226. Zamek w Muszynie

Witam :) Ten wpis jest kontynuacją poprzedniego, a nawet dziewięciu poprzednich wpisów, w których relacjonowałam poszczególne dni zeszłorocznej „tatrzańskiej wyprawy” :)

Ostatniego dnia zawitaliśmy do malowniczej Muszyny i po spacerku w centrum uzdrowiska, wizycie w uroczej „Szarotce” i uduchowieniu w Ogrodach Biblijnych, udaliśmy się w kierunku Parku Zdrojowego Baszta.

Naszym celem było dotarcie do najnowszej atrakcji Muszyny – zrekonstruowanego na Górze Baszta zamku :)

Na wzgórze wchodziliśmy od strony ulicy Zazamcze jedną z dwóch utwardzonych ścieżek. Idąc minęliśmy kapliczkę Matki Boskiej Królowej Polski (zwaną też kapliczką Matki Boskiej Dobrej Rady) ufundowaną przez mieszkańca Muszyny, któremu przyśniła się Matka Boska stojąca na skale w parku.

Wkrótce stanęliśmy u zamkowych wrót :)

W opracowaniach dotyczących Muszyny pojawiają się rozbieżne informacje na temat czasu powstania zamku na górze Baszta. Niektóre opracowania podają, że zamek ten powstał według tradycji w 1301 roku z fundacji królewskiej, a inne, że na przełomie XV i XVI wieku, po zburzeniu najstarszej warowni znajdującej się w Muszynie w wyniku najazdu Macieja Korwina i Tomasza Tarczy z Lipian w 1474 roku. Opracowania na temat zamku zawierają również rozbieżne informacje na temat miejsca, gdzie znajdowała się ta najstarsza warownia. Niektóre źródła wskazują na szczyt góry Baszta, a inne na najwyższy szczyt Pasma Koziejówka (636 m n.p.m.). Przypuszczalnie starsza warownia poprzedzająca istniejące ruiny wznosiła się na wzgórzu sąsiadującym z ruinami zamku. (Źródło informacji: https://pl.wikipedia.org )

Zamek na górze Baszta razem z zamkami: w Rytrze, Plavec, Kamenica strzegł granic między Polską a Węgrami.

Dzięki swej lokalizacji zapewniał doskonały widok na dolinę Popradu oraz okoliczne szlaki handlowe. Jego załoga czuwała nad bezpieczeństwem szlaku handlowego biegnącego wzdłuż Popradu na Węgry.

Warownia była siedzibą starostów muszyńskich, zarządzających tzw. Państwem Muszyńskim, które było własnością biskupów krakowskich. W XV wieku zamek został rozbudowany, jednak z czasem stracił na znaczeniu. W XVII wieku został zniszczony podczas najazdów szwedzkich i po pożarach ostatecznie popadł w ruinę. Później jego mury były wykorzystywane jako źródło kamienia na inne budowy i do czasów współczesnych niewiele z niego pozostało. Kilkanaście lat temu jako porośnięta lasem ruina raczej nie zachęcał do odwiedzin.

Sytuacja zmieniła się, gdy korzystając z funduszy unijnych gmina od grudnia 2020 do października 2023 przeprowadziła remont i częściową rekonstrukcję zamku.

Przybliżyłam pokrótce historię tego miejsca i pokazałam już kilka zdjęć, a teraz opowiem dokładniej co można zobaczyć po przeprowadzonej rekonstrukcji :)

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od dziedzińca zamkowego – tarasu widokowego :)

Umieszczono tu studnię, kilka armat i kilka ławeczek.

Znajduje się też budynek, w którym można kupić bilety wstępu na wieżę zamkową (zwiedzanie dziedzińca i tarasu widokowego jest bezpłatne).
Są tu również toalety, sklepik z pamiątkami i piwniczka z winami.

Ciekawie urządzone wnętrze :)

A poniżej na zdjęciu wspomniany budynek i fragment dziedzińca zamkowego :)

Na jego dachu utworzono taras widokowy i podobnie jak z dziedzińca, stąd również można oglądać Muszynę, jej okolicę i wijący się Poprad :)

Doskonale widać też dziedziniec zamkowy i wieżę :)

Widoki z tego tarasu zachwyciły nas, ale to nie był jeszcze koniec podziwiania, ponieważ udaliśmy się do wieży zamkowej, a na jej szczycie jest kolejny taras i znowu możliwość oglądania okolicy z wysokości :)

Wieża sięga 14 m. Powstała w miejscu dawnej, letniej rezydencji biskupów krakowskich.

Dzięki wygodnym schodom pokonywanie kolejnych kondygnacji nie sprawiało trudności.

W wieży umieszczono ciekawą wystawę historyczną, więc co chwilę przystawaliśmy, by popatrzeć i poczytać :)

Mogliśmy stopniowo poznawać historię zamku oraz legendy i ciekawostki z nim związane.

Zobaczyliśmy piękne rycerskie zbroje – z czarnym rycerzem również :)

Jedna z legend opowiada o skarbach i zaklętym wojsku:
„W zapadłych czeluściach zamkowych lochów znajdują się skarby niezmierne, ukryte tam przez muszyńskich starostów, bogatych mieszczan i kupców przed wrogiem, który ciągnął na Rzeczpospolitą z wielkim orężem. Majętności tych pilnuje dwoje skamieniałych dzieci: chłopiec i dziewczynka. Może to dzieci któregoś starosty? Chłopiec ma na palcu pierścień szczerozłoty z brylantem, dziewczynka sznur paciorków z prawdziwych pereł.
W ogromnej sali, do której prowadzą żelazne drzwi jest zaklęte wojsko, pogrążone w zaczarowanym śnie. Gdy w niedzielę Palmową podczas procesji ksiądz uderza trzy razy w zamknięte drzwi kościoła krzyżem, na palcu chłopca obraca się pierścień, otwierają się żelazne drzwi do podziemi. Zaklęci żołnierze odzyskują mowę, budzą się ze snu i zasiadają do zastawionego stołu jak na święcone. Ucztują. Usługuje im dziewczynka ze sznurem pereł na szyi. Uczta nie trwa długo. Po paru chwilach wszystko znów kamienieje. Tak to powtarza się co roku, dopóki pierścień skamieniałe-mu chłopcu nie ześlizgnie się całkiem z palca. Gdy to nastąpi, wojsko ożyje. Stanie pod dowództwem chłopca, połączy się ze „śpiącymi rycerzami” z Tatr i stoczy krwawą walkę z wrogiem, który chciałby „zdeptać” Rzeczpospolitą. Po zwycięskiej bitwie dziewczynka ofiaruje każdemu żołnierzowi jedną perłę na pamiątkę wybawienia Ojczyzny.” (Źródło informacji: https://www.zamkipolskie.net.pl )

Inna legenda opowiada o tym jak zamek stał się własnością biskupów krakowskich:
„…mieszkał w tym zamku dziedzic onego, a nazywał się Paloch; gdy się już zestarzał, a ciężką złożony chorobą, czuł śmierć zbliżającą się, opadły go jak liście z drzewa zimowym szronem sparzone wszystkie dawne nadzieje, żądze i myśli, i zapragnął widzieć raz jeszcze brata mieszkającego na Węgrzech. Godziny i dnie uchodziły unosząc z sobą ostatki sił chorego; brat nie przybywał, bo przybyć czy nie chciał czy nie mógł. I chory urażony obojętnością rodzonego brata, podniósł się z łoża, kazał zawieść do Krakowa, i tam zajechał w gościnę godną jego wieku i słabości, do klasztoru. Nie mogąc ostatniej znaleźć pociechy w uczuciach rodzinnych szukał jej w uczuciach religijnych; co mu ziemia odmawiała, tego szukał w niebie; a umierając zapisał ów zamek rodzinny klasztorowi. A później biskup jakiś krakowski zwiedzając to miejsce tak sobie je upodobał, te wszedł w ugodę z klasztorem, i inną włość dał mu w zamianę, a sam stał się panem zamku i włości. Takim to sposobem wedle podania stała się Muszyna częścią dóbr należących do dawniejszego biskupstwa krakowskiego. (Maciej Bogusz Stęczyński, Okolice Galicji, Lwów 1847)”

Oprócz rycerzy zobaczyliśmy też kilka postaci w strojach z epoki :)

Pięknie przygotowana ekspozycja, a wybór postaci też nie przypadkowy, bo figury woskowe przedstawiają osoby związane z tym zamkiem. Spotykamy np. biskupa Pawła z Przemankowa, czy biskupa Jana Konarskiego.

No i dotarliśmy do tarasu widokowego :)

To miejsce umożliwia podziwianie panoramy Muszyny i Beskidu Sądeckiego :) Podziwialiśmy więc kolejny raz  :)

I spojrzenie na dziedziniec i dolny taras widokowy :)

Schodząc ponownie zerkaliśmy na wystawę :)

Osobom zainteresowanym zwiedzaniem tego obiektu wstawiam jeszcze zdjęcie z godzinami otwarcia i cennikiem :) Cennik dotyczy zamkowej wieży, bo jak już wcześniej wspomniałam wejście na dziedziniec i taras dolny jest bezpłatne.

Lubimy zwiedzać zamki, te zrekonstruowane również, więc poznanie kolejnego bardzo nas ucieszyło. Dodatkowo pozachwycaliśmy się panoramą Muszyny i okolicznych wzgórz :)

Lokalizacja i uzdrowiskowy klimat Muszyny urzekają :) Podczas tej wizyty zwiedziliśmy Zamek w Muszynie, Ogrody Biblijne przy kościele Józefa Oblubieńca NMP, pospacerowaliśmy po Rynku i odchodzących od niego uliczkach, skosztowaliśmy pyszności w „Szarotce”, a to tylko część atrakcji jakie miasto oferuje turystom. Na pewno warto też odwiedzić Ogrody Sensoryczne i wejść na Górę Malnik – najpiękniejszy punkt widokowy w Muszynie. Tego dnia już nie zdążyliśmy, więc, no cóż, mamy powód by do Muszyny powrócić :)

Pozdrawiam serdecznie :) :) :)
I zachęcam do wakacyjnego odkrywania nowych miejsc :)