117. Największe tatrzańskie jezioro – Morskie Oko oraz największy rezerwuar wody, czyli Dolina Pięciu Stawów Polskich

Witam serdecznie :)
Morskie Oko i Dolina Pięciu Stawów Polskich – te nazwy chyba nikomu nie są obce? :) Dzisiaj pokażę dwa malowniczo położone i najliczniej odwiedzane miejsca w polskich Tatrach :)

Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy na parkingu w Palenicy Białczańskiej i wraz z tłumem wakacyjnych turystów weszliśmy na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego. Asfaltową drogą podążyliśmy w kierunku Morskiego Oka. Pierwotnie naszym celem były Wrota Chałubińskiego (już mniej popularne 😉 ), ale niestety ze względu na silne opady deszczu tuż za Wodogrzmotami Mickiewicza postanowiliśmy zmienić trasę i odbić do Doliny Roztoki. Następnie nią powędrować do Doliny Pięciu Stawów Polskich :) Też ciekawie, zapewniam 😉

Na pierwszym zdjęciu spływające kaskadami – Wodogrzmoty Mickiewicza (Wodospady Mickiewicza). Trzy większe noszą nazwy: Wyżni Wodogrzmot, Pośredni Wodogrzmot i Niżni Wodogrzmot. Powstały one w miejscu, w którym woda pokonuje próg skalny, jakim Dolina Roztoki schodzi do Doliny Białki. Powyżej piętrzą się urwiska Turni nad Szczotami w masywie Wołoszyna.

Jak już wspomniałam tuż za Wodogrzmotami odbiliśmy na szlak zielony do Doliny Roztoki :)

Dolina Roztoki ma długość ok. 4,4 km i powierzchnię ok. 7,0 km². Razem z Doliną Pięciu Stawów Polskich długość jej wynosi ok. 7,5 km, a powierzchnia 13,6 km². Dolinę Roztoki od Doliny Pięciu Stawów Polskich oddziela próg ściany stawiarskiej. Wspólnie te dwie doliny są największym polskim odgałęzieniem Doliny Białki, podchodzącym pod grań główną Tatr na odcinku Świnica – Szpiglasowy Wierch. Dnem Doliny Roztoki płynie potok Roztoka – dopływ Białki wypływający z Wielkiego Stawu Polskiego.

Urocza dolina i gdyby nie grzmoty na niebie i silne opady deszczu to szło by się nią bardzo przyjemnie. Tego dnia, w niesprzyjających warunkach pogodowych to nawet nie chciało mi się wygrzebywać aparatu spod płaszcza przeciwdeszczowego i w sumie to niewiele zdjęć zrobiłam. Ale i tak byliśmy dzielni idąc dalej, gdyż wielu turystów wystraszonych burzą zawracało. Dopiero po 1,5 h wędrówki padać przestało i nareszcie można było rozpłaszczyć się :)

Wtedy też doszliśmy do tzw. Końskiego Żlebu, gdzie szlaki rozgałęziają się. Czarny prowadzi zakosami wśród kosodrzewiny wprost do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich (40 min) i jest to szlak trudniejszy niż drugi – zielony, prowadzący okrężną drogą do tego samego miejsca. My postanowiliśmy iść tym zielonym, gdyż chcieliśmy przejść obok Siklawy – największego wodospadu w Polsce. Moi synowie jeszcze go nie widzieli, więc koniecznie trzeba było nadrobić te braki 😉

Siklawa (Wielka Siklawa) spada z progu ściany stawiarskiej oddzielającej doliny: Pięciu Stawów Polskich i Roztoki dwiema lub trzema strugami (w zależności od wysokości poziomu wody w Wielkim Stawie). Nachylenie ściany wynosi ok. 35°, wysokość progu ok. 64–70 m. Jest to największy (chociaż nie najwyższy) wodospad w Tatrach. (Źródło informacji: https://pl.wikipedia.org

Podobno jego ryk jest tak wielki, że słychać go 1200 m wyżej na Orlej Perci :)

A poniżej już cudna Dolina Pięciu Stawów Polskich i Wielki Staw Polski :)

Wielki Staw Polski jest najgłębszym i najdłuższym (998 m) jeziorem w Tatrach i trzecim pod względem głębokości w Polsce (najgłębsze jest jezioro Hańcza). Pojemność zbiornika wynosi ok. 13 mln m³ wody i jest to największa pojemność jeziora w Tatrach (jego pojemność stanowi 1/3 pojemności wszystkich jezior tatrzańskich). Dawny przewodnik tatrzański pisał o tym stawie: „W toniach jego schowałby się cały krakowski kościół Panny Maryji z swą wysoką wieżą, żeby tylko wierzchołek dachu z koroną nad powierzchnię wystawał”. Najwyższa odnotowana temperatura wody wynosiła 11,2 °C. Ma ona barwę zieloną, a jej przejrzystość jest większa niż pozostałych jezior w dolinie i wynosiła w czasie pomiarów 13,2 m. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org )

Dno jeziora opada stromo przy brzegach, w pobliżu środka tafli jest natomiast dość płaskie (14,4% powierzchni dna położone jest na głębokości przekraczającej 70 m). Średnie nachylenie stoków pod powierzchnią wody wynosi 19°50′. Dno pokryte jest kamieniami i żwirem, a poniżej 40 m warstwą ciemnego mułu. Od północnego wschodu staw zamknięty jest ryglem skalnym z wałem moreny czołowej, przerwanym w miejscu odpływu. Wielki Staw zasilany jest trzema stałymi dopływami: potokiem z kotła Szpiglasowych Stawków, potokiem z Czarnego Stawu oraz potokiem doprowadzającym wody z Dolinki Pustej i Dolinki pod Kołem. Żwir naniesiony przez ten ostatni dopływ utworzył deltę wrzynającą się od zachodu w taflę stawu. Część wód przenika do niego również podziemnie (np. z Małego i Przedniego Stawu). Wody odpływające z jeziora (średnie natężenie przepływu 0,2–0,3 m³/s) tworzą potok Roztoka, na którym znajduje się wodospad Siklawa.
Brzegi porasta kosodrzewina, której zarośla powoli zwiększają swą powierzchnię po dawnych zniszczeniach spowodowanych gospodarką pasterską.
(Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org )

Na tle wody i gór mój młodszy syn – Fabianek :)

Na kolejnym zdjęciu stare schronisko nad Małym Stawem :)

Jezioro położone jest na wysokości 1668 m n.p.m., poniżej zboczy Wyżniej Kopy. Jego powierzchnia wynosi według pomiarów Wojskowego Instytutu Geodezyjnego z 1935 ok. 0,18 ha, głębokość 2,1 m. Wymiary ulegają szybkim wahaniom (głębokość od kilku do kilkunastu cm) w zależności od ilości opadów. Dno pokryte jest warstwą ciemnego mułu. Przez jezioro przepływa okresowy potok odprowadzający nadmiar wody z Przedniego Stawu do Wielkiego Stawu. Na południe od stawu mniejsze oczka wodne. W okresie zimowym jezioro zamarza do dna. W stawie występuje traszka górska – jest to najwyżej w Polsce położone miejsce występowania tego płaza. Na młakach wokół stawu dorodne kępy roślin górskich: różeńca górskiego, dzwonka wąskolistnego, tojadu mocnego, potężne okazy arcydzięgla litworu. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org )

Poniżej malowniczy Mały Staw Polski – w głębi za nim zbocza Opalonego Wierchu :)

„W góry! W góry, miły bracie! Tam swoboda czeka na Cię
Na szałasie do pasterzy, Gdzie ze źródła woda bieży, (…)
Tutaj silniej świat oddycha, Tu się szczerzej człek uśmiecha…”
(Wincenty Pol)

Od Małego Stawu do Schroniska PTTK w Dolinie Pięciu Stawów Polskich jest już dosłownie rzut beretem 😉 Aura pogodowa nie sprzyjała, ale i tak idąc kilka zdjęć tam zrobiłam 😉

Schronisko PTTK w Dolinie Pięciu Stawów Polskich (Schronisko Pięciostawiańskie) zostało zbudowane w latach 1947–1953 nad Przednim Stawem na wysokości 1671 m n.p.m. i jest najwyżej położonym schroniskiem górskim w Polsce. Posiada 67 miejsc noclegowych w pokojach 2-, 4-, 6-, 7-, 8- i 10-osobowych. Schronisko jest zarządzane przez PTTK i nosi imię Leopolda Świerza :)

Był już robiący wrażenie Wielki Staw Polski i uroczy Mały Staw Polski, a teraz kadr znad Przedniego Stawu :)

Lustro jeziora leży na wysokości 1668 m n.p.m., jego powierzchnia wynosi 7,7 ha, a głębokość 34,6 m. Jezioro od północy i wschodu otaczają kopulaste wzgórza mutonów: Wyżnia Kopa (1722 m n.p.m.) i Niżnia Kopa (1711 m n.p.m.).
Woda w stawie ma barwę zielonożółtą i cechuje się dużą przejrzystością (13 m). Jezioro jest sztucznie zarybione pstrągiem :)

Na kolejnym zdjęciu Dolina Pięciu Stawów Polskich podziwiana ze szlaku przez Świstówkę Roztocką, gdyż po regeneracyjnym odpoczynku w tej niezwykle pięknej dolinie szlakiem niebieskim, przez Świstówkę Roztocką powędrowaliśmy do Morskiego Oka :)

Czas przejścia od schroniska nad Przednim Stawem do Morskiego Oka – 1:40 h, a od Morskiego Oka do schroniska nad Przednim Stawem – 2 h. To bardzo ciekawy widokowo szlak i już 3 razy w życiu nim szłam :) A ten ambitniejszy i jeszcze ciekawszy (moim zdaniem) przez Szpiglasową Przełęcz jest ciągle w sferze moich marzeń 😉

Zanim jednak dojdziemy do Morskiego Oka jeszcze kilka zdań o Dolinie Pięciu Stawów Polskich :) Krajobraz doliny tworzą granitowe szczyty Tatr Wysokich, rozległe płaśnie, gruzowiska dużych głazów, piarżyska, migotliwe tafle jezior, murawy i połacie kosodrzewiny. Lodowiec wyżłobił w dolinie obszerne dno w kształcie sierpa z wierzchołkami skierowanymi na północny zachód (pod Świnicę) i północny wschód (pod Świstową Czubę). W dolinie znajduje się kilka polodowcowych jezior o łącznej powierzchni 61 ha. Największe z nich to Wielki Staw Polski położony na wysokości 1665 m n.p.m. (31,14 ha, głębokość 79,3 m). Pozostałe jeziora to: Zadni Staw Polski, Czarny Staw Polski, Mały Staw Polski, Przedni Staw Polski oraz Wole Oko. Ostatni staw jest jeziorem okresowym i mniejszym od pozostałych, dlatego nazwa doliny uwzględnia jedynie 5 największych jezior.

