164. Dolina Wąska (słow. Úzka dolina) – Grań Otargańców (słow. Otrhance)

Zatoka lasu zstępuje
w rytmie górskich potoków…
Jeśli chcesz znaleźć źródło,
musisz iść do góry, pod prąd.
Przedzieraj się, szukaj, nie ustępuj,
wiesz, że ono musi tu gdzieś być –
Gdzie jesteś, źródło?… Gdzie jesteś, źródło?!
Cisza…

Strumieniu, leśny strumieniu,
odsłoń mi tajemnicę
swego początku!
(Cisza – dlaczego milczysz?
Jakże starannie ukryłeś tajemnicę twego początku.)
Pozwól mi wargi umoczyć
w źródlanej wodzie
odczuć świeżość,
ożywczą świeżość.
(Jan Paweł II/Karol Wojtyła)

Górski potok szumi i zachęca do wędrowania… zapraszam więc na jeszcze jeden wspomnieniowy tatrzański szlak :) Startujemy w Przybylinie (słow. Pribylina), na początku Wąskiej Doliny (słow. Úzka dolina)  :)

Dolina Wąska (słow. Úzka dolina) znajduje się w słowackich Tatrach Zachodnich. Jest to dolny, 2-kilometrowej długości wspólny odcinek Doliny Jamnickiej i Doliny Raczkowej, rozdzielonych przez grzbiet Otargańców. Łącznie z tymi dolinami Dolina Wąska jest doliną walną. Jest całkowicie zalesiona, jej dnem płynie duży Raczkowy Potok :)

Miło się wędruje przy szumie potoku… i jeszcze bonus taki jest, że zawsze można się ochłodzić 😉

Po pół godzinnym marszu szlakiem niebieskim wzdłuż Raczkowego Potoku (słow. Račkov potok) dotarliśmy do rozwidlenia Doliny Jamnickiej i Raczkowej.

Od tej pory nasza wędrówka biegła już szlakiem zielonym i polegała na pokonywaniu licznych zakosów, bardzo dużego przewyższenia terenu oraz na odcinku „leśnym” wielu przeszkód na trasie, a także poszukiwaniu gubiącego się szlaku :)

Dzielnie jednak pokonywaliśmy przeszkody, a widoki były coraz ciekawsze :)

Polana porośnięta wierzbówką kiprzycą była ciekawym urozmaiceniem podczas pokonywania leśnego odcinka szlaku :)

Gdy las skończył się stanęliśmy na pierwszym od południa wzniesieniu w grani Otargańców – na szczycie zwanym Ostredok (słow. Ostredok).

Ostredok (słow. Ostredok) oddziela Dolinę Raczkową od Doliny Jamnickiej. Ma on dwa wierzchołki: 1674 m n.p.m. (pierwszy od południa) i 1714 m n.p.m. Nazywane są często Małymi Otargańcami. Ich szczyty są skaliste, zbudowane ze skał krystalicznych (granodioryty rohackie), zbocza są strome i w górnej części skalisto-trawiaste porośnięte kosówką. Grań po północnej stronie wyższego ze szczytów rozcięta jest na długości ok. 100 m rowem grzbietowym. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Z Ostredoka i całej grani Otargańców można podziwiać rozległe widoki na Barańce, Smrek, Rohacze i grań Bystrej.

Poniżej widzimy grań Bystrej i fragment Doliny Raczkowej (słow. Račkova dolina) :)

Jesteśmy już na wysokości 1920 m n.p.m, na szczycie nazwanym Niżnią Magurą (słow. Nižná Magura). Znajduje się on pomiędzy wyższym z wierzchołków Ostredoka (1714 m n.p.m) a Pośrednią Magurą (2050 m n.p.m). Zbudowany jest z granodiorytów rohackich i ma skalisty wierzchołek oraz strome, górą trawiasto-kamieniste zbocza.

Szlak turystyczny prowadzący granią Otargańców jest rzadko uczęszczany, o czym osobiście mogliśmy się przekonać. Nie sprawia on trudności technicznych, lecz jest długi i wyczerpujący (suma podejść wynosi ok. 1440 m). Miejscami jest silnie eksponowany.

Poprowadzony ściśle granią Otargańców szlak i widoki z niego kusiły, ale gdy dotarliśmy do Niżniej Magury (słow. Nižná Magura) i zobaczyliśmy, która jest już godzina, ile czasu zajęło nam dotarcie do tego szczytu i ile godzin wędrówki byłoby jeszcze przed nami, gdybyśmy się zdecydowali przejść całą granią przez Pośrednią Magurę, Wyżnią Magurę, Raczkową Czubę aż do Jarząbczego Wierchu, to rozsądek zwyciężył i po dłuższym odpoczynku postanowiliśmy powoli tym samym szlakiem powrócić do samochodu. Rozsądek w górach jest zaletą, bo góry są zbyt groźne żeby nie być rozsądnym.

Na kolejnym zdjęciu podziwiamy jeszcze raz z Grani Otargańców – Grań Bystrej :)

W nazwach gór kilkakrotnie padło tu słowo „magura”, więc zanim jeszcze zejdziemy z grani wyjaśnię skąd ono pochodzi i co oznacza 😉 Otóż słowo „magura” występuje w języku rumuńskim i słowackim i oznacza górę, szczyt, wzgórze, ale czasami także polanę, las, osiedle. Rozpowszechnione zostało w nazewnictwie Karpat przez pasterski lud Wołochów i obecnie istnieje więcej gór mających nazwę „Magura” (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org) :)

I ponownie pokonujemy leśne przeszkody :)

oraz rozszyfrowujemy, którędy to mógł biec szlak 😉

Otargańce (słow. Otrhance) to jedna z najmniej znanych tras w Tatrach Słowackich i moim zdaniem jedna z najbardziej ”dzikich”. Poprowadzona granią zapewnia podziwianie wspaniałych widoków o czym mogliśmy się przekonać już na pierwszych dwóch szczytach. Szkoda, że nie przeszliśmy jej całej i nie zdobyliśmy Raczkowej Czuby i Jarząbczego Wierchu, ale tak jak pisałam – rozsądek zwyciężył. Mam jednak nadzieję, że i te szczyty zostaną przez nas zdobyte w przyszłości czy to idąc ponownie tym szlakiem, czy jakimś innym, bo i inne możliwości są :) Osobom o dobrej kondycji fizycznej oraz lubiącym samotność w górach polecam przejście całego szlaku granią Otargańców :)

Podsumowując trasa:
Przybylina (słow. Pribylina) – Dolina Wąska (słow. Úzka dolina) – rozwidlenie Doliny Jamnickiej i Raczkowej – Ostredok (słow. Ostredok, 1674 m n.p.m., 1714 m n.p.m.) – Niżnia Magura (słow. Nižná Magura, 1920 m n.p.m, ) – powrót tą samą trasą.

 
POZDRAWIAM GORĄCO :) :) :) 
i udanych, bezpiecznych wakacyjnych wyjazdów oraz górskich wędrówek życzę :)

163. Rohacz Płaczliwy (słow. Plačlivé, Plačlivô, 2125 m n.p.m.)

Witam serdecznie :) :) :)

Odpoczęliśmy w skansenie (poprzedni wpis), więc teraz śmiało mogę zaproponować kolejną wysokogórską wędrówkę 😉
Znowu jedziemy na Słowację, samochód tym razem pozostawiamy na parkingu pod Spaloną (słow. Parkovisko Pod Spálenou), a następnie idąc (około 40 minut asfaltem) Doliną Rohacką (słow. Roháčska dolina) docieramy do Bufetu Rohackiego (słow. Ťatliakova chata).

