocznej grani odchodzącej na południe w wierzchołku Łomnicy od długiej południowo-wschodniej grani Wyżniego Baraniego Zwornika. Jest to jedna z najliczniej odwiedzanych przełęczy słowackich Tatr Wysokich, z racji swojej bardzo łatwej dostępności (prowadzi na nią wyciąg krzesełkowy znad Łomnickiego Stawu). Z przełęczy poprowadzony jest stok narciarski, który biegnie zboczem Łomnickiej Grani. Z Łomnickiej Przełęczy można dostać się na Łomnicę, jednak jest to ścieżka nieznakowana, dostępna jedynie z uprawnionym przewodnikiem.

Na zdjęciu poniżej widać słupy wyciągu krzesełkowego na Łomnicką Przełęcz 😉

A na kolejnym zdjęciu obserwatorium astronomiczne znajdujące się nad Łomnickim Stawem, na wysokości 1786 m n.p.m.

Budynek został wybudowany w latach 1940–1943. Pomysłodawcą i pierwszym kierownikiem (1943–50) był czeski astronom i klimatolog Antonín Bečvář. Na jesieni 1943 r. obserwatorium mogło rozpocząć działalność. W 1950 r. powstała dodatkowa placówka w Tatrzańskiej Łomnicy, w 1960 r. zaś obserwatorium meteorologiczne na Łomnicy poszerzono o część astronomiczną. Od 1953 r. placówka nad Łomnickim Stawem jest pod opieką Słowackiej Akademii Nauk.

I najwyższa pora bym pokazała Wam Łomnicki Staw (słow. Skalnaté pleso) :)

Nazwa Łomnickiego Stawu pochodzi od przepływającego przez niego Łomnickiego Potoku, zwanego dawniej po prostu Łomnicą (od niego też wzięły się nazwy szczytu Łomnicy, Doliny Łomnickiej i miejscowości Wielka Łomnica i innych).                     Łomnicki Staw położony jest na wysokości 1751 m n.p.m. (według innych źródeł 1754), zajmuje powierzchnię 1,23 ha (212 metrów długości i 85 metrów szerokości), a maksymalna głębokość wynosi 2 metry (według innych źródeł nawet 4,2 metra. Wskutek czynników klimatycznych, a także działalności człowieka (prowadzonej w pobliżu budowy), zaczął wysychać. W latach 30. i 50. XX wieku przeprowadzono próby przeciwdziałania temu (uszczelnianie), nie przyniosły jednak one na razie rezultatu. Woda pojawia się w stawie okresowo – szczególnie wiosną i po obfitych opadach. Wody dostarcza także potok Łomnica (Skalnatý potok), ale on również często wysycha. Wahania poziomu wody i wielkości stawu są zatem częste, a podane dane na temat wielkości stawu mogą być jedynie orientacyjne.

W Tatrach jest wiele takich „suchych” stawów… mieliśmy szczęście, bo jak na sierpień w Łomnickim Stawie było nawet sporo wody 😉

Obok stawu powstały stacje kolejki: górna stacja kolejki linowej na Łomnicę z Tatrzańskiej Łomnicy na szczyt Łomnicy (wybudowana w latach 1936–1940) oraz wyciągu krzesełkowego na Łomnicką Przełęcz (2190 m n.p.m.). Ruch turystyczny obsługuje bufet, restauracja i hotel „Encián” :)

Kolejne zdjęcie zostało zrobione podczas obchodzenia wkoło Łomnickiego Stawu :)

W pobliżu Łomnickiego Stawu w Dolinie Łomnickiej (Skalnatá dolina), na wysokości 1751 m n.p.m. położone jest Schronisko Łomnickie (słow. Skalnatá chata).                      Początki schroniska datuje się na rok 1841, utworzono tu wtedy skalną kolebę służąca jako schronienie dla turystów, znajduje się ona na tyłach dzisiejszego schroniska. Regularnym schroniskiem chata stała się w 1914 r., kiedy to rozbudowano ją i przebudowano.

Ostatnie już spojrzenie na Łomnicę i znakowaną czerwono Magistralą Tatrzańską poszliśmy do Schroniska Zamkovskiego w Dolinie Małej Zimnej Wody :)

Bardzo przyjemna trasa, widoki piękne :)

Schronisko Zamkovskiego (słow. Zamkovského chata, Zamka) – tatrzańskie schronisko położone na wysokości 1475 m n.p.m. w słowackiej części Tatr Wysokich, w Dolinie Małej Zimnej Wody (Malá Studená dolina).                                                                       Schronisko w latach 1942–1943 wybudował István Zamkovszky (Štefan Zamkovský) – węgierski taternik i przewodnik tatrzański słowackiego pochodzenia. Zamkovskiemu schronisko zostało odebrane w 1948 r. przez władze Czechosłowacji, które obiektowi nadały imię kapitana Nálepki (Nálepkova chata), partyzanta niezwiązanego z Tatrami. Pierwotna nazwa schroniska została przywrócona dopiero w 1992 r., budynek został też oddany wnukowi Zamkovskiego, Stanislavowi Tichemu.                                              Dzisiaj schronisko dysponuje 28 miejscami noclegowymi, a gospodarzem schroniska jest Jana Kalinčíková. Przy schronisku na Małej Zimnej Wodzie została wybudowana mała elektrownia.

Fajna miejscówka – zrobiliśmy tam sobie zasłużone odpoczynek :) i dalej w drogę 😉

Kolejnym miejscem odpoczynku był Rainer domek. To najstarsze schronisko górskie w Tatrach Wysokich. Znajduje się w pobliżu górnej stacji kolejki linowej na Hrebienok przy ujściu Wielkiej Doliny Zimnej . Zostało założony w 1863 przez niemieckiego hotelarza Johanna Georga Rainera.

Wędrując dalej doszliśmy do ostatniego już tego dnia schroniska zwanego Bilikova Chata :)

Bilikova Chata (1255 m.) znajduje się tuż pod centrum Hrebieniok w leśnej części Doliny Staroleśnej na południowo-wschodnim stoku Sławkowskiego Szczytu.                             W miejscu obecnego schroniska stała od roku 1875 prosta chata Rużenina. W roku 1884 dostawiono do niej większe schronisko. Po pożarze obydwóch obiektów (w roku 1893)właściciele spółki leśnej ze Spiskiej Soboty postawili dwa nowe hotele, które jednak w roku 1927 spłonęły. Tę turystyczną osadę ze względu na bliskie sąsiedztwo potoku Zimna Woda nazywano Sanatoriami Studenopotockimi (błędnie Studenovodskými).  Obecne schronisko Bilikowa Chata oddano do użytku w roku 1934 (pierwotnie nazywaną Guhrową Chatą). Schronisko oznaczono tablicą pamiątkową na cześć Pawła Bilika (1916 – 1944), funkcjonariusza straży granicznej, narciarza, sportowca, którego podczas II Wojny Światowej Niemcy wzięli do niewoli w czasie akcji zbrojnej nad Górnym Smokowcem i stracili na zamku w Kieżmarku.

I ostatnie już zdjęcie, a na nim jeden z kilku wodospadów w Dolinie Zimnej Wody (słow. Studená dolina), którą to schodziliśmy (żółtym szlakiem) do miejscowości Tatrzańska Leśna, a stamtąd tzw. Drogą Wolności powróciliśmy do Tatrzańskiej Łomnicy, gdzie na parkingu stał nasz samochód.