Uśmiecham się, bo w takim miejscu grzechem byłoby mieć skwaszoną minę 😉

„Wspinaj się w góry i słuchaj i dobrych wieści. Spokój natury spłynie na ciebie, jak światło słoneczne spływa na drzewa. Wiatry przyniosą ci swoją świeżość, burze energię, a troski opadną z ciebie jak jesienne liście.” (John Muir)

Pogoda w górach szybko się zmienia… i ku naszej radości słoneczko wyszło i do Morskiego Oka szliśmy już rozpłaszczeni, a widoki były jeszcze piękniejsze :)

Poniżej pierwsze spojrzenie na otoczone granitowymi gigantami Morskie Oko :)

Morskie Oko to jezioro wyjątkowe z wielu względów. Ma największą powierzchnie lustra wody ze wszystkich stawów tatrzańskich (35,6 ha), a przy tym jest wspaniale położone w otoczeniu najwyższych polskich szczytów. Leży na wysokości 1395m n.p.m., mieści prawie 10 mln m3 wody, a jego maksymalna głębokość sięga 51m.
Ze względu na to, że żyły w nim ryby, co w tatrzańskich jeziorach jest zjawiskiem rzadkim, było nazywane Rybim Stawem. Pod tą nazwą zostało wymienione w 1676 roku w dokumencie dziedzicznego użytkowania dla sołtysa Białki Wojciecha Nowobilijskiego :)

To miejsce zna chyba każdy turysta :)
Najpiękniejsze i największe tatrzańskie jezioro, turystyczna Mekka Polski – Morskie Oko oraz znajdujące się nad nim schronisko :) i jak zwykle tłoczno 😉

„…lśni jezioro zamknięte w granitów kotlinie,
jak błyszczący diament w stalowym pierścieniu (…)
Granity się malują w przejrzystej głębinie,
niby obraz przeszłości odbity w wspomnieniu.”
(K. Tetmajer)

A teraz widok znad Morskiego Oka w kierunku Rysów :)

Na morenie ograniczającej staw od północy rozpoczynają się trudniejsze szlaki turystyczne na Rysy, Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem i do Doliny za Mnichem. Niestety na żadnym z tych szlaków jeszcze nie byłam, a Rysy udało mi się zdobyć w 2005 roku, ale wchodząc na nie od strony słowackiej :) Widok z Rysów zalicza się do najrozleglejszych i najpiękniejszych. Stamtąd widoczne są prawie wszystkie ważniejsze szczyty, wiele dolin i kilkanaście stawów. Chciałabym jeszcze raz stanąć na Rysach i cieszyć oczy tym widokiem :) tym bardziej, że moja znajomość Tatr w ciągu tych 10 lat znacznie wzrosła i byłoby to bardziej świadome podziwianie :)

I jeszcze raz podobny widok do poprzedniego, tylko na pierwszym planie pozują mi obaj moi synowie :)

Niestety czasu już zabrakło, by tego dnia obejść Morskie Oko wkoło, ale i tak piękną trasę zrobiliśmy, a do pozostawionego na parkingu samochodu pozostało jeszcze 9 km dreptania asfaltem. Idąc tamtędy warto przyjrzeć się tablicom informacyjnym przyrodniczej ścieżki dydaktycznej i zwrócić uwagę na zmieniającą się przyrodę :)

I w skrócie to już wszystko na dzisiaj. Kończąc czuję jednak pewien niedosyt, bo o tak pięknych miejscach i ciekawej trasie można by rozpisać się jeszcze bardziej, tylko czy ktoś dałby radę dobrnąć z czytaniem do końca ? 😉

Podsumowując Trasa:
Palenica Białczańska – Wodogrzmoty Mickiewicza – Dolina Roztoki – Wodospad Siklawa – Dolina Pięciu Stawów Polskich – Świstówka Roztocka – Morskie Oko – Palenica Białczańska

POZDRAWIAM już jesiennie, ale nadal cieplutko i mam nadzieję, że za rok ponownie zawitam nad Morskie Oko, by jednak zdobyć te Wrota Chałubińskiego 😉

116. Dolina Chochołowska… Trzydniowiański Wierch

Witam serdecznie wszystkich stałych bywalców mojego bloga oraz „zabłąkane dusze” :) W poprzednim wpisie rozpoczęłam relację z tegorocznego, wakacyjnego wędrowania polskimi i słowackimi tatrzańskimi szlakami. Opowiedziałam już o zdobywaniu Koprowego Wierchu (Kôprovský štít, 2363 m). Były to słowackie Tatry Wysokie, a dzisiaj dla odmiany będą tu polskie Tatry Zachodnie, gdyż drugiego dnia wybraliśmy się do Doliny Chochołowskiej, by wejść na Trzydniowiański Wierch. Trasa pięknie zaplanowana, ale w górach, jak i w życiu nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem…

Całą Dolinę Chochołowską przeszliśmy w zeszłym roku, więc tym razem chcieliśmy pójść na łatwiznę i do Polany Huciska dojechać „Rakoniem”. Niestety tylu chętnych oczekiwało na przyjazd kolejki, że gdy już przyjechała i wszyscy na hura!!! rzucili się do niej, nam nie udało się już wsiąść. Trzeba mieć pecha :( Na następny kurs przynajmniej 20 minut musielibyśmy czekać, do tego nie mając pewności, czy tym razem wsiądziemy, więc wkurzeni postanowiliśmy iść jednak pieszo 😉

Od zeszłego roku niewiele się tam zmieniło. Nadal zamknięte są niektóre szlaki jak np. w Dolinie Lejowej, czy odcinek Drogi nad Reglami pomiędzy Dolinami Kościeliską, a Chochołowską. Usunięto jednak większość drzew powalonych przez szalejącą 26 grudnia 2013 wichurę.

Jak widać wody w Potoku Chochołowskim niewiele, ale o tej porze roku to raczej normalne 😉

Przypominam, że Dolina Chochołowska to najdłuższa i największa dolina w polskich Tatrach. Znajduje się na zachodnim skraju polskich Tatr Zachodnich i stanowi orograficznie lewą odnogę doliny Czarnego Dunajca. Zajmuje obszar ponad 35 km² i ma długość ok. 10 km. Jest doliną walną. Od południa i zachodu graniczy ze Słowacją. Administracyjnie leży na terenie wsi Witów :)

Po więcej informacji o niej odsyłam do wpisu 101. Dolina Chochołowska… Rakoń, Grześ i  jak wskazuje tytuł tego archiwalnego wpisu wtedy po jej przejściu wchodziliśmy na Rakonia i Grzesia. Teraz dla odmiany postanowiliśmy zdobyć Trzydniowiański Wierch. Apetyt na szczyty był zresztą większy, ale niestety pojawiły się kolejne przeszkody uniemożliwiające nam zdobycie ich, ale po kolei… :)

Po 1,30 h marszu Doliną Chochołowską na Polanie Trzydniówka odbiliśmy na czerwony szlak, by wchodząc nim po 2 godzinach stanąć na szczycie Trzydniowiańskiego Wierchu.
Upał straszny i co chwilę przystawaliśmy, bo złapać oddech, bądź ukoić pragnienie łykiem wody. Trasa w większości prowadziła przez las, najpierw spokojnie, ale już przejście przez Krowieniec (inaczej Krowi Żleb) wymagało dużej siły i poświęcenia. Wchodziliśmy po solidnej, kamienistej ścieżce i im wyżej, tym było stromiej i ciężej, a pod szczytem pogoda nagle załamała się. W oddali nad Tatrami Wysokimi niebo pociemniało i słychać było grzmoty. Po wyjściu z kosodrzewiny i nas dopadł deszcz. Nie wiedzieliśmy co robić dalej – wędrowanie wyżej granią było niebezpieczne, a wracać się po pokonaniu tak męczącego podejścia będąc już praktycznie pod szczytem góry nie uśmiechało nam się. Wróciliśmy więc tylko kawałek do rejonu kosówki i pod nią, niczym pod parasolką przeczekaliśmy burzę 😉

Gdy już tylko siąpiło ruszyliśmy dalej w drogę. Teraz szło się już łatwiej i przyjemniej :)

Po 20 minutach wędrówki zdobyliśmy najwyższy wierzchołek Trzydniowiańskiego Wierchu (wcześniej przeszliśmy przez niższy).

Malowniczy krajobraz – za mną pięknie widać Kominiarski Wierch :)

Trzydniowiański Wierch ma dwa wierzchołki. Niższy ma wysokość 1758 m n.p.m. Na południe, ok. 150 m od niego w południowej grani znajduje się drugi, nienazwany wierzchołek o wysokości 1762 m n.p.m. Wschodnie stoki Trzydniowiańskiego Wierchu opadają do Doliny Starorobociańskiej (wschodnie odgałęzienie górnej części Doliny Chochołowskiej). Znajduje się w nich kilka żlebów, w kierunku od północy na południe są to: Mokry Żleb, Wydarty Żleb i Dwojakowy Żleb. Południowo-zachodnie stoki opadają do Doliny Jarząbczej (zachodnie odgałęzienie górnej części Doliny Chochołowskiej). Znajduje się w nich grzbiet Pośredniej Kopy oddzielający Szeroki Żleb od Wąskich Żlebków.

Z Trzydniowiańskiego Wierchu roztacza się wyśmienita panorama Tatr Zachodnich we wszystkie strony. Doskonale widać Ornak, Kominiarski Wierch, Starorobociański Wierch, Jarząbczy Wierch, Wołowiec, Grześ i wiele innych szczytów.

Na kolejnych dwóch zdjęciach widzimy szlak na Kończysty Wierch i Starorobociański Wierch :)

Widać również czym różni się krajobraz Tatr Zachodnich od Wysokich. Jak pamiętamy z poprzedniego wpisu Tatry Wysokie w najwyższym piętrze charakteryzują się strzelistymi turniami, co nadaje im surowy, alpejski charakter. Tatry Zachodnie są nieco niższe i dużo łagodniejsze. Ich szczyty w zdecydowanej większości pokryte są łąkami wysokogórskimi.
Szlaki położone na obu obszarach mają również odmienny charakter. W Tatrach Wysokich spora część tras wiedzie wśród urwistych skał, nierzadko oferując sztuczne ułatwienia – takie jak łańcuchy i klamry, bez których pokonanie szlaku byłoby bardzo trudne lub wręcz niemożliwe. W Tatrach Zachodnich tego typu atrakcje należą do rzadkości, co jednak nie oznacza, że szlaki są tam zupełnie bezpieczne. Trawiaste i łagodne obszary często kończą się nawet kilkusetmetrowymi urwiskami. (Źródło informacji: http://www.tatry.info.pl )

Na Kończystym i Starorobociańskim Wierchu byłam po raz pierwszy w 1999 roku. Na Starorobociańskim Wierchu ponownie w 2000, idąc od Ornaka na Błyszcz i Bystrą (a na Starorobociański robiąc sobie skok w bok), a teraz niestety nie udało się dojść dalej. Przeczekując burzę w kosodrzewinie straciliśmy dużo czasu i obawiałam się, by wejście i zejście z Kończystego Wierchu przy niepewnej pogodzie nie okazało się zbyt ryzykowne czasowo. Dalsze szczyty i wędrowanie szlakiem graniczno-graniowym już nawet nie wchodziło w grę. Nie rozpaczaliśmy jednak z tego powodu, a raczej cieszyliśmy z poprawy pogody i wędrowania bez płaszczy przeciwdeszczowych. W górskich wędrówkach nie chodzi tylko o „zaliczanie” kolejnych szczytów, ale przede wszystkim o sam kontakt z górami, podziwianie widoków i czerpanie przyjemności z wędrowania szlakami. Przynajmniej ja mam takie odczucia :)

Do Polany Chochołowskiej z Trzydniowiańskiego Wierchu schodziliśmy Doliną Jarzabczą, przez Polanę Jarząbcze Szałasiska robiąc tzw. Pętlę. Szlak czerwony częściowo pokrywa się tu z żółtym (tzw. Szlakiem Papieskim – nazwanym tak dla upamiętnienia trasy, którą przebył pieszo Jan Paweł II w trakcie pielgrzymki do Polski w 1983 roku). Przyjemnie się schodziło, chociaż jak to przy zejściu – mięśnie nóg bolały :) ach, jak ja miło wspominam teraz ten ból 😉

Podsumowując Trasa:
Siwa Polana – Polana Trzydniówka – Trzydniowiański Wierch – Dolina Jarząbcza – Polana Chochołowska – Dolina Chochołowska – Siwa Polana

POZDRAWIAM SERDECZNIE :)
i zachęcam do odkrywania uroków zarówno Tatr Wysokich, jak i Zachodnich, w Bielskie też warto się wybrać 😉

115. Mengusovská dolina… Popradské pleso, Hincova kotlina, Kôprovský štít, (2363 m)

„W górach musisz wykonać pewien wysiłek bez zapłaty. Jest w tym mistyka, szukanie czegoś wyjątkowego. Do tego trzeba mieć pewną wyobraźnię, filozofię życiową. Nie każdego na to stać, nie każdemu się chce. Bo w górach nie ma granic, tam się szuka wolności…”
(Krzysztof Wielicki)

Wakacyjny-rodzinny wyjazd w Tatry już za mną i teraz w kilku wpisach postaram się opowiedzieć o tych naszych „poszukiwaniach wolności” 😉 Zanim jednak zrelacjonuję pierwszy dzień na szlaku, zdradzę, że (tak samo jak dwa lata temu) jako bazę noclegową i wypadową obraliśmy sobie Bukowinę Tatrzańską :) Pierwszego dnia, a była to niedziela, po znalezieniu noclegu (z tym na szczęście nie miewamy problemów) udaliśmy się do Zakopanego (tradycyjnie już) pospacerować po Krupówkach. Niestety było już za późno, by wyruszać nawet na krótki szlak. Jako usprawiedliwienie dodam jeszcze, że jazda w korku od Rabki do Nowego Targu dodatkowo nas zmęczyła. Kilka godzin w samochodzie plus tłumy na Krupówkach – dla mnie to był taki „zmarnowany” dzień, chociaż dzieci jedząc lody, gofry i frytki nie narzekały 😉

Za to w poniedziałek koniec „błogiego lenistwa” – pobudka o 6.00. Po śniadaniu i zapakowaniu plecaków udaliśmy się na słowacką stronę Tatr.

Samochód zaparkowaliśmy u wylotu Doliny Mięguszowieckiej (słow. Mengusovská dolina).

Idąc szlakiem niebieskim od stacji kolei elektrycznej Popradské pleso  po godzinie dotarliśmy do Popradzkiego stawu (Popradské pleso), a następnie po odpoczynku ruszyliśmy dalej szlakiem niebieskim do Doliny Hińczowej (Hincova kotlina). Ostatecznym celem tego dnia był Koprowy Wierch (Kôprovský štít, 2363 m).

Na zdjęciu Popradské pleso i odbijające się w nim schronisko – Popradská chata :)

Popradzki Staw (słow. Popradské pleso, dawniej Rybi Staw, Mały Rybi Staw) znajduje się w dolnej części Doliny Złomisk, odnogi Doliny Mięguszowieckiej w słowackich Tatrach Wysokich.
Staw leży w kotlinie powstałej na bazie misy glacjalno-erozyjnej na wysokości 1494,3 m n.p.m., ma 6,26 ha powierzchni i 16,6 m głębokości (według pomiaru z 1927) lub odpowiednio 6,88 ha i 17,6 m (według pomiarów z lat 1961–1966).
Popradzki Staw jest jednym z nielicznych tatrzańskich stawów, w którym naturalnie występują ryby.

Temperatura wód powierzchniowych nie przekracza 16 °C. Przeciętny termin pokrywania się stawu lodem to 11 listopada, a przeciętny termin topnienia lodu to 21 maja.
Od strony wschodniej do jeziora wpada spływający Doliną Złomisk Zmarzły Potok, wody ze stawu wypływają zaś w kierunku południowym, tworząc potok Krupa. Nad stawem górują szczyty Osterwy (od wschodu), Popradzka Grań (od północy) oraz Grań Baszt (od zachodu). Okolice Popradzkiego Stawu są ściśle chronione, znajduje się tu rezerwat „Dolina Mięguszowiecka” (Rezervácia Mengusovská dolina).

O Popradzkim Stawie już króciutko opowiedziałam to może jeszcze kilka słów o znajdującym się obok niego schronisku :)

Schronisko nad Popradzkim Stawem, Schronisko Popradzkie (słow. Popradská chata, chata pri Popradskom plese, chata kapitána Morávku) położone jest na wysokości ok. 1500 m n.p.m. Znajduje się nad północno-zachodnim brzegiem Popradzkiego Stawu (Popradské pleso). Obecnie ma 155 miejsc noclegowych.

Cudowna tatrzańska sceneria, a na jej tle mój młodszy syn – Fabianek :)

Schronisko Popradzkie jest ważnym węzłem komunikacyjnym (szlaki ze Szczyrbskiego Jeziora, Magistrala Tatrzańska, szlak na Rysy). 10 lat temu będąc tam z mężem oraz moim bratem i siostrą po odpoczynku w nim ruszyliśmy niebieskim szlakiem w górę Doliny Mięguszowieckiej i przez Dolinę Żabią Mięguszowiecką i Wagę na Rysy (Czas przejścia: 2:15 h, ↓ 1:45 h), a teraz będąc z dziećmi postanowiliśmy udać się przez Dolinę Mięguszowiecką i Hińczową na Wyżnią Koprową Przełęcz, a z niej jak już wspomniałam na Koprowy Wierch (Kôprovský štít, 2363).

To ciekawy widokowo szlak i mniej tłumnie uczęszczany niż ten na Rysy :)

Mgła jest częstym zjawiskiem w górach . Bywa sucha i mokra, taka niekiedy zamienia się w deszcz. Każda jest niebezpieczna, gdyż sprzyja pobłądzeniom.

Idziemy dzielnie dalej i jak widać poniżej kosodrzewina się skończyła i wkoło już tylko gołe skały…

„Czasami we mgle nad nami majaczyły szczyty,
Niby światy nad głową tuż, zda się, zwieszone,
Tam, gdzie zwykle wzrokowi jawią się błękity.”
(J. Żuławski)

Szczyty Tatr zatopione we mgle … zachwycające, groźne i tajemnicze :)

„Stoi przed mną łańcuch górski. Niekiedy pali go słońce, niekiedy siecze deszcz, nierzadko otula mgła. Nie skarży się nigdy, nie czeka na podziękowanie. Jest zawsze majestatyczny i zawsze daje siebie.” (L. Boff)

Po 2:30 h wędrówki (niestety też i w deszczu) dotarliśmy do Doliny Hińczowej (słow. Hincova dolina) i stanęliśmy nad taflą Wielkiego Stawu Hińczowego (Veľké Hincovo pleso).

Wielki Hińczowy Staw (słow. Veľké Hincovo pleso) leży na wysokości 1944,8 m n.p.m. Jest to o 551 m wyżej niż Morskie Oko, dlatego też wznoszące się na północ od Wielkiego Hińczowego Stawu Mięguszowieckie Szczyty nie wydają się stąd tak groźne jak od strony polskiej. Ma 20,08 ha powierzchni i 53,7 m głębokości. Wielki Hińczowy Staw jest największym i najgłębszym stawem w słowackiej części Tatr oraz czwartym co do wielkości i trzecim co do głębokości stawem w Tatrach.

Znajduje się on w kotle lodowcowym o litym, skalnym dnie, od południowej strony zamkniętym skalnym ryglem. Woda jest bardzo przejrzysta; według pomiarów Ludomira Sawickiego z 1909 r. jej przeźroczystość wynosi 19 m. Natomiast w przybrzeżnych płyciznach występuje zdumiewająco bogaty jak na tej wysokości plankton. Dominuje w nim Diaptomus gracilis (według badań Stanisława Minkiewicza).
(Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Młodszy syn chętnie mi pozował 😉

Dolina Hińczowa jest pochodzenia lodowcowego. Wyrzeźbiona została w skałach krystalicznych. Jej dno tworzy rumowisko głazów porośniętych miejscami niską murawą, w której dominuje sit skucina.

Ja też chętnie pozowałam – w „moich ukochanych Taterkach” lubię to robić :)

Niezwykle piękne miejsce, warto było do niego dotrzeć, a to nie był jeszcze koniec wędrówki. Po odpoczynku i posiłku udaliśmy się stromo w górę na Wyżnią Koprową Przełęcz (Vyšné Kôprovské sedlo, 2180 m).

Idąc zakosami wspaniale było widać Mały Hińczowy Staw (słow. Malé Hincovo pleso) – jezioro położone w górnej części Dolinki Szataniej, na wysokości 1923 m n.p.m. :)
Według pomiarów Josefa Schaffera z 1928 r. staw ma 2,2208 ha powierzchni, wymiary 275 × 130 m i głębokość 6,1 m. Nowsze pomiary z lat 1961–67, przeprowadzone przez pracowników TANAP-u, podają 2,22 ha powierzchni, 265 m długości, 130 m szerokości i 6,4 m głębokości. Nie wiem, które pomiary są dokładniejsze 😉
Dawniej staw był zwany też Małym Ignacowym Stawem i Małym Lulkowym Stawem.

A kolejne zdjęcie zostało zrobione już na Wyżniej Koprowej Przełęczy (Vyšné Kôprovské sedlo, 2180 m) – widzimy na nim Koprowy Wierch (Kôprovský štít, 2363 m).

Jak widać pochmurno, pogoda niepewna, ale decydujemy się iść dalej :) Początkowo szlak  wiedzie szerokim kamienistym zboczem i dopiero poniżej wierzchołka robi się węziej i bardziej surowo. Niestety na szczycie Koprowego Wierchu stanął tylko mąż, a ja wraz z chłopcami zostałam dosłownie 10 minut drogi pod nim. Podejście okazało się zbyt niebezpieczne, by iść dalej z dziećmi. Zbliżająca się burza też budziła postrach. Sukcesem jest jednak fakt, że w ogóle chłopcy tak dzielnie maszerowali i tak wysoko dotarli :)

Innej możliwości nie ma, więc do Popradzkiego stawu (Popradské pleso) wracaliśmy tym samym – niebieskim szlakiem :) widoki ponownie podziwiając :)

Wyczytałam, że co roku wczesną jesienią odbywają się nad Popradzkim stawem obchody święta THS (Tatrzańskie Pogotowie Górskie – Oddział Ochotniczy) i z tej okazji na zboczach Osterwy odbywają się pokazy umiejętności ratowników.

Jeszcze jeden kadr znad tego malowniczego tatrzańskiego stawu, bo nie wiem kiedy znowu tam zawitam :)

Zanim wróciliśmy do zaparkowanego przy stacji kolei elektrycznej Popradské pleso  samochodu – wytyczoną ścieżką turystyczną (szlakiem żółtym) udaliśmy się jeszcze do Tatrzańskiego Cmentarza Symbolicznego pod Osterwą.

Projekt powstania cmentarza w 1922 r. wysunął czeski taternik, narciarz i malarz, Otakar Štáfl. Budowa posunęła się naprzód dzięki pomocy KČST, później KSTL. Miejsce zostało wybrane w 1934 r. Dwa lata później powstała murowana kapliczka projektu Róberta Vosyki, całość otwarto 11 sierpnia 1940 r. W uroczystości brał udział prezydent Słowacji, Jozef Tiso. Jednym z głównych twórców cmentarza był Alojz Lutonský. Na cmentarzu umieszczono motto: Mŕtvym na pamiatku, živým pre výstrahu (Umarłym na pamiątkę, żyjącym ku przestrodze).

Obecnie na cmentarzu znajduje się około 300 tablic upamiętniających ponad 400 osób. Wśród nich można spotkać nazwiska polskie. Tablice upamiętniają m.in. Klemensa Bachledę, Mieczysława Karłowicza, Wiesława Stanisławskiego, Witolda Wojnara, Tadeusza Strumiłłę, Jana Długosza, braci Jerzego i Wojciecha Biedermanów, a także ratowników TOPR Janusza Kubicę i Stanisława Mateję Torbiarza oraz pilotów „Sokoła” Bogusława Arendarczyka i Janusza Rybickiego, którzy zginęli w katastrofie lotniczej w Dolinie Olczyskiej. Są tablice poświęcone osobom związanym z Tatrami, które zginęły gdzie indziej, np. w innych górach.
Od 1969 r. cmentarzem opiekuje się słowacki Tatrzański Park Narodowy. W 1970 r. obiekt wpisano do rejestru pamiątek narodowych. Nowe tablice montowane są od 2003 r. przez pracowników Ośrodka Służby Terenowej TANAP. O ich umieszczeniu decyduje komisja przy dyrekcji parku.
Cmentarz ma charakter symboliczny (nie ma tu pogrzebanych ciał) i międzynarodowy – upamiętnia ofiary gór różnej narodowości. Niezwykłe miejsce, które ku pamięci i przestrodze warto zobaczyć…

Podsumowując Trasa:
Stacja kolei elektrycznej Popradské pleso (parking) – Popradzki staw (Popradské pleso) – Schronisko nad Popradzkim Stawem (Popradská chata) – Rozdroże nad Żabim Potokiem (Rázcestie nad Žabím potokom) – Dolina Hińczowa – Wielki Hińczowy Staw (Veľké Hincovo pleso) – Wyżnia Koprowa Przełęcz (Vyšné Kôprovské sedlo, 2180 m) – Koprowy Wierch (Kôprovský štít, 2363 m) – powrót tym samym szlakiem do Popradzki staw (Popradské pleso) – Tatrzański Cmentarz Symboliczny pod Osterwą – Stacja kolei elektrycznej Popradské pleso (parking)

Pierwszy i zarazem bardzo intensywny dzień na słowackim szlaku szczęśliwie dobiegł końca :) O następnych będę opowiadała w kolejnych wpisach :)

POZDRAWIAM CIEPLUTKO :)

114. Wycieczka jubileuszowa z okazji 50-lecia KT „Ostańce” w Zawierciu -DOLINKI PODKRAKOWSKIE

Witam serdecznie  :)
Ponieważ od wielu lat jestem członkiem Klubu Turystycznego „Ostańce” w Zawierciu (moi synowie od niedawna) pod koniec czerwca wraz z nimi i moim tatą – Przewodnikiem i Przodownikiem Turystyki Pieszej PTTK wzięłam udział w obchodach jubileuszu 50-lecia klubu. 26 czerwca, o godzinie 17.30 w sali 203 w MOK Zawiercie odbyło się jubileuszowe spotkanie dla członków i sympatyków.

Na zdjęciu dziadek z wnukami :) Pamiątkowe zdjęcie z tego spotkania 😉

Było bardzo miło i ciekawie. Prezes Klubu – Pan Andrzej Stróżecki, który pełni tą funkcję od 1971 r. przypomniał historię działalności klubu. Wręczono wyróżnienia i odznaki najbardziej zasłużonym, po czym nastąpiła przerwa na jubileuszową lampkę szampana i uroczyste zdmuchnięcie świeczek na torcie. Pyszne ciacha upieczone przez klubowiczki można było degustować bez ograniczeń :) Do wglądu wystawiono klubowe kroniki i wertując je można było wspominać różne wyjazdy, na zdjęciach rozpoznawać siebie. Pokaz multimedialny też był bardzo interesujący. Ja szczególnie zdziwiłam się widząc siebie na zdjęciach zrobionych podczas akcji odnawiania szlaków turystycznych 😉 Moi synowie mieli niezły ubaw widząc mamusię w akcji 😉

Jak widać szlaki odnawiam z uśmiechem… i nadzieją, że turyści nie pobłądzą :)

Wracając do spotkania to było ono tylko pierwszym punktem jubileuszu, gdyż dwa dni później odbyła się jeszcze  jubileuszowa wycieczka autokarowa w Dolinki Podkrakowskie. Dlaczego akurat tam??? Otóż inspiracją do założenia Klubu Turystycznego „Ostańce” (pierwotna nazwa: „Klub Turysty Pieszego Ostańce”) była wycieczka właśnie w Dolinki Podkrakowskie 27 czerwca 1965 r. Klub „Ostańce” został założony 30 czerwca 1965 r. Nazwę przyjął od ostańców wapiennych charakterystycznych dla Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Zaproponował tą nazwę Eugeniusz Łazarz, ówczesny przewodniczący oddziałowej Komisji Turystyki Pieszej. Pierwszym prezesem klubu został Tadeusz Trepka, a przewodnikiem klubu Andrzej Stróżecki do dziś związany z Oddziałem PTTK w Zawierciu i Klubem „Ostańce”.

Program jubileuszowej wycieczki:
 
Wariant I: Jerzmanowice – Skałka 513 – Jaskinia Nietoperzowa / bez zwiedzania/ – Dol. Będkowska – Czarcie Wrota – Dolina Kobylańska – Łączki – Dol. Będkowska – Łazy  –  ok. 16 km

Wariant II: Rozpoczęcie wycieczki zwiedzaniem Jaskini Nietoperzowej i dalej jak w wariancie I

My zapisaliśmy się na wariant II, gdyż w Jaskini Nietoperzowej jeszcze nie byliśmy i chcieliśmy ją zwiedzić w środku :)

Jaskinia Nietoperzowa znajduje się na wschodnim krańcu wsi Jerzmanowice (gm. Jerzmanowice-Przeginia, woj. małopolskie).
Nazwa jaskini pochodzi od znalezionych szczątków kopalnych i współcześnie żyjących nietoperzy. Jaskinia usytuowana jest w grupie skał górnej części Doliny Będkowskiej. Położona 447m n.p.m. ma 306m długości. Jest jedną z największych jaskiń Jury Krakowsko-Częstochowskiej :)

Historia Jaskini:
Już w XIX wieku ze względu na wypełnisko i odchody nietoperzy, prowadzono eksploatację przemysłową tej groty. Kiedy w latach 1872 – 1879 O. Grube wydobywał nawóz z jaskini, natrafił na 4.000 kłów niedźwiedzia jaskiniowego. Jeszcze dziś przy odrobinie szczęścia można taki kieł znaleźć.
W 1841 roku A. Grabowski, po zwiedzeniu tej jaskini, wspomina o wcześniejszym wybieraniu namuliska, używanego jako nawóz. Przemysłowa eksploatacja, prowadzona z ramienia Górnośląskiego Urzędu Górniczego przez O. Grube’go w latach 1872-1879, w znacznym stopniu zniszczyła pierwotne osady jaskini.
Pierwsze poszukiwania przeprowadził tu w roku 1871 hrabia Jan Zawisza, właściciel Doliny Ojcowskiej, znajdując liczne zabytki archeologiczne i kości zwierzęce. W czasie gospodarczej eksploatacji namuliska nadzór archeologiczny sprawował F. Römer, które zebrane zabytki przekazał do muzeum wrocławskiego. W roku 1918, gdy pierwszym prywatnym właścicielem był Antoni Ferdek, przewodnik po Ojcowie, badania w pobliżu wejścia do jaskini przeprowadził Leon Kozłowski.
Systematyczne i metodyczne badania archeologiczne zostały podjęte po II Wojnie Światowej i przeprowadzone przez Waldemara Chmielewskiego w latach 1956-1963. (Źródło informacji: http://www.nietoperzowa.ojcow.pl )

Z punktu widzenia archeologicznego Jaskinia Nietoperzowa znana jest przede wszystkim jako stanowisko górnopaleolityczne datowane na 38 000 lat wstecz, będące obozowiskiem łowców niedźwiedzia jaskiniowego. Łowcy jerzmanowscy byli przedstawicielami grup ludzkich, określanych już jako HOMO SAPIENS (człowiek myślący). Byli twórcami odkrytych tu m.in. krzemiennych grotów i oszczepów reprezentujących tak zwana KULTURĘ JERZMANOWICKĄ.
W trakcie wykopalisk natrafiono także na fragmenty naczyń glinianych, narzędzia kamienne, krzemienne oraz kości pozostawione przez grupy ludzkie, odwiedzające jaskinię w następnych epokach – od neolitu do średniowiecza (od 4500 p.n.e. do XIII w. naszej ery).
W poziomach archeologicznych jaskini odkryto również kości i zęby zwierzęce, głównie niedźwiedzia (4000 kłów), jak też hieny jaskiniowej, lwa jaskiniowego, borsuka, mamuta, żubra pierwotnego, nosorożca włochatego, renifera, konia oraz drobnych gryzoni, ptaków i ryb.

Jaskinia ta już dwa razy stanowiła scenografię filmów fabularnych. Po raz pierwszy do Nietoperzowej ekipa filmowa zawitała w 1995r., kręcono wtedy „Legendę o Świętym Mikołaju”. Dwa lata minęły i 5 listopada 1997r. Jerzy Hoffman nakręcił w jaskini scenę do filmu „Ogniem i Mieczem”.

W pobliżu wejścia do jaskini prowadzi niebieski pieszy Szlak Warowni Jurajskich oraz kilka lokalnych turystycznych szlaków rowerowych :)

Po zwiedzeniu jaskini (z przewodnikiem) wspólnie z uczestnikami wariantu I ruszyliśmy Doliną Będkowską :)

Dolina Będkowska jest jedną z 7 dolin wchodzących w skład Parku Krajobrazowego Dolinki Krakowskie.  Ma długość 7-8 km i jest jedną z najdłuższych dolin Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej.
Wyżłobiona w wapieniach jurajskich dolina ma charakter wąwozu o stromych ścianach wschodnich i łagodniejszych zboczach zachodnich. Jest doliną krasową i można na niej zaobserwować niemal wszystkie formy geologiczne i zjawiska charakterystyczne dla krasu. Oprócz głównej doliny występują w niej jeszcze mniejsze boczne dolinki o różnorodnym charakterze – albo są to skaliste wąwozy typu kanion, albo jary o bardziej łagodnych stokach porośnięte lasem. Są też jaskinie i źródła.

Ok. 350 m od drogi znajduje się wywierzysko zwane źródłem Będkówki. Wypływa z niego czysta, krystaliczna woda (ok. 50 l/s) tworząca spory basenik. Jest to jedno z największych wywierzysk krasowych całej Jury.

Za Czarcimi Wrotami odbiliśmy do Będkowic, a po regeneracyjnym posiłku przed budynkiem OSP udaliśmy się do Doliny Kobylańskiej :)

Zwana również Dolinką Karniowicką lub Jarem Kobylańskim – Dolina Kobylańska ma długość około 4 km, a przez jej środek płynie malowniczy strumień “Kobylanka”.

Szło się bardzo przyjemnie, a jedynym utrudnieniem było poślizgowe błoto 😉 Mój młodszy syn oczywiście zająca złapał, ale co tam, grunt, że dzielnie maszerował :)
Mnóstwo ciekawych formacji skalnych można zobaczyć zarówno w Dolinie Będkowskiej, jak i w Kobylańskiej :)

Dodatkową  atrakcją tej doliny jest umiejscowiona w specjalnie wyżłobionym w 1914 roku zagłębieniu skalnym – kapliczka objawienia Matki Boskiej. Prowadzą do niej wykute w wapieniu schody.

Wędrówka pobudza apetyt, więc w Kobylanach, w barze znowu się posililiśmy, a następnie asfaltem doszliśmy ponownie do Doliny Będkowskiej :)

Kolejny odpoczynek był obok Brandysówki pod Sokolicą :)

Brudne dziecko, to zadowolone dziecko, więc na ubłocone spodnie mojego syna proszę nie zwracać uwagi 😉

Sokolica w Dolinie Będkowskiej to najwyższa skała wapienna na całej Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej. Znajduje się w środkowej części Doliny Będkowskiej na wprost bocznego Wąwozu Przecówki i Brandysowej, w miejscu gdzie płynący dnem doliny potok Będkówka zakręca w lewo.
Na szczycie Sokolicy odkryto resztki dużego, grodziska rycerskiego z VIII-IX w. Z tego też względu skała ta dawniej nazywana była Grodziskiem. Zachowały się resztki wałów, w czasie prac archeologicznych odkryto ślady osadnictwa z okresu neolitu i kultury łużyckiej.
Sokolica wznosi się na wysokość ok. 70 m ponad dolinę potoku i jest udostępniona do wspinaczki skałkowej. Wspinaczka na niej należy do trudnych, nie tylko z powodu wysokości, ale głównie bardzo stromych i trudnych technicznie ścian. Jest jedną z nielicznych skał na Jurze o więcej niż jednowyciągowych drogach wspinaczkowych.

Wędrujemy dalej i po drodze mijamy Wodospad „Szum” – największy wodospad na Jurze :) Pod wodospadem utworzyło się niewielkie, płytkie rozlewisko.

A obok „Szumu” znajduje się „Iglica”, czyli naturalny ostaniec wapienny w kształcie obelisku :)

Naszą wędrówkę Doliną Będkowską skończyliśmy niedaleko skały o nazwie – Gęsiarnia. Ostatecznie wędrówkę w Łazach, gdzie obok kościoła czekał na nas autokar :)

Cieszę się, że wzięłam udział w tej wycieczce, zwiedziłam po raz pierwszy w życiu Jaskinię Nietoperzową oraz przeszłam dwie podkrakowskie dolinki – Będkowską i Kobylańską :) Mam nadzieję, że wkrótce i kolejne dolinki odwiedzę :)

Na koniec jeszcze kilka zdań o turystycznych tradycjach w mojej rodzinie. Otóż zaczynając prowadzenie tego bloga w zakładce – o mnie pisałam, że pasją tą zarazili mnie moi rodzice i chciałabym, by moi synowie również połknęli tego bakcyla. Z perspektywy kilku minionych lat mogę już napisać, że chyba udało się. Zabierani przeze mnie na różne wycieczki coraz chętniej wędrują różnymi szlakami i zwiedzają zabytki. I pochwalę się – właśnie mój pierworodny – Marceli zadowolony wrócił z 56 OWRP, czyli Ogólnopolskiego Wysokokwalifikowanego Rajdu Pieszego MAZOWSZE 2015. Mało tego, pękam z dumy, bo wrócił z odznakami oraz pucharem i nagrodami za zajęcie II miejsca w Konkursie Krajoznawczym Prezydenta Miasta Siedlce. To wielki „turystyczny sukces” dla 14latka :)

Młodszy syn, chociaż ma dopiero 7 lat też już sporo zwiedził, potrafi dzielnie maszerować i kilka wyższych szczytów zdobył. Do udziału w wycieczkach nie muszę go namawiać . Wyobraźcie sobie – jest styczeń, luty, mróz, śnieg po kolana, wiozę go do przedszkola, a on pyta się „ Mamo kiedy pojedziemy na zamek?” Moja krew :) :) 😉

I to już wszystko na dzisiaj :)
POZDRAWIAM SERDECZNIE-SŁONECZNIE :) :) :)
do wycieczek w rejony Jury zachęcam  😉

113. Zamek Pilcza w Smoleniu…

Zamek Pilcza w Smoleniu zwiedzałam i pokazywałam już kilkakrotnie, ale ponieważ w ostatnim czasie zaszły tam wielkie zmiany związane z jego renowacją postanowiłam znowu go odwiedzić, obfotografować i tu pokazać :) Zapraszam na nowy wpis i nową serię zdjęć z Zamkiem Pilcza w Smoleniu w roli głównej 😉

Całe przedsięwzięcie warte około 4 milionów złotych podzielono na trzy etapy. W ramach pierwszego etapu prac, już w 2012 roku, zabezpieczono ruiny zamkowe oraz wyczyszczono i wzmocniono mury.

Obecnie cały ten teren jest nadal placem budowy, a obiekt jest wyłączony z ruchu turystycznego, ale w weekendy i tak jest tam całkiem sporo turystów 😉

Najwygodniej jest dojechać do zamku samochodem i zaparkować u podnóża wzgórza na darmowym parkingu. PKS-em można dojechać z Olkusza do Wolbromia lub z Ogrodzieńca do Pilicy i z tych dwóch miejscowości jeździ PKS do Smolenia (chociaż rzadko).

Zamek został wzniesiony w stylu gotyckim w połowie XIV w., najprawdopodobniej przez Ottona z Pilczy herbu Topór i zastąpił istniejącą tu być może wcześniej drewnianą strażnicę. Pierwszy zamek składał się z murów obwodowych biegnących wokół skalnej platformy, budynku mieszkalnego we wschodniej części i cylindrycznej wieży (stołpu) o średnicy ok. 7,5 m. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Dawniej nie było to możliwe, ale teraz po renowacji bezpiecznie można wejść na zamkową wieżę i podziwiać z niej okolicę :)  Oczywiście weszłam, bo grzechem byłoby z takiej możliwości nie skorzystać 😉

Widoki z wieży piękne – jak to na Jurze, wiadomo 😉

Poniżej widzimy dziedziniec zamku dolnego renesansowego :)
Zdjęcie wykonane ze schodów prowadzących na wieżę zamkową.

Zamek składał się z zamku górnego na skale oraz dwóch majdanów gospodarczych (zamków dolnych) połączonych przewiązką komunikacyjną.

Na zdjęciu widok na zamek górny z renesansowego zamku dolnego :)

Lubię kadry z naturalnym obramowaniem 😉

I jeszcze raz w kadrze widzimy wieżę zamkową :)

Wieża zbudowana została z ciosowych bloków skalnych na planie koła o średnicy7,5 metra (wg serwisu zamkipolskie.com i zamkipolski.com.pl) i grubości murów dochodzących do 2,20 m. Jest to najstarsza budowla kamienna wzniesiona w tym miejscu. Posiada ona dwa otwory: u podnóża – wykuty sztucznie później przez poszukiwaczy skarbów oraz właściwy położony od wschodu skierowany w stronę budynku mieszkalnego na skale. Było to jedyne wejście do wieży dostępne z piętra budynku zamku górnego. Wieża stanowiła doskonały punkt obserwacyjny i miejsce ostatecznej obrony.

Zgłodniałam, więc mała przerwa na posiłek regeneracyjny 😉

Pogoda tego dnia była wspaniała, więc na pstrykałam mnóstwo fotek :)

Poniżej północny ryzalit murów zamku renesansowego :)

O zamku tym opowiadałam już we wpisie 8. Zamek w Smoleniu i 44. W Dolinie Wodącej… i zachęcam, by przy okazji czytania tego wpisu i tam zajrzeć :)

Nie lubię się powtarzać, więc po informacje dotyczące powstania zamku, jego dziejów i legend z nim związanych również i tam odsyłam :) Oglądając zdjęcia sprzed kilku lat doskonale widać jak wielkie zmiany tam zaszły.

Cudnie komponuje się biel ruin z błękitem nieba
– to już ostatnie spojrzenie na zamek :)

Zazwyczaj, gdy odwiedzam Zamek w Smoleniu udaję się również zobaczyć Zegarowe Skały i wędruję Doliną Wodącej – tak było i tym razem 😉

Ze względu na walory i fakt, że dwa lata temu brałam udział w wytyczaniu ścieżki edukacyjnej w Dolinie Wodącej serdecznie zachęcam do spacerowania nią  :) a po opis trasy odsyłam do wpisu 44.

Ostatni punkt wycieczki to (również tradycyjny już) postój na Rynku w Pilicy :)

Pilica to miasto w woj. śląskim, w powiecie zawierciańskim, u źródeł rzeki Pilicy, przy drogach wojewódzkich nr 794 i 790. Miejscowość położona jest w środkowej części Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej.
Przez wieki Pilica należała do Małopolski. Testamentem Bolesława Krzywoustego Pilica weszła w skład senioralnej dzielnicy krakowskiej. W latach 1918-1945 Pilica należała do województwa kieleckiego, powiatu olkuskiego. W czasie okupacji niemieckiej (1939-1945) Pilica znalazła się w Generalnym Gubernatorstwie, w powiecie miechowskim. W latach 1945-1975 Pilica należała do woj. krakowskiego, powiatu olkuskiego, w 1975 włączona do woj. katowickiego. Natomiast od 1.01.1999 r. należy do woj. śląskiego, powiatu zawierciańskiego :)

Chłopcy, jak zwykle zjedli tam lody, a ja obfotografowałam nowopowstały Ratusz :)

Na zakończenie dzisiejszego wpisu dołączam kilka kadrów z rzepakowymi polami, którymi zachwycałam się ostatnio i które pięknie wzbogacają wiosenne jurajskie krajobrazy, dzięki kolorystyce napawają optymizmem :)

Jak miło jest wiosną wsiąść na rower i przemierzać na nim tereny Jury Krakowsko-Częstochowskiej – niesamowite są te rzepakowe pola, może i nawet piękniejsze niż słoneczniki w Toskanii 😉

Zachwyciła się dziś tęcza
żółtych kwiatów łanem
tuż po burzy w kropli deszczu
budząc niebo szare

Rzepakowe pola płyną
tkane wiatru tchnieniem
słońce głaszcze promieniami
ustrojoną ziemię …

Złotem pole ukwiecone
dała nam natura
niosą pszczoły miodu dzbany
skrzydeł uwertura ….

(znalezione w internecie – autor: zuza n)

Zaświeciły pola
rozbudzonym kwieciem
rozegrały się muzyką pszczelą
miodnym zapachem natchnęły obłoki
i spadł zaskoczony deszczyk

Wiatr delikatnie dotknął
zroszone wierzchołki kwitnących roślin
a te z pokorą skłoniły
pozłacane główki
oddały pokłon słońcu
które spoza niespodziewanej chmurki
wyciągnęło promieniste ręce
i objęło pola
brzemienną nadzieją
przyszłych plonów

(Kazimierz Jan Dejer)

POZDRAWIAM CIEPLUTKO :) :) :)
i udanych wakacyjnych wypraw życzę :)

112. Zabytkowa Huta Żelaza i Pałac Odrowążów w Chlewiskach

Niedaleko Szydłowca, w województwie mazowieckim, w powiecie szydłowieckim, w gminie Chlewiska leży wieś Chlewiska. Odwiedziłam ją niedawno i teraz pokażę kilka zdjęć przedstawiających zabytkową hutę żelaza z instalacją gichtociągową oraz zabytkowy dwór :)

Na pierwszym zdjęciu Zabytkowa Huta Żelaza w Chlewiskach :)

Huta żelaza w Chlewiskach powstała w latach 1890-1892. Początkowo należała do rodziny Platerów, a następnie do Spółki Akcyjnej Handlowo-Przemysłowej \”Elibor\”. W 1939 roku została oddana w dzierżawę Hucie Pokój z Rudy Śląskiej, która prowadziła tam produkcję tylko do 1940 roku. Po II wojnie światowej częściowo wznowiono produkcję, natomiast już w 1960 roku zakład przejęło Muzeum Techniki NOT w Warszawie.
W muzeum prezentowany jest system wielkopiecowy, opalany węglem drzewnym, w skład którego wchodzą – oprócz pieca – wieża wyciągowa o napędzie wodnym, dwie dmuchawy leżące, dwa komplety nagrzewnic rekuperatorowych, odpylacz i trzy prażaki rudy. Co ciekawe był to ostatni piec hutniczy w Europie, który był opalany węglem drzewnym. ( Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org )

Oprócz wyposażenia huty, w obiekcie prezentowane są różne wystawy. Jedną z nich jest wystawa motoryzacyjna, w ramach której prezentowane są samochody i motocykle zarówno przedwojenne (m.in. polski Fiat 508, Tatra 57, Citroen BL 11), jak i powojenne (m.in. prototyp Syreny, Warszawa 223 kombi, SFM Junak M10, SHL M04).

W Zabytkowej Hucie Żelaza w Chlewiskach można również zobaczyć wystawę maszyn do obróbki metali: frezarek, wiertarek, pras śrubowych, w części pochodzących z dawnego warszawskiego Zakładu Platerniczego Norblinów. Niektóre z urządzeń wyprodukowano w polskich firmach: Zakładach Cegielskiego w Poznaniu, warszawskiej Fabryce Karabinów oraz łódzkim Towarzystwie John, Krebs & Co; reszta pochodzi z zagranicy :)

Ciekawa jest również wystawa prezentująca warsztaty rzemieślnicze: krawiecki i szewski :)

Na kolejnym zdjęciu piękna kolekcja maszyn do szycia :)

Z pewnością warto zwiedzić tą zabytkową hutę i zapoznać się z jej historią oraz funkcjonowaniem :)

Będąc w Chlewiskach trzeba również zobaczyć Pałac Odrowążów, który obecnie wchodzi w skład kompleksu hotelowego Manor House SPA ****

Historia Chlewisk sięga XII w. kiedy to pierwszym właścicielem drewnianego grodu był Piotr Dunin herbu Łabędź. Następnie około 1360 r. właścicielami majątku ziemskiego została rodzina Odrowążów. Otrzymali oni dla Chlewisk przywilej lokacyjny od króla Kazimierza Wielkiego za zasługi dla kraju. Z czasem przejęli oni nazwisko Chlewiccy. W tym okresie wznieśli pierwszą murowaną rezydencję.
W 1605 r. Wawrzyniec Chlewicki przebudował obiekt i wzniósł zamek. Właściciel zamku Mikołaj Chlewicki w okresie „potopu szwedzkiego” był dowódcą eskorty Jana Kazimierza podczas jego ewakuacji na Śląsk. Chlewiccy posiadaniu zamku i okolicznych dóbr ziemskich byli do 1661 r. W XVIII w. majątek ziemski przeszedł w ręce braci Józefa i Aleksandra Podkańskich, a od 1801 r. właścicielami została rodzina Sołtyków. W tym okresie zamek został przebudowany na rezydencję pałacową.
W 1831 r. został skonfiskowany przez rząd carski za udział generała Romana Sołtyka w powstaniu listopadowym. W 1895 r. Chlewiska zostały własnością Ludwika Bloer-Platera, znanego przedsiębiorcy, po jego śmierci dobra ziemskie dziedziczyli jego synowie.
(Źródło informacji: http://www.polskaniezwykla.pl )

W 1999 r. właścicielem zespołu pałacowo-parkowego została firma Manor Hous, która w obiekcie stworzyła ośrodek wypoczynkowo-szkoleniowy.

W skład kompleksu hotelowego Manor House SPA wchodzi: pięciogwiazdkowy Pałac Odrowążów z XV wieku, czterogwiazdkowe Stajnia Platera z XIX wieku i Termy Zamkowe z pierwszym w Polsce idealnym dla alergików basenem bez chloru z krystaliczną ożywioną wodą Grandera i jonami srebra.

Plan całego kompleksu pałacowo-parkowego na zdjęciu poniżej :)

Hotel Manor House SPA proponuje swoim Gościom bardzo bogatą ofertę Wellness&SPA. Goście w ramach pobytów SPA korzystają m.in. z: seansów w chacie solnej z halogeneratorem solnym, rowerów, sali fitness, outdoor fitness, sprzętu Nordic Walking , wędkowania w przypałacowych stawach, bilardu, minigolfa oraz z sobotnich terapeutycznych koncertów na gongi tybetańskie. Dla miłośników hipiki – własna stadnina koni i kryta ujeżdżalnia 800 m2.

25 grudnia 2012 w Pałacu wybuchł pożar. Na szczęście nikomu nic się nie stało, spłonęło tylko poddasze i dach jednego skrzydła Pałacu Odrowążów. Akcja straży pożarnej trwała cały dzień. Strażacy zdołali ochronić pozostałe kondygnacje przed rozprzestrzenieniem się ognia. Obecnie po tej tragedii nie ma już śladów, a odnowiony Pałac prezentuje się wspaniale :)

Zadbany przypałacowy park również zachwyca i sprzyja spacerowaniu oraz organizacji imprez plenerowych :)

Zdjęcia pochodzą z 29 marca 2015 – teraz, gdy drzewa się zazieleniły z pewnością jest tam jeszcze piękniej :)

I jeszcze raz przypałacowy park 😉

XIX wieczna Stajnia Platera obecnie prezentuje się tak, jak na zdjęciu poniżej :)

I ostatni już kadr z tego miejsca :) Zarówno pałac, jak i jego otoczenie bardzo mi się spodobały :) Zdaję sobie sprawę, że mało kogo stać na korzystanie z oferty Manor House SPA ****, ale mimo wszystko dobrze, że dzięki tej firmie pałac jest zadbany i nie niszczeje, jak niestety wiele innych pałaców i zamków w naszym kraju.

Wpis i zarazem relacja z wycieczki autokarowej do Szydłowca (poprzedni wpis) i Chlewisk dobiega końca. Cieszę się, gdy kolejne nowe i ciekawe miejsca mogę odwiedzić i obfotografować :) Niestety czasu mi brakuje, by wszystkie wyjazdy tu opisywać i dlatego opisuję tylko niektóre. Może kiedyś w przyszłości pouzupełniam braki, bo fotki na kompie, niczym skarby w sejfie czekają 😉

POZDRAWIAM CIEPLUTKO :) :) :)

111. Niedziela Palmowa w Szydłowcu

Po „zimowym turystycznym letargu” w końcu szczęście mi dopisało i po raz pierwszy w tym roku pojechałam na wycieczkę autokarową organizowaną przez PTTK Oddział w Zawierciu. Po ponad dwóch godzinach jazdy (szybkiej, sprawnej i bezkolizyjnej ;)) dotarliśmy do Szydłowca (woj. mazowieckie), gdzie odbywał się XIII Kiermasz Wielkanocny i uroczyste obchody Niedzieli Palmowej. Wyjazd bardzo udany, mnóstwo zdjęć zrobiłam, więc z przyjemnością zapraszam na fotorelację 😉

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Tego dnia wraz z synem (towarzyszył mi w wycieczce) mogliśmy z przewodnikiem zwiedzić Szydłowiec oraz przekonać się, jak wielkim wydarzeniem kulturalnym jest Szydłowiecki Kiermasz Wielkanocny. Z każdym rokiem uczestniczy w nim coraz więcej osób zainteresowanych kulturą ludową, tradycją i obrzędowością Świąt Wielkanocnych. I tym razem władze świeckie i duchowe połączyły swoje siły i uroczystości Niedzieli Palmowej były bardzo uroczyste. Do Szydłowca przybył również Biskup Adam Odzimek, by swoją obecnością uświetnić te uroczystości, a młodzieży udzielić sakramentu bierzmowania.
Mieszkańcy miasta i gminy mieli możliwość przedświątecznych zakupów na licznych kramach, a twórcy ludowi doskonałą okazję, by zaprezentować swój dorobek artystyczny, sprzedać prace, nawiązać nowe kontakty z innymi wystawcami i gośćmi kiermaszu.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Największe palmy wielkanocne można co roku oglądać w Lipnicy Murowanej, ale i w Szydłowcu odbył się konkurs na palmy wielkanocne :)

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Ciekawym elementem szydłowieckiego Rynku jest pręgierz :)
Jest to późnorenesansowa kolumna wykonana z piaskowca szydłowieckiego, na głowicy której umieszczono w XIX wieku kulę. Zdobią go maszkarony z metalowymi uchwytami.

Na zdjęciu obok szydłowieckiego pręgierza mój starszy syn Marceli – częsty towarzysz moich wycieczek :)

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Szydłowiecki Ratusz zachwyca :) Budowla ta powstała w latach 1602-1629 i należy do najlepiej zachowanych późnorenesansowych zabytków w Polsce. Obecnie budynek jest otynkowany na biało. Ratusz zbudowany jest na planie prostokąta, posiada w każdym rogu niewielką wieżyczkę. W części wschodniej budowli umieszczona jest wysunięta na zewnątrz wieża, wzniesiona na planie kwadratu, u góry ośmioboczna. Wieża sklepiona jest renesansowym hełmem z sygnaturką. Poniżej znajduje się balkon, a pod nim cztery zegary. W podziemiu wieży znajdowało się więzienie. Na piętrach umieszczone są okna z kamiennymi obramieniami i gzymsami. Łukowate okna w attyce wybite zostały w XIX wieku. Obecnie ratusz jest siedzibą władz miejskich: burmistrza i zarządu miejskiego, ponadto mieści się tu Urząd Stanu Cywilnego i Wydział Spraw Obywatelskich. W wykutej w skale piwnicy ratusza znajduje się kawiarnia Piwnica Szydłowiecka. Istnieje też możliwość, by za niewielką opłatą wejść na ratuszową wieżę i my z tej możliwości skorzystaliśmy 😉

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Szydłowiec to piękne i atrakcyjne turystycznie miasto. Obok Rynku znajduje się rzymskokatolicki kościół farny będący siedzibą parafii św. Zygmunta oraz dekanatu szydłowieckiego. Wzniesiony u schyłku średniowiecza, początkowo był drewniany. W końcu 1493 roku Jakub Szydłowiecki rozpoczął budowę murowanej świątyni, ukończył ją jego brat Mikołaj Szydłowiecki przed 1525, który ufundował większość wyposażenia kościoła oraz kaplice boczne i kruchtę północną. W czasach Radziwiłłów dobudowano kruchtę zachodnią oraz sygnaturkę.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Kościół jest orientowany, murowany z miejscowego piaskowca. Składa się z trzyprzęsłowego prezbiterium oraz prostokątnej nawy, dużo szerszej i wyższej. Od północy do prezbiterium przylega dwuprzęsłowa gotycka zakrystia i jednoprzęsłowy skarbczyk. Z kolei do nawy od południa przylega kaplica Najświętszej Marii Panny, zaś od północy kaplica św. Stanisława i kruchta. Także na osi kościoła, od zachodu, do nawy przylega kruchta pochodząca z czasów przebudowy Radziwiłłowskiej.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Późnogotycka bryła kościoła nie zapowiada wrażenia, jakie czyni renesansowy wystrój wnętrz. Szczególnie pięknie zdobione są złocone ołtarze, późnogotycki poliptyk oraz nietypowy dla gotyckich kościołów płaski modrzewiowy strop. To wszystko zobaczyliśmy zwiedzając z przewodnikiem kościół tuż po zakończeniu mszy :)

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

W kościele znajdują się dwie kaplice: północna Matki Boskiej i południowa św. Stanisława ze Szczepanowa.

Na zdjęciu ołtarz w kaplicy północnej z obrazem Matki Boskiej sprowadzonym z Flandrii przez Jakuba Szydłowieckiego.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

W kaplicy tej znajduje się również rzeźba-obraz z XVII w. Chrystusa ukrzyżowanego na tle płaskorzeźby Jerozolimy.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

W kościele znajduje się wiele oryginalnych zabytków m.in. płyta nagrobna Mikołaja Szydłowieckiego oraz pomnik nagrobny Mikołaja Radziwiłła i jego żony Marii w kształcie śpiącej Ariadny. Podobno jeśli się jej dotknie to zyska się szczęście w miłości… no cóż, wygłaskałam ją z wielką czułością, ale jak na razie bezskuteczne :(

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Na kolejnym zdjęciu mój syn obok figury Chrystusa na osiołku, która tego dnia podczas uroczystej procesji została przewieziona z szydłowieckiego Rynku pod  Kościół św. Zygmunta :)

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Będąc w Szydłowcu warto zobaczyć tamtejszy Kirkut. Zlokalizowany jest on w północno-wschodniej części miasta, zamieszkanej dawniej przez szydłowieckich Żydów. Do czasu powstania gminy żydowskiej w Bodzentynie, służył również tamtejszym Żydom. Kirkut jest jednym z największych cmentarzy mozaistów w Polsce.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Zachowały się liczne stele nagrobne tzw. macewy, zdobione płaskorzeźbami przedstawiającymi symbole odnoszące się do pochodzenia i życia zmarłych. Cmentarz jest obecnie rozległym lapidarium gromadzącym około 3000 nagrobków. W dni powszednie podobno jest zamknięty, ale nam dopisało szczęście, bo tego dnia furtka była otwarta i mogliśmy zobaczyć nagrobki z bliska.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Kolejnym miejscem godnym uwagi jest w Szydłowcu Góra Trzech Krzyży (zwana także Górką Trzech Krzyży lub Małą Golgotą). To wzniesienie (sztuczne usypisko-hałda) w granicach miasta Szydłowca, na terenie Podgórza o wysokości 272 m n.p.m. a 7,5 od poziomu ulicy.
Miejscowa tradycja wiąże to miejsce przede wszystkim z panującymi niegdyś w mieście zarazami zwłaszcza w II połowie XVII wieku. Bliższa obserwacja tego sztucznego usypiska sugeruje, że jego powstanie nie ma związku z tą tradycją. Jest to kopiec zbudowany z drobnych fragmentów skalnych, stanowiących odpady przy wydobywaniu bloków piaskowcowych, tzw. hałda poeksploatacyjna.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Ze szczytu kopca zwieńczonego krzyżami rozciąga się widok na Centrum miasta. Dominuje gotycka bryła kościoła farnego, za którym znajduje się renesansowy ratusz, częściowo zasłonięty. W drzewach na lewo ukryty jest zamek Szydłowieckich.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Po „zdobyciu” Góry Trzech Krzyży spacerkiem udaliśmy się zobaczyć Kamieniołomy szydłowieckie.

Tradycje kamieniarskie w Szydłowcu sięgają początków powstawania osady, a więc XIV wieku. Od czasów działalności rodu Szydłowieckich miasto jest ważnym (przynajmniej w skali regionu) ośrodkiem kamieniarstwa. W drugiej połowie XIX i na początku XX wieku, piaskowiec szydłowiecki stał się bardzo popularnym materiałem budowlanym. Na terenie miasta oraz w okolicy powstało wiele kamieniołomów oraz zakładów obróbki kamienia. Wyroby z szydłowieckich zakładów kamieniarskich można spotkać w dużych miastach takich jak Warszawa czy Kraków. Obecnie wydobycie piaskowca przeniosło się poza miasto. Eksploatacja prowadzona jest w kamieniołomie w Śmiłowie. Na terenie miasta pozostały praktycznie trzy nieczynne kamieniołomy – „Pikiel” i „Podkowiński” (ich nazwy pochodzą od dawnych, przedwojennych przedsiębiorców kamieniarskich) oraz położone nieco dalej na wschód kamieniołom „Polanki”.

Na zdjęciu wypełniony wodą Kamieniołom Podkowiński :)

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Jednym z głównych zabytków miasta, o czym jeszcze nie wspomniałam, a który zobaczyliśmy i zwiedziliśmy jako pierwszy po przybyciu do Szydłowca jest dawna gotycko-renesansowa rezydencja rodu Szydłowieckich i Radziwiłłów oraz księżnej Anny Sapieżyny, zwana Zamkiem w Szydłowcu (Zamkiem Szydłowieckich i Radziwiłłów, Pałacem Radziwiłłów)  :)

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Zamek w Szydłowcu położony jest w zachodniej części miasta, w rozlewiskach rzeki Korzeniówki. Otoczony jest on fosą oraz zieleńcem zwanym Parkiem Radziwiłłowskim lub Ogrodem Zamkowym.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Zamek szydłowiecki należy do budowli typu nizinnego, jego cechą charakterystyczną było maksymalne wykorzystanie przeszkód naturalnych, jakie występowały na terenie płaskim i nisko położonym. Wśród tych przeszkód należy wymienić mokradła, bagna, rzeki oraz wody wolnostojące. Przy budowie grodu brano pod uwagę te elementy ukształtowania terenu, które mogły jak najbardziej utrudnić bezpośredni do niego dostęp i maksymalnie zwiększyć szanse obrony. Wyspa zamkowa położona jest na wysokości 216 metrów nad poziom morza.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Zamek wybudowany został przez Stanisława Szydłowieckiego w latach 1470-1480 na miejscu dawnego grodu. W latach 1515-1526 nastąpiła przebudowa i rozbudowa gotyckiego zamku na renesansową rezydencję dokonana przez Mikołaja Szydłowieckiego. Albrecht Władysław Radziwiłł w latach 1619-1629 dokonał ostatniej przebudowy zamku w stylu późnorenesansowym i barokowym.
W 1802 zamek oraz dobra szydłowieckie zakupiła księżna Anna Sapieżyna Zamoyska, która odsprzedała go w 1828 skarbowi Królestwa Polskiego. Wkrótce potem został wydzierżawiony Maurycemu Engermanowi, który urządził tu skład piwa. Nieużytkowany od połowy XIX wieku popadał w ruinę, dopiero w latach 60. XX wieku miał miejsce pełny remont budowli.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Zamek oddano miejscowym instytucjom publicznym, obecnie jest siedzibą Szydłowieckiego Centrum Kultury i Sportu oraz Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych. Z powodu remontu, tego dnia tylko niektóre sale były udostępnione do zwiedzania. Wspaniałej ekspozycji instrumentów muzycznych też niestety nie udało nam się zobaczyć :(

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Zamek w Szydłowcu jest dwupiętrowy, trójskrzydłowy (dziedziniec od południa jest zamknięty murem), położony jest na planie nieco nieregularnego czworoboku. Budynek otynkowany jest na biało i kryty czerwoną dachówką, wybudowany z piaskowca, ze śladowymi ilościami cegły. Z naroży budynku, wychodzą miedziane gargulce w formie skrzydlastego smoka.
Fryz sgraffitowy to zwieńczenie elewacji zamkowych o szerokości 77 centymetrów, obiega on ściany dziedzińca oraz fasad zewnętrznych wraz z południowymi i północnymi szczytami. Oryginalne warstwy zachowały się na szczycie południowym i północnym oraz fragmentami na ścianach dziedzińca, ściany północnej oraz wokół wieży. Sgraffito nie posiada domieszki cegły tłuczonej.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Z każdym zamkiem związane są legendy, z szydłowieckim również…
Zamek jest podobno połączony podziemnym tunelem z miejscowym kościołem. Mówi o tym także legenda o miejscowym czarcie z kamieniołomów zwanym Skalistym, straszącym od wieków na zamku. Jeszcze za panowania Radziwiłłów jeden z drobnych szlachciców zakochał się z wzajemnością w młodej Elżbiecie Radziwiłłównej. Rozgniewany ojciec zakazał córce takich kontaktów, szlachcic podpisał więc pakt z diabłem, byle tylko być razem z ukochaną. Czart zamierzał więc wyprowadzić Elżbietę z zamku zapomnianym tunelem, jednak po drodze śmiertelnie wystraszyła się przelatujących nietoperzy. Nikt już nie widział więcej Radziwiłłówny, a szlachcic przyznał się wszystkim że został zdradzony przez Skalistego i przeklął go. I tak diabeł Skalisty krąży po zamku i usiłuję pod różnymi postaciami przekonać napotkane osoby, że nie złamał umowy. Będzie tak dopóki nie przekona wreszcie jakiejś osoby…

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Z przyjemnością obeszłam i obfotografowałam zamek z każdej strony :)

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Dzięki niedawno odnowionej elewacji wspaniale się teraz prezentuje z zewnątrz, prawda? 😉

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

I ostatni już kadr wybrany do tego wpisu, a na nim Zamek od strony wieży bramnej :)

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Tego dnia oprócz Szydłowca zwiedziliśmy jeszcze pobliskie Chlewiska, ale o tym to już opowiem następnym razem :)

POZDRAWIAM i zachęcam do zwiedzania opisywanych tu przeze mnie miejsc :)

110. Zespół klasztorny opactwa cysterskiego w Sulejowie

Witam serdecznie :) Ten wpis to kontynuacja poprzedniego, a więc ciąg dalszy wspomnień z październikowej wycieczki autokarowej do Wolborza, Piotrkowa Trybunalskiego i Sulejowa. W poprzednim wpisie zachęcałam do odwiedzenia Wolborza i odkrywania uroków Piotrkowa Trybunalskiego, a dzisiaj pokażę kilka zdjęć przedstawiających zespół klasztorny opactwa cysterskiego w Sulejowie w Podklasztorzu :)

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Zespół klasztorny opactwa cysterskiego w Sulejowie to jeden z najlepiej zachowanych zespołów cysterskich w Polsce, będący zabytkiem architektury romańskiej. 22 października 2012 roku obiekt został wpisany na listę Pomników historii.
Fundacja klasztoru miała miejsce rzekomo w roku 1176, najprawdopodobniej jednak dopiero kilkanaście lat później. Dokonał jej książę Kazimierz II Sprawiedliwy, sprowadzając zakonników z opactwa Morimond w Burgundii (obecnie w Szampanii) i przeznaczając im ziemie położone nieopodal przeprawy przez Pilicę w Sulejowie. Inicjatywę księcia wsparli, także finansowo, biskup krakowski Fulko oraz arcybiskup gnieźnieński Piotr Łabędź, szczególnie zasłużony opiekun konwentów cysterskich.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Gdyby mury potrafiły mówić…ciekawie przedstawia się historia tego miejsca :) Pierwsi mnisi przybyli do Sulejowa w roku 1177 z miejscowości Morimond we Francji. Oparty na surowej regule benedyktyńskiej Zakon Cysterski należał do najbogatszych w tej części Europy, a liczne później przywileje królewskie, darowizny osób świeckich, wzorowo prowadzona gospodarka rolna, dochody z targów i odpustów, a także zwolnienia z podatków ugruntowały jego silną pozycję finansową i pozwoliły na zbudowanie położonego na prawym brzegu Pilicy okazałego warownego zespołu klasztornego. Wkrótce po swoim przybyciu Cystersi wznieśli prowizoryczną świątynię, tzw. oratorium, którą w okresie 1213-32 pod kierunkiem włoskiego architekta Simona rozbudowano w trójnawowy kościół p.w. Najświętszej Marii Panny oraz św. Tomasza Kanterberyjskiego. Po zakończeniu budowy kościoła i po jego konsekracji rozpoczęto działania przy wznoszeniu wschodniego skrzydła klasztoru, mieszczącego m.in. dormitorium, celę opata i archiwum. Skrzydło to zostało jednak wkrótce zniszczone, bowiem nieufortyfikowane jeszcze wówczas opactwo w roku 1259 najechali, a potem spalili okrutni Tatarzy. (Źródło informacji: http://www.zamkipolskie.com)

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Obecnie okazałe warowne opactwo w Sulejowie należy (obok Jędrzejowa, Koprzywnicy oraz Wąchocka) do najpiękniejszych i najlepiej zachowanych założeń pocysterskich w tej części Europy. Najstarszym jego elementem jest romański kościół p.w. Najświętszej Marii Panny i św. Tomasza Kanterberyjskiego, wzniesiony na planie krzyża z ciosów kamiennych i tylko w niewielkim stopniu wykończony cegłą. Zbudowany on został przed 1232 rokiem i do dziś przetrwał w bardzo dobrym stanie, zachowując wszystkie swoje cechy konstrukcyjne i dużą część oryginalnych detali architektonicznych. Szczególnie interesująco przedstawia się fasada zachodnia świątyni z okazałym portalem głównym (1230) i rozmieszczonymi na jej osi oknami w formie rozety. Początkowo istniały jeszcze dwa dodatkowe wejścia do naw bocznych, które z czasem zamurowano, przy czym wejście północne uznawane jest za relikt wcześniejszego XII-wiecznego kościółka, tzw. oratorium. Od południa do kościoła przylega skrzydło wschodnie budynku klasztornego, najstarsze i najlepiej zachowane. Po pożarze w 1847 i przebudowie w 1858 ocalała jego północna część – kapitularz z pięknym sklepieniem krzyżowo-żebrowym i fragmentem gotyckiego krużganka z XV wieku. W stanie trwałej ruiny zachowało się klasztorne skrzydło zachodnie, a także skrzydło południowe, którego zrekonstruowana ściana stanowi jeden z najbardziej romantycznych elementów całego założenia.

Na zdjęciu pięknie winoroślą obrośnięte ruiny skrzydła południowego :)

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Dzięki wcześniejszej zapowiedzi i uprzejmości pewnej Pani udało nam się wejść do Kościoła św. Tomasza Kantuaryjskiego, bo niestety bywają z tym problemy.

Na zdjęciu widzimy ołtarz główny i pięknie zdobioną ambonę :)

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Mimo braku jakichkolwiek tabliczek informacyjnych w kapitularzu mieści się niewielkie muzeum, prawdopodobnie czynne okazjonalnie. Nam udało się je zwiedzić, gdyż jak już wspomnniałam wcześniej zgłosiliśmy tą chęć :)

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Najmłodszą część zespołu klasztornego reprezentuje ciąg budynków gospodarczych, oplatających opactwo od wschodu oraz od północy i opartych o północny mur obronny, który stanowi obecnie ich zewnętrzną ścianę. W budynkach tych dawniej znajdował sie browar, spichrze, magazyny i mieszkania.

Na zdjęciu budynek arsenału z wieżą opacką :)

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Pod koniec XIX wieku część budynków gospodarczych rozebrano, ale w latach 1973-81 dokonano gruntownej rekonstrukcji z przeznaczeniem na kompleks szkoleniowo-wypoczynkowy. Dzisiaj mieści się tutaj luksusowy hotel oferujący – oprócz miejsc noclegowych – centrum rekreacyjne (basen, siłownia, sauna), organizację imprez tematycznych i bankietów, wynajem sal na konferencje i szkolenia, oraz usługi specjalne: przejazdy bryczką, walki rycerskie, czy nocne bratanie ze sztucznymi duchami.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Z trafieniem do Sulejowa nie ma problemu. Znajduje się on ok. 15 km na południowy wschód od Piotrkowa Trybunalskiego, przy trasie prowadzącej do Radomia. Jadąc przez miasteczko od strony Piotrkowa opactwo widać po lewej stronie – prowadzi tam drogowskaz z napisem „Podklasztorze”. Pomimo komercyjnego wykorzystania zabytku wstęp na teren opactwa jest bezpłatny, przy czym aby zwiedzić kościół oraz ruiny należy ominąć bramę główną (krakowską) i idąc wzdłuż murów obejść je od zachodu. Jest to droga całkowicie legalna, więc nie ma powodów do obaw :)

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Nie tylko architektura zachwyca, ale również pięknie zadbane otoczenie :)

Na kolejnym zdjęciu możemy dostrzec Basztę Krakowską :)

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Ostatnie już zdjęcie z tego pięknego miejsca, a na nim Baszta Krakowska i Baszta Attykowa :)

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

I to już koniec wpisu i zarazem koniec relacji z jesiennej wycieczki autokarowej do Wolborza, Piotrkowa Trybunalskiego i Sulejowa :) Pogoda wspaniale dopisała, a program, co mam nadzieję udowodniłam – ciekawy, więc ogólnie wrażenia z wycieczki bardzo pozytywne :)

Przez ostatnie miesiące jak niedźwiedź zapadłam w zimowy sen, ale powoli już z niego budzę się i z utęsknieniem czekam na nowy sezon turystyczny. Mam nadzieję, że będzie on owocny w ciekawe wyjazdy i kolekcję nowych zdjęć 😉

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

POZDRAWIAM już wiosennie :) :) :)

109. Pałac Biskupów Kujawskich w Wolborzu oraz spacer po Piotrkowie Trybunalskim

Nowy wpis i po raz pierwszy na moim blogu kadry z województwa łódzkiego :)
Tym razem to jesienne wspomnienia, gdyż wycieczka ta miała miejsce dokładnie 5 października 2014. Program niezwykle ciekawy – pierwszy jego punkt to Pałac Biskupów Kujawskich w Wolborzu, następnie zwiedzanie zamku oraz spacer po Piotrkowie Trybunalskim z przewodnikiem, a na koniec zespół klasztorny opactwa cysterskiego w Sulejowie w Podklasztorzu.
Czytaj dalej

108. Sanktuarium pasyjno-maryjne w Kalwarii Zebrzydowskiej

Witam serdecznie :) Kolejny wpis i tym razem moje wspomnienia z letniej wizyty w sanktuarium pasyjno-maryjnym oo. bernardynów w Kalwarii Zebrzydowskiej :)

„Sanktuarium Matki Bożej – i Dróżki. Nawiedzałem je wiele razy, począwszy od moich lat chłopięcych i młodzieńczych. Nawiedzałem je jako kapłan. Szczególnie często nawiedzałem sanktuarium kalwaryjskie jako arcybiskup krakowski i kardynał. (…) Jednakże najczęściej przybywałem tutaj sam i wędrowałem po dróżkach Pana Jezusa i Jego Matki, rozpamiętywałem Ich najświętsze tajemnice”.
(Jan Paweł II, 7 czerwca 1979)

Nazywane często „Polską Jerozolimą” kalwaryjskie sanktuarium jest jednym z najważniejszych miejsc kultu pasyjnego i maryjnego – łączy zarówno kult Chrystusa cierpiącego, jak i Matki Bożej. W sanktuarium znajduje się obraz Matki Boskiej Kalwaryjskiej. 1 grudnia 1999 Komitet Światowego Dziedzictwa UNESCO wpisał manierystyczny zabytkowy zespół architektoniczno – krajobrazowy i pielgrzymkowy (bazylikę, klasztor i Dróżki) w Kalwarii Zebrzydowskiej na listę Światowego Dziedzictwa Kultury i Natury, jako jedyną kalwarię na świecie.
17 listopada 2000 roku zespół sanktuarium uznany został za pomnik historii Polski.

Dzieje sanktuarium sięgają 1600 roku, kiedy to Mikołaj Zebrzydowski, wojewoda krakowski, na pobliskim wzniesieniu Żar ufundował kościółek pw. Ukrzyżowania Jezusa Chrystusa, zbudowany według modelu przywiezionego w 1599 roku z Jerozolimy przez Hieronima Strzałę.
Po śmierci Mikołaja Zebrzydowskiego w 1620 roku opiekunem sanktuarium został jego syn Jan, który wybudował (1623-1641) pięć dalszych kaplic pasyjnych, osiem kaplic maryjnych, rozbudował kaplice Ukrzyżowania i Grobu Matki Bożej oraz wybudował tzw. gradusy obok ratusza Piłata i kaplicę znalezienia Krzyża z pustelnią św. Heleny. Kolejnym fundatorem był Michał Zebrzydowski, który rozbudował kompleks klasztorny przez poszerzenie go o drugi wirydarz od strony północnej (1654-1655) i wybudowanie kaplicy Matki Bożej Kalwaryjskiej (1658-1667). Ostatnia wielka fundatorka, Magdalena Czartoryska, podjęła się powiększenia kościoła o długą i szeroką nawę (1680-1702), ufundowała też fasadę, dwie wieże przy elewacji frontowej (1702-1720) oraz dwie kaplice: św. Antoniego (1687) i Niepokalanego Poczęcia (1749). Wraz ze śmiercią Magdaleny Czartoryskiej kończy się okres wielkich fundatorów. Odtąd ofiary szlachty, duchowieństwa oraz pątników staną się źródłem funduszów na rozbudowę, konserwacje i konieczne adaptacje Kalwarii.
W 1979 r. Papież Jan Paweł II nadał kościołowi głównemu tytuł bazyliki mniejszej.
(Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Obecnie przy klasztorze działa Dom Pielgrzyma, przyjmujący gości przez cały rok, a także restauracja.

Założenie przestrzenne Kalwarii tworzą rozłożone na obszarze 6 km² o łącznej długości 5 km., 42 kaplice i kościoły Dróżek Pana Jezusa oraz Matki Boskiej, wybudowane na wzór obiektów z Ziemi Świętej a poszczególne miejsca odpowiadają nazwom miejsc w Jerozolimie (Golgota, Syjon, góra Oliwna itp.).

– Dróżki Pana Jezusa (28 stacji-24 obiekty)- ułożone w ciągu narracyjnym, opowiadające historię ukrzyżowania Jezusa Chrystusa od wyjścia w Wielki Czwartek z Wieczernika, aż do śmierci i pogrzebu w Wielki Piątek. Znajdują się tu kaplice: Wieczernika, Ogrójca, Pojmania na Cedronie, domy Annasza i Kajfasza, pałac Heroda i Piłata.
– Dróżki Matki Boskiej (24 stacje-11 obiektów)- ukazujące ból Maryi pod krzyżem, pogrzeb Jezusa i tryumf po zmartwychwstaniu. Część kaplic jest wspólna dla obu części założenia, np. Kościół Grobu Matki Bożej, Wieczernik czy Kościół Ukrzyżowania.

W założeniu znajdują się również zupełnie odrębne budowle, nie należące do Drogi Krzyżowej lub luźno związane z Męką Chrystusa, takie jak Betsaida, Kościół Wniebowstąpienia czy Pustelnia św. Marii Magdaleny.

Na zdjęciu makieta doskonale obrazująca teren :)

Sanktuarium kalwaryjskie jest ważnym ośrodkiem ruchu pielgrzymkowego. W okresie Wielkiego Tygodnia odbywają się tam niezwykle barwnie misteria pasyjne, które przyciągają tłumy pielgrzymów z całej Polski. Uroczyście obchodzony jest też sierpniowy odpust Zaśnięcia i Wniebowzięcia NMP. Kalwaryjskie uroczystości należą do najbardziej okazałych celebracji religijnych w Polsce.

Sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej od najmłodszych lat było miejscem częstych wizyt i modlitw Karola Wojtyły

„Przybywam dziś do tego Sanktuarium jako pielgrzym, tak jak przychodziłem tu jako dziecko i w wieku młodzieńczym. Staję przed obliczem kalwaryjskiej Madonny, jak wówczas, gdy przyjeżdżałem tu jako biskup z Krakowa, aby zawierzać Jej sprawy archidiecezji i tych, których Bóg powierzył mojej pasterskiej pieczy. Przychodzę tu i jak wtedy mówię: Witaj! Witaj, Królowo, Matko Miłosierdzia!”
(Jan Paweł II, 19 sierpnia 2002)

Jako papież był tu dwukrotnie, 7 czerwca 1979 r. nadając kościołowi tytuł Bazyliki oraz 19 sierpnia 2002 r. w czasie obchodów 400-lecia sanktuarium odprawiając tu ostatnią mszę w Polsce. 14 sierpnia 1991 roku zatrzymał się w rynku i pobłogosławił zgromadzonych mieszkańców. Ojciec Święty 9 stycznia 1979 r. przekazał sanktuarium pozłacaną monstrancję, 10 czerwca 1987 r. podczas mszy odprawianej na Błoniach w stulecie koronacji Obrazu, złożył przed obrazem Matki Bożej Kalwaryjskiej Złotą Różę, oraz różaniec w 1997 r.

„Kalwaria ma w sobie coś takiego, że człowieka wciąga. Co się do tego przyczynia?
Może i to naturalne piękno krajobrazu, który się stąd roztacza u progu polskich Beskidów…”
(Jan Paweł II, 7 czerwca 1979)

Również Benedykt XVI odwiedził kalwaryjskie Sanktuarium. Wydarzenie to miało miejsce 27 maja 2006 roku.

„Podczas pierwszej podróży do Polski Jan Paweł II nawiedził to Sanktuarium i swoje przemówienie poświęcił modlitwie. Na koniec powiedział: „I o to proszę, proszę, abyście się za mnie tu modlili, za życia mojego i po śmierci”.
Dzisiaj chciałem się zatrzymać na moment w kaplicy Matki Bożej i z wdzięcznością pomodlić się za niego, zgodnie z jego prośbą. Idąc za przykładem Jana Pawła II, ja również zwracam się do was z serdeczną prośbą, abyście się modlili za mnie i za cały Kościół”
(Benedykt XVI, 27 maja 2006)

Cieszę się, że i ja dwukrotnie w moim dotychczasowym życiu miałam możliwość odwiedzenia tego miejsca i mam nadzieję, że jeszcze tam powrócę :)

Wszystkim gorąco polecam wizytę w tym przepięknym miejscu kultu pasyjnego i maryjnego. Naprawdę warto się tam udać na duchowe spotkanie z Bogiem, jak również zwiedzanie :)

POZDRAWIAM SERDECZNIE :) :) :)