Bufet Rohacki (słow. bývalá Ťatliakova chata) położony jest na wysokości 1380 m n.p.m. (według TANAP 1350 m n.p.m.) w Dolinie Rohackiej (Roháčska dolina) w słowackich Tatrach Zachodnich. Czynny jest w sezonie letnim.

Pierwsze schronisko powstało tutaj w 1883 r. dzięki staraniom piewcy Tatr, malarza i leśnika Alexiusa Demiana. W latach 1946-47 wybudowano nowe schronisko na 100 miejsc noclegowych. Spłonęło ono 28 maja 1963 r. Ocalała tylko piętrowa narciarnia przy tym schronisku, w której od 1971 r. mieści się Bufet Rohacki :)

Obok bufetu znajdują się ławki i stoły dla turystów oraz obelisk upamiętniający Jána Ťatliaka – pioniera turystyki górskiej. Pośród piękna górskich skał zapewne czuł się najlepiej… ładnie uczczono jego pamięć.

W pobliżu Bufetu Rohackiego znajduje się również niewielki staw – Czarna Młaka (słow. Ťatliakove pleso). Słowacy nazywają go także Tatliakowym Jeziorkiem (słow. Ťatliakovo pliesko) dla uczczenia pamięci Jána Ťatliaka – wspomnianego już powyżej i zasłużonego dla Tatr działacza.

To nieduży i płytki stawek, o długości ok. 70 m. Ma kamieniste i muliste dno. W latach 1946-47 staw został sztucznie obudowany kamieniami. W latach 70. mieszkańcy Zuberca uratowali go, wypełniając dno ilastą gliną. Zabieg ten okazał się skuteczny, mimo że przeprowadzony został bez ekspertyz naukowych. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Stawy dodają dodatkowego uroku górom. Ten, choć mały, jest bardzo malowniczy :)

Po odpoczynku pod Bufetem Rohackim szlakiem niebieskim, który przez pierwsze 45 minut wędrowania biegł razem z zielonym, ruszyliśmy na Smutną Przełęcz (słow. Smutné sedlo) :)

Teraz rozstajemy się ze szlakiem zielonym i już tylko niebieskim pójdziemy Doliną Smutną (słow. Smutná dolina) na Smutne Sedlo (słow. Smutné sedlo).

Przed nami po lewej stronie doskonale widoczny Wołowiec, a po prawej – Rohacz Ostry (słow. Ostrý Roháč).
W dolnym piętrze Doliny Smutnej występują bardzo bujne ziołorośla, jedne z największych w Tatrach :)

Nazwa doliny intryguje i dlatego wyjaśnię teraz jej pochodzenie. Przed 1937 r. nazywana była Doliną Rohacką, ale z powodu panującego tu zacienienia, pustkowia i gruzowiska skał, a przez to sprawiania smutnego wrażenie zmieniono jej nazwę na Dolinę Smutną.

Jak widać na kolejnym zdjęciu nas nie przygnębiła, a wprost przeciwnie wędrówką nią cieszyła :)

Przeszliśmy już prawie całą Dolinę Smutną i jesteśmy niedaleko Smutnej Przełęczy :) Odwracając się widzimy ją całą z góry oraz wspaniale górujące nad nią Rohacze (Ostry – po lewej stronie i Płaczliwy – po prawej). Ostatecznym celem naszej wędrówki jest tego dnia Rohacz Płaczliwy, więc najtrudniejsze podejście jeszcze ciągle przed nami 😉

Pomiędzy Rohaczem Płaczliwym (2125 m n.p.m.) a Przednią Kopą (pierwszy ze szczytów Trzech Kop, 2136 m n.p.m ), w grani głównej słowackich Tatr Zachodnich, na wysokości 1962 m n.p.m. znajduje się Smutna Przełęcz (słow. Smutné sedlo).

Niebieski szlak, którym to dotarliśmy do Smutnej Przełęczy biegnie dalej na południe przez Pośredni Groń do Schroniska Żarskiego, a następnie do wylotu Doliny Żarskiej.

Na zdjęciu widok ze Smutnej Przełęczy na Baraniec (słow. Baranec, 2185 m n.p.m.)

Gdy dotarliśmy do Smutnej Przełęczy, taką oto pamiątkową fotografię zrobiono mi 😉

Ze Smutnej Przełęczy można podziwiać piękne i różnorodne widoki. Patrząc w kierunku południowym widzimy rozległą i zieloną, bo porośniętą lasem, kosówką lub trawami Dolinę Żarską ze Schroniskiem Żarskim.

Zupełnie inaczej wygląda krajobraz po północnej stronie. Zbocza grani opadają tu do ciemnego, zawalonego granitowym gruzowiskiem kotła lodowcowego Doliny Smutnej, ograniczonej od wschodu stromymi ścianami Rohaczy. Jest to obszar prawdziwie alpejski, niemal pozbawiony roślin.

Piramidka po lewej stronie zdjęcia to Rohacz Płaczliwy :)

Na kolejnym zdjęciu widzimy jak Wołowiec (2064 m n.p.m.) pięknie góruje nad Doliną Smutną :)

Opuściliśmy już Smutną Przełęcz (słow. Smutné sedlo) i teraz granią wspinamy się na Rohacza Płaczliwego (słow. Plačlivé, 2125 m n.p.m.) Jego północne, bardzo strome ściany opadają zerwą ok. 200–250 m wysokości do polodowcowego kotła Doliny Smutnej.

Wchodząc na Rohacza Płaczliwego (słow. Plačlivé, 2125 m n.p.m.) możemy oglądać z góry całą Dolinę Smutną (słow. Smutná dolina) oraz Dolinę Rohacką (słow. Roháčska dolina) :)

Do szczytu Rohacza Płaczliwego (słow. Plačlivé, 2125 m n.p.m.) już niedaleko, a najtrudniejszy będzie ostatni odcinek po blokach skalnych :)

Ostatnie podejście, po blokach skalnych, dla bezpieczeństwa wymagało częstego używania rąk, dlatego też aparat schowałam do plecaka i dopiero na szczycie robiłam sesje zdjęciową.

Poniżej mój młodszy syn dumny ze zdobycia kolejnego w swoim życiu dwutysięcznika :)

Następne zdjęcie jest fotograficznym potwierdzeniem, że i ja szczyt Rohacza Płaczliwego (słow. Plačlivé, 2125 m n.p.m.) zdobyłam 😉

Rohacz Płaczliwy (słow. Plačlivé, 2125 m n.p.m.) jest jednym z dwóch szczytów Rohaczy – wyższym od Rohacza Ostrego, ale o nieco łagodniejszych kształtach. Znajduje się w grani głównej Tatr Zachodnich pomiędzy Rohaczem Ostrym (2088 m n.p.m.), oddzielony od niego Rohacką Przełęczą (1955 m n.p.m.), a Trzema Kopami (2136 m n.p.m.), od których dzieli go Smutna Przełęcz (1963 m n.p.m.).

Szczyt Rohacza Płaczliwego (słow. Plačlivé, 2125 m n.p.m.) jest doskonałym punktem widokowym :)

Pięknie widać stąd całą Dolnę Rohacką (słow. Roháčska dolina) oraz Rohackie Stawy (słow. Roháčske plesá :)

Na kolejnym zdjęciu ze szczytu Rohacza Płaczliwego (słow. Plačlivé, 2125 m n.p.m.) podziwiamy na pierwszym planie jego bardziej strzelistego brata – Rohacza Ostrego (słow. Ostrý Roháč, 2088 m n.p.m.) oraz biegnący dalej granią główną szlak na Wołowca. W tle ładnie też widać Kominiarski Wierch :)

Najstarsze odnotowane wejście na Rohacza Płaczliwego należy do Pála Kitaibela i miało miejsce ok. 1804 r. Pierwszego wejścia zimowego dokonał w 1911 r. Mariusz Zaruski, Janusz Żuławski z grupą taterników. Ze nanych osób odwiedzili go m.in. Juliusz Kossak, Mieczysław Karłowicz oraz Tytus Chałubiński.

Powoli schodzimy już z Rohacza Płaczliwego podziwiając postrzępioną grań główną Tatr Zachodnich w kierunku zachodnim z Trzema Kopami (słow. Tri kopy, 2136 m n.p.m.), Hrubą Kopą (słow. Hrubá kopa, 2166 m n.p.m.) i Banówką (słow. Baníkov, 2178 m n.p.m.)

„Tutaj wszystko się zaczyna.
Tutaj wszystko się kończy.
Ponad poszarpaną kreską grani, ponad szczytami.
W błękicie – wszystko zamyka się w jego bezkresie i ciszy”
(K. Zyskowska-Ignaciak)

Tatrzańskie szczyty zachwycają swoją surowością  :)

Z Rohacza Płaczliwego (słow. Plačlivé, 2125 m n.p.m.) schodziliśmy tym samym szlakiem, którym wchodziliśmy. Ponownie jesteśmy więc na Smutnej Przełęczy (słow. Smutné sedlo) podziwiając widoki z niej :)

Po krótkim odpoczynku znowu wędrówka Doliną Smutną, ale tym razem w dół 😉

I ponownie Bufet Rohacki i ostatni tego dnia odpoczynek na trasie :)
Turyści potrzebują takich miejsc, gdzie można coś zjeść i wypocząć przed dalszym wędrowaniem :)

To była jedna z piękniejszych i bardziej ambitnych tras zeszłorocznego wyjazdu w Tatry. Mieliśmy szczęście, bo trafiliśmy na dobry, słoneczny nastrój Smutnej Doliny. Przyjemnie się wędrowało nią i rozkoszowało górskim powietrzem. Cieszę się, że bezpiecznie przeszliśmy całą trasę i weszliśmy na Rohacza Płaczliwego (słow. Plačlivé, 2125 m n.p.m.). Moi synowie zdobywali go po raz pierwszy w życiu, a ja z mężem ponownie po 13 latach :)

Podsumowując trasa:
Parking pod Spaloną (słow. Parkovisko Pod Spálenou) – Dolina Rohacka (słow. Roháčska dolina) – Bufet Rohacki (słow. bývalá Ťatliakova chata) – Dolina Smutna (słow. Smutná dolina) – Smutne Sedlo (słow. Smutné sedlo, 1962 m n.p.m.) – Rohacz Płaczliwy (słow. Plačlivé, 2125 m n.p.m.) – powrót tą samą trasą

POZDRAWIAM CIEPLUTKO :) :) :)

162. Muzeum Wsi Orawskiej (słow. Múzeum oravskej dediny)

Witam wiosennie :) :) :)

Zdobycie Siwego Wierchu wymagało pewnego wysiłku, więc teraz w ramach odpoczynku i regeneracji przed kolejnym tatrzańskim szlakiem zapraszam na powolny spacerek i zwiedzanie Muzeum Wsi Orawskiej (słow. Múzeum oravskej dediny) :)

Muzeum Wsi Orawskiej usytuowane jest na Słowacji na Polanie Brestowej, około 3 km na wschód od Zuberca, przy drodze do Zwierówki, u wylotu Doliny Zuberskiej :)

Wszystkie znajdujące się w tym skansenie budynki pierwotnie rozsiane były po całej Orawie.

Większość znajdujących się tu budynków została zakupiona, rozmontowana, przewieziona do skansenu i ponownie zmontowana. Niektóre domy wybudowano jako kopie oryginalnych budowli.

W skansenie, którego kamień węgielny położono w 1967 roku, usytuowano od tego czasu kilkadziesiąt obiektów architektonicznych, w tym zrębowe chaty ludowe, budynki sakralne, ziemiańskie dworki oraz zabudowania gospodarcze. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Muzeum zajmuje obszar około 20 ha :)

Skansen dzieli się na kilka części: Rynek Dolnoorawski, Ulica Zamagurská, Góralskie Łazy, Cmentarz i kościół oraz Młynisko :)

Przyjemnie jest usiąść na ławeczce i odpocząć chłonąc atmosferę tego miejsca :)

Kilka ciekawszych, okazałych i luźno usytuowanych budynków należących do Rynku Dolnoorawskiego już pokazałam, a teraz zwiedzimy sobie Ulicę Zamagurską :)

Chaty z zewnątrz pięknie się prezentują, ale wewnątrz jest równie pięknie i ciekawie, a zwłaszcza w domach zamieszkałych dawniej przez bogatych orawskich gospodarzy :)

Ulica Zamagurská z domami i budynkami gospodarczymi zamożnych i średnich rolników reprezentuje charakterystyczną strukturę wsi orawskiej.

I kolejne ciekawe wnętrze jednej z chat na Ulicy Zamagurskiej :)

Skanseny przyciągają niezwykłym klimatem dawnych lat i budzą chęć, by zobaczyć jak dawniej się żyło :)

Przez skansen przepływa Zimny Potok (Studený potok). Nad nim położone są warsztaty rzemieślnicze takie jak młyn, tartak czy folusz (budynek lub pomieszczenie, w którym mieści się folusz – maszyna do obróbki (folowania) sukna.

I jeszcze jeden kadr znad potoku :)

W orawskim skansenie, podobnie jak i w wielu innych, można także poczuć się jak uczeń i zobaczyć w jakich warunkach dawniej uczono się 😉

Część skansenu zwana Góralskie Łazy charakteryzuje najuboższą część Orawy, położoną na południowo-wschodnich zboczach Beskidów Orawskich.

I kolejny muzealny obiekt, z tej najuboższej części Orawy, który uwieczniłam na zdjęciu :)

Jednym z najciekawszych obiektów w skansenie jest stojący na wzgórzu drewniany Kościół św. Elżbiety z Zábreža :)

Drewniany Kościół św. Elżbiety z Zábreža został zbudowany w XV wieku. W środku uwagę przyciąga malowany sufit i zabytkowe organy z ręcznym miechem.

Taka architektura bardzo dobrze komponuje się z otaczającą przyrodą i górskim krajobrazem :)

W muzeum regularnie odbywają się wystawy etnograficzne, a w sierpniu organizowany jest tu międzynarodowy Festiwal Folkloru pod Rohaczami (Podroháčske folklórne slávnosti).

W skansenie również prezentują, a także sprzedają swoje wyroby rzemieślnicy ludowi :)

Dla zainteresowanych zwiedzaniem udostępniam godziny otwarcia oraz cennik :)

Godziny otwarcia:
* czerwiec
poniedziałek-niedziela: 08:00-17:00
* lipiec-sierpień
poniedziałek-niedziela: 08:00-18:00
* wrzesień
poniedziałek-niedziela: 08:00-17:00
* październik-maj
wtorek-niedziela: 08:00-15:30

Bilety wstępu:
Dorośli: 4 euro
Bilet ulgowy (studenci i emeryci): 3 euro
Dzieci (6-18 lat) i niepełnosprawni: 2 euro

Pięknie, ciekawie i przyjemnie jest w tym skansenie i jeszcze długo mogłabym pokazywać zdjęcia w nim zrobione, ale w kolejce czekają nowe miejsca do zaprezentowania, więc kończę już i tradycyjnie zapraszam do czytania nowego wpisu :)

POZDROWIONKA :) :) :)

161. Siwy Wierch (słow. Sivý vrch, 1805 m n.p.m.)

Witam i zapraszam do czytania kolejnego wpisu :)

Zregenerowani, pełni zapału do górskiego wędrowania oraz ciekawi kolejnej trasy znowu wstaliśmy wcześnie rano i pojechaliśmy na Słowację.
Wędrówkę tym razem rozpoczęliśmy na Wyżniej Huciańskiej Przełęczy (słow. Vyšné Hutianske sedlo), na wysokości 950 m n.p.m. Jest to płaska i rozległa przełęcz pomiędzy Jaworzyńską Kopą (1277 m) a Huciańskim Beskidem (950 m), na zachodnim krańcu grani głównej Tatr Zachodnich na Słowacji.

Przed nami 3 godziny intensywnej wędrówki, a celem będzie Siwy Wierch (słow. Sivý vrch, 1805 m n.p.m.), który do tej pory był nam znamy jedynie ze zdjęć i podziwiania jego sylwetki w oddali z innych szczytów :)

Szliśmy czerwonym szlakiem, który początkowo biegł wieloma zakrętami, stromo przez las. Przy ścieżce ustawione są paliki, które informują o zmianie wysokości o 100 metrów. Na szczęście rano jest chłodniej i dzięki temu mniej męczyliśmy się. W rejonie Białej Skały (słow. Biela Skala, 1378 m n.p.m.) pojawiły się pierwsze widoki i od tej pory było już tylko coraz ciekawiej :)

Siwy Wierch jest ostatnim ku zachodowi wybitniejszym szczytem Tatr Zachodnich. W grani głównej znajduje się pomiędzy Siwą Kopą (1627 m n.p.m.), oddzielony od niej przełęczą Siwy Przechód (ok. 1600 m n.p.m.), a Zuberskim Wierchem (1753 m n.p.m.), od którego oddziela go szeroka przełęcz Palenica Jałowiecka (1579 m n.p.m.).

Siwy Wierch wznosi się nad czterema dolinami. Południowo-zachodnie stoki opadają do głównego ciągu Doliny Suchej Sielnickiej, najbardziej na zachód wysuniętej doliny walnej Tatr. Wschodnie zbocza masywu opadają do Doliny Bobrowieckiej Liptowskiej, górnego piętra Doliny Jałowieckiej, zaś północne do Doliny Siwej i Doliny Suchej. Te dwie ostatnie doliny oddziela od siebie Pośredni Siwy Klin (Czoło), odchodzący od grani głównej nieco na zachód od głównego wierzchołka Siwego Wierchu. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Widok na poprzednim zdjęciu mógł sugerować, że to już szczyt Siwego Wierchu, ale na szczęście do szczytu jeszcze daleko. Napisałam „na szczęście”, bo dzięki temu najciekawsza część trasy i najpiękniejsze widoki jeszcze przed nami 😉

Rozległy masyw Siwego Wierchu zbudowany jest z wapieni i dolomitów płaszczowiny choczańskiej. Tworzą one tu tzw. „miasto skalne” :)

Wspaniale wędrowało się na szczyt Siwego Wierchu wśród Rzędowych Skał, które tworzą tu labirynt turni i baszt skalnych, poprzedzielanych rozpadlinami :)

Rzędowe Skały przypominają tu ostańce Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Niesamowite miejsce, jedyne takie w Tatrach :)

Podziwiając piękne widoki powoli pięliśmy się do góry :)

Od czasu do czasu przystawaliśmy, by zobaczyć widoki znajdujące się za naszymi plecami :)

Na zdjęciu poniżej na pierwszym planie formacje skalne Siwego Wierchu, a w tle Góry Choczańskie z majaczącą na horyzoncie sylwetką Wielkiego Chocza (słow. Veľký Choč, 1608 m n.p.m.), ich najwyższego szczytu :)

Trasa wiła się wśród skał, a my idąc nią byliśmy oczarowani :)

Warto dodać, że na terenie tym odkryto około 30 jaskiń, a największą z nich jest Studnia w Siwym Wierchu (słow. Priepasť na Sivom vrchu) :)

Siwy Wierch jest również wyjątkowy pod względem flory. Występuje tu wielka różnorodność wapieniolubnych roślin, jak np. dzwonek drobny, niebielistka trwała, czy skalnica nakrapiana. I tylko tutaj w obrębie całych Tatr występuje roślina – goździk lśniący. Na Słowacji rzadko występująca, a w Polsce wymarła.

By chronić tą swoistą florę, a także faunę w 1974 r. utworzono tu rezerwat przyrody o powierzchni 112 ha :)

Wędrówka skalnym labiryntem była bardzo emocjonująca, a emocje wzrosły jeszcze bardziej, gdy napotkaliśmy pierwszy z kominów, który ubezpieczony jest łańcuchem i klamrą :)

„Chodzenie po górach wiąże się z określonym ryzykiem; ja wiem, że samo wspinanie jest niebezpieczne, ale jest w tym coś co mnie podnieca. Przyroda, góry i słuchanie ludzi… jest to metoda, dzięki której można się czegoś nauczyć. Jeśli góra nie jest gotowa na to, by pozwolić ci ją zdobyć, nie staniesz na szczycie.” (Chantal Mauduit)

Młodszy syn też doskonale sobie poradził :)

Po pokonaniu pierwszego komina jeszcze na szczycie nie jesteśmy, ale możemy chwilę odpocząć i patrząc w dół podziwiać labirynt Rzędowych Skał :)

Ostatnia już, tuż pod szczytem przeszkoda do pokonania – drugi z kominów ubezpieczony łańcuchem :)

I jesteśmy już na wysokości 1805 m n.p.m, na szczycie Siwego Wierchu !!!!!!

Cudnie, ach… i jakże widoki stąd różnią się od widoków z innych tatrzańskich szczytów :)

„Szczyt góry zmusza do podniesienia wzroku. Jest jakby palcem wskazującym na niebo, odsyła do zenitu, a więc do światła, do niedostępności, do transcendencji w stosunku do horyzontu w jakim poruszamy się na co dzień. Góra wraz ze swym szczytem niemal przeszywającym niebo, odwzorowuje wyprostowaną postawę człowieka, który podniósł się z nicości ziemi. Jest pewnego rodzaju symbolem zwycięstwa na siłą ciążenia.” (Gianfranco Ravasi)

Na szczyt Siwego Wierchu wiodą trzy szlaki:
1. Czerwony z Wyżniej Przełęczy Huciańskiej przez Rzędowe Skały (którym to właśnie wędrowaliśmy).
2. Żółty i czerwony z Zuberca przez Przełęcz Palenica.
3. Zielony z Jałowca przez Babki i Ostrą (z wariantem niebieskim koło schroniska Chata Pod Naruzim)

Poniżej spojrzenie ze szczytu w kierunku południowym na Ostrą (Ostrá, 1764 m n.p.m.) i Babki (słow. Babky, 1566 m n.p.m.) :)

Ze szczytu można też podziwiać grań Tatr Zachodnich na odcinku od Brestowej (słow. Brestová) do Banówki (słow. Baníkov), a także Barańca (słow. Baranec) :)

„Góry, choć są niezmienne, to ich smak dla każdego z nas jest inny.” (Ryszard Pawłowski)

Wspaniałe widoki, przyjemny odpoczynek… pora jednak by już wracać do pozostawionego na parkingu samochodu. Tym razem na szczęście „pętelki” nie da się zrobić, a napisałam „na szczęście'” dlatego, że schodząc tym samym szlakiem ponownie powędrujemy wśród turniczek skalnego miasta :)

„…wobec potęgi gór prościej odkrywa się siebie,a przynajmniej to, że większość granic i lęków to tylko ułomność naszego umysłu, poza którą zaczyna się wolność…” (Jacek Teler)

I znowu pokonujemy kominy, ale tym razem poruszając się w dół 😉

Wbrew pozorom z góry wcale nie jest łatwiej :)