Uwielbiam te górskie rwące wodospady… są urocze :)

Podsumowując – to był bardzo ciekawie spędzony dzień. Łomnica zrobiła na nas wielkie wrażenie, Łomnicki Staw również. Napotkane po drodze schroniska zapewniły przyjemną chwilę wytchnienia po trudzie wędrówki i zarazem zachwyciły swym wyglądem. Tatrzańskie szlaki mają swój niezaprzeczalny urok, a opisaną przeze mnie trasę gorąco polecam Wszystkim wybierającym się na tatrzańskie słowackie szlaki :)

TRASA:                                                                                                                  Tatrzańska Łomnica – Łomnicki Staw (Skalnaté pleso) – Schronisko Łomnickie (Skalnatá chata) – Magistrala Tatrzańska – Schronisko Zamkovskiego (Zamkovského chata) – Rainerowa Chatka (Rainerova chata) – Bilikova Chata – Dolina Zimnej Wody (Studená dolina) – Tatrzańska Leśna (Tatranska Lesna) – Droga Wolności – Tatrzańska Łomnica

POZDRAWIAM CIEPLUTKO :) :) :)

83. Na tatrzańskim szlaku … Czerwone Wierchy

WITAM SERDECZNIE i zapraszam do czytania mojego kolejnego wpisu, a także wirtualnego wędrowania ze mną po tatrzańskich szlakach 😉

Mięśnie rozruszane w Dolinie Strążyskiej i Dolinie Białego, pierwszy szczyt – Sarnia Skała – zdobyty, więc drugiego dnia naszego wakacyjnego wyjazdu w Tatry wybraliśmy się już na dłuższą i ambitniejszą trasę :)

Przez zakorkowane Zakopane jedziemy do Kir. Samochód parkujemy na jednym z kilku znajdujących się tam parkingów i po zakupieniu biletów wchodzimy do Doliny Kościeliskiej. Wakacje, środek sezonu letniego, zapowiada się kolejny upalny dzień, więc na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego wchodzi tłum turystów. Idziemy w tej pielgrzymce Doliną Kościeliską aż do pojawienia się szlaku czerwonego na Czerwone Wierchy (około 20 minut). Szliśmy już kiedyś z mężem tym szlakiem, ale niestety wtedy była straszna mgła, widoczność na dwa kroki, o podziwianiu widoków nie było mowy – teraz jest zupełnie inaczej, aura pogodowa sprzyja :)

Początkowy odcinek szlaku biegnie lasem, ale i tak męczymy się przy podejściu, co kawałek przystajemy, by odpocząć i napić się. Pierwszy dłuższy regenerujący postój robimy sobie pod Upłaziańską Kopką :)

Zregenerowani ruszamy dalej. Szlak nadal cały czas biegnie pod górę, podejście męczy, słońce grzeje, jednak tam wyżej lekko wiejący wiaterek daje ochłodę i wędruje się bardzo przyjemnie :) A widoki, ach, są coraz piękniejsze :)

Na kolejnym zdjęciu widać jak zadowolona, szczęśliwa idę sobie na Ciemniak :)

Ciemniak (2096 m n.p.m.) to najdalej na zachód wysunięty szczyt należący do masywu Czerwonych Wierchów w Tatrach Zachodnich.
Ciemniak wznosi się ponad dolinami: Kościeliską, Tomanową, Tomanową Liptowską, Miętusią i polodowcowym kotłem niewielkiej Doliny Mułowej, do której opadają strome, lecz nieduże urwiska. Nazwa szczytu pochodzi prawdopodobnie od tej właśnie doliny, zwanej dawniej przez pasterzy Doliną Ciemną.

W XIX wieku Ciemniak nazywany był Czerwonym Wierchem Upłaziańskim. Dawniej cały jego północny grzbiet należał do Hali Upłaz i wypasany był aż pod sam wierzchołek. W XIX wieku w Czerwonym Żlebie i Czerwonych Żlebkach funkcjonowały kopalnie rudy żelaza.

Kolejne zdjęcie, a na nim ja z moim młodszym synem – trzeba zaszczepiać miłość do gór i wspinaczki już od najmłodszych lat 😉

Wejście na szczyt nie przedstawia żadnych trudności technicznych i wchodzono na niego od dawna. Pierwsze wejście zimowe miało miejsce w roku 1908. Ze szczytu Ciemniaka szczególnie dobre są widoki na Dolinę Kościeliską i Tatry Zachodnie, widoczne jest też Jezioro Orawskie.

Góry, chmury… nic tylko wędrować i podziwiać :)

Ciemniak zbudowany jest z dolomitów z przeławiceniami wapieni wieku środkowotriasowego, tylko Twardy Grzbiet w górnej części północno-zachodniej grani przykryty jest twardymi skałami krystalicznymi. W stromym stoku zachodnim (od strony Doliny Kościeliskiej) znajdują się liczne skałki, tzw. Rzędy Tomanowe, poprzedzielane Czerwonymi Żlebkami. Te łączą się poniżej w Czerwony Żleb – jedyne północne odgałęzienie Doliny Tomanowej. W wapiennych skałach Ciemniaka znajdują się liczne jaskinie. Największe z nich to: Jaskinia Miętusia, Jaskinia Lodowa w Ciemniaku, Studnia w Kazalnicy Miętusiej, Jaskinia Wysoka za Siedmioma Progami.

Już w połowie lata pędy rosnącego na Twardym Grzbiecie situ skuciny zaczynają brunatnieć, nadając szczytowi czerwone zabarwienie. Szczyt porasta bogata flora, występują tu zarówno rośliny podłoża wapiennego, jak i granitowego. Prof. Władysław Szafer tłumaczył to występowaniem tutaj granitowych żwirów powstałych z rozkładu dawnej pokrywy ze skał krystalicznych. Stwierdzono występowanie m.in. tak rzadkich gatunków roślin górskich, jak: naradka tępolistna, szarota Hoppego, bylica skalna, potrostek alpejski, rogownica szerokolistna, skalnica zwisła, głodek kutnerowaty, mietlica alpejska, sybaldia rozesłana, babka górska, turzyca czarna.

Jak okiem sięgnąć – cudnie :)

Na Ciemniak biegnie szlak turystyczny czerwony – odcinek czerwonego szlaku z Wyżniej Kiry Miętusiej w Dolinie Kościeliskiej przez Polanę Upłaz, Chudą Przełączkę i Ciemniak na Kasprowy Wierch i dalej. Nim to właśnie wędrowaliśmy :)
Dochodzi również szlak turystyczny zielony – zielony przez Twardy Grzbiet, Chudą Przełączkę, Czerwony Żleb i Dolinę Tomanową do schroniska na Hali Ornak. Do Chudej Przełączki biegnie razem ze szlakiem czerwonym :)

Drugi szczyt Czerwonych Wierchów idąc od strony Doliny Kościeliskiej to Krzesanica :)

Krzesanica to szczyt w grani głównej Tatr Zachodnich, najwyższy szczyt zespołu Czerwonych Wierchów.
Krzesanica wznosi się nad polską Doliną Miętusią i słowacką Doliną Cichą. Od wschodu sąsiaduje z Małołączniakiem (2096), oddzielona od niego Litworową Przełęczą (2037 m), od zachodu z Ciemniakiem (2096), oddzielona Mułową Przełęczą (2067 m). Po szczytach tych i przełęczach biegnie granica polsko-słowacka.
Nazwa szczytu pochodzi od północnej ściany zwanej krzesaną. Walery Eljasz-Radzikowski w 1891 r. pisał o niej: „Krzesanica ze ścianą od północy gdyby skrzesaną i stąd tak nazwana”. Północna ściana Krzesanicy o wysokości ok. 200 m jest bardzo stroma. W ścianę tę wcina się polodowcowy kocioł – wisząca Dolina Mułowa.

Krzesanica zbudowana jest z dolomitów z przeławiceniami wapieni wieku środkowotriasowego i jest najwyższym polskim szczyt zbudowanym z takich skał. W ścianach południowych, po słowackiej stronie odkryto ok. 50 jaskiń, najgłębsze z nich mają 166 m :)

Szczeliny skalne porasta tu ciekawa flora roślina wapieniolubnych. Jak podają Kazimierz Zarzycki i Zofia Zwolińska, na szczycie rosną takie rośliny, jak: lepnica bezłodygowa, dzwonek alpejski, kuklik górski, tojad mocny, wierzba zielna i żyłkowana, omieg kozłowiec, dębik ośmiopłatkowy, sasanka alpejska, jaskier alpejski, mak tatrzański oraz 7 gatunków skalnic. Zdarzają się i rośliny kwasolubne, normalnie występujące tylko na granicie (np. sit skucina), a to wskutek tego, że miejscami wapienie pokryte są cienką warstwą kwaśnej gleby powstałej na zwietrzelinie. Z rzadkich w Polsce roślin występujących tylko w Tatrach, i to na nielicznych stanowiskach rosną tutaj: głodek kutnerowaty, goryczuszka lodnikowa, mietlica alpejska, sybaldia rozesłana, skalnica zwisła, babka górska, rogownica szerokolistna, szarota Hoppego.

Dalej wędrujemy po Czerwonych Wierchach i niedługo dojdziemy do kolejnego szczytu – Małołączniaka :)

Małołączniak na wschód sąsiaduje z Kopą Kondracką (2005 m), oddzielony od niej Małołącką Przełęczą (1924 m), na zachód z Krzesanicą (2122 m) poprzez Litworową Przełęcz (2037 m). Jest to dosyć dobrze wyodrębniony szczyt. Wznosi się nad trzema dolinami walnymi: Doliną Cichą, Doliną Małej Łąki i Doliną Kościeliską.

Małołączniak zbudowany jest z wapieni i dolomitów, a część szczytowa od wysokości ok. 1840 m przykryta jest warstwą skał krystalicznych. W wapieniach silnie rozwinięte zjawiska krasowe. W północnych stokach Małołączniaka znajdują się najgłębsze jaskinie Tatr: Jaskinia Wielka Śnieżna i Śnieżna Studnia. Ostatnim dużym odkryciem speleologicznym w Tatrach jest jaskinia Siwy Kocioł, również położona w stokach Małołączniaka.

Poniżej Giewont fotografowany z Małołączniaka :)

A na kolejnym zdjęciu ja wraz z moim Małym Turystą na tle Giewontu :)

Dzięki różnorodności podłoża geologicznego flora Małołączniaka, podobnie jak całych Czerwonych Wierchów, jest bardzo bogata. Na przykrywających kopułę szczytową skałach granitowych rosną rośliny granitolubne, niżej występuje podłoże wapienne, na którym rosną zupełnie odmienne zbiorowiska roślin wapieniolubnych. W okolicach Małołąckiej Przełęczy w lipcu zakwitają licznie piękne i duże kwiaty rzadkiej rośliny tatrzańskiej – pełnika siedmiogrodzkiego, tworzącego tutaj duże kępy. Zbudowane z granitów stoki porośnięta są niską murawą z granitolubnymi gatunkami: boimką dwurzędową, kosmatką brunatną i sitem skuciną. Czerwieniejące już w lecie końce ich pędów (szczególnie situ skucina) nadają Małołączniakowi czerwone zabarwienie. Od tego zabarwienia pochodzi nazwa Czerwony Grzbiet, a także dawna nazwa Małołączniaka – Czerwony Wierch. Flora bogata gatunkowo. M.in. stwierdzono tutaj występowanie mietlicy alpejskiej, rogownicy szerokolistnej turzycy Lachenala, szaroty Hoppego i ostrołódki polnej – bardzo rzadkich roślin, w Polsce występujących tylko w Tatrach i to w nielicznych tylko miejscach – a także starca pomarańczowego występującego również poza Tatrami, ale wszędzie bardzo rzadkiego.

Przez Małołączniak przebiega:
– szlak turystyczny czerwony – z Doliny Kościeliskiej przebiegający grzbietem Czerwonych Wierchów, a dalej na Kasprowy Wierch i Świnicę.
– szlak turystyczny niebieski – szlak schodzący do wylotu Doliny Małej Łąki poprzez Czerwony Grzbiet, Kobylarzowy Żleb, Dolinę Miętusią i Przysłop Miętusi.

Polecam obie trasy :) Kilka lat temu wędrowaliśmy (z mężem) szlakiem czerwonym, a teraz zdecydowaliśmy się zejść z Małołączniaka tym niebieskim :)

Zejście strome, nawet pojawił się niebezpieczny odcinek z łańcuchem – na szczęście dzielnie sobie z nim poradziliśmy :)

Zarówno na szczytach, jak i przy zejściu widoki zachwycały :)

Pogoda sprzyjała również robieniu zdjęć i tego dnia zrobiłam ich mnóstwo :)


\”Kiedy na początku wspinaczki człowiek stoi przed szczytem i patrzy na potężną górę, czuje się przytłoczony. Kiedy patrzy na tą samą górę już po zejściu – jest dumny i ma wrażenie, że może osiągnąć wszystko.\” (Martyna Wojciechowska)

Dumni, że udało nam się bezproblemowo przejść całą zaplanowaną trasę doszliśmy do Miętusiego Przysłopu, a następnie Ścieżką nad Reglami do Doliny Kościeliskiej. Stąd do samochodu było już niedaleko. To był pełen wrażeń, wspaniale spędzony dzień na tatrzańskim szlaku. Do Bukowiny Tatrzańskiej wróciliśmy po zmroku, nawet właścicielka domu, w którym nocowaliśmy już zaczęła się o nas martwić.

TRASA:
Kiry – Dolina Kościeliska – Upłaziańska Kopka – Ciemniak – Krzesanica – Małołączniak – Czerwony Grzbiet – Miętusi Przysłop – Ścieżka nad Reglami – Dolina Kościeliska – Kiry

POZDROWIENIA POSYŁAM :)
I biorę się za przygotowywanie kolejnego wpisu 😉

82. Na tatrzańskim szlaku … w Strążyskiej Dolinie

„Miłości do gór nauczyć się nie można.
Trzeba je pokochać z samego siebie”
(Walery Goetel)

Wspaniały wakacyjny wyjazd do Bukowiny Tatrzańskiej i wędrówka po Tatrach polskich i słowackich – jeszcze niedawno marzenie, a teraz już wspomnienie, cudowne wspomnienie, którym chciałabym się tu podzielić :)

Zacznę może od tego, że jak już nie raz wspominałam KOCHAM GÓRY i wędrówki po górskich szlakach. Uważam, że każdy rodzaj gór ma swój własny, specyficzny urok, podoba mi się wszędzie, ale to Tatry oczarowały mnie najbardziej i to tam moje serce najmocniej bije. Dawniej często jeździłam do Zakopanego, wędrowałam po Tatrach. Na swoim koncie (pochwalę się ;)) mam kilka ambitniejszych szczytów jak np. Błyszcz, Bystra, Świnica, Zawrat, Krywań, Sławkowski Szczyt, czy Rysy (zdobywane od słowackiej strony). W życiu różnie bywa i niestety przez kilka ostatnich lat nie mogłam pozwolić sobie na wypady w Tatry, za to były wyjazdy na Dolny Śląsk. Wędrując po Sudetach byłam na Śnieżce, Szrenicy, Śnieżnych Kotłach, w zeszłe wakacje odwiedziłam Szczeliniec, Błędne Skały i Masyw Śnieżnika. Przyznaję, tam też bardzo mi się podobało i chętnie jeszcze nie raz tam powrócę :) W te wakacje jednak, ku mojej wielkiej radości,  po kilku latach przerwy udało mi się powrócić na tatrzańskie szlaki. Rodzinnie pojechaliśmy do Bukowiny Tatrzańskiej – pogoda wspaniale nam dopisała, kondycja również i udało się przejść kilka ciekawych tras :)

Planując ten wyjazd jako bazę noclegową i wypadową wymyśliłam nam Bukowinę Tatrzańską i okazało się to strzałem w dziesiątkę. Do Zakopanego niedaleko, ale również blisko do przejścia granicznego w Jurgowie, a tym razem w planach były i polskie i słowackie Tatry :)

Pierwszy (jak zwykle) dzień ulgowy, gdyż po podróży dzieci trochę zmęczone. Dojazd oraz szukanie (jak zwykle w ciemno) noclegu zajęło kilka godzin, więc na szlak ruszyliśmy dopiero w południe :)

Samochodem dojechaliśmy do parkingu u wylotu Strążyskiej Doliny i weszliśmy na teren TPN. Osobiście bardzo lubię spacerować tą dolinką i już kilkakrotnie w moim życiu nią wędrowałam. I nie ważne, czy jest to upalny sierpniowy dzień, czy mroźny grudzień – mnie zawsze się tam podoba :)

Dolina Strążyska ma powierzchnię ok. 4 km² i długość 3 km, prowadzi aż do ścian masywu Giewontu. Dolina Strążyska jest zalesiona a jej dnem  płynie wartki Strążyski Potok. 0,5 km od wylotu doliny znajduje się polana Młyniska, na której stoi leśniczówka TPN, a w górnej części doliny położona jest niewielka Polana Strążyska, na której znajdują się dwa szałasy, bufet i duży głaz nazwany przez dawnych turystów Sfinksem. Na Polanie Strążyskiej krzyżuje się kilka szlaków turystycznych.

Tradycyjnie odpoczęliśmy tam chwilkę, a następnie żółtym szlakiem doszliśmy do wodospadu Siklawica :)

Wodospad ten opada z dwóch prawie pionowo nachylonych ścian (pod kątem 80°). Łączna wysokość wodospadu wynosi 23 metry (wysokość ściany dolnej wynosi 13 m, a ściany górnej 10 m). Pomiędzy górną i dolną jego częścią istnieje skalna półka, w której w skale wymyte zostało siłą uderzenia wody i niesionych przez nią odłamków skalnych wgłębienie wypełnione wodą, tzw. kocioł eworsyjny. Urocze miejsce, licznie odwiedzane przez turystów. Cztery lata temu byliśmy tam z wózkiem, a teraz proszę – mój mały turysta doszedł do wodospadu na własnych nogach :)

I to nie jedyny jego sukces tego dnia :)

Ponownie wróciliśmy na Polanę Strążyską, a następnie szlakiem czarnym tzw. Ścieżką nad Reglami udaliśmy się na Sarnią Skałę. Mimo, że dzień był upalny i w dolinie były tłumy tu spotykaliśmy już znacznie mniej turystów. Podejście męczyło, ale odpoczywając co kawałek dzielnie szliśmy :)

Na Czerwonej Przełęczy odbiliśmy w lewo (odgałęzienie szlaku czarnego) i po 10 minutach byliśmy już na szczycie Sarniej Skały :) Ja tyle razy byłam w Zakopanem, a na Sarniej Skale (aż wstyd się przyznać) jeszcze nigdy. To bardzo widokowe miejsce, z pewnością warto się tam udać. Widać stąd całe Zakopane, a patrząc w drugą stronę – szczyty gór. Na pierwszym planie doskonale widoczny jest masyw Giewontu :)

Giewont to masyw górski  w Tatrach Zachodnich o wysokości 1894 m n.p.m. i długości 2,7 km. Jego główny wierzchołek, Wielki Giewont, jest najwyższym szczytem w Tatrach Zachodnich położonym w całości na terenie Polski.                                                     Masyw Giewontu położony jest między Doliną Bystrej, Doliną Kondratową, Doliną Małej Łąki i Doliną Strążyską. Góruje nad Zakopanem i jest z niego znakomicie widoczny. Szczyt znajduje się w północnej grani Kopy Kondrackiej. Złożony jest z trzech części: Wielkiego Giewontu (1894 m), Małego Giewontu (1728 m) i Długiego Giewontu (1867 m). Na Wielkim Giewoncie znajduje się 15-metrowy żelazny krzyż, obiekt pielgrzymek religijnych, ale również niezwykle niebezpieczne miejsce w czasie burzy.                Giewont to góra-symbol, której zarys często kojarzony jest z sylwetką śpiącego rycerza. Jedna z wersji legendy o rycerzach śpiących pod Tatrami, którzy obudzą się, gdy Polska znajdzie się w wielkim zagrożeniu, umiejscawia ich właśnie pod Giewontem. Związane jest to z tym, że w ścianach Giewontu znajdują się liczne jaskinie, m.in. Jaskinia Juhaska, Kozia Grota, Dziura w Szczerbie, Dziura nad Doliną Strążyską.

Poniżej ja na tle „uśpionego rycerza” :)

To tyle o Giewoncie, a teraz kilka zdań o Sarniej Skale:                                                 Szczyt Sarniej Skały ma wysokość 1377 m n.p.m. Sarnia Skała tworzy skalistą grań o długości około 300 m i przebiegu równoleżnikowym. Na południu Czerwona Przełęcz (1301 m) oddziela ją od Suchego Wierchu (1539 m n.p.m.). Ku północy od Sarniej Skały odbiegają dwa grzbiety tworzące obramowanie dla dwóch dolin reglowych znajdujących się poniżej Sarniej Skały: doliny Spadowiec i Doliny ku Dziurze.                                  Sarnia Skała zbudowana jest z wapieni dolomitowych. Pod jej skalistymi ścianami znajduje się niewielka, zarastająca kosodrzewiną polana. Na Sarniej Skale stwierdzono występowanie wielu gatunków roślin rzadkich w Polsce, dlatego jest ona interesująca dla botaników i wielbicieli roślin tatrzańskich.

Na Sarniej Skale obserwuje się zjawisko obniżenia wszystkich pięter roślinności. Górna granica lasu schodzi tutaj rekordowo do 1300 m n.p.m. Jest to spowodowane zacieniającym działaniem potężnych ścian Giewontu znajdujących się po jej południowej stronie w bezpośredniej bliskości oraz silnymi północno-zachodnimi wiatrami wiejącymi z Przełęczy w Grzybowcu.

Ostatnie spojrzenie i pora schodzić :)

Powtarzamy odcinek do Czerwonej Przełęczy (na szczyt Sarniej Skały prowadzi tylko jeden szlak), kawałek idziemy jeszcze Ścieżką nad Reglami i gdy po około 10 minutach pojawia się szlak żółty odbijamy nim do Doliny Białego.

Dolina Białego ma długość 2,5 km i powierzchnię 300 ha. Dolina wypreparowana jest w skałach osadowych: wapieniach, dolomitach, podrzędnie łupkach. Jest przeważnie wąska i głęboko wcięta, o charakterze wąwozu krasowego – zwłaszcza jej dolny odcinek u stóp Kazalnicy, zwany Kotłami. W dolinie występują liczne skałki, w potoku progi i niewielkie wodospady oraz baniory. Przepływa przez nią Biały Potok o dużym spadku wynoszącym ok. 187 m/km. Roślinność występująca w dolinie ma charakter typowej roślinności regla dolnego. W ciągu godzinnej wędrówki mamy doskonałą okazję, by móc to wszystko zobaczyć :)

Ostatni już odcinek tego dnia to dojście Drogą pod Reglami do samochodu pozostawionego u wylotu Doliny Strążyskiej. Przed powrotem do Bukowiny Tatrzańskiej podjechaliśmy jeszcze na Krupówki, by coś zjeść i dojść do wniosku, że o wiele bardziej podoba nam się na szlakach górskich niż na zatłoczonych Krupówkach 😉

Podsumowując ten pierwszy dzień:                                                                      Ciekawa trasa – dwie urocze dolinki tatrzańskie, wodospad i punkt widokowy na szczycie Sarniej Skały, dla nas na rozruszanie idealna.                                 Doskonała pogoda do wędrowania, podziwiania widoków i robienia zdjęć.

TRASA:                                                                                                                                parking u wylotu Strążyskiej Doliny – Strążyska Dolina – Strążyska Polana – Wodospad Siklawica – Strążyska Polana – Ścieżka nad Reglami – Czerwona Przełęcz – Sarnia Skała – Czerwona Przełęcz – Ścieżka nad Reglami – Dolina Białego – Droga pod Reglami – parking u wylotu Strążyskiej Doliny

Kończę zadowolona, że po kilku zwariowanych tygodniach udało mi się wreszcie puścić nowy wpis :) W następnym opowiem o kolejnym dniu wyjazdu spędzonym również na tatrzańskim szlaku :)

POZDRAWIAM SERDECZNIE :) :) :)

81. Gród królewski na Górze Birów

Rodzinny wyjazd wakacyjny w Tatry polskie i słowackie, cotygodniowe wycieczki rowerowe po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, bądź Wyżynie Śląskiej, Kabareton w Ogrodzieńcu – podsumowując okres wakacyjny obfitował w ciekawe wycieczki, sporo zwiedzałam i przy okazji zrobiłam mnóstwo zdjęć :) Niestety nie byłam w stanie wszystkiego na bieżąco i po kolei tu opisywać, brak czasu :( Wybierałam więc losowo jakieś miejsce i opisywałam, a zimą może znajdę więcej czasu i wtedy opiszę resztę :)

Będąc jeszcze myślami w Gminie Ogrodzieniec (poprzedni wpis o kabaretonie na Zamku Ogrodzieniec) dzisiaj opowiem o Górze Birów. W ciągu ostatnich 3 lat miejsce to odwiedzałam kilkakrotnie, dwukrotnie zwiedzałam Gród na Górze Birów z przewodnikiem, ostatni raz 17 lipca 2013 i większość wstawianych do tego wpisu zdjęć pochodzi właśnie z tej wycieczki :)

Po pokonaniu 84 schodów (widocznych na poprzednim zdjęciu) jestem już na Górze Birów :)


Góra Birów usytuowana jest na północ od ruin Zamku Ogrodzienieckiego w Podzamczu ponad otaczającą ją Doliną Krztyni. Stanowi ona pomost pomiędzy Pasmem Skał Smoleńsko – Niegowonickich, a Skałami Podlesickimi. Należy także do jednych z najwyższych ostańców w tym obszarze (461 m n.p.m). Góra posiada charakterystycznie zwieńczenie w postaci niecki otoczonej licznymi ostańcami skalnymi tworzącymi strome urwiska. Dzięki takiemu ukształtowaniu terenu posiadała bardzo dobre cechy obronne.

W wyniku intensywnych prac archeologicznych w jaskiniach i schroniskach skalnych masywu góry, ustalono że pierwszymi mieszkańcami góry byli ludzie ze schyłkowego okresu neolitu lub początku epoki brązu.
Wiadomo również, że miejsce to zasiedlali przedstawiciele kultury łużyckiej. W wieku IV i V n.e. Górę Birów zamieszkiwały plemiona germańskie (przypuszczalnie Wandalowie).
Ostatnią osadą była od VIII wieku osada słowiańska. Słowianie zdecydowali się na ufortyfikowanie góry od strony północno-wschodniej wałem kamienno-drewnianym oraz od strony zachodniej murem na zaprawie wapiennej.
Ustalono, że gród został spalony w pierwszej połowie XIV wieku. Prawdopodobnie w wyniku walk o zjednoczenie Polski pomiędzy Władysławem Łokietkiem a Wacławem II Czeskim.

We wnętrzach grodu w 2008 roku zrekonstruowano dawną osadę, stylizując ją na średniowieczny gród pochodzący z pierwszych wieków istnienia państwa polskiego (X-XIII w.). Powstała wieża bramna wraz z potężną palisadą, chata mieszkalna, wieża strażnicza oraz wieża obserwacyjna.

Na kolejnym zdjęciu jedna z dwóch zrekonstruowanych chat :)

Zwiedzając Gród na Górze Birów z przewodnikiem można wejść do tych chat i oglądając wnętrze dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy :)

W jednoizbowej chacie wydzielono część kuchenną, sypialną oraz dzienną. Znajdują się tu m.in. gliniany piec, żarna oraz inne narzędzia codziennego użytku niezbędne w ówczesnych czasach. Chaty często płonęły i w skrzyniach przechowywano ubrania, by w razie pożaru szybko można je było wynieść. Na ścianach wiszą skóry zwierząt, na które polowano.

A taki pan siedział tu 2 lata temu :)

Chaty na Górze Birów doskonale obrazują wygląd dawnych chat, chociaż nie są to ich wierne kopie :)

Na kolejnym zdjęciu na pierwszym planie wieża strażnicza, którą również można zwiedzić w środku :)

W wieży strażniczej zainscenizowano obozowisko terenowe oraz zbrojownię drużynników, gdzie można zapoznać się z dawnym orężem wojów i myśliwych tj. topory, włócznie, oszczepy, miecze, pancerze, lamelki, kolczugi. Ekspozycję wzbogacono o artefakty pochodzące z prac wykopaliskowych prowadzonych na tym terenie oraz w fotografie przedstawiające życie codzienne we wczesnosłowiańskiej osadzie.

Kolejny kadr z Góry Birów – doskonale na nim widoczna zrekonstruowana palisada grodziska :)

A poniżej widzimy Zamek Ogrodzieniec w zbliżeniu :)

I ponownie dziedziniec :)

Będąc tam koniecznie trzeba zwiedzić zrekonstruowany gród, ze szczytu Góry Birów obejrzeć piękną panoramę okolicy, ale to jeszcze nie wszystko – Górę Birów można, a nawet należy obejść wkoło, by móc zobaczyć ściany skalne, z których jest zbudowana :) To zajmuje około 10 minut 😉

Skałki na Górze Birów są atrakcyjnym rejonem dla wspinaczy, których zawsze można tu spotkać. Znajduje się tu kilkadziesiąt dróg wspinaczkowych wyposażonych w stałą asekurację. Przeważają drogi trudne, o stopniu trudności przekraczającym VI w skali Kurtyki.

Dzięki inicjatywie Michała Czubaka, poparciu gminy Ogrodzieniec, Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Śląskiego, sponsorów prywatnych oraz instytucjonalnych, w latach 2008-2009 przeprowadzono tu kompleksową wymianę asekuracji oraz wycinkę drzew i krzewów zasłaniających skały.

Północne ściany skalne Góry Birów są także miejscem często odwiedzanym przez grotołazów, którzy wykorzystują je do ćwiczeń z technik linowych :)

Troszkę przypominający Biskupin – Gród na Górze Birów to niezwykle ciekawe miejsce, na pewno godne zobaczenia. Ale to jeszcze nie koniec atrakcji 😉 będąc w Podzamczu warto zakupić tzw. Złoty Bilet i oprócz Góry Birów zwiedzić również malownicze ruiny Zamku Ogrodzieniec oraz usytuowany u jego podnóża Park Miniatur. Polecam tą opcję :)

POZDRAWIAM CIEPLUTKO :) :) :)
Niestety dni już coraz krótsze, wieczory coraz zimniejsze – wkrótce mój rower pójdzie w odstawkę i pozostaną mi jedynie wspomnienia cudownych, letnich rowerowych wycieczek… i blogowanie  😉

80. V Ogrodzienieckie Spotkanie Kabaretowe „Strasznie Śmieszny Zamek” – relacja z imprezy

Za nami już piąta edycja ogrodzienieckich spotkań kabaretowych „Strasznie Śmieszny Zamek”. W minioną sobotę, 17 sierpnia w malowniczej scenerii Zamku Ogrodzieniec wystąpiła „śmietanka” polskiej sceny kabaretowej: Kabaret Smile, Formacja Chatelet oraz Ireneusz Krosny.

Plenerowa impreza rozpoczęła się kilka minut po 20.00 i aż do północy ruiny zamkowe rozbrzmiewały śmiechem rozbawionej publiczności :)

W roli konferansjera, tak jak i w zeszłym roku, wystąpił Adam Asanov.

Jako pierwsza na scenie pojawiła się trzyosobowa załoga z Lublina, czyli Kabaret Smile.
Kabaret ten powstał w Lublinie, w październiku 2003 roku – jest więc stosunkowo młody, ale już ma na koncie spore osiągnięcia. Został dostrzeżony na wielu przeglądach, spodobał się publiczności w wielu miejscach, oczywiście w minioną sobotę, na ogrodzienieckim spotkaniu kabaretowym również. Kabaret reprezentuje różne rodzaje humoru, od dowcipu obyczajowego po parodię różnorakich stylów muzycznych. Członkowie tej grupy są młodzi, czarujący i przekomiczni.

Tym razem wystąpili w skeczach: „Uczelnia”, „Pan Stanisław kierowca TIR-a”,
„Bitwa pod Grunwaldem”,  „Talent Show czyli Must Be Mam Talent czyli Jak Oni Tańczą Ze Zwierzętami Na Lodzie”, „Napad z dzieckiem”, „Bździszewo”. Zachwycona publiczność żegnała ich gromkimi brawami. Więcej informacji o Kabarecie Smile można znaleźć na stronie internetowej: www.smile.art.pl

Po krótkiej przerwie technicznej na scenie zagościł Ireneusz Krosny.

Ireneusz Krosny jest niewątpliwie najbardziej znanym mimem komicznym w Polsce. Swoją karierę rozpoczął w Teatrze Ruchu i Pantomimy Migreska pod kierunkiem Zbigniewa Skorka mając zaledwie 14 lat. Już w tym czasie teatr ten osiągał sukcesy, m.in. przedstawienie „Dzień Ćpuna” stało się znane w skali całego kraju. W 1986 r. założył amatorski Teatr Pantomimy i Ruchu „Satori”, a w 1989 r. Scenę Pantomimy KUL „Gnoma”, którą prowadził przez trzy lata. Od 1992 r. funkcjonuje we własnym „Teatrze Jednego Mima”.
Ireneusz Krosny występował na wielu scenach Europy, Rosji, Kanady, USA, Chin, Korei Południowej i Islandii. Swoim występem wspaniale uświetnił V Ogrodzienieckie Spotkanie Kabaretowe „Strasznie Śmieszny Zamek”.
Posiada on oryginalny, własny styl. Jak zwykle wystąpił bez makijażu, w czarnym trykocie, w otoczeniu ubogiej scenografii. Treść jego autorskich etiud dotyczyła przejawów życia społecznego i towarzyskiego, były one zazwyczaj zakończone zaskakującą pointą i przesłaniem. Tym razem na zakończenie swojego występu przemówił i ku radości publiczności opowiedział również dowcip.

Na koniec dużą dawkę śmiechu zaserwowała rozbawionej już publiczności Formacja Chatelet. Formacja Chatelet (inaczej Kabaret Form Niebywałych) powstała w Krakowie w grudniu 1996 roku. Kilka miesięcy później zdobyła Grand Prix na najważniejszym festiwalu w Polsce – przeglądzie kabaretów PAKA. Jej założycielem jest Krzysztof Niedźwiedzki. Obecnie działają w składzie: Adam Małczyk, Michał Pałubski oraz Askaniusz Petynka i jak sami twierdzą jest to skład optymalny, a Chatelet jest przez to w szczytowej formie. Na swoim koncie mają już kilka prestiżowych nagród.

Publiczność zgromadzona w Podzamczu zobaczyła ich w skeczach: „Uniwersytet trzeciego wieku”, „Teleturniej”, „Ojciec i syn”, „Pan Józef i Anioł”. Chłopcy nawiązali doskonały kontakt z publicznością, dwukrotnie bisowali.

Malownicza sceneria, ciepły sierpniowy wieczór, gwiazdy polskiej sceny kabaretowej, wysoki poziom artystyczny i zachwycona publiczność – V Ogrodzienieckie Spotkanie Kabaretowe „Strasznie Śmieszny Zamek” zaliczam do wyjątkowo udanych imprez. Mam nadzieję, że za rok również będę mogła wziąć w niej udział :)

POZDRAWIAM SERDECZNIE :) :) :)

79. Na Pojezierzu Dąbrowskim – Pogoria II

Witam Serdecznie :) :) :)

Miały być dzisiaj dla odmiany skałki, zamek – Olszyn/ Częstochowy, Wzgórze Biakło, Sokole Góry i pierwszy krok ku ich zobaczeniu poczyniłam, ale niestety nie udało się – Koleje Śląskie pokrzyżowały mi te plany. Z biletami w ręce czekam na peronie w Zawierciu na przyjazd pociągu, a tu z megafonu głoszą, że pociąg kończy kurs w Zawierciu i do Częstochowy uruchomiona jest zastępcza komunikacja autobusowa. Super, tylko, że ja z moim rowerem (na który zresztą bilet już kupiłam) nie mogę z niej skorzystać. Na następny pociąg musiałabym długo czekać :( szybki proces myślowy i zamieniam bilet i tym samym kierunek wycieczki na Dąbrowę Górniczą. Znowu odwiedzę Pojezierze Dąbrowskie, nie szkodzi, tam jest tak pięknie i tak bardzo lubię jeździć tam na rowerze :)

Wysiadam na stacji Dąbrowa Górnicza Główna i przez Park Zielona jadę nad Pogorię III. O Parku Zielona rozpisywałam się niedawno, więc teraz tylko jedno zdjęcie zrobione nad stawem dodaję :)

Piękne miejsce, w upalny dzień w cieniu drzew można sobie przyjemnie pospacerować – ja jednak tym razem nie spaceruję, tylko na rowerze jadę dalej i tym sposobem szybko docieram nad Pogorię III. To miejsce też niedawno pokazywałam, ale o ile jeszcze miesiąc temu w spokoju można było tu odpocząć – teraz w upalny wakacyjny dzień można o tym zapomnieć i tak jak napisałam kończąc poprzedni wpis – chyba pół Zagłębia i Śląska przyjechało tu.

To nie moje klimaty – w takich warunkach nie potrafię wypoczywać. Jadę więc do miejsca gdzie też jest woda, ale tłumów letników na pewno nie spotkam. Co to za miejsce? Kolejny akwen Pojezierza Dąbrowskiego – Pogoria II 😉

Zbiornik ten powstał podobnie jak trzy inne, po zalaniu terenów po byłej kopalni piasku – Pogoria II to zbiornik poeksploatacyjny (popiaskowy) w zlewni cieku Pogoria. Utworzony został w latach 1976-1978 po przystosowaniu i napełnieniu wodą nie zasypanej części piaskowni Gołonóg II.

Do Pogorii II nie dochodzi żadna utwardzona (asfaltowa) droga i żeby dostać się do niej, trzeba wybrać się na pieszą przechadzkę lub tak jak ja – wycieczkę rowerową :)

Powierzchnia lustra wody przy maksymalnym poziomie piętrzenia wynosi 26 ha, długość – 0,72 km, szerokość średnia – 0,36 km, szerokość maksymalna – 0,54 km, wskaźnik wydłużenia zbiornika – 1,33. Linia brzegowa ma długość 2 km. Jezioro poeksploatacyjne ma pojemność ok. 0,5 mln m3, przy czym głębokość średnia wynosi 1,9 m, a maksymalna 2,6 m.

Zbiornik spełnia ważne funkcje przyrodnicze i krajobrazowe, wraz z otoczeniem służy również ochronie przyrody :)

W 2002 roku pod nazwą „Pogoria II” na powierzchni 40 ha utworzono użytek ekologiczny. Użytek ten znajduje się pomiędzy jeziorami Pogoria I i Pogoria III, na południe od osady Piekło, obejmuje jezioro Pogoria II oraz część misy jeziornej z rozległymi trzcinowiskami i zaroślami wierzbowymi.

Celem ochrony jest zachowanie biocenoz nadwodnych i bagiennych z bogatą awifauną.

Występują tu takie zbiorowiska roślinne, jak: szuwary, murawy, zarośla, lasy łęgowe, zespoły bagienne i wodne. Obszar ten charakteryzuje się dużym bogactwem fauny. Występują tu 84 gatunki kręgowców, z których 52 jest pod całkowitą ochroną. Bogata jest fauna ptaków; występują tu gatunki, które są stosunkowo rzadkie nawet w kraju, np.: bączek, kuliczek piskliwy, zimorodek oraz remiz, łozówka, trzciniak. Znajduje się tu także jedna z największych w regionie kolonia mew śmieszek (około 200 gnieżdżących się par). Najwartościowszym przyrodniczo fragmentem użytku jest zarośnięta, płytka zatoka w południowo-wschodniej części jeziora.

Nie znajdziemy tu ośrodków wypoczynkowych i klubów. Na terenie zbiornika obowiązuje zakaz kąpieli, nie wolno tu również żeglować, za to dozwolone jest wędkowanie, spacerowanie oraz jazda na rowerze po wyznaczonych ścieżkach wokół akwenu (trasy należą do jednych z najtrudniejszych pośród wszystkich jezior Pojezierza Dąbrowskiego).

Jadąc tam planowałam objechać Pogorię II wkoło, ale po schodzeniu z roweru co minutę, by zrobić kolejne zdjęcie dałam sobie spokój z jazdą i oddałam się spacerowaniu :)

Pogoria II zwana inaczej Bagry to idealne miejsce dla osób lubiących ciszę i spokój. Podczas obchodzenia zbiornika wkoło spotkałam jedynie trzech rowerzystów, chyba tak samo spragnionych spokoju jak ja, za to co kawałek w szuwarach przyczajał się jakiś wędkarz – dla nich to miejsce to prawdziwy raj.
W odróżnieniu od pozostałych Pogorii, gdzie życie wakacyjne tętni tu zawsze można odpocząć w ciszy i poczuć się jak na Mazurach 😉 Wszystko pięknie, tylko komary strasznie mnie pogryzły i momentami to nawet miałam problem, by przystanąć i zrobić zdjęcie 😉

Pogryziona, więc wróciłam nad Pogorię III :)

Chwilę odpoczęłam na ławeczce i już myśląc o powrocie do domu nakierowałam się na Pogorię IV. Asfaltową drogą wzdłuż tego zbiornika dotarłam do dużej plaży.

Park Zielona plus trzy zbiorniki Pojezierza Dąbrowskiego w jedno popołudnie – wspaniała wycieczka rowerowa !!!  i na pewno nie ostatnia po tym terenie, gdyż niedługo chciałabym odwiedzić ponownie Pogorię I, zrobić nowe zdjęcia i opisać tu na blogu 😉

W drodze powrotnej do domu tradycyjny już postój pod Zamkiem w Siewierzu i nowe zdjęcia do kolekcji :)

O zamku tym planuję przygotować w najbliższym czasie nowy wpis, gdyż odwiedzając go często i za każdym razem robiąc nowe zdjęcia nagromadziłam w moim komputerze ciekawą kolekcję, którą chciałabym się tu podzielić :)

I to już wszystko na dzisiaj – POZDRAWIAM SERDECZNIE
i dołączam ostatnie zdjęcie zrobione tego dnia :)

78. Na Pojezierzu Dąbrowskim – Pogoria III

Opisywany w poprzednim wpisie Park Zielona sąsiaduje z Pojezierzem Dąbrowskim, które tworzą cztery zbiorniki wodne (Pogoria I, Pogoria II, Pogoria III i Pogoria IV). Miejsce to, chociaż znane mi od dawna, tak naprawdę odkryłam i polubiłam dopiero podczas zeszłorocznego sezonu rowerowego. Od tej pory często można mnie tam spotkać na rowerze :)

O Pogorii IV opowiadałam już w zeszłym roku – teraz wykorzystując zdjęcia z różnych wyjazdów opowiem o Pogorii III.

Jezioro Pogoria III usytuowane jest w odległości ok. 3 km na północ od ścisłego centrum Dąbrowy Górniczej.

Pogoria III jest zbiornikiem wodnym powstałym w 1974 roku z dawnych wyrobisk kopalni piasku (tak samo zresztą jak i pozostałe zbiorniki). Zbiornik ten utworzony został jako rezerwowe źródło wody na potrzeby „Huty Katowice” :)

Zbiornik ten do 2005 roku, czyli do zalania zbiornika Pogoria IV (Kuźnica Warężyńska) był największym jeziorem wchodzących w skład Pojezierza Dąbrowskiego.

Pogoria III wraz z plażami zajmuje około 174,0 ha, głębokość maksymalna 17 m, głębokość średnia 5,91 m, pojemność zbiornika 12,2 mln m3, powierzchnia  2,08 km2, długość zbiornika 2,02 km, średnia szerokość jeziora 1,03 km, maksymalna szerokość jeziora 1,51 km, długość linii brzegowej 6,49 km :)

Pogoria III ma wiele do zaoferowania entuzjastom czynnego wypoczynku. Istnieją tu bardzo dobre warunki do uprawiania sportów wodnych np. żeglarstwa, kajakarstwa windsurfingu.

Jezioro posiada bardzo czystą wodę, filtrowaną przede wszystkim przez bardzo liczne małże – racicznice zmienne. Przejrzystości wód sprzyja też fakt położenia wśród przepuszczalnych piasków polodowcowych oraz braku poważniejszych źródeł zanieczyszczeń. Jest ważnym miejscem na nurkowej mapie Polski, od lat jest w planach utworzenie tu bazy nurkowej.

Cały akwen jest objęty „strefą ciszy” i obowiązuje tu całkowity zakaz używania łodzi motorowych – wyjątkiem są służby wodne i ratownicze. Na jeziorze działa Jacht Klub Pogoria 3. W lecie na akwenie odbywają się liczne regaty – największe to InterPuchar Zagłębia w klasach młodzieżowych (m.in. Optimist, Laser Radial ). Zimą pojawia się także ruch bojerowy.

W południowo-zachodniej części akwenu znajduje się Ośrodek Rekreacyjny Pogoria III wraz z wypożyczalnią sprzętu wodnego oraz rozległa plaża miejska z boiskami m.in. do siatkówki plażowej, strzeżone kąpielisko, a także liczne punkty małej gastronomii.

W ostatnim czasie w ramach projektu rozbudowy Centrum Sportów Letnich zostały wykonane alejki z asfaltową nawierzchnią biegnące wokół Pogorii III. Dzięki temu powstały idealne trasy do jazdy na rowerze, rolkach, uprawiania nordic walking, biegania i spacerowania o długości ponad 6,5 km.

Z początkiem lipca 2011 roku po blisko rocznych pracach nad Pogorią III zostało udostępnione spacerowiczom molo wraz z promenadą.

Środki na inwestycje pochodziły z funduszy europejskich w ramach projektu rozbudowy Centrum Sportów Letnich, który realizowany jest od jesieni 2010 roku.
Projekt przewiduje również powstanie nad jeziorem Pogoria III bazy rekreacyjnej, która składać się będzie m.in. z przystani z miejscami do cumowania łódek, kajaków i rowerów wodnych. Dla najmłodszych dostępny będzie plac zabaw.

Wielu mieszkańców Dąbrowy Górniczej oraz Zagłębia i Śląska swój wolny czas spędza na Pojezierzu Dąbrowskim  i wcale mnie to nie dziwi, gdyż sama też bardzo lubię tam odpoczywać, jeździć na rowerze i robić zdjęcia :)

Większość zawartych w tym wpisie informacji pochodzi ze strony MojaPogoria.pl wszystkie zdjęcia są natomiast mojego autorstwa  :)

POZDRAWIAM już wakacyjnie :) :) :)

77. Park Zielona w Dąbrowie Górniczej

Kolejnym pięknym miejscem, które niedawno odkryłam (na rowerze) jest Park Zielona w Dąbrowie Górniczej. Teraz kilka zdjęć z niego Wam pokażę i tym samym postaram się udowodnić, że nazwa „zielona” idealnie pasuje do tego miejsca :)

Park Zielona, o powierzchni 67 hektarów powstał dzięki wybudowaniu w 1932 roku drogi do Łagiszy, która połączyła te tereny z centrum miasta.

W pierwszym okresie istnienia parku miasto wytyczyło alejki oraz zatroszczyło się o wygląd jego centralnej części. Po II wojnie światowej, dzięki wykonywanym w czynie społecznym pracom mieszkańców, udało się uporządkować i przywrócić świetność całemu parkowi. Jeszcze w drugiej połowie lat sześćdziesiątych XX wieku, w parku znajdowało się dużo atrakcji. W latach 60. znajdowało się w parku małe miejskie ZOO, gdzie były niedźwiedzie brunatne, jelenie, lisy oraz ptactwo, a po (istniejącym do dzisiaj) jeziorku można było pływać kajakiem :)

W południowo-wschodniej części Parku Zielona znajduje się użytek ekologiczny – Uroczysko Zielona. Na jego terenie utworzono ścieżkę dydaktyczną, mającą zaprezentować tutejszą faunę i florę. Kolejne tablice opisują poszczególne typy tutejszych siedlisk (grąd świeży, grąd niski, łęg) i najciekawsze rośliny (lilia złotogłów). Na terenie użytku znajduje się także staw, będący miejscem rozmnażania się płazów i siedliskiem ptaków, piżmaków, a także interesujących roślin, jak np. osoka aloesowata.

Alejki parkowe są wkomponowane w stary drzewostan, pierwotnie dębowy, dzisiaj już mieszany. Park Zielona obejmuje największe w Zagłębiu skupisko dębów :)

Na kolejnym zdjęciu coś dla najmłodszych :)

W parku jest i fontanna :)

Fontanna powstała w połowie lat 50-tych XX wieku. Działała z przerwami przez około 20 lat. Zamilkła na dobre w połowie lat 70-tych ubiegłego wieku. Dopiero latem 2005 roku postanowiono reaktywować niektóre elementy parku, w tym również fontannę. Jest to doskonałe miejsce wypoczynku w słoneczne wiosenne i letnie dni. Szum spadającej wody jak również delikatna mgiełka niesiona powiewami powietrza i osiadająca na twarzy, tworzą swoisty klimat tego miejsca.

Aktywny wypoczynek cieszy się coraz większą popularnością. W 2004 roku utworzono tu Ośrodek Sportów Letnich, w którym mieści się kompleks boisk do siatkówki plażowej oraz powstało mini ZOO, które stanowi dużą atrakcję dla dzieci :)

Park Zielona jest najbardziej popularnym i najczęściej odwiedzanym przez mieszkańców Dąbrowy Górniczej miejscem odpoczynku i spacerów :)

Niejeden pewnie myśli, że Zagłębie jest czarne, a tu proszę                                         – kojąca zieleń w mega dawce 😉
Cieszę się, że udało mi się odkryć ten park i na pewno jeszcze nie raz tam powrócę :)

POZDRAWIAM u progu wakacji :) :) :)
Słonecznej pogody, udanych wyjazdów i samych pozytywnych wrażeń życzę :)

76. Straszykowe Skały

„Idź własną drogą, bo w tym cały sens istnienia,
żeby umieć żyć…”  (Maciej Balcar)

W okresie letnim wycieczki rowerowe relaksują mnie i nadają sens mojemu życiu – podczas ostatniej z nich pokazaną na zdjęciu drogą dotarłam do ukrytych w lesie niedaleko Ryczowa – Straszykowych Skał.
Ciekawe miejsce na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, mniej znane turystom, natomiast miłośnikom wspinaczki skałkowej nie obce :) Mnie już od dawna korciło, by tam dojechać i w końcu udało się 😉

By nikt nie miał wątpliwości wyjaśniam, że Straszykowe Skały znajdują się niedaleko wsi Ryczów (województwo śląskie, powiat zawierciański, gmina Ogrodzieniec).

Straszykowe Skały położone są na wzgórzu, które jest jednym z najwyższych wzniesień na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej – 500,5 m.n.p. wg. najnowszych pomiarów. Rejon tworzy kilka skał wysokości do ok. 15 m. Objęty jest obszarem Natura 2000. Leży na granicy rezerwatu Ruskie Góry.

Osobom zainteresowanym wspinaczką skałkową przytaczam teraz troszkę informacji na ten temat wyczytanych w internecie. Otóż rejon ten oferuje kilkanaście dróg wspinaczkowych, z czego ok 10 jest wyposażonych w bardzo dobrą asekurację. Ubezpieczone drogi znajdują się głównie na skałce położonej we północno-wschodniej części rejonu. Drogi należą raczej do łatwych. Oscylują wokół stopnia VI.

Dojazd do Straszykowych Skał nie sprawia większego problemu.
Dojeżdżamy do Ryczowa, a następnie z centrum wsi kierujemy się w stronę Krzywopłotów żółtym szlakiem (Szlak Pustynny). Po pokonaniu ok 1 km szutrową drogą skręcamy w lewo (w pobliżu grupy brzózek). Tą drogą podążamy, aż na szczyt wzniesienia. Przed wejściem w las skręcamy w lewo (na wprost znajduje się wejście do rezerwatu Ruskie Góry). Na miejscu znajdziemy kilka polanek otoczonych skałami i lasem.

Cały czas następuje proces zarastania polanek przez las, przez co skały tracą swój charakter, ale i tak jest to niezwykle malownicze miejsce na Jurze :)

Na mapach zazwyczaj figuruje nazwa „Straszykowe Skały”, ale pojawia się również nazwa „Straszakowe Skały” i wydawałoby się, że ta druga powinna być prawidłowa, gdyż nazwa skał pochodzi od popularnego w tym regionie nazwiska „Straszak” :)

Na kolejnym zdjęciu Straszykowe Skały oraz wieżyczka triangulancyjna. Stąd doskonale widać zalesione Ruskie Góry (463 m n.p.m.) stanowiące obecnie leśny rezerwat przyrody „Ruskie Góry”.

I jeszcze raz wieżyczka triangulancyjna – w zbliżeniu 😉

Mój spacer wśród Straszykowych Skał dobiega końca. Będąc w Ryczowie z pewnością warto odnaleźć i zobaczyć te formacje skalne. A jeśli ktoś poczuje jeszcze niedosyt, to niedaleko w południowej części wsi Ryczów, na skraju lasu znajdują się ruiny strażnicy, którą również warto zwiedzić. Z kolei pomiędzy Ryczowem, a Żelazkiem znajduje się Wzgórze Grochowiec Wielki :)

Już nie raz pisałam, ale powtórzę się 😉 Jura Krakowsko-Częstochowska to niezwykle piękna i atrakcyjna turystycznie kraina. Cieszę się, że mam ją na wyciągnięcie ręki i mogę zwiedzać pieszo, na rowerze, bądź samochodem :)

POZDRAWIAM SERDECZNIE
Samych słonecznych dni życząc :) :) :)

75. Zamek i skansen w Dobczycach

Kolejnym ciekawym obiektem, który zwiedziłam i chciałabym tu pokazać jest Zamek królewski w Dobczycach (woj. małopolskie, powiat myślenicki).
Zamek ten położony jest na skalistym wzgórzu nad Rabą, a ściślej nad Jeziorem Dobczyckim, powstałym ze spiętrzenia wód Raby. Zapora jeziora wsparta jest o wzgórze zamkowe :)

Dzieje zamku nie są dokładnie znane. Prawdopodobnie już na początku XIV wieku istniała tutaj ukształtowana warownia. Po raz pierwszy źródła pisane wspominają o zamku w 1362 r., jednak już wcześniej miejsce to było ufortyfikowane, ponieważ w 1311 r., podczas trwającego w Krakowie buntu wójta Alberta, król Władysław I Łokietek właśnie w Dobczycach wydał dokument pozbawiający dóbr zbuntowanych mieszczan krakowskich. W kolejnych wiekach zamek doczekał się gruntownej przebudowy. Składał się z zamku górnego i dolnego.
W czasach Kazimierza Wielkiego mury miały od 5 do 9 metrów grubości, a zamek był silnie ufortyfikowaną twierdzą. W 1398 roku zamek był miejscem pobytu króla Władysława Jagiełły i jego żony Jadwigi. W 1467 r. zamek opanowali „Bracia Żebracy”, czyli niepłatni polscy żołnierze, których z zamku wyrzuciły wojska starosty krakowskiego Mikołaja Pieniążka i następnie zdobyły ich ufortyfikowaną siedzibę na Górze Wapiennej, nazwanej po tym wydarzeniu „Trupielec”. Na zamku Jan Długosz nauczał dzieci Kazimierza Jagiellończyka – królewiczów Zygmunta, Aleksandra, Władysława, Fryderyka, Jana i Kazimierza. W 1473 r. przez kilka miesięcy przebywał tu królewicz Kazimierz po powrocie z nieudanej wyprawy po koronę węgierską.
Ród Lubomirskich, który władał zamkiem od 1585 roku, przebudował gotycką twierdzę na renesansową rezydencję w latach 1593-1594. Założono wtedy zegar na wieży, wzniesiono kaplicę w miejscu bramy z XIII w. i wybudowano fontannę. W 1611 r. odbyło się tu wesele córki Sebastiana Lubomirskiego, Barbary z Janem Zebrzydowskim, na które przybył biskup krakowski Piotr Tylicki. W 1620 r. zamek miał 70 pomieszczeń i 3 wieże.

Zamek nie ucierpiał w trakcie pierwszego potopu szwedzkiego. W 1660 r. starosta Michał Jordan wzmocnił mury warowni, jednak podczas drugiej inwazji Szwedów w 1702 roku zamek został zniszczony i odtąd zaczął podupadać.

Na zdjęciu ołtarz w kaplicy zamkowej :)

W XIX w. zamek zaczęto stopniowo rozbierać. Dopiero po 1901 roku przeprowadzono pierwsze prace zabezpieczające. W 1960 roku za sprawą nauczyciela Władysława Kowalskiego (późniejszego kustosza) rozpoczęto na wzgórzu zamkowym prace wykopaliskowe. Po wielu latach prac odrestaurowano i odbudowano część zamku. Powstało tutaj muzeum PTTK. Atrakcją wzgórza zamkowego jest punkt widokowy na Pogórze i Beskidy.

Widok z zamku na zaporę i Jezioro Dobczyckie :)

Kolejne zdjęcie zostało zrobione w Katowni :)

I ponownie widok z zamku na zaporę i Jezioro Dobczyckie, tylko nieco inne ujęcie :)

Na kolejnym zdjęciu widoczny most prowadzący do zamku :)

Pokazywany i opisywany przeze mnie zamek nie jest jedyną atrakcją Dobczyc – tuż obok niego znajduje się mały skansen budownictwa ludowego, który również warto zwiedzić :)

Na terenie skansenu mieszczą się obiekty, przeniesione z okolicznych wsi po 1971. Skansen tworzy 6 budynków drewnianych: Dom pogrzebowy, Duża wozownia, Mała wozownia, Kurnik, Kuźnia oraz Karczma ,,Na Zbóju” – drewniana karczma z 1830 r., przeniesiona w 1971 r. z Krzyszkowic k. Myślenic. Budowla, zwana „Po Zbóju” na pamiątkę dawnej rozebranej karczmy, mieści ekspozycję etnograficzną. Inne obiekty to: dworski kurnik z 1890 r., przeniesiony w 1984 r. z majątku „Gaik” w Brzezowej; wozownia z 1868 r.; zbożowy spichlerz z 1863 r., przeniesiony z Zagórzan k. Gdowa.

Przy wejściu do karczmy wita wszystkich przybyłych, siedzący na ławie zbójnik tatrzański – prosząc o drobne datki na dalsze prace na zamku. I tu nasuwa się pytanie -skąd zbójnik w Dobczycach? Otóż w 1732 roku na karczmę napadło 7 zbójników tatrzańskich pod hetmanem Giertugą, z których jeden już po rabunku został zabity przez miejskich strażników i pochowany gdzieś w obrębie karczmy. Stąd ta dziwna nazwa: „Karczma na Zbóju”.

Zbójnika nie sfotografowałam, więc zamiast niego pokazuję wnętrze jednej z chat 😉

Na kolejnym zdjęciu wnętrze kuźni … tylko kowala brak 😉

Dalej spacerujemy po skansenie i zaglądamy do alkierza, czyli sypialni mieszczanina Baradzisza (XIX w.). Widzimy tu sprzęty bogato rzeźbione jak kredens gdański, jest i stół z herbowymi gryfami na nogach, wiszą obrazy religijne, ze słomy widać wiszące ukwiecone podłaźnice u tragarza i są postacie mieszczan w strojach. W pomieszczeniu tym znajduje się także komoda, zegary, lustro, skóra z dzika na podłodze i kołyska. Wyposażenie izby obrazuje zamożność dawnych mieszczan. Ze środkowego tragarza zwisa piękna lampa z dużą umbrą a do ogrzewania służył duży piec z wnęką do podgrzewania herbaty :)

Bardzo lubię zwiedzać skanseny i fotografować znajdujące się w nich obiekty :)

Niestety wszystko co miłe szybko się kończy, a jedynie wspomnienia i zdjęcia pozostają… to już koniec moich wspomnień z Dobczyc. Mam nadzieję, że tą serią zdjęć udało mi się zachęcić do odwiedzenia tego miejsca na Pogórzu Wiśnickim :)

POZDRAWIAM SERDECZNIE :) :) :)