158. Brestowa (słow. Brestová,1934 m n.p.m.) i Salatyn (słow. Salatín, 2048 m n.p.m.)

Witam serdecznie :) :) :)
Drugą tatrzańską wędrówkę rozpoczęliśmy niedaleko miejscowości Zuberzec (słow. Zuberec), na parkingu pod Spaloną (słow. Parkovisko Pod Spálenou). Idąc szlakiem niebieskim, zboczami Spalonego Żlebu (słow. Spálený žľab), najpierw chcieliśmy zdobyć Brestową (słow. Brestová), a następnie Salatyn (słow. Salatín) :)

Idąc zakosami stromo w górę szybko pokonywaliśmy wysokość. Stawaliśmy tylko na chwilę, by złapać oddech albo napić się łyka wody. Drzewa robiły się coraz niższe, za to przybywało kosówki. Szlak ten jest raczej mało uczęszczany i fakt, że w pogodny, wakacyjny poranek nikogo na nim nie spotkaliśmy potwierdza to. Pierwszy dłuższy odpoczynek zrobiliśmy sobie dopiero przy stoliku z ławeczkami będąc już na wysokości 1624 m n.p.m., tuż obok wierzchołka Skrajnego Salatyna :)

Skrajny Salatyn lub Przedni Salatyn (słow. Predný Salatín) to północno-wschodni grzbiet Brestowej.

Skrajny Salatyn oddziela od siebie dwie boczne doliny: Dolinę Salatyńską (na wschodzie) od Salatyńskiego Żlebu (na zachodzie). Od kulminacji Skrajnego Salatyna w kierunku wschodnim odgałęzia się krótkie ramię Spaleńskiego Upłazu (Spalonego Upłazu). Pomiędzy ramieniem tym, a głównym ciągiem Skrajnego Salatyna znajduje się Spaleński Żleb (Spaleny žľab). (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Poniżej masyw Brestowej widziany z ostatniego wypiętrzenia Skrajnego Salatyna :)

I widok ze Skrajnego Salatyna w stronę Osobitej :)

Dzielnie maszerowaliśmy, a widoki stawały się coraz rozleglejsze i piękniejsze.

Na zdjęciu doskonale widać Dolinę Rohacką (słow. Roháčska dolina) i wznoszące się ponad nią szczyty: Wołowiec, Rohacz Ostry, Rohacz Płaczliwy, Trzy Kopy, Hruba Kopa, Banówka :)

Po 3 godzinach intensywnej wędrówki dotarliśmy na szczyt Brestowej (słow. Brestová, 1934 m n.p.m. ). Pięknie tu, ale zanim pokażę panoramę z tego miejsca proponuję dłuższy odpoczynek 😉

Brestowa (słow. Brestová) znajduje się w grani głównej w słowackich Tatrach Zachodnich pomiędzy Salatyńskim Wierchem, od którego oddzielona jest Skrajną Salatyńską Przełęczą, a Zuberskim Wierchem (1753 m).

Brestowa zbudowana jest z granitowo-gnejsowych skał. Wierzchołek i stoki są trawiaste, dołem (zwłaszcza od północy) skaliste. Dawniej były to tereny pastwiskowe. Rosnący na nich sit skucina brunatnieje już pod koniec lata, co nadaje stokom czerwone zabarwienie.

Z odkrytego wierzchołka i grani możemy podziwiać wspaniałe i rozległe widoki :)  Szczególnie dobrze widać stąd pobliską Osobitą i Siwy Wierch oraz całą Dolinę Rohacką z wznoszącymi się nad nią szczytami.

Odpoczęliśmy, pozachwycaliśmy się, więc ruszyliśmy dalej by zdobyć Salatyna, a za naszymi plecami Brestowa w całej swej okazałości :)

Pół godziny po opuszczeniu Brestowej stanęliśmy na wysokości 2048 m n.p.m., na Salatyńskim Wierchu, który był ostatecznym celem wędrówki tego dnia.

Salatyn zwany również Salatyńskim Wierchem to jeden z 6 szczytów należących do tzw. grupy Salatynów. Znajduje się w grani głównej Tatr Zachodnich oddzielającej w tym miejscu Dolinę Rohacką od Doliny Jałowieckiej. W grani tej znajduje się pomiędzy Małym Salatynem (2046 m n.p.m.), od którego oddzielony jest niewielką Pośrednią Salatyńską Przełęczą (2012 m n.p.m.), a Brestową (1934 m n.p.m.), od której oddziela go Skrajna Salatyńska Przełęcz (1870 m n.p.m.). Jego północno-wschodnie stoki opadają do Doliny Salatyńskiej. Nie wiadomo, skąd pochodzi nazwa szczytu, być może od ludowej nazwy rośliny. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Wierzchołek i zbocza Salatyńskiego Wierchu w większości porośnięte są trawą. Dawniej, aż pod wierzchołek pasło się na nich bydło z Doliny Bobrowieckiej.

Z Salatyńskiego Wierchu doskonale widać Osobitą, Dolinę Rohacką oraz pobliski Siwy Wierch. We wschodnim i południowym kierunku panorama obejmuje liczne szczyty Tatr Zachodnich, wycinkowo również odległe stąd Tatry Wysokie.

Na zdjęciu widzimy Siwy Wierch :)

„Nigdy nie jesteś pogromcą góry. Góry nie mogą być pokonane – pokonujesz twoje własne nadzieje, obawy, słabości.” (Jim Whittaker)

Widoki wspaniałe, ale pora już wracać :) Ostatnie więc spojrzenie z Salatyna w kierunku Spalonej i opuszczamy ten dwutysięcznik kierując się ponownie na Brestową :)

Wracając z Salatyna ponownie mogliśmy podziwiać Brestową (słow. Brestová, 1934 m n.p.m. ) i cieszyło nas to, bo pięknych widoków nigdy dosyć :)

Dolina Rohacka z otaczającymi ją szczytami znowu przyciągała nasz wzrok :)

Z Brestowej do parkingu pod Spaloną (słow. Parkovisko Pod Spálenou) wracaliśmy dla odmiany niedawno wytyczonym szlakiem zielonym przez Dolinę Salatyńską.

Nad naszymi głowami kursowała nowa sześcioosobowa kolejka-kanapa.
Kanapa jest podgrzewana, zdobią ją niebieskie osłony przeciwwiatrowe. Z przepustowością wynoszącą – docelowo – 2400 osób na godzinę usprawnia na pewno transport narciarzy, a latem umożliwia mniej wytrwałym turystom, rodzinom z dziećmi, czy seniorom podziwianie piękna Rohaczy. W okresie wakacyjnym kursuje codziennie, po sezonie już tylko w weekendy :)

Podsumowując trasa:
Parking pod Spaloną (słow. Parkovisko Pod Spálenou) – zbocza Spalonego Żlebu (słow. Spálený žľab) – Skrajny Salatyn lub Przedni Salatyn (słow. Predný Salatín, 1624 m n.p.m.) – Brestowa (słow. Brestová, 1934 m n.p.m.) – Salatyn zwany również Salatyńskim Wierchem (słow. Salatín, 2048 m n.p.m.) – Brestowa (słow. Brestová, 1934 m n.p.m.) – Dolina Salatyńska (słow. Salatínska dolina, Predná Spálená dolina) – Parking pod Spaloną (słow. Parkovisko Pod Spálenou)

I znowu było pięknie, ciekawie i ambitnie, a więc tak, jak w Tatrach lubię najbardziej :) Aura pogodowa sprzyjała dlatego też bardzo przyjemnie i bezpiecznie się wędrowało :) Trasę polecam, a zwłaszcza osobom, które kochają tatrzańskie wędrowanie, a w tej części Tatr jeszcze nie były 😉

POZDRAWIAM SERDECZNIE a ponieważ Polska Złota Jesień w tym roku oczarowała mnie, to żegnam się jesiennymi kadrami :)

Jesień mnie cieniem zwiędłych drzew dotyka,
Słońce rozpływa się gasnącym złotem.
Pierścień dni moich z wolna się zamyka,
Czas mnie otoczył zwartym żywopłotem.

Ledwo ponad mogę sięgnąć okiem
Na pola szarym cichnące milczeniem.
Serce uśmierza się tętnem głębokiem.
Czemu nachodzisz mnie, wiosno, wspomnieniem?

Tak wiele ważnych spraw mam do zachodu,
Zanim z mym cieniem zostaniemy sami.
Czemu mi rzucasz kamień do ogrodu
I mącisz moją rozmowę z ptakami?
(Leopold Staff – Jesień)

Jesień to dziwna pora roku – cieszy oko paletą kolorów i jednocześnie wpędza w melancholijny nastrój…

Spróbuj pokochać jesień
z niesamowitymi urokami
Spójrz ile piękna niesie
obdarzając cię nowymi dniami.

Kolorowo jak wiosną
barwne liście ostatki zieleni
Dadzą chwilę radosną
twą szarość życia mogą odmienić.

Wieczór szybciej nastaje
słońce też znika wcześniej niż latem
Lecz nowe czy nie daje
chwile spokoju skorzystaj zatem.
(Tadeusz Karasiewicz – Pokochaj jesień )

 

157. Dolina Żarska (słow. Žiarska dolina) – Banówka (słow. Baníkov, 2178 m n.p.m.)

Witajcie, kochane góry,
O, witaj droga ma rzeko!
I oto znów jestem z wami,
A byłem tak daleko!
(Jan Kasprowicz)

„Witajcie kochane góry” :)  Niedawno właśnie tak powiedziałam moim ukochanym Taterkom i z wielką radością przeszłam kilka ciekawych tras. „Teraz znów jestem od Was daleko”, no niestety, ale niezapomniane wspomnienia, piękne zdjęcia, a także chęć by o tym wszystkim opowiedzieć pozostały. Zapraszam więc do czytania moich nowych wpisów, w których będę relacjonowała poszczególne dni wyjazdu i opowiem o tym wszystkim co udało mi się zobaczyć :)

Po kilku latach nocowania w Bukowinie Tatrzańskiej, tym razem zmiana – zakwaterowaliśmy się w Witowie. Chcieliśmy mieć blisko do przejścia granicznego Chochołów-Suchá Hora, by codziennie rano móc jeździć na Słowację i wędrować po tamtej części Tatr – Słowackich Tatrach Zachodnich :) Pierwszego dnia po przyjeździe tradycyjnie już wypad do Zakopanego i powolny spacer po Krupówkach. Przy okazji kupiliśmy tam drobne upominki dla bliskich i zaopatrzyliśmy się w nowe buty górskie :)

Następnego dnia wstaliśmy już wcześnie rano i pojechaliśmy na Słowację. Pierwszą tegoroczną tatrzańską wędrówkę z uśmiechami rozpoczęliśmy na parkingu u wylotu Doliny Żarskiej (słow. Žiarska dolina).

Dolina ta ma 17,5 km² powierzchni i 7 km długości i jest jedną z najmniejszych walnych dolin tatrzańskich. Dnem doliny spływa potok Smreczanka (dopływ Wagu) :)

Dolina Żarska (słow. Žiarska dolina) sięga po szczyty grani głównej od Banówki poprzez Hrubą Kopę, Trzy Kopy po Rohacz Płaczliwy. Jej orograficznie prawe obramowanie stanowi grań Rosochy, lewe grań Barańców i Gołego Wierchu.
Dolina Żarska zbudowana jest głównie z łupków krystalicznych i gnejsów, a tylko w najwyższych partiach szczytowych z granitoidów. Była w przeszłości zlodowacona, o czym świadczy jej U-kształtny przekrój, kotły lodowcowe (m.in. Banikowski Kocioł), strome podcięcia skalne w stokach i moreny.

W dolinie prowadzono też prace górnicze. Ich pozostałością jest dobrze zachowana kopalnia rud powyżej wylotu doliny, Niedźwiedzia Sztolnia, jedyna w całych Tatrach zachowana w całości. Jej korytarze wykuto w łupkach chlorytowo-amfibolowych, prawdopodobnie wydobywano w niej złotonośny piryt. Nie wiadomo, kiedy trwały prace wydobywcze, w kopalni jest wyryta data 1832. Od kwietnia 2012 r. sztolnia udostępniona jest do zwiedzania. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Od wylotu Doliny Żarskiej wzdłuż Smreczanki do Schroniska Żarskiego wędrowaliśmy szlakiem niebieskim. Górujące nad doliną szczyty były coraz lepiej widoczne. Na zdjęciu wśród zieleni można też wypatrzeć nasz pierwszy cel, a mianowicie Schronisko Żarskie :)

Po 1:30 h dotarliśmy do Schroniska Żarskiego (słow. Žiarska chata), które znajduje się w środkowej części Doliny Żarskiej, na wysokości 1280 m n.p.m.

W schronisku znajdziemy ponad 65 miejsc noclegowych. 40 w pokojach i apartamentach 2 i 4osobowych. Pozostałe miejsca znajdują się na poddaszu dla osób z własnym śpiworem. W schronisku są jadalnia, bufet, oświetlenie elektryczne.

Historia Żarskiej Chaty sięga 1937 roku, kiedy rozpoczęto jej budowę. Po dwóch latach pracy budynek ukończono i oddano do użytku z 50 miejscami noclegowymi, umywalnią i oświetleniem za pomocą lamp naftowych. Ówcześnie, było to najnowocześniejsze schronisko na Słowacji.
Podczas II wojny światowej budynek służył jako schronienie dla ludzi prześladowanych przez reżim hitlerowski. Partyzanci, których sztab mieścił się tu w 1944 roku, organizowali wypady na Liptów i w Dolinę Rohacką, gdzie toczyły się walki. 10 grudnia 1944 roku doszło do dramatycznego wydarzenia – Niemcy wysadzili w powietrze schronisko, a także spalili okoliczne zabudowania.
Do odbudowy schroniska przystąpiono w latach 1947–1950. W następnej dekadzie zostało ono dodatkowo powiększone. 30 kwietnia 2006 roku budynek został ponownie zburzony, na jego miejscu powstało dzisiejsze schronisko, o powierzchni użytkowej o 325 m2 większej od poprzedniego budynku. 25 marca 2009 roku ze stoków między Jałowiecką Kopą a Jałowieckim Przysłopem zeszła lawina, która była tak potężna, że zapisała się w pamięci Słowaków jako lawina „stulecia” – uszkadzając schronisko oraz pobliski Symboliczny Cmentarz Ofiar Tatr Zachodnich. (Źródło informacji: http://portaltatrzanski.pl)

Obok budynku schroniska znajduje się stróżówka THS (odpowiednik polskiego TOPR-u), a w pobliżu nowy Symboliczny Cmentarz Ofiar Tatr Zachodnich.

Symboliczny cmentarz poświęcony jest ofiarom Tatr Zachodnich, ludziom, którzy zginęli tutaj w wyniku np. lawin czy innych wypadków górskich.
Symboliczny cmentarz zaprojektowany został przez Milana Marenčaka i otwarty w październiku 1995. Decyzję o jego utworzeniu przyspieszył głośny na Słowacji wypadek śmierci pod lawiną 18 marca 1995 roku czeskiego ministra Josefa Vavrouška i jego córki. W 1995 na płycie umieszczonych było 80 tabliczek z nazwiskami ofiar Tatr Zachodnich, w 2009 było ich 114. Lista ta jest jednak niepełna i zawiera wykaz nazwisk tylko tych ludzi, którzy zginęli po słowackiej stronie Tatr.

Po opuszczeniu Symbolicznego Cmentarza Ofiar Tatr Zachodnich szlakiem zielonym przez Szarafiowy Żleb i Jałowiecką Przełęcz powędrowaliśmy na Banówkę. (Czas przejścia: 3 h, ↓ 2 h).

Na zdjęciu dolna kaskada Szarafiowej Siklawy (słow. Šarafiový vodopád). Znajduje się na Szarafiowym Potoku spływającym dnem Szarafiowego Żlebu. Ma kilka kaskad. Szarafiowe Wodospady wyglądają szczególnie efektownie po większych opadach deszczu.

Idąc na Banówkę (słow. Baníkov) szlakiem zielonym możemy podziwiać piękne widoki. Wspaniale widać stąd północną grań Barańców, która biegnie poprzez Przełęcz nad Puste, Smreka i Żarską Przełęcz do Rohacza Płaczliwego (łączy Baraniec z główną granią Tatr).

Kosodrzewina zanikła i jesteśmy już na wysokości 1858 m n.p.m., na trawiastej Jałowieckiej Przełęczy (słow. Jalovecké sedlo) :)

Dzielnie maszerujemy dalej :) Przed nami do zdobycia pierwszy tego dnia szczyt – Pośredni Przysłop (2026 m n. p.m.).

Oglądając się do tyłu widzimy (jak na zdjęciu) – Jałowiecką Kopę (słow. Jalovská kopa, 1938 m n.p.m.), za nią Rosochę (słow. Rázsocha, Ráztoka, 1947 m n.p.m.) oraz w tle możemy wypatrzeć zbiornik retencyjny na rzece Wag na Słowacji – Liptovská Mara :)

Poniżej dalszy ciąg trasy i szczyty, na które wejdziemy jeszcze przed zdobyciem Banówki – Pośredni Przysłop (2026 m n. p.m.), a za nim Jałowiecki Przysłop lub po prostu Przysłop (słow. Jalovecký príslop, Príslop, 2142 m n.p.m.).

I już jesteśmy na Przysłopie Jałowieckim (słow. Jalovecký príslop, Príslop, 2145 m n.p.m.) – najwyższym szczycie w bocznym paśmie Przysłopów ciągnącym się od Banówki (Banikov) do Rosochy (Raztoka)… widoki wspaniałe, więc odpoczywamy i delektujemy się nimi 😉

Odpoczywając na Przysłopie Jałowieckim (słow. Jalovecký príslop, Príslop, 2145 m n.p.m.) i patrząc na północ widzimy cały szlak, którym już wkrótce powędrujemy by zdobyć nasz ostatni tego dnia szczyt, a mianowicie Banówkę (słow. Baníkov) :)

Kolejny widok z Przysłopa Jałowieckiego (słow. Jalovecký príslop, Príslop), a na nim po prawej Banówka (słow. Baníkov, 2178 m n.p.m.), a po lewej Pachoł (słow. Pachoľa, 2167 m n.p.m. ). Pomiędzy tymi szczytami znajduje się Banikowska Przełęcz (2040 m n.p.m.)

Nadal odpoczywamy na Przysłopie Jałowieckim (słow. Jalovecký príslop, Príslop) i podziwiamy z niego widoki.

Na zdjęciu zachodni koniec grani głównej Tatr Zachodnich, z widocznym (po lewej stronie zdjęcia) Siwym Wierchem (słow. Sivý vrch, 1805 m).

I ostatni już widok z Przysłopa Jałowieckiego (słow. Jalovecký príslop, Príslop) :)

Na zdjęciu po lewej stronie dwie piramidki – Rohacz Płaczliwy (słow. Plačlivé, Plačlivý Roháč, 2125 m n.p.m.) oraz Rohacz Ostry (słow. Ostrý Roháč, 2088 m n.p.m.) czyli grań Rohaczy. Jest to emocjonujący i jeden z najtrudniejszych szlaków w Tatrach Zachodnich, nazywany „Orlą Percią Tatr Zachodnich”. Wędrówka przebiega przez stromą grań, posiada wiele miejsc wspinaczkowych i nie zalecamy jej osobom, które cierpią na lęk wysokości oraz nie mają obycia z Tatrami Wysokimi.

Poniżej widzimy wijącą się grań główną Tatr Zachodnich na odcinku od Hrubej Kopy aż do Wołowca. Rohacze znowu pięknie widoczne :)

Ostatnie podejście i już wkrótce staniemy na szczycie Banówki :)

„Świat wartości w górach jest prosty i przejrzysty dla każdego. Ale jest to absolut piękna i estetycznych doznań. Nie chcesz, nie jedziesz. Nie jedziesz, nie widzisz. Nie widzisz, nie przeżywasz. Wybór należy do ciebie.” (Piotr Pustelnik)

I najwspanialszy moment dnia –  cel osiągnięty – Banówka (słow. Baníkov, 2178 m n.p.m.) zdobyta :) :) :)

Banówka (słow. Baníkov, 2178 m n.p.m.) znajduje się pomiędzy szczytem Pachoł (2167 m n.p.m.), oddzielony od niego Banikowską Przełęczą (2040 m n.p.m.), a Hrubą Kopą (2166 m n.p.m.), od której oddziela go Przełęcz nad Zawratami.

Na zdjęciu Banikowska Przełęcz i wspaniale górujący nad nią Pachoł. W tle za Pachołem po lewej grań Siwego Wierchu :)

Banówka (słow. Baníkov, 2178 m n.p.m.) jest najwyższym szczytem Tatr Zachodnich leżącym w grani głównej oraz czwartym co do wysokości szczytem Tatr Zachodnich (ustępując Bystrej, Raczkowej Czubie i Barańcowi).

Spojrzenie w kierunku z którego przyszliśmy, a więc na Przysłopa Jałowieckiego i Pośredniego Przysłopa :)

Północne stoki Banówki opadają bardzo stromą ścianą o 350 m wysokości do Doliny Spalonej. W dolnej części tych ścian znajdują się ogromne stożki piargowe. Zachodnia część grani Banówki łączy się granią z Jałowieckim Przysłopem i Rosochą. Ta grań o łącznej długości ok. 7 km oddziela Dolinę Parzychwost od Doliny Żarskiej.
(Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Przysłopa Jałowieckiego zastawiłam, ale Baraniec (słow. Baranec, 2185 m n.p.m.) po lewej doskonale widoczny 😉

Banówka zbudowana jest z krystalicznych skał (granodioryty rohackie) i swoim wyglądem przypomina Tatry Wysokie.
Szlak turystyczny jest miejscami mocno eksponowany, prowadzi po dużych blokach i płytach skalnych i wymaga, zwłaszcza w czasie deszczu, dużej ostrożności. Trasa od strony Przełęczy nad Zawratami jest uważana za jeden z najtrudniejszych odcinków szlaków turystycznych w Tatrach. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Poniżej z Banówki widoczny zarówno Baraniec (słow. Baranec, 2185 m n.p.m.) po lewej, jak i Przysłop Jałowiecki (słow. Jalovecký príslop, Príslop, 2145 m n.p.m.) po prawej :)

Polska nazwa szczytu pochodzi od gwarowej liptowskiej nazwy Banovka, ta zaś od słowa bania, oznaczającego dawniej kopalnię. W XVIII w. bowiem u podnóża Banówki, jak zresztą w wielu innych miejscach Tatr poszukiwano rud żelaza, jednak z mizernym skutkiem. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Pogoda wspaniale dopisała, więc widok z Banówki zachwycał :)
Na zdjęciu Pachoł (2167 m n.p.m.), pod nim Banikowska Przełęcz (2040 m n.p.m.) oraz fragment szlaku dochodzącego do niej z Doliny Spalonej :)

I ostatni już widok z Banówki, a na nim Spalona Kopa lub Spalona (słow. Spálená, 2083 m n.p.m.)

Spalona znajduje się w grani głównej Tatr Zachodnich pomiędzy Pachołem, od którego oddziela ją płytka Spalona Przełęcz, a Małym Salatynem, od którego oddzielona jest Zadnią Salatyńską Przełęczą, inaczej zwaną też Przełęczą pod Dzwonem. Zbocza wschodnie Spalonej opadają do zawalonej gruzowiskiem skalnym Doliny Spalonej.

Z Banówki schodziliśmy tym samym szlakiem (zielonym), którym na nią wchodziliśmy, gdyż musieliśmy wrócić do pozostawionego u wylotu Doliny Żarskiej samochodu.

Na zdjęciu Jałowiecka Przełęcz (słow. Jalovecké sedlo), a nad nią ponownie szczyty: Jałowiecka Kopa (słow. Jalovská kopa, 1938 m n.p.m.) oraz Rosocha (słow. Rázsocha, Ráztoka, 1947 m n.p.m.)

Podsumowując trasa:
Parking u wylotu Doliny Żarskiej (słow. Žiarska dolina) – Dolina Żarska – Schronisko Żarskie (słow. Žiarska chata) – Symboliczny Cmentarz Ofiar Tatr Zachodnich – Szarafiowa Siklawa (słow. Šarafiový vodopád) – Jałowiecka Przełęcz (słow. Jalovecké sedlo) – Pośredni Przysłop (2026 m n. p.m.) – Przysłop Jałowiecki (słow. Jalovecký príslop, Príslop, 2145 m n.p.m.) – Banówka (słow. Baníkov, 2178 m n.p.m.) – powrót tą samą trasą – Parking u wylotu Doliny Żarskiej (słow. Žiarska dolina)

Ciekawa trasa, piękne widoki, sprzyjająca wędrówce pogoda oraz dobra kondycja – nasze powitanie z Tatrami było więc w tym roku bardzo udane, a jak wyglądały kolejne dni wyjazdu, to już opowiem w kolejnych wpisach do czytania których ponownie gorąco zachęcam 😉

Pozdrowionka :) :) :)

156. Zamek Dunajec w Niedzicy

Witam serdecznie :) Poprzednio opowiadałam o ruinach Zamku Czorsztyńskiego, a teraz wspomnieniami wędruję na przeciwległą stronę Dunajca, gdzie nad skarpą jeziora wznosi się średniowieczny Zamek w Niedzicy :)

Zamek Dunajec znajduje się na prawym brzegu Zbiornika Czorsztyńskiego we wsi Niedzica-Zamek, na obszarze Polskiego Spisza lub Zamagurza (Pieniny Spiskie).

Zamek został wzniesiony prawdopodobnie na początku XIV wieku przez braci Rykolfa i Kokosza Berzeviczów. Pierwsza wzmianka o zamku pochodzi z 1325 roku. Rok później Kokosz Berzevicz został oskarżony o defraudację i odebrano mu wszelkie dobra spiskie. Król przekazał zamek w ręce Wilhelma Drugetha. Niedługo potem warownia wróciła jednak ponownie do rąk Brzeviczych. W tym czasie odnotowano oblężenie oraz napaść na zamek. W 1528 roku zamek oraz należące do niego ziemie przeszły w ręce króla – Jana Zapolya, który potem przekazał go Łaskim (Hieronimowi oraz jego synowi Olbrachtowi). Olbracht Łaski powszechnie znany ze złego prowadzenia, najpierw zamek zastawił po to by w konsekwencji sprzedać go. Tak Niedzica znalazła się w rękach Jerzego Horvatha. Ten przekształcił warownię w prawdziwą renesansową rezydencję. W tym czasie zamek był jednak znów oblegany, zdobywany i łupiony – w tym także przy użyciu armat. Przechodził z rąk do rąk aż w końcu znalazł się we władaniu (już po raz trzeci) Horvathów. Andreas Horvath mieszkał tu aż do swej śmierci. Został on zapamiętany przez historię przede wszystkim przez pryzmat hucznych zabaw, które urządzał na zamku. Być może to właśnie wówczas urządzono pierwszy spływ Przełomem Dunajca. Ostatnim właścicielem warowni przed I wojną światową był ród Salamonów. Po zakończeniu działań wojennych zamek Dunajec, pozostał co prawda nadal własnością Salamonów, ale znalazł się już na terytorium Polski. Od 1948 roku zamek przechodził prace restauracyjne w konsekwencji których został odbudowany i udostępniony do zwiedzania. (Źródło informacji: http://www.pieniny.net.pl)

Z zamkiem w Niedzicy los obszedł się łaskawiej niż z pobliskim zamkiem w Czorsztynie i do dzisiejszych czasów pozostał w nienaruszonym stanie. Obecnie właścicielem Zamku jest Stowarzyszenie Historyków Sztuki. Znajduje się tam Dom Pracy Twórczej, w którym wydzielono miejsce na restaurację i mały hotelik. Górne piętra Zamku to część muzealna.
(Źródło informacji: http://www.niedzica.pl )

Teraz przejdziemy do części muzealnej, gdzie można podziwiać meble i obrazy z różnych epok stylowych, z XVIII i XIX wieku :)

Zamek ten był plenerem wielu filmów. Od marca 1955 r. kręcono tutaj zdjęcia do filmu „Zemsta” na podstawie komedii Aleksandra Fredry z 16-letnią Beatą Tyszkiewicz w roli Klary. W 1967 r. w pomieszczeniach i najbliższej okolicy zamku powstał polski film wojenny „Zwariowana noc”, który został zrealizowany na podstawie powieści Natalii Rolleczek. W 1975 r. powstał na zamku film „Mazepa”, zrealizowany na podstawie dramatu Juliusza Słowackiego. Zamek był również miejscem realizacji zdjęć m.in. do seriali telewizyjnych „Janosik” oraz „Wakacje z duchami”. Obiekt jest również miejscem akcji w książce przygodowej Agi Paszkot „Ciotka, licho i niedzickie zamczycho”. W 2011 roku był też siódmym postojem w „The Amazing Race Australia 2”.
(Źródło informacji: https://pl.wikipedia.org)

Zamyślony rycerz ze zdjęcia hmmm… chyba wciąż na rolę swego życia czeka 😉

Wchodzimy do kolejnej komnaty, a tu proszę jaki poczęstunek już na nas czeka 😉

No niestety nie zawsze słodko bywa o czym możemy przekonać się również i podczas zwiedzania zamku zaglądając do sali tortur :(

Z niedzickim zamkiem wiąże się tajemnica tak zwanego testamentu Inków. W czasie konkwisty potomkowie możnych inkaskich rodów, aby ratować skarby zgromadzone przez swe ludy postanowili zatopić je w leżącym wysoko w Andach jeziorze Titicaca. Jeden z właścicieli zamku Niedzickiego – a dokładnie Sebastian Berzeviczy – ożenił się z inkaską księżniczką, z kolei ich córka wyszła za spadkobiercę inkaskiej królewskiej rodziny. Owocem tego małżeństwa był Antonio. Ten właśnie na terenie warowni ukrył testament, w którym zapisane były informacje o skarbie. W 1946 roku odkryto rzemienie, zawierające węzełkowe pismo Inków. Niestety treść znalezionego dokumentu do dziś jest nieznana. A skarb? Skarb prawdopodobnie nadal czeka na swojego odkrywcę, choć tych którzy próbują go znaleźć wcale nie brakuje. (Źródło informacji: http://www.pieniny.net.pl )

Zamek Dunajec w Niedzicy położony jest w bardzo malowniczym miejscu. Z tarasów widokowych zamku górnego można podziwiać wspaniałą panoramę okolicy – Jezioro Czorsztyńskie, ruiny zamku w Czorsztynie, Pieniny, a nawet Tatry :)

Poniżej widzimy Jezioro Czorsztyńskie pięknie otoczone górami :)

Kolejne spojrzenie pada w kierunku pobliskiej zapory na Jeziorze Czorsztyńskim :)

Z zamkiem niedzickim związanych jest kilka legend. Jedna dotyczy dębu, którego pień można zobaczyć przed zamkiem. W XVI w. okolica przeszła w ręce węgierskich magnatów Horvathów z Palocsy. Podobno byli oni bardzo srodzy dla ludu, więzienie zamkowe było pełne, a górale głodowali. Pewnego razu młody Jan Horvath, który wsławił się nakładaniem bardzo wysokich podatków na plebanów i więzieniem wielu z nich w zamku zobaczył na drodze Cygankę tasującą karty. Zaoferowała mu wróżbę, którą Horvath z niechęcią zgodził się wysłuchać. Cyganka powiedziała że dzielny jest jego ród ale okrutny, a jego zguba bliska. Rzuciła też na ziemię żołędzia i rzekła do Horvatha żeby chronił dębu który właśnie zasadziła bo od niego będzie zależał los jego rodu. Oburzony Horvath kazał pojmać i powiesić Cygankę ale ta zdążyła uciec. Nikt nie traktował wróżby poważnie do czasu aż w miejscu zakopania żołędzia nie zaczęła wyrastać łodyżka z listkami. Od tej pory miejsce to było chronione przez Horvathów. Przepowiednia sprawdziła się kilka wieków później. Gdy dąb usechł, ród Horvathów wymarł… (Źródło informacji: http://zamki.res.pl )

Więcej legend można przeczytać na stronie: http://www.zamkipolskie.net.pl/pages/zamki/niedzica/niedzica_legendy.htm, a tymczasem z zamku w Niedzicy oglądamy ruiny zwiedzanego już wcześniej zamku w Czorsztynie 😉

Oprócz zamku warto także zwiedzić dwa inne obiekty: spichlerz i wozownię.

W Wozowni można obejrzeć kilkanaście zabytkowych pojazdów konnych, sanki oraz akcesoria podróżne z lat 1900-1939 :)

I jeszcze jeden kadr z wozowni – urocza rodzinka już do podróży przygotowana 😉

U stóp Zamku Dunajec w Niedzicy znajduje się przystań. Warto podejść do niej i skusić się na rejs statkiem po wodach Jeziora Czorsztyńskiego.

Rejs statkiem „Harnaś” rozpoczyna się o pełnej godzinie i trwa około 50 minut. Na statku tym znajdują się dwa pokłady widokowe, toaleta oraz kawiarnia. Jednorazowo zabiera 130 osób. Z przyjemnością i my popłynęliśmy nim, więc teraz jeszcze króciutka relacja z tego rejsu :)

Podczas rejsu można podziwiać ruiny zamku w Czorsztynie, Zamek Dunajec w Niedzicy, Zaporę Wodną w Niedzicy, skansen na półwyspie Stylchen, Zielone Skałki, Pieniński Park Narodowy oraz wiele innych atrakcji zarówno architektonicznych jak i przyrodniczych :)

Wspaniale płynęło się „Harnasiem”, ale ciekawą atrakcją są także rejsy gondolą „Czorsztynianka”. Stanowią one rodzaj „wodnych taksówek”. Rejsy gondolami odbywają się codziennie na szlaku łączącym ruiny zamku Czorsztyńskiego z zamkiem w Niedzicy. Istnieje również możliwość wykupienia wycieczek dookoła jeziora (czas trwania 40 minut).

Na kolejnym zdjęciu pięknie prezentujące się ruiny zamku w Czorsztynie, a u ich stóp jedna z gondoli :)

To co miłe zazwyczaj szybko się kończy i nasze zwiedzanie z wody też już dobiega końca z miejsca w którym wyruszyliśmy, a więc z przystani u stóp niedzickiego zamku :)

My opuszczamy statek, a nowi zainteresowani rejsem już czekają, by rozpocząć go :)

Niedzicką zaporę widzieliśmy już z Zamku Niedzica, a także płynąc po Jeziorze Czorsztyńskim – teraz nadszedł czas by po niej pospacerować 😉

Na zdjęciu kanał przelewowy zapory (widok z mostku na koronie).

Budowę zapory rozpoczęto w 1975. W latach 80. i 90. XX wieku spotykała się ona z ostrymi protestami ekologów. Realizację zapory, zbiornika oraz elektrowni zakończono w 1997.
Zapora Niedzica jest najwyższą w Polsce zaporą ziemną z centralnym uszczelnieniem glinowym. Jej wysokość maksymalna od chodnika galerii wynosi 56 m. Długość zapory wynosi 404 m. Korona budowli ma szerokość 7 m i jest udostępniana do ruchu pieszych oraz przejazdu pojazdów obsługi. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Poniżej widok z Zapory Niedzica na Zamek Dunajec ( w tle można wypatrzeć Zamek Czorsztyn) :)

I to był już ostatni kadr z tego malowniczego miejsca w Pieninach. Z pewnością warto odwiedzić te tereny, zwiedzić Zamek Dunajec w Niedzicy, ruiny Zamku Czorsztyńskiego, pospacerować po Zaporze Wodnej w Niedzicy, a także zafundować sobie rejs statkiem po wodach Jeziora Czorsztyńskiego. Będąc tam warto również udać się do Rodzinnego Parku Rozrywki Spiska Kraina. To miejsce też odwiedziliśmy i foto relację z pobytu w nim planuję przygotować, ale chyba dopiero zimą 😉 Nowa tatrzańska wyprawa za mną i mnóstwo nowych  zdjęć z niej czeka, więc teraz w pierwszej kolejności na tym się skupię i o tym kolejne wpisy przygotuję :) Zapraszam :)

POZDRAWIAM GORĄCO i nadal wakacyjnie :) :) :)

155. Ruiny Zamku Czorsztyńskiego

Witam :) Zachwycałam się tu niedawno słowackimi zamkami, ale przecież i u nas w Polsce pięknych zamków lub ich ruin nie brakuje. Podczas zeszłorocznych wakacji kilka z nich zwiedziłam, ale opowiem tylko o tych, które na moim blogu jeszcze nie gościły :) Pierwszym z nich są niewielkie, ale jakże pięknie usytuowane i malownicze ruiny Zamku Czorsztyńskiego :)

Zamek strzegący granic Królestwa Polskiego,
Murem ciężkim wzniesiony przez Króla Wielkiego,
Dawniej nad rzeką górował, na wzgórzu wznosił,
Dziś często wśród zamku ruin mgła się unosi.

Zamek wzniesiony z obronnym zamysłem Króla,
Jak spisały na kartach kronikarskie pióra,
Powstała nowa brama obok dawnej wieży,
I zapadnia przed zamkiem na zbrojnych rycerzy.

Na zamku bywały koronowane głowy,
Jadano tu jadło z dziczyzny, pito miody,
Witano Jadwigę nim koronę przyjęła,
I u boku Króla krajem władać poczęła.

Cały i pół wieku pół od chłopskiego ruszenia,
Zamek popadł ofiarą wielkiego płomienia,
Ogień strawił ze smakiem wielkie dachu bele,
Zamek padł w ruinę. Na czasu pewnie wiele.

Stał się rebelii siedzibą lat później wiele,
Gdy wysłannik Napierski stanął na jej czele.
Skazany za bunt, za zdradę, pism fałszowanie,
Na pal wbity został, na powolne konanie.
(Marcin Szwaczko – „O Czorsztynie”)

Ruiny tego gotyckiego zamku położone są na wzgórzu nad Dunajcem (obecnie nad Jeziorem Czorsztyńskim) w granicach Pienińskiego Parku Narodowego ( w 1996 r. rezerwat Zamek Czorsztyn o powierzchni 10,28 ha stał się częścią Pienińskiego Parku Narodowego).

Zamek został wzniesiony w XIV wieku z inicjatywy Kazimierza Wielkiego, jako warowania graniczna, której zadaniem było strzeżenie szlaku handlowego oraz dyplomatycznego usytuowanego w dolinie Dunajca. Jako oficjalna twierdza królewska rezydował w niej starosta. Funkcję tę przez pewien czas pełnił legendarny Zawisza Czarny z Garbowa.

Historia zamku była burzliwa. Był on kilkakrotnie zdobywany i oblężony. Z jego późniejszych dziejów znany jest motyw zdobycia Czorsztyna przez Kostkę Napieralskiego w czasie trwania buntu chłopskiego w 1651 roku. Napierski nie utrzymał się tutaj jednak długo. Po 10 dniach został schwytany i nabity na pal. Taką wymierzono mu karę za zdradę oraz bunt. W XVII wieku za rządów starosty Jana Baranowskiego Zamek w Czorsztynie przeżywał swój prawdziwy renesans. Twierdza została wówczas odbudowana i odnowiona. Około 1795 roku niestety budowla została doszczętnie zniszczona w pożarze. Od tej chwili popadała w ruinę. Pozostałości zamku, które zostały później odbudowane oraz odrestaurowane pozostają dziś pod opieką Pienińskiego Parku Narodowego i są udostępnione do zwiedzania. W trakcie prac utrwalono m.in. mur tarczowy. Odbudowano także piwnice, kuchnię oraz część dziedzińca. Na zamku średnim ku zaskoczeniu wszystkich odsłonięto relikty cylindrycznej wieży obronnej z czasów Kazimierza Wielkiego – najstarszej murowanej części warowni. Ciekawym znaleziskiem był także depozyt drewnianych naczyń, który odkryto na dziedzińcu zamku górnego. W późniejszym czasie odgruzowano także zamek średni. Tym samym trasa zwiedzania uległa znacznemu wydłużeniu. Baszta Baranowskiego jest utrzymywana w formie zakonserwowanej ruiny – bez zadaszenia, drzwi czy okien. (Źródło informacji: http://www.pieniny.net.pl)

Jeszcze bardziej szczegółową historię zamku można przeczytać na stronie:
http://www.zamekwczorsztynie.pl/  :)

Szukając informacji o tym zamku natknęłam się na taką oto ciekawostkę:
„Leżąc na granicy Czorsztyn był wielokrotnie miejscem ważnych wydarzeń historycznych oraz pobytów władców, poselstw i rycerstwa podążających na Węgry i z powrotem. Wielokrotnie przebywał tu Kazimierz Wielki, dwa razy gościł Władysława Jagiełłę, a Jadwiga w 1384 r. zatrzymała się w drodze po polską koronę. Tutaj miała zostać zwrócona pożyczka 37 tys. kop groszy praskich jaką udzielił Jagiełło Zygmuntowi Luksemburskiemu w zamian za Spisz (do zwrotu nigdy nie doszło). W Czorsztynie Władysław Warneńczyk pożegnał się z matką Zofią i bratem Kazimierzem podczas wyprawy przeciw Turkom. W 1655 Jan Kazimierz przekazał tu Jerzemu Lubomirskiemu skarb koronny, archiwum państwowe i insygnia koronacyjne, w tym jak pisał historyk P. Jasienica „tragikomiczny symbol uroszczeń” 2 korony: moskiewską i szwedzką (połowę Litwy zajmowała wówczas Moskwa a prawie cała Polska poddana była Szwedom). Lubomirski zabezpieczył wszystko w swej warowni w Lubowli na Spiszu (dziś Stara Lubovna na Słowacji)”. (Źródło informacji: https://zamki.res.pl )

Nazwa Czorsztyn pojawiła się już za czasów Kazimierza Wielkiego. Wtedy także zamek rozbudowano i uczyniono siedzibą starostów. Nazwa pojawiła się w dokumentach z 1348 roku.  Najprawdopodobniej wywodzi się ona od niemieckiego słowa „Schorstein” lub „Schorrenstein”, co oznacza dosłownie ostro sterczącą i wystającą skałę. (Źródło informacji: http://www.pieniny.net.pl )

Do zwiedzania udostępnione są zachowane i częściowo utrwalone ruiny zamku dolnego, średniego i górnego, renesansowa baszta Baranowskiego i Zieleniec :)

Z tarasów widokowych zamku górnego roztacza się ciekawa panorama na Zbiornik Czorsztyński :)

Można podziwiać stąd także Tatry, Gorce, Pieniny Spiskie, fragmentu Pienin Czorsztyńskich oraz Podhale.

I jeszcze kilka praktycznych informacji dla osób zainteresowanych jego zwiedzaniem :)

Indywidualne (bez przewodnika) zwiedzanie ruin zamku w Czorsztynie możliwe jest od 01.05 do 30.09 w godzinach 9.00-18.00 oraz od 01.10 do 30.04 w godzinach 10.00-15.00.

Ceny biletów:
6 zł – bilet normalny,
3 zł – bilet ulgowy (przysługuje m.in. uczniom szkół, emerytom  i rencistom, żołnierzom, osobom niepełnosprawnym),
dzieci do lat 7 – wstęp wolny

To nie była moja pierwsza wizyta na tym zamku, ale ponieważ minęło już kilka ładnych lat od poprzedniej, to z wielką chęcią i ciekawością zmian odwiedziłam go i dokładnie zwiedziłam ponownie :) Pogoda tego dnia wspaniale dopisała, więc tym bardziej przyjemnie się spacerowało i zwiedzało :)

POZDRAWIAM CIEPLUKO, a ponieważ wakacje trwają, to i wakacyjnie 😉

154. Skansen w Starej Lubowli (słow. Skansen Stará Ľubovňa)

Witam serdecznie :) W poprzednim wpisie opowiedziałam o Zamku Lubowelskim, a teraz zgodnie z kończącą ten wpis obietnicą zabieram Was do leżącego u jego podnóża skansenu 😉

Na pierwszym zdjęciu widzimy pochodzący z 1930 roku dom z Jarabiny. Jest to trójdzielny dom zrębowy, który stoi na wysokiej kamiennej podmurówce.

Gospodarze witają gości, więc miło nam się to zwiedzanie rozpoczyna :)

Skansen pod Zamkiem Lubowelskim został założony w 1956 r. Obecnie na jego terenie  znajduje się ciekawy zbór budowli architektury ludowej – domy mieszkalne, budynki gospodarcze, sezonowe domy na polanach, budynki sakralne (cerkiew greckokatolicka), a także zabytki techniki (kuźnia, młyn, warsztat stolarski).

Poniżej dom mieszkalny z Veľkiego Lipníka. Ten trójdzielny dom składający się z izby, sieni i komory, który został wybudowany w 1922 roku. Taki plan budynku występował w słowackich i rusińskich miejscowościach w okolicy Starej Ľubovni :)

W skansenie można znaleźć obiekty przeniesione z takich regionów jak Spisz i Szarysz.

Celem wystawy jest udokumentowanie materialnej i duchowej kultury Słowaków, Rusinów, Górali, Niemców, Żydów i Romów, którzy od stuleci żyli obok siebie i byli twórcami wartości kulturowych regionu.

Kolejne zdjęcie i na pierwszym planie widzimy dwudzielny dom pasterza z Litmanowej, a w tle greckokatolicką cerkiew św. Michała Anioła z Matysovej :)

Najważniejszym punktem ekspozycji jest drewniany greckokatolicki kościół, cerkiew pod wezwaniem św. Michała Archanioła, wybudowana w 1833 roku. Należy do ważnych zabytków sakralnej architektury ludowej we wschodniej Słowacji. Jest to zrębowy, jednonawowy budynek z ołtarzem i przedsionkiem, nad którym wznosi się wysoka wieża.

Wnętrze jest zdobione ikonostasem pochodzącym z I połowy XVIII wieku.

Kościół przeniesiono do ekspozycji w 1979 roku, a następnie ponownie poświęcono. Podczas ważnych świąt kościelnych odprawia się tutaj liturgie i nabożeństwa w języku starosłowiańskim.

Na kolejnym zdjęciu dom miejscowego wójta z Veľkiej Lesnej. Jego właściciel posiadał 6 hektarów ziemi, parę koni i dorabiał na furmance. Bryczką przewoził lokalnych mieszkańców do najbliższego dworca kolejowego w Podolincu. Przez kilka lat był miejscowym wójtem. W domu mieszkały dwa pokolenia, które cieszyły się z narodzin 8 dzieci i świętowały 5 ślubów :)

A teraz zaglądamy do domu mieszkalnego z Jakuban wybudowanego w 1938 roku. W jego wnętrzu zaprezentowano ważne rodzinne wydarzenie – narodziny dziecka. Czerwone zdobienia i powbijane igły miały chronić przed złymi mocami. Dziecko kąpano w drewnianej wanience, a następnie smarowano masłem, zawijano w płócienną pieluszkę i poduszkę :)

Wystrój wnętrz domów mieszkalnych pokazuje jak dawniej ludzie mieszkali, pracowali i świętowali :)

W domu mieszkalnym gazdy z Veľkiego Lipníka została umieszczona ekspozycja ukazująca tradycję świętowania Wielkanocy. Wnękę ze stołem, której ściany zdobią religijne obrazy świętych nazywano „švatij kut”.

Część ekspozycji stanowią także budynki techniczne. Możemy więc zobaczyć w Starej Lubowli kowalską kuźnię z drugiej połowy XIX wieku z Torysy, młyn z Sulina oraz warsztat stolarski z Pilhowczyka.

Poniżej młyn z Sulina  :)
Budynek ten składa się z młynicy oraz części mieszkalnej dla rodziny młynarza. W piwnicy młynicy znajduje się urządzenie rozruchowe i napędowe umożliwiające pracę młyna. Na parterze znajduje się urządzenie techniczne. Młyn pracował przez cały rok oprócz czasu żniw. Ostatnim właścicielem był Frantisek Pavliak, który zmodernizował młyn z pierwotnego kamiennego na walcowy.

Ciekawostką jest kącik dziecięcy z drewnianymi zabawkami dla najmłodszych :)

Młodsze dzieci bawiły się, a starsze uczyły 😉

Zwiedzanie skansenu uatrakcyjnia widok górującego nad nim Zamku Lubowelskiego :)

Niedaleko skansenu znajduje się płatny parking, a opłata jednorazowa niezależnie od czasu postoju wynosi 1,5 €.

W trakcie sezonu turystycznego na terenie skansenu organizowane są występy zespołów ludowych, pokazy rzemiosła ludowego oraz letnie pikniki. Warto więc odwiedzić Starą Lubowlę (słow. Stará Ľubovňa), poznać w skansenie dawne tradycje związane ze świętami kościelnymi i z różnymi etapami życia człowieka, zwiedzić Zamek Lubowelski oraz przespacerować się po Starej Lubowli i jej pięknej okolicy :)

POZDRAWIAM CIEPLUTKO :) :) :)
a ponieważ wakacje tuż, tuż, to i miłych wakacyjnych wyjazdów życzę :)

153. Zamek Lubowelski (słow. Hrad Ľubovňa lub Ľubovniansky hrad)

Witam  :) Kolejnym zamkiem na Słowacji, który odwiedziłam i teraz tu przedstawię jest Zamek Lubowelski (słow. Hrad Ľubovňa lub Ľubovniansky hrad)  :)

Zamek Lubowelski znajduje się we wschodniej części Słowacji, obecnie w mieście Lubowla w kraju preszowskim, w historycznym regionie Spisz. Wybudowany został na wapiennym wierzchołku  o wysokości 711 m.n p.m. :)

Po słowacku Zamek Lubowelski nazywa się Hrad Ľubovňa lub Ľubovniansky hrad. Z polską nazwą miałam pewien problem. Otóż szukając jej znalazłam w internecie różne formy: Zamek w Lubowli, Zamek w Starej Lubowli, Zamek Lubowlański, Zamek Lubowniański, Zamek Lubowelski, Zamek Lubownia… zdezorientowana zdecydowałam się w końcu użyć nazwy z wikipedii – Zamek Lubowelski i tej będę się tu trzymała 😉

Zamek Lubowelski został zbudowany na przełomie XIII i XIV wieku na polecenie węgierskiego króla Andrzeja III. Miał za zadanie strzec szlaków handlowych wiodących do Rzeczypospolitej. W 1412 roku trafił w Polskie ręce w ramach zastawu spiskiego – umowy między Zygmuntem Luksemburskim a Władysławem Jagiełłą. W jej wyniku polski władca pożyczył węgierskiemu prawie 8 ton srebra. Zabezpieczeniem było 16 miast spiskich. Utworzono z nich starostwo spiskie z siedzibą właśnie w Zamku Lubowelskim. Co ciekawe jednym z pierwszych starostów został Zawisza Czarny z Garbowa – zasłużony rycerz zarówno dla jednego, jak i drugiego króla. Jako że pożyczka nie została spłacona – tereny te przeszły na stałe w polskie ręce i pozostały w nich aż do roku 1769. (Źródło informacji: http://alemuzea.pl )

Zamek Lubowelski był zarządzany przez starostów pochodzących z najpotężniejszych polskich rodów. Najdłużej starostwo spiskie znajdowało się w rękach Lubomirskich i stało się jednym z głównych źródeł ich finansowej potęgi. W murach zamku gościli najwięksi polscy królowie, a podczas potopu szwedzkiego przetrzymywano tu polskie klejnoty koronne. Najsłynniejszym więźniem z kolei był Maurycy Beniowski, znany szlachcic, podróżnik i król Madagaskaru.
Koniec XVIII wieku to przejęcie zastawu spiskiego przez Habsburgów i oficjalne włączenie do Węgier. Mimo to, ostatnimi prywatnymi właścicielami Zamku Lubowelskiego byli znów Polacy – Zamoyscy (1882-1945). Po II wojnie światowej zrujnowaną twierdzę przejęło państwo Czechosłowackie, a w 1966 roku, dzięki staraniom Andreja Čepiššáka, otwarto tu muzeum. (Źródło informacji: http://alemuzea.pl )

Zawiła historia Zamku Lubowelskiego, ale dzięki temu ciekawsza :)

Poniżej widzimy polskie insygnia koronacyjne, które można podziwiać na Zamku Lubowelskim :)

Obecnie Zamek Lubowelski częściowo jest trwałą ruiną, a częściowo odbudowany i remont trwa tam właściwie cały czas 😉

W odrestaurowanych pomieszczeniach znajduje się muzeum zamkowe.
Zwiedzanie ekspozycji jest możliwe z przewodnikiem lub przy wykorzystaniu materiałów drukowanych w 9 wersjach językowych.

Zwiedzając sale muzealne można zobaczyć ekspozycje poświęcone zastawowi spiskiemu i historii zamku, a także rodzinie Zamoyskich oraz rodzinie Raisz.

Poniżej kadr z wystawy o Zamoyskich :)

Było „na bogato”, to teraz dla kontrastu skromny warsztat pracy 😉

Zwiedzając zawędrowaliśmy i do dawnej stolarni :)

Szewca też warto odwiedzić :)

Kolejna ekspozycja związana jest z czasami wojny i z cierpieniem…

Wystrój sali robi wrażenie…

… i jeszcze jedna skłaniająca do refleksji ekspozycja…

W jednej z zamkowych komnat można też zobaczyć piękną makietę Zamku Lubowelskiego :)

W czasach swojej świetności zamek ten był potężną twierdzą i oprócz obrony granicy polsko-węgierskiej strzegł także ważnej drogi kupieckiej, która wiodła doliną rzeki Poprad do Polski. Dzisiaj jest malowniczą ruiną przyciągającą tłumy turystów :)

W letnim sezonie turystycznym zamek organizuje szereg imprez jak np. występy grup szermierki historycznej, przedstawienia teatralne, czy koncerty muzyki poważnej, które mają spopularyzować go i przyciągnąć zwiedzających :)

Dodatkową atrakcją są odbywające się na zamku pokazy sokolników :)

Na kolejnym zdjęciu widzimy gotycką wieżę główną i kaplicę zamkową.

Wieża główna należy do najcenniejszych obiektów tego zamku i po odbudowie, od 2003 roku jest dostępna dla zwiedzających :)

Zamkowa wieża kusi, więc teraz wejdziemy sobie na nią 😉

I już jesteśmy na zamkowej wieży i piękny widok możemy z niej podziwiać :)

Z zamkowej wieży rozpościera się wspaniały widok na pobliskie miejscowości, wzgórza i łąki, wijącą się rzekę Poprad oraz szczyty okolicznych gór pokryte gęstymi lasami. Przy dobrej pogodzie można dodatkowo jeszcze podziwiać piękny widok na Tatry i Trzy Korony w Pieninach. Warto więc wejść na nią, prawda? 😉

Doskonałe miejsce widokowe, więc jeszcze chwilkę zabawimy tu…
Flaga Słowacji dumnie powiewa i zachęca do odwiedzin i warto skusić się, bo to przecież jeden z najpiękniejszych słowackich zamków :)

Dla zainteresowanych godziny otwarcia zamku:

maj – wrzesień
poniedziałek – niedziela: 9:00 – 19:00
dodatkowo otwarte w święta

październik
wtorek – niedziela: 9:00 – 17:00

listopad – marzec
wtorek – niedziela: 10:00 – 15:00

kwiecień
poniedziałek – niedziela: 9:00 – 16:00

Poniżej widzimy znajdujący się pod zamkiem skansen. Wkrótce pójdziemy do niego, ale zanim to nastąpi zobaczmy jego obiekty z zamkowej wieży :)

Zwiedzanie zamku zajmuje około 2 godzin :)

Bilety Zamek
Bilet normalny – 5,- €
Bilet ulgowy (dziecięcy i studencki) – 2,5 €
Bilet ulgowy (dla seniorów powyżej 60 lat) – 3,5 €
Bilet rodzinny (2 dorosłych i do 4 dzieci) –  10,- €

Bilety Skansen
Bilet normalny – 2,- €
Bilet ulgowy (dziecięcy i studencki) – 1,- €
Bilet ulgowy (dla seniorów powyżej 60 lat) – 1,5 €
Bilet rodzinny (2 dorosłych i do 4 dzieci) –  4,5 €

Bilety Zamek i Skansen
Bilet normalny – 6,- €
Bilet ulgowy (dziecięcy i studencki) – 3,- €
Bilet ulgowy (dla seniorów powyżej 60 lat) – 4,5 €
Bilet rodzinny (2 dorosłych i do 4 dzieci) –  12,5 €

I ostatnie już spojrzenie na zamkowe kamienne mury, a w następnym wpisie zabiorę Was do skansenu :)

POZDRAWIAM CIEPLUTKO :) :) :) 

152. Zamek Spiski (słow. Spišský Hrad) – jeden z największych kompleksów zamkowych w postaci ruin w Europie Środkowej

Witam serdecznie :) :) :) Kończąc poprzedni wpis obiecałam, że następnym razem opowiem o Zamku Spiskim, a więc obietnicy dotrzymuję i rozpoczynam moją foto opowieść z wizyty na tymże właśnie zamku 😉

Zamek Spiski znajduje się na wapiennym wzgórzu, na wysokości 634 m n.p.m. i dlatego wspaniale góruje nad okolicą :) Cały kompleks zamkowy zajmuje powierzchnię ok. 4 ha i jest jednym z największych kompleksów zamkowych w postaci ruin w Europie Środkowej :) Robi wrażenie, zachwyca i już z daleka zachęca by „zdobyć go” :)

Jadąc tam samochodem zaparkować można w Spiskim Podgrodziu na dużym, płatnym parkingu znajdującym się pomiędzy starówką a zamkiem. Można również, tak jak my to zrobiliśmy, minąć Spiskie Podgrodzie i zaraz za miejscowością skręcić w prawo (drogowskaz na Spišský hrad). Jadąc tą drogą po chwili dotarliśmy na również duży, ale bezpłatny parking. Z parkingu stromą ścieżką szybko doszliśmy pod zamkowe mury, bramą weszliśmy na jego teren, a po zakupieniu biletów mogliśmy już zwiedzać go do woli :)

Początki budowy średniowiecznego grodu na trawertynowym wzgórzu sięgają początku XII wieku. Najstarsza wzmianka pisemna o zamku pochodzi z 1120 roku. Na początku pełnił on funkcję twierdzy granicznej na północnej granicy wczesnofeudalnego państwa węgierskiego. Następnie przez kilka wieków był siedzibą żupana spiskiego, co znaczy, że stanowił centralny punkt władzy świeckiej na Spiszu.

W drugiej połowie XV wieku wykonał jego przebudowę nowy właściciel Štefan Zápoľský, który chciał tutaj stworzyć reprezentacyjną siedzibę szlachecką. W kompleksie zamkowym wybudował pałac, salę rycerską i kaplicę świętej Elżbiety. W jednej z komnat zamku urodził się jego syn Jan, który stał się później królem Węgier.

Ostatnie prace budowlane na górnym zamku wykonały rody Thurzo i Csáky.

W 1780 roku kompleks zamkowy zniszczył pożar a Zamek Spiski zamienił się z czasem w ruiny. Całkowitemu spustoszeniu zamku zapobiegli ochraniarze zabytków. W 1970 roku rozpoczęto wymagającą pod względem technicznym konserwację fortyfikacji i pałaców zagrożonych niestabilnością podłoża skalnego. (Źródło informacji: http://slovakia.travel)

Już od jakiegoś czasu chcieliśmy zwiedzić ten zamek, więc teraz z zaciekawieniem spacerowaliśmy po najstarszej części warowni, czyli tzw. górnym zamku zaglądając w niemal każdy zakamarek 😉

Może kogoś to zainteresuje, więc napiszę, że przy wejściu na zamek można wypożyczyć „Audioguide” w języku polskim, za który pobierana jest kaucja zwrotna o wartości 10 euro.

Zwiedzając kompleks zamkowy warto obejrzeć umieszczone tam ekspozycje muzealne Muzeum Spiskiego poświęcone historii zamku, broni średniowiecznej i prawu feudalnemu.

Poniżej rekonstrukcja jednej z zamkowych komnat.
Skromny, ale ładny wystrój wnętrza :)

Jest i kuchnia :) Fajnie zobaczyć jak się dawniej żyło 😉

Zwiedzając dotarliśmy i do zamkowej kaplicy – Kaplicy św. Elżbiety :)

Poniżej zbroja rycerska :) Nosić ją i walczyć w niej to było wyróżnienie, ale i wysiłek… oj dzielni ci rycerze byli, dzielni :)

A teraz uwaga!!! Żarty się skończyły – wylądowaliśmy w Izbie Tortur, gdzie znajduje się ekspozycja o nazwie „bez łaski i współczucia” 😉

Uniknęliśmy tortur ufff, więc teraz wejdziemy na zamkową wieżę :)

I już jesteśmy na tarasie widokowym zamkowej wieży i możemy podziwiać z niego całą okolicę :) Na zdjęciu widać też Pałac Romański, który na razie nie jest udostępniony do zwiedzania.

Nam aura pogodowa nie sprzyjała, ale przy dobrej pogodzie podobno można zobaczyć stąd nawet Tatry :)

Z tarasu widokowego zamkowej wieży można podziwiać okoliczne wzgórza, a także niższe partie zamku oraz jego dolny dziedziniec :)

Poniżej widać darmowy parking, na którym to zaparkowaliśmy :)

Z tarasu widokowego można zobaczyć też całe Spiskie Podgrodzie :)

Pomimo wysiłku warto było wejść na wieżę i podziwiać widoki z niej :) Teraz schodzimy z górnej części zamku, a schodząc doskonale widzimy jego niższe partie i cały dolny dziedziniec :)

I zmiana perspektywy – oglądaliśmy już z zamku dziedziniec dolny, a teraz z dziedzińca dolnego popatrzymy sobie na zamek 😉

Dolny dziedziniec zbudowany najpewniej w połowie XV wieku dawał ochronę obozującego wojska i mógł się przyczynić do ochrony dużej liczby okolicznej ludności. W jego dolnej części rzucają się w oczy fundamenty okrągłego obiektu. Była to wieża mieszkalna zbudowana w pierwszej połowie XV wieku, chroniona potężną fosą i drewnianą palisadą. Częściowo służyła jako magazyn broni. Po wybudowaniu murów dziedzińca straciła częściowo funkcję twierdzy. Po wewnętrznej stronie murów znajdowały się obiekty gospodarcze. Przez ten dziedziniec przebiega część wału grodziska puchowskiego.
(Źródło informacji: http://www.spisskyhrad.sk )

Dodatkową atrakcją tego miejsca są odbywające się latem różne imprezy historyczne i rekonstrukcyjne :)

Znajduje się tu również mała gastronomia, sklepik z pamiątkami i toalety.

Zainteresowanie budzą też armaty i podobnie jak ja, wielu turystów robi sobie przy nich sesje zdjęciowe 😉

Zamek Spiski można zwiedzać w godzinach:
Marzec, kwiecień:     Po – Nie     10.00 – 16.00
Maj – październik:     Po – Nie       9.00 – 19.00
Listopad:                    Po – Nie           10.00 – 16.00
Od grudnia do marca zamek jest zamknięty!
(Te godziny oczywiście mogą ulec zmianie, więc przed wyjazdem warto to dla pewności sprawdzić) :)

Może kogoś zainteresuje też cennik, więc udostępniam:
6 euro – dorośli
4 euro – studenci w wieku 19-26 lat oraz seniorzy (od 60 roku życia)
3 euro – dzieci w wieku 6-18 lat
dzieci do 6 lat – wstęp darmowy

Poniżej w zbliżeniu mury otaczające dolny dziedziniec i jedna z baszt obronnych :)

Wspaniała lokalizacja, dzięki której sylwetka zamku widoczna jest już z daleka i zachwyca. Z bliska przyjemne spacerowanie wśród wysokich kamiennych murów, oglądanie ciekawych wystaw muzealnych i rekonstrukcji historycznych, a także podziwianie widoków z zamkowej wieży. To wszystko sprawia, że warto udać się na słowacki Spisz, by zobaczyć i dokładnie zwiedzić malownicze ruiny Zamku Spiskiego (słow. Spišský Hrad). I ku zachęcie dodam jeszcze, że w 1993 roku w uznaniu jego znaczenia dla kultury tych ziem, został on wpisany wraz z okolicą na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Zwiedzając Zamek Spiski warto pospacerować też po pobliskim miasteczku – Spiskim Podgrodziu. Po raz pierwszy wzmiankowane w 1249 roku, prawa miejskie otrzymało w 1271 roku. W latach 1412-1769 wchodziło w skład starostwa spiskiego.

Wraz z Zamkiem Spiskim, Spiską Kapitułą i kościołem Ducha Świętego w pobliskiej miejscowości Żehra od 1993 Spiskie Podgrodzie znajduje się na liście dziedzictwa UNESCO.

Spiskie Podgrodzie (jak wskazuje nazwa) było początkowo osadą na podgrodziu Zamku Spiskiego, ale już w następnych wiekach rozwijało się niezależnie od niego.

Pohradie jest najstarszą osadą niemiecką na Spiszu, założoną przez Sasów w XII wieku za panowania Gejzy II. Do ok. 1133 kasztelania spiska miała być posagiem Judyty, córki Bolesława Krzywoustego. W średniowieczu słynęło z cechów rzemieślników, zwłaszcza sukienników i rzeźników, a w późniejszym okresie także szewców. Od 1456 miało prawo do urządzania targów, które odbywały się w czwartki aż do XX wieku. W 1667 odnotowano w mieście 16 cechów, a wyroby ze Spiskiego Podgrodzia był znane na całym Spiszu i w okolicznych krajach. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org )

Kiedyś w Spiskim Podgrodziu mieszkali liczni Niemcy (jeszcze w 1921 ok. 15%) oraz Żydzi. Obie narodowości posiadały własne świątynie i szkoły. Obecnie najliczniejsza mniejszość to Romowie.

Najważniejszymi zabytkami Spiskiego Podgrodzia są:
– rynek z XVI-wiecznym ratuszem i barokowym słupem maryjnym,
– klasycystyczny kościół katolicki Narodzenia NMP, wzniesiony na ruinach kościoła gotyckiego, z którego ocalałą wieża i portal wejściowy,
– klasycystyczny kościół ewangelicki,
– synagoga,
– zabytki Spiskiej Kapituły

I to już wszystko na dzisiaj :) Cieszę się, że mogłam zwiedzić dokładnie Zamek Spiski oraz przespacerować się uliczkami Spiskiego Podgrodzia :)

POZDRAWIAM i zachęcam do czytania mojego kolejnego wpisu, w którym planuję opowiedzieć o jeszcze jednym słowackim zamczysku :) Nazwy na razie nie zdradzam, ale obiecuję, że będzie równie ciekawie 😉 :) :) 

151. Zamek w Kieżmarku

Wędrówkę w Słowackim Raju już zakończyliśmy (poprzedni wpis), ale kraju naszych południowych sąsiadów jeszcze nie opuszczamy, gdyż chciałabym pokazać tu kilka ciekawych zamków leżących na tych właśnie terenach, a które to podczas zeszłorocznych wakacji udało mi się zwiedzić :)

Jako pierwszy przedstawiam zespół zamkowy usytuowany w mieście Kieżmark na Spiszu, w północnej Słowacji. Należy on do kategorii tzw. zamków miejskich, sytuowanych na terenach miast, połączonych z nimi murami w jeden system obronny i mających w znaczący sposób podnosić obronność tych ośrodków miejskich. W przypadku Kieżmarku jednak to właściciele zamku przez długie lata należeli do największych wrogów miasta, które chcieli pozbawić lukratywnych przywilejów wolnego miasta królewskiego i zepchnąć do rangi miasta prywatnego.

Początki dziejów kieżmarskiego zamku wiążą się z węgierskim rodem Zápolyów, którzy w XV w. stali się właścicielami dawnej osady skupionej wokół kościoła św. Elżbiety w widłach Popradu i Ľubicy. Prace budowlane rozpoczęły się w 1465 r., kiedy Emeryk Zápolya został żupanem Spisza. Jako pierwsza – jeszcze w tym samym roku – powstała wieża bramna. W następnych latach wzniesiono mury obronne, które połączono z istniejącymi już wówczas murami miejskimi. W ten sposób zamek uzyskał w przybliżeniu swój obecny kształt na rzucie nieregularnej elipsy. Wewnątrz, wzdłuż murów obronnych, powstały budowle mieszkalne i gospodarcze, w tym gotycki pałac. Do ich budowy użyto m.in. materiałów z rozebranego wówczas kościoła św. Elżbiety. System fortyfikacji został uzupełniony wieżą obronną po stronie północno-zachodniej, w której obecnie znajduje się kaplica. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org )

Na drugim zdjęciu wieża bramna zamku w Kieżmarku :)
Odrestaurowana pięknie się prezentuje i zachęca by wejść do środka 😉

Teraźniejszy, w większości renesansowy wizerunek zamek Kežmarok otrzymał po długotrwałej, kilkuetapowej przebudowie w latach 1572-1624. Pozostałe rekonstrukcje finansowali członkowie rodu Thököly, którzy do Kežmarku ściągnęli włoskich kamieniarzy, murarzy i malarzy, aby przerobili gród obronny na reprezentacyjną siedzibę rodzinną. Budynki na dziedzińcu otrzymały renesansowe arkady, pompatyczne sale na piętrze – ozdoby w postaci naściennych malowideł a wnętrze kaplicy zamkowej zostało odnowione w stylu wczesnego baroku. (Źródło informacji: http://slovakia.travel)

Ładny zamek i zadbany dziedziniec, więc jak widać turystów zwiedzających to miejsce nie brakuje :)

Zamek ten zasłynął historycznym wyczynem damy Beaty Laski, która w 1565 roku wyruszyła w towarzystwie kilku mieszczan z Keżmarku na wycieczkę do niedalekich gór Śnieżnych, dziś nazywanych Tatrami. Kiedy księżna po trzech dniach wróciła znad stawu Zelené pleso do domu, rozgniewany małżonek pan Albert Laský za karę uwięził ją w wieży zamkowej, gdzie w okropnych warunkach trzymał ją przez długich sześć lat. Jedynym zmiłowaniem dla nieszczęsnej księżnej były dwa małe okna, jedno z widokiem na umiłowane góry Śnieżne, drugie na podawane jedzenie. (Źródło informacji: http://slovakia.travel)

Trzy dni radości i sześć lat więzienia… kara nie adekwatna do przewinienia, oj smutny los spotkał księżną za jej umiłowanie gór, biedna kobieta… :(

W 1931 roku w części kompleksu zamkowego otworzono pierwsze ekspozycje muzeum regionalnego. Po generalnym remoncie zamku w latach  1962 – 1985 zbiory muzealne poszerzyły się, a aktualnie zwiedzający mogą sobie obejrzeć kilka ekspozycji, a latem także przedstawienia teatralne podczas nocnego zwiedzania grodu.

Sal muzealnych zamku w Kieżmarku już nie zwiedzaliśmy, a zamiast tego udaliśmy się do Żehry (słow. Žehra, jedna z najstarszych miejscowości na Spiszu), by dokładnie zwiedzić Zamek Spiski (słow. Spišský Hrad) :)

Jedno zdjęcie na zachętę, a dokładniej opowiem o nim następnym razem w o wiele dłuższym niż ten wpisie :)

POZDRAWIAM już z wielką niecierpliwością na wiosenne ocieplenie czekając :)

150. Słowacki Raj (słow. Slovenský raj) – pętla przez Wąwóz Suchá Belá i Kláštorisko

Witam :) :) :) Planując letnie górskie wędrowanie zawsze staram się by było ciekawie i różnorodnie. Tak było i w zeszłym roku gdy wędrowaliśmy po polskich Tatrach Wysokich – wpis nr.146. Przełęcz Krzyżne (2112 m n.p.m.), po słowackich Tatrach Wysokich – wpis nr.147. Schronisko Téryego (słow. Téryho chata, Térynka), po polskich Tatrach Zachodnich – wpis nr.148. Przez Dolinę Kondratową na Kasprowy Wierch (1987 m n.p.m.) oraz po słowackich Tatrach Zachodnich – wpis nr. 149. Goły Wierch (słow. Holý vrch, 1723 m n.p.m.). Oprócz tatrzańskiego wędrowania dla odmiany i by poszerzyć naszą znajomość gór odwiedziliśmy również znany nam do tej pory tylko z nazwy, zdjęć i opowieści – Słowacki Raj. Było ciekawie i bardzo ekscytująco, więc z przyjemnością wspominam tą eskapadę :)

Słowacki Raj (słow. Slovenský raj) to położony na terenie powiatów popradzkiego, spiskonowowiejskiego i rożniawskiego krasowy płaskowyż o średniej wysokości od 800 do 1000 m, będący częścią Słowackich Rudaw (słow. Slovenské rudohorie).

Na terenie Słowackiego Raju istnieją liczne znakowane szlaki turystyczne – piesze i rowerowe. Szczególnie ciekawymi miejscami są wąwozy o wysokich, prawie pionowych ścianach, zwane po słowacku roklinami, w których potoki (niektóre okresowe) utworzyły liczne progi skalne, wodospady i marmity. Różnice poziomów pomiędzy górnymi a dolnymi wylotami tych wąwozów wynoszą od 180 do 470 m. Najbardziej znane rokliny Słowackiego Raju to Veľký Kyseľ, Malý Kyseľ, Veľký Sokol, Malý Sokol, Kláštorská roklina, Stratenský kaňon, Kamenné vráta, Piecky, Suchá Belá i Zejmarská roklina. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org )

My, będąc tam po raz pierwszy postanowiliśmy przejść się z Podlesoka wąwozem Suchá Belá i teraz kilka kadrów z tej ekscytującej i niezapomnianej trasy pokażę :)

Zielony szlak biegnący wąwozem Suchá Belá jest jednokierunkowy i bardzo dobrze, bo jego popularność oraz duża liczba kładek, drabinek oraz wąskich przejść sprawia, że ominięcie turystów wędrujących z naprzeciwka byłoby bardzo trudne. Podobno w sezonie przechodzi go dziennie średnio po 1000 osób :)

Wędrówka rozpoczęła się niewinnie. Zgrabnie omijając powalone drzewa, szliśmy po warstwie żwiru i kamieni. Szybko jednak pojawiły się pierwsze drewniane kładki. Pokonanie ich byłoby łatwym zadaniem, gdyby nie fakt, że były one mokre i śliskie, a miejscami nawet uszkodzone. Trzeba było więc bardzo uważać, by nie wywinąć tam orła, tym bardziej, że tego dnia nie można było zakupić ubezpieczenia :)

Długość szlaku wynosi 4 km, ale pokonuje się go powoli (ok. 2 – 2,5 godz). Od czasu do czasu robią się też korki, gdy mniej sprawni turyści mają problemy z pokonaniem trudniejszych fragmentów z drabinkami, mostkami, łańcuchami i klamrami.

Drabinki najczęściej stawiane są przy wodospadach, których w wąwozie Suchá Belá jest aż pięć: Misové vodopády, Okienkový vodopád, Korytový vodopád, Bočný vodopád oraz Kaskáda.

Na mnie największe wrażenie zrobił Misowy Wodospad (słow. Misové vodopády) i odcinek wąwozu przy nim 😉

Wąwóz Suchá Belá znajduje się na terenie Parku Narodowego Słowacki Raj i w całości objęty jest rezerwatem przyrody Suchá Belá.

Kolejne zdjęcie zostało zrobione na odcinku pomiędzy Wodospadem Okienkowym  a Korytowym. Od tego skalnego okienka prawdopodobnie wywodzi się nazwa – Okienny Wodospad (słow. Okienkový vodopád)  :)

A na następnym zdjęciu widzimy Korytowy Wodospad (słow. Korytový vodopád) :) Jego nazwa pochodzi od wyżłobionego w skale koryta, którym to właśnie spływa woda.

Wąwóz Suchá Belá to jedno z najciekawszych miejsc, jakie do tej pory miałam możliwość odwiedzić. Polecam go szczególnie osobom, które lubią klimat skał, wąwozów i spływających wodospadów oraz ekscytują się pokonując liczne drabiny, łańcuchy, klamry czy mostki. Słowacki Raj polecam osobom, które uwielbiają, gdy w ich organizmie zwiększa się poziom adrenaliny. Odradzam natomiast osobom, które mają lęk wysokości i zaburzenia równowagi.

Z wąwozu wyszliśmy na asfaltową, leśną drogę, która jest zamknięta dla ruchu samochodowego. Po kolejnych 5 minutach doszliśmy do polany, na której znajduje się rozwidlenie szlaków i stąd można szybko zejść ponownie do Podlesoka. My jednak zgodnie z wcześniejszym planem, idąc najpierw żółtym szlakiem łącznikowym, a później czerwonym dotarliśmy do Klástoriska :)

Klástorisko to rozległa polana w centrum Słowackiego Raju na wypłaszczeniu między Przełomem Hornadu, a wąwozem Kyseľ, na wysokości 770 m n.p.m. To jedyny ośrodek turystyczny w Słowackim Raju, a więc skupia całą obsługę ruchu turystycznego na tym obszarze :)

Na polanie Kláštorisko znajdują się ruiny klasztoru kartuzów z przełomu XIII i XIV stulecia. W przeszłości znajdowała się tam osada zakonna, istniał też mały gród określany w dokumentach jako castrum Lethon („zamek letański”). Podczas najazdu tatarskiego w 1241 był schronieniem mieszkańców okolicznych wiosek, stąd nazwano później okolicę Lapis Refugii („Skała schronienia”). Później gród przejęli kartuzi, którzy wybudowali tam swój klasztor (ok. 1307). W XV wieku klasztor zniszczyli husyci, ale zdołano go odbudować. Położenie klasztoru, z dala od innych siedzib ludzkich, sprawiło, że obiekt ten co jakiś czas padał ofiarą napadów rabunkowych. Ostatecznie w lipcu 1543 na polecenie władz biskupich ze Spiskiej Kapituły klasztor zniszczono, a zakonnicy przenieśli się do Czerwonego Klasztoru, gdzie również mieli swoją siedzibę. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org )

Ciekawa historia klasztoru, piękne miejsce… Kartuzi cenili sobie estetyczną strony życia, lubili izolować się od świata oraz piękne widoki sprzyjające kontemplacji i dlatego właśnie zakładali klasztory zazwyczaj na górskich szczytach.

W ruinach tego klasztoru prowadzone są obecnie badania archeologiczne i wyczytałam, że  planuje się również jego odbudowę :)

Obok ruin klasztoru znajdują się ruiny dawnej kaplicy :)

Nie wiem kto wykonał  umieszczone tam postacie z drzewa, ale z pewnością miał wyobraźnię i zmysł artystyczny, bo wspaniale wkomponowały się w otoczenie :)

I jeszcze raz pozostałości dawnej kaplicy na polanie Kláštorisko :)

Oprócz ruin kaplicy i ruin klasztoru kartuzów z przełomu XIII i XIV wieku na polanie Kláštorisko można również zobaczyć symboliczny cmentarz. Powstał on w 2010 roku i poświęcony jest ofiarom Słowackiego Raju oraz ludziom związanym z tym terenem.

Pamięć jest ważna, więc dobrze, że o tym pomyślano.

Powyżej ruin i cmentarza, na sporej polanie znajduje się kilka domków drewnianych, które niegdyś służyły turystom.

Skoro pokazuję wszystkie atrakcje polany Kláštorisko, to muszę również pokazać znajdujące się tam schronisko – jedyne na terenie Słowackiego Raju :)

W 1922 r. oddział Karpathenvereinu ze Spiskiej Nowej Wsi wybudował pierwsze, dość prymitywne schronisko na Klasztorzysku, nazwane następnie schroniskiem Béli Hajtsa. W krótkim czasie Klasztorzysko stało się głównym ośrodkiem ruchu turystycznego w Słowackim Raju. 16 maja 1926 r. przy udziale delegacji turystów z całej Czechosłowacji i wielu mieszkańców okolicznych miejscowości położony został na Klasztorzysku kamień węgielny pod nowe schronisko górskie KČST, które zostało oddane do użytku pod koniec 1929 r. Spłonęło ono podczas słowackiego powstania narodowego 14 października 1944 r., ostrzelane przez hitlerowców. Odbudowano je po wojnie. Dzisiaj znajduje się tam także dyżurka ratowników Horskej záchrannej služby – słowackiej górskiej służby ratowniczej (słowacki odpowiednik TOPR/GOPR) oraz węzeł szlaków turystycznych.
(Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org )

Na zdjęciu, przed schroniskiem widać rowery, a to dlatego, że cieszą się one tam sporym zainteresowaniem. Do Kláštoriska można dotrzeć tylko pieszo lub właśnie rowerem. Niektórzy turyści dzięki rowerom w ciągu jednego dnia zaliczają dwa, a nawet trzy wąwozy jednokierunkowe idąc nimi w górę, a po przejściu w dół zjeżdżając rowerem. My jednak woleliśmy delektować się tylko jednym wąwozem i pieszą wędrówką :) Z Kláštoriska do Podlesoka schodziliśmy najpierw szlakiem zielonym, później żółtym, a na koniec jeszcze czerwonym 😉

Podsumowując trasa:
Podlesok – Wąwóz Suchá Belá – Klástorisko – Podlesok

Naszą „rajską” przygodę rozpoczęliśmy na parkingu w Podlesoku i robiąc bardzo fajną pętelkę po kilku godzinach w tym samym miejscu zakończyliśmy. Trasa bardzo interesująca, momentami niebezpieczna i wymagająca sporej zręczności, ale po przejściu jej satysfakcja murowana, a wrażenia niezapomniane :) Cieszę się, że udało nam się bezkolizyjnie ją przejść i mam nadzieję, że do Słowackiego Raju jeszcze kiedyś powrócimy by poznać i inne atrakcje tej niezwykłej krainy.

POZDRAWIAM CIEPLUTKO :) :) :)

149. Goły Wierch (słow. Holý vrch, 1723 m m n.p.m.)

Witam serdecznie :) :) :) Nowy Rok zawitał już, a ja nadal wspominam zeszłoroczne tatrzańskie wędrowanie 😉

Tego dnia udaliśmy się do Doliny Żarskiej w słowackich Tatrach Zachodnich i szlakiem żółtym pragnęliśmy zdobyć Baraniec (słow. Baranec, Veľký vrch) – trzeci co do wysokości szczyt Tatr Zachodnich :)

Nasze podejście (jak już wspomniałam) rozpoczęliśmy u wylotu Doliny Żarskiej, ale nie wchodząc w jej obszar. Obierając szlak żółty odbiliśmy w prawo, w wąską asfaltową drogę, a po mniej więcej 5 minutach opuściliśmy ją skręcając w lewo leśną ścieżką. Przez kolejne 2 godziny, najpierw lasem, a później idąc wśród kosodrzewiny mozolnie podchodziliśmy stromo pod górę lewym ramieniem grani opadającej z Gołego Wierchu, które zwane jest Starą Stawką (słow. Stará Stávka).

Na szczyt Gołego Wierchu (słow. Holý vrch, 1723 m m n.p.m.) dotarliśmy już nieco zmęczeni, ale mimo wszystko zadowoleni. Znajduje się tam rozdroże szlaków, gdyż z prawej strony dochodzi ścieżka znakowana na niebiesko, która prowadzi z dołu prawym (wschodnim) ramieniem Gołego Wierchu.

Słowacka tabliczka informacyjna podaje wysokość tego miejsca na 1715 m n.p.m., gdyż rozdroże znajduje się nieco poniżej szczytu Gołego Wierchu 😉

Obecnie Goły Wierch jest całkowicie zalesiony (tylko wierzchołkowe partie porasta kosodrzewina), jednak dawniej musiał być trawiasty, gdyż Gołymi Wierchami nazywano bezleśne, trawiaste wierzchołki gór. Pasterstwo w tym rejonie miało wielowiekową tradycję i było bardzo intensywne. (Źródło informacji: https://pl.wikipedia.org/)

Pogoda tego dnia była niepewna, a po opuszczeniu Gołego Wierchu (słow. Holý vrch) nadciągnęły czarne chmury i widoczność straciła się. Na szczyt Barańca wchodziliśmy więc w takich oto warunkach pogodowych :(

Pomimo niesprzyjającej aury i braku widoczności dzielnie jednak szliśmy ku szczytowi, ale niestety, tym razem nie udało nam się go zdobyć. Dosłownie 15 minut przed szczytem Barańca rozpętała się bardzo gwałtowna burza z piorunami i jedyne co mogliśmy zrobić w tej sytuacji, to jak najszybciej uciekać z grani :(

Szkoda, bo przy dobrej pogodzie z Barańca roztacza się piękna panorama na grań główną od Rohaczy po Banówkę, Otargańce i praktycznie cały Liptów. Widoczny jest również masyw Bystrej, Krywań oraz inne szczyty należące do Tatr Wysokich. Po wielu latach chciałam to sobie przypomnieć, a synom po raz pierwszy pokazać, ale niestety – tego dnia mogliśmy podziwiać jedynie nasze przemoczone buty 😉

Co się odwlecze, to nie uciecze i dlatego czując pewien niedosyt już teraz myślę, by w przyszłym roku ponownie zaatakować Baraniec lub zrobić jakąś inną trasę w tym regionie słowackich Tatr Zachodnich :)

Podsumowując trasa:
Parking u wylotu Doliny Żarskiej (słow. Žiarska dolina) – Stara Stawka (słow. Stará Stávka) – Goły Wierch (słow. Holý vrch, 1715 m n.p.m.) – powrót tą sama trasą – Parking u wylotu Doliny Żarskiej (słow. Žiarska dolina)

Króciutki wpis, mało zdjęć, ale za to zapadająca w pamięć i bardzo emocjonująca wędrówka, która niestety, ale ze względu na załamanie pogody w Tatrach była dla nas już pożegnaniem z nimi. Z ciekawym, wakacyjnym zwiedzaniem jednak jeszcze nie pożegnaliśmy się, więc zapraszam do czytania moich kolejnych wpisów :)

POZDRAWIAM SERDECZNIE :) :) :)
pozytywnie patrzmy w przyszłość i niech nam Wszystkim zawsze szczęście dopisuje 😉