Dokument z 1615 r. określa Siwy Wierch nazwą Biała Skała. W XVIII wieku, u Mateja Bela pojawia się nazwa Szczyt Sywy, a u Ludwika Zejsznera – Siwa Góra :)

Formacje skalne przybrały tu tak przeróżne i fantastyczne kształty, że nie można się nadziwić :)

Na zdjęciach starałam się pokazać oryginalność i piękno tego miejsca, ale by je w pełni poczuć, to trzeba tu jednak być i dlatego wszystkim osobom, którym tylko zdrowie i kondycja na to pozwala polecam odwiedzenie go i przejście całej opisanej tu przeze mnie trasy lub wybranie innego wariantu z Siwym Wierchem w roli głównej :)

Podsumowując trasa:
Wyżnia Huciańska Przełęcz (słow. Vyšné Hutianske sedlo) – Biała Skała (słow. Biela Skala, 1378 m n.p.m.) – Siwy Wierch (słow. Sivý vrch, 1805 m n.p.m.) – powrót tą samą trasą

POZDRAWIAM z bajecznej krainy na końcu Tatr :) :) :)

160. Spacerując po Liptowskim Mikułaszu (słow. Liptovský Mikuláš)

Witam po raz pierwszy w Nowym Roku 2019 :) :) :)
Czytając poprzednie wpisy można zauważyć, że podczas zeszłorocznego wakacyjnego wyjazdu były już intensywne wędrówki górskie, a także zwiedzanie ruin zamku, do którego trzeba było podejść. Uwielbiamy aktywność, ale od czasu do czasu również i odpoczynek. Tym razem by go zaznać wybraliśmy się na kawę i powolny spacerek ulicami Liptowskiego Mikułasza (słow. Liptovský Mikuláš).

Liptowski Mikułasz (słow. Liptovský Mikuláš) to miasto powiatowe w północnej Słowacji, w kraju żylińskim. Leży nad rzeką Wag w Kotlinie Liptowskiej między Górami Choczańskimi (Chočské vrchy) i Tatrami Zachodnimi na północy a Niżnymi Tatrami na południu. Stanowi centrum gospodarcze, kulturalne i turystyczne historycznego regionu Liptów.

W okolicach Liptowskiego Mikułasza znaleziono wyroby z epoki brązu i późniejsze (lateńskie i celtyckie), wskazujące na istnienie osadnictwa na tym terenie już dwa tysiące lat p.n.e. Na przełomie IX i X wieku istniała tu słowiańska osada. Pierwsza wzmianka o Liptowskim Mikułaszu pochodzi z 1286 r. z czasów Władysława IV Kumana. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Przez większość swych dziejów miasto należało do możnowładczego rodu Pongráczów. W pierwszej połowie XIV wieku Liptowski Mikułasz uzyskał spore znaczenie handlowe, w 1424 r. otrzymał prawo organizowania targów dwukrotnie w ciągu roku. W XVI wieku rozwinęło się rzemiosło. W 1677 r. miasto stało się siedzibą władz komitatu Liptów. Na początku XVIII wieku w Mikułaszu osiedlili się Żydzi z Moraw, którzy rozwinęli na szeroką skalę miejski handel. W 1713 r. w mieście stracono legendarnego słowackiego zbójnika Juraja Jánošika. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Poniżej widzimy ratusz od strony placu Wyzwolicieli :)

W XIX wieku Liptowski Mikułasz stał się ośrodkiem słowackiego odrodzenia narodowego – w 1829 r. powstała słowacka biblioteka, w 1830 pierwszy słowacki teatr amatorski. W 1844 r. koło współpracowników Ľudovíta Štúra założyło tu słowackojęzyczny związek literacko-kulturalny Tatrín. 10 maja 1848 r. w Liptowskim Mikułaszu ogłoszono postulaty słowackiego ruchu narodowego.
Od 3 lutego aż do 4 kwietnia 1945 ciężkie walki o wyzwolenie miasta toczył Korpus Czechosłowacki. Po wojnie w Liptowskim Mikułaszu rozbudowano przemysł, a od lat siedemdziesiątych XX wieku miasto zyskało znaczenie jako ośrodek turystyki górskiej i rekreacji. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org.)

Na kolejnym zdjęciu wśród zieleni i kwiatów – Kościół św. Mikołaja w Liptowskim Mikułaszu :)

Jest to kościół obrządku rzymskokatolickiego, najstarszy zabytek architektury w mieście i największa budowla wczesnogotycka na Liptowie. Powstał ok. 1270 r. jako kościół parafialny dla mieszkańców położonych wokół niego wsi (Vrbica, Okoličné, Ploštín, Palúdzka i Bobrovec), a jednocześnie stał się ośrodkiem formowania się nowego punktu osadniczego na Liptowie – późniejszego miasta Świętego Mikułasza.

Prace słowackiego archeologa Vojtecha Krički-Budínskiego (1903-1993) wykazały, że wczesnogotycki kościół powstał na miejscu starszej, romańskiej świątyni i położonego obok niej cmentarza. Później kościół był wielokrotnie przebudowywany. W połowie XV w. został powiększony i nakryty krzyżowymi sklepieniami. Wieża, nadbudowana o górne kondygnacje, otrzymała formę późnogotycką.
Od połowy XVI w. blisko do końca wieku XVII świątynia należała do protestantów, jednak użytkowali ją wspólnie wyznawcy obu wyznań. W latach 1632-1637 głosił tu kazania wybitny kaznodzieja i poeta protestancki Jerzy Trzanowski. W XVIII w. kościół przebudowano w stylu barokowym. Generalny remont przeszedł on następnie po wielkim pożarze miasta w 1883 r. Najrozleglejszą rekonstrukcję, według projektu projektu M. M. Harminca i J. Záchenskiego, budowla przeszła w latach 1940-1943. Przywróciła ona świątyni wygląd wczesnogotyckiej, pseudobazyliki. Zostały wyeksponowane gotyckie sklepienia, okna, portale. Dobudowane zostały boczne kaplice; witraże do nich projektowali miejscowi artyści: Janko Alexy, Fero Kráľ i Jan Želibský. W ramach prac restauracyjny zostały odkryte pozostałości dawnego muru obronnego z dobudowanymi do niego kramami. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

W mieście tym warto również zobaczyć klasycystyczno-secesyjną synagogę (Synagóga v Liptovskom Mikuláši), budynek Dworu Pongraczów (słow. Pongrácovská kúria) na placu Wyzwolicieli, a na rynku zabytkowe, niskie domy mieszczańskie, z cukierniami, restauracjami i sklepikami.

Tuż na zachód od miasta leży wielki sztuczny zbiornik wodny Liptovská Mara. Widzieliśmy go nie raz ze szczytów górskich, a także z samochodu. Tym razem zapragnęliśmy poznać go bliżej, niestety ze względu na tłum plażowiczów szybko zrezygnowaliśmy z tego pomysłu.

W moim odczuciu Liptowski Mikułasz to przyjemne, czyste, zadbane i urocze miasto. Miło się spacerowało jego ulicami, a kawa i lody w jednej z kawiarni smakowały wyśmienicie. W przyszłości gdy tylko nadarzy się okazja, to z wielką ochotą odwiedzę go ponownie :)

POZDRAWIAM SERDECZNIE :) :) :)

159. Ruiny zamku Likawa (słow. Likava, Likavský hrad)

Witam serdecznie w wyjątkowo mglisty, grudniowy dzionek i zapraszam do czytania kolejnego wpisu :) Dwa tatrzańskie szlaki za nami, więc teraz dla odmiany pojechaliśmy zwiedzić zamek 😉

Ktoś zna może te ruiny ??? Jeśli nie, to już szybciutko wyjaśniam, że pokazywanymi przeze mnie na zdjęciu ruinami są ruiny średniowiecznego zamku, wznoszące się nad wsią Likavka w powiecie Rużomberk, w kraju żylińskim, w północnej Słowacji :)

Samochód zaparkowaliśmy na niewielkim parkingu w miejscowości Likavka (na ulicy „Pod hradom”), a następnie poszliśmy pieszo wzdłuż czerwonego szlaku turystycznego. Dotarcie do zamku zajęło nam około 30 minut.

Otwarta brama do zwiedzania zachęcała, więc weszliśmy zobaczyć co jest w środku 😉

I już jesteśmy na niewielkim zamkowym dziedzińcu – najpierw rozejrzeliśmy się wkoło, a następnie weszliśmy do wieży, by obejrzeć znajdującą się tam wystawę dotyczącą dziejów zamku :)

Zamek wzniesiony został na skalistym garbie u podnóży Przedniego Chocza, na pograniczu Kotliny Liptowskiej i Gór Choczańskich. Był najważniejszą twierdzą dolnego Liptowa. Strzegł ważnego strategicznie szlaku handlowego, wiodącego z Liptowa na Orawę i dalej do Polski. Był widoczny z daleka i dobrze spełniał swoje zadania :)

Zbudowany został po 1335 r. na polecenie potężnego pana feudalnego, żupana Donča. W 1341 r. był już siedzibą załogi wojskowej, strzegącej wspomnianego wyżej szlaku oraz zarządu królewskich majątków w dolnym Liptowie. Na początku XVIII w. pozostawał w rękach kuruców Franciszka II Rakoczego. Zburzony został w 1707 r. z rozkazu Rakoczego, ustępującego przed wojskami habsburskimi. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Prace konserwatorskie i rekonstrukcyjne rozpoczęły się tu w latach 70. XX wieku. W ich wyniku odbudowano już m.in. wieżę zamurowanej starej bramy, trzecią bramę, fragmenty murów dolnego i górnego zamku, ale jak widać na kolejnym zdjęciu, to jeszcze nie koniec tych prac :)

Za kilka lat prawdopodobnie będzie można więcej tu zobaczyć, a na razie dla turystów udostępniono dziedzińce dawnego dolnego zamku oraz wieżę, w której znajduje się wystawa dotycząca dziejów zamku.

Zobaczyliśmy wieżę z zewnątrz, a teraz wchodzimy obejrzeć znajdującą się w niej wystawę :)

Wystawa związana jest z historią zamku :)

Eksponatów nie jest dużo, głównie to plansze z opisami dziejów zamku i kilka narzędzi tortur :)

I jeszcze jedno zdjęcie zrobione podczas zwiedzania wystawy :)

Z wieży doskonale widać bramę główną oraz pierwszy dziedziniec dolnego zamku :)
Mury stapiają się ze skałami – wspaniałe wykorzystanie naturalnych warunków, tak budowano dawniej warownie :)

Osobom zainteresowanym zwiedzaniem udostępniam cennik:
Dzieci do lat 3 – bezpłatnie
Dzieci, studenci – 1 €
Dorośli – 2 €

oraz godziny otwarcia, które ze względu na możliwe zmiany warto sprawdzać na bieżąco:
– Od 1-31 maja, czynny w soboty i niedziele w godzinach 10.00-16.00
– Od 1 czerwca-18 września, czynny codziennie w godzinach 9.00-17.00
-Od 19 września-2 października, czynny codziennie w godzinach 10.00-16.00

I ponownie jesteśmy na pierwszym dziedzińcu dolnym, a przed nami brama główna co oznacza, że nasze zwiedzanie zamku Likawa dobiegło już końca. Nie podpadliśmy, więc wypuszczono nas bez torturowania 😉

Mam nadzieję, że zaciekawiło Was to miejsce :) Mnie, mimo, że nie było tam zbyt wiele do zwiedzania, to i tak spodobało się i cieszę się, że mogłam je odwiedzić, zwiedzić i obfotografować 😉

Jeszcze chwila, jeden krok i wejdziemy w Nowy Rok, niech się życie z górki toczy, niech Wam wiatr nie wieje w oczy… pozdrawiam i życzę by zbliżający się Nowy Rok 2019 przyniósł Wam radość, miłość, pomyślność, spełnienie wielu marzeń oraz uśmiech i pogodę ducha na każdy nowy nadchodzący dzień :)

158. Brestowa (słow. Brestová,1934 m n.p.m.) i Salatyn (słow. Salatín, 2048 m n.p.m.)

Witam serdecznie :) :) :)
Drugą tatrzańską wędrówkę rozpoczęliśmy niedaleko miejscowości Zuberzec (słow. Zuberec), na parkingu pod Spaloną (słow. Parkovisko Pod Spálenou). Idąc szlakiem niebieskim, zboczami Spalonego Żlebu (słow. Spálený žľab), najpierw chcieliśmy zdobyć Brestową (słow. Brestová), a następnie Salatyn (słow. Salatín) :)

Idąc zakosami stromo w górę szybko pokonywaliśmy wysokość. Stawaliśmy tylko na chwilę, by złapać oddech albo napić się łyka wody. Drzewa robiły się coraz niższe, za to przybywało kosówki. Szlak ten jest raczej mało uczęszczany i fakt, że w pogodny, wakacyjny poranek nikogo na nim nie spotkaliśmy potwierdza to. Pierwszy dłuższy odpoczynek zrobiliśmy sobie dopiero przy stoliku z ławeczkami będąc już na wysokości 1624 m n.p.m., tuż obok wierzchołka Skrajnego Salatyna :)

Skrajny Salatyn lub Przedni Salatyn (słow. Predný Salatín) to północno-wschodni grzbiet Brestowej.

Skrajny Salatyn oddziela od siebie dwie boczne doliny: Dolinę Salatyńską (na wschodzie) od Salatyńskiego Żlebu (na zachodzie). Od kulminacji Skrajnego Salatyna w kierunku wschodnim odgałęzia się krótkie ramię Spaleńskiego Upłazu (Spalonego Upłazu). Pomiędzy ramieniem tym, a głównym ciągiem Skrajnego Salatyna znajduje się Spaleński Żleb (Spaleny žľab). (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Poniżej masyw Brestowej widziany z ostatniego wypiętrzenia Skrajnego Salatyna :)

I widok ze Skrajnego Salatyna w stronę Osobitej :)

Dzielnie maszerowaliśmy, a widoki stawały się coraz rozleglejsze i piękniejsze.

Na zdjęciu doskonale widać Dolinę Rohacką (słow. Roháčska dolina) i wznoszące się ponad nią szczyty: Wołowiec, Rohacz Ostry, Rohacz Płaczliwy, Trzy Kopy, Hruba Kopa, Banówka :)

Po 3 godzinach intensywnej wędrówki dotarliśmy na szczyt Brestowej (słow. Brestová, 1934 m n.p.m. ). Pięknie tu, ale zanim pokażę panoramę z tego miejsca proponuję dłuższy odpoczynek 😉

Brestowa (słow. Brestová) znajduje się w grani głównej w słowackich Tatrach Zachodnich pomiędzy Salatyńskim Wierchem, od którego oddzielona jest Skrajną Salatyńską Przełęczą, a Zuberskim Wierchem (1753 m).

Brestowa zbudowana jest z granitowo-gnejsowych skał. Wierzchołek i stoki są trawiaste, dołem (zwłaszcza od północy) skaliste. Dawniej były to tereny pastwiskowe. Rosnący na nich sit skucina brunatnieje już pod koniec lata, co nadaje stokom czerwone zabarwienie.

Z odkrytego wierzchołka i grani możemy podziwiać wspaniałe i rozległe widoki :)  Szczególnie dobrze widać stąd pobliską Osobitą i Siwy Wierch oraz całą Dolinę Rohacką z wznoszącymi się nad nią szczytami.

Odpoczęliśmy, pozachwycaliśmy się, więc ruszyliśmy dalej by zdobyć Salatyna, a za naszymi plecami Brestowa w całej swej okazałości :)

Pół godziny po opuszczeniu Brestowej stanęliśmy na wysokości 2048 m n.p.m., na Salatyńskim Wierchu, który był ostatecznym celem wędrówki tego dnia.

Salatyn zwany również Salatyńskim Wierchem to jeden z 6 szczytów należących do tzw. grupy Salatynów. Znajduje się w grani głównej Tatr Zachodnich oddzielającej w tym miejscu Dolinę Rohacką od Doliny Jałowieckiej. W grani tej znajduje się pomiędzy Małym Salatynem (2046 m n.p.m.), od którego oddzielony jest niewielką Pośrednią Salatyńską Przełęczą (2012 m n.p.m.), a Brestową (1934 m n.p.m.), od której oddziela go Skrajna Salatyńska Przełęcz (1870 m n.p.m.). Jego północno-wschodnie stoki opadają do Doliny Salatyńskiej. Nie wiadomo, skąd pochodzi nazwa szczytu, być może od ludowej nazwy rośliny. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Wierzchołek i zbocza Salatyńskiego Wierchu w większości porośnięte są trawą. Dawniej, aż pod wierzchołek pasło się na nich bydło z Doliny Bobrowieckiej.

Z Salatyńskiego Wierchu doskonale widać Osobitą, Dolinę Rohacką oraz pobliski Siwy Wierch. We wschodnim i południowym kierunku panorama obejmuje liczne szczyty Tatr Zachodnich, wycinkowo również odległe stąd Tatry Wysokie.

Na zdjęciu widzimy Siwy Wierch :)

„Nigdy nie jesteś pogromcą góry. Góry nie mogą być pokonane – pokonujesz twoje własne nadzieje, obawy, słabości.” (Jim Whittaker)

Widoki wspaniałe, ale pora już wracać :) Ostatnie więc spojrzenie z Salatyna w kierunku Spalonej i opuszczamy ten dwutysięcznik kierując się ponownie na Brestową :)

Wracając z Salatyna ponownie mogliśmy podziwiać Brestową (słow. Brestová, 1934 m n.p.m. ) i cieszyło nas to, bo pięknych widoków nigdy dosyć :)

Dolina Rohacka z otaczającymi ją szczytami znowu przyciągała nasz wzrok :)

Z Brestowej do parkingu pod Spaloną (słow. Parkovisko Pod Spálenou) wracaliśmy dla odmiany niedawno wytyczonym szlakiem zielonym przez Dolinę Salatyńską.

Nad naszymi głowami kursowała nowa sześcioosobowa kolejka-kanapa.
Kanapa jest podgrzewana, zdobią ją niebieskie osłony przeciwwiatrowe. Z przepustowością wynoszącą – docelowo – 2400 osób na godzinę usprawnia na pewno transport narciarzy, a latem umożliwia mniej wytrwałym turystom, rodzinom z dziećmi, czy seniorom podziwianie piękna Rohaczy. W okresie wakacyjnym kursuje codziennie, po sezonie już tylko w weekendy :)

Podsumowując trasa:
Parking pod Spaloną (słow. Parkovisko Pod Spálenou) – zbocza Spalonego Żlebu (słow. Spálený žľab) – Skrajny Salatyn lub Przedni Salatyn (słow. Predný Salatín, 1624 m n.p.m.) – Brestowa (słow. Brestová, 1934 m n.p.m.) – Salatyn zwany również Salatyńskim Wierchem (słow. Salatín, 2048 m n.p.m.) – Brestowa (słow. Brestová, 1934 m n.p.m.) – Dolina Salatyńska (słow. Salatínska dolina, Predná Spálená dolina) – Parking pod Spaloną (słow. Parkovisko Pod Spálenou)

I znowu było pięknie, ciekawie i ambitnie, a więc tak, jak w Tatrach lubię najbardziej :) Aura pogodowa sprzyjała dlatego też bardzo przyjemnie i bezpiecznie się wędrowało :) Trasę polecam, a zwłaszcza osobom, które kochają tatrzańskie wędrowanie, a w tej części Tatr jeszcze nie były 😉

POZDRAWIAM SERDECZNIE a ponieważ Polska Złota Jesień w tym roku oczarowała mnie, to żegnam się jesiennymi kadrami :)

Jesień mnie cieniem zwiędłych drzew dotyka,
Słońce rozpływa się gasnącym złotem.
Pierścień dni moich z wolna się zamyka,
Czas mnie otoczył zwartym żywopłotem.

Ledwo ponad mogę sięgnąć okiem
Na pola szarym cichnące milczeniem.
Serce uśmierza się tętnem głębokiem.
Czemu nachodzisz mnie, wiosno, wspomnieniem?

Tak wiele ważnych spraw mam do zachodu,
Zanim z mym cieniem zostaniemy sami.
Czemu mi rzucasz kamień do ogrodu
I mącisz moją rozmowę z ptakami?
(Leopold Staff – Jesień)

Jesień to dziwna pora roku – cieszy oko paletą kolorów i jednocześnie wpędza w melancholijny nastrój…

Spróbuj pokochać jesień
z niesamowitymi urokami
Spójrz ile piękna niesie
obdarzając cię nowymi dniami.

Kolorowo jak wiosną
barwne liście ostatki zieleni
Dadzą chwilę radosną
twą szarość życia mogą odmienić.

Wieczór szybciej nastaje
słońce też znika wcześniej niż latem
Lecz nowe czy nie daje
chwile spokoju skorzystaj zatem.
(Tadeusz Karasiewicz – Pokochaj jesień )

 

157. Dolina Żarska (słow. Žiarska dolina) – Banówka (słow. Baníkov, 2178 m n.p.m.)

Witajcie, kochane góry,
O, witaj droga ma rzeko!
I oto znów jestem z wami,
A byłem tak daleko!
(Jan Kasprowicz)

„Witajcie kochane góry” :)  Niedawno właśnie tak powiedziałam moim ukochanym Taterkom i z wielką radością przeszłam kilka ciekawych tras. „Teraz znów jestem od Was daleko”, no niestety, ale niezapomniane wspomnienia, piękne zdjęcia, a także chęć by o tym wszystkim opowiedzieć pozostały. Zapraszam więc do czytania moich nowych wpisów, w których będę relacjonowała poszczególne dni wyjazdu i opowiem o tym wszystkim co udało mi się zobaczyć :)

Po kilku latach nocowania w Bukowinie Tatrzańskiej, tym razem zmiana – zakwaterowaliśmy się w Witowie. Chcieliśmy mieć blisko do przejścia granicznego Chochołów-Suchá Hora, by codziennie rano móc jeździć na Słowację i wędrować po tamtej części Tatr – Słowackich Tatrach Zachodnich :) Pierwszego dnia po przyjeździe tradycyjnie już wypad do Zakopanego i powolny spacer po Krupówkach. Przy okazji kupiliśmy tam drobne upominki dla bliskich i zaopatrzyliśmy się w nowe buty górskie :)

Następnego dnia wstaliśmy już wcześnie rano i pojechaliśmy na Słowację. Pierwszą tegoroczną tatrzańską wędrówkę z uśmiechami rozpoczęliśmy na parkingu u wylotu Doliny Żarskiej (słow. Žiarska dolina).

Dolina ta ma 17,5 km² powierzchni i 7 km długości i jest jedną z najmniejszych walnych dolin tatrzańskich. Dnem doliny spływa potok Smreczanka (dopływ Wagu) :)

Dolina Żarska (słow. Žiarska dolina) sięga po szczyty grani głównej od Banówki poprzez Hrubą Kopę, Trzy Kopy po Rohacz Płaczliwy. Jej orograficznie prawe obramowanie stanowi grań Rosochy, lewe grań Barańców i Gołego Wierchu.
Dolina Żarska zbudowana jest głównie z łupków krystalicznych i gnejsów, a tylko w najwyższych partiach szczytowych z granitoidów. Była w przeszłości zlodowacona, o czym świadczy jej U-kształtny przekrój, kotły lodowcowe (m.in. Banikowski Kocioł), strome podcięcia skalne w stokach i moreny.

W dolinie prowadzono też prace górnicze. Ich pozostałością jest dobrze zachowana kopalnia rud powyżej wylotu doliny, Niedźwiedzia Sztolnia, jedyna w całych Tatrach zachowana w całości. Jej korytarze wykuto w łupkach chlorytowo-amfibolowych, prawdopodobnie wydobywano w niej złotonośny piryt. Nie wiadomo, kiedy trwały prace wydobywcze, w kopalni jest wyryta data 1832. Od kwietnia 2012 r. sztolnia udostępniona jest do zwiedzania. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Od wylotu Doliny Żarskiej wzdłuż Smreczanki do Schroniska Żarskiego wędrowaliśmy szlakiem niebieskim. Górujące nad doliną szczyty były coraz lepiej widoczne. Na zdjęciu wśród zieleni można też wypatrzeć nasz pierwszy cel, a mianowicie Schronisko Żarskie :)

Po 1:30 h dotarliśmy do Schroniska Żarskiego (słow. Žiarska chata), które znajduje się w środkowej części Doliny Żarskiej, na wysokości 1280 m n.p.m.

W schronisku znajdziemy ponad 65 miejsc noclegowych. 40 w pokojach i apartamentach 2 i 4osobowych. Pozostałe miejsca znajdują się na poddaszu dla osób z własnym śpiworem. W schronisku są jadalnia, bufet, oświetlenie elektryczne.

Historia Żarskiej Chaty sięga 1937 roku, kiedy rozpoczęto jej budowę. Po dwóch latach pracy budynek ukończono i oddano do użytku z 50 miejscami noclegowymi, umywalnią i oświetleniem za pomocą lamp naftowych. Ówcześnie, było to najnowocześniejsze schronisko na Słowacji.
Podczas II wojny światowej budynek służył jako schronienie dla ludzi prześladowanych przez reżim hitlerowski. Partyzanci, których sztab mieścił się tu w 1944 roku, organizowali wypady na Liptów i w Dolinę Rohacką, gdzie toczyły się walki. 10 grudnia 1944 roku doszło do dramatycznego wydarzenia – Niemcy wysadzili w powietrze schronisko, a także spalili okoliczne zabudowania.
Do odbudowy schroniska przystąpiono w latach 1947–1950. W następnej dekadzie zostało ono dodatkowo powiększone. 30 kwietnia 2006 roku budynek został ponownie zburzony, na jego miejscu powstało dzisiejsze schronisko, o powierzchni użytkowej o 325 m2 większej od poprzedniego budynku. 25 marca 2009 roku ze stoków między Jałowiecką Kopą a Jałowieckim Przysłopem zeszła lawina, która była tak potężna, że zapisała się w pamięci Słowaków jako lawina „stulecia” – uszkadzając schronisko oraz pobliski Symboliczny Cmentarz Ofiar Tatr Zachodnich. (Źródło informacji: http://portaltatrzanski.pl)

Obok budynku schroniska znajduje się stróżówka THS (odpowiednik polskiego TOPR-u), a w pobliżu nowy Symboliczny Cmentarz Ofiar Tatr Zachodnich.

Symboliczny cmentarz poświęcony jest ofiarom Tatr Zachodnich, ludziom, którzy zginęli tutaj w wyniku np. lawin czy innych wypadków górskich.
Symboliczny cmentarz zaprojektowany został przez Milana Marenčaka i otwarty w październiku 1995. Decyzję o jego utworzeniu przyspieszył głośny na Słowacji wypadek śmierci pod lawiną 18 marca 1995 roku czeskiego ministra Josefa Vavrouška i jego córki. W 1995 na płycie umieszczonych było 80 tabliczek z nazwiskami ofiar Tatr Zachodnich, w 2009 było ich 114. Lista ta jest jednak niepełna i zawiera wykaz nazwisk tylko tych ludzi, którzy zginęli po słowackiej stronie Tatr.

Po opuszczeniu Symbolicznego Cmentarza Ofiar Tatr Zachodnich szlakiem zielonym przez Szarafiowy Żleb i Jałowiecką Przełęcz powędrowaliśmy na Banówkę. (Czas przejścia: 3 h, ↓ 2 h).

Na zdjęciu dolna kaskada Szarafiowej Siklawy (słow. Šarafiový vodopád). Znajduje się na Szarafiowym Potoku spływającym dnem Szarafiowego Żlebu. Ma kilka kaskad. Szarafiowe Wodospady wyglądają szczególnie efektownie po większych opadach deszczu.

Idąc na Banówkę (słow. Baníkov) szlakiem zielonym możemy podziwiać piękne widoki. Wspaniale widać stąd północną grań Barańców, która biegnie poprzez Przełęcz nad Puste, Smreka i Żarską Przełęcz do Rohacza Płaczliwego (łączy Baraniec z główną granią Tatr).

Kosodrzewina zanikła i jesteśmy już na wysokości 1858 m n.p.m., na trawiastej Jałowieckiej Przełęczy (słow. Jalovecké sedlo) :)

Dzielnie maszerujemy dalej :) Przed nami do zdobycia pierwszy tego dnia szczyt – Pośredni Przysłop (2026 m n. p.m.).

Oglądając się do tyłu widzimy (jak na zdjęciu) – Jałowiecką Kopę (słow. Jalovská kopa, 1938 m n.p.m.), za nią Rosochę (słow. Rázsocha, Ráztoka, 1947 m n.p.m.) oraz w tle możemy wypatrzeć zbiornik retencyjny na rzece Wag na Słowacji – Liptovská Mara :)

Poniżej dalszy ciąg trasy i szczyty, na które wejdziemy jeszcze przed zdobyciem Banówki – Pośredni Przysłop (2026 m n. p.m.), a za nim Jałowiecki Przysłop lub po prostu Przysłop (słow. Jalovecký príslop, Príslop, 2142 m n.p.m.).

I już jesteśmy na Przysłopie Jałowieckim (słow. Jalovecký príslop, Príslop, 2145 m n.p.m.) – najwyższym szczycie w bocznym paśmie Przysłopów ciągnącym się od Banówki (Banikov) do Rosochy (Raztoka)… widoki wspaniałe, więc odpoczywamy i delektujemy się nimi 😉

Odpoczywając na Przysłopie Jałowieckim (słow. Jalovecký príslop, Príslop, 2145 m n.p.m.) i patrząc na północ widzimy cały szlak, którym już wkrótce powędrujemy by zdobyć nasz ostatni tego dnia szczyt, a mianowicie Banówkę (słow. Baníkov) :)

Kolejny widok z Przysłopa Jałowieckiego (słow. Jalovecký príslop, Príslop), a na nim po prawej Banówka (słow. Baníkov, 2178 m n.p.m.), a po lewej Pachoł (słow. Pachoľa, 2167 m n.p.m. ). Pomiędzy tymi szczytami znajduje się Banikowska Przełęcz (2040 m n.p.m.)

Nadal odpoczywamy na Przysłopie Jałowieckim (słow. Jalovecký príslop, Príslop) i podziwiamy z niego widoki.

Na zdjęciu zachodni koniec grani głównej Tatr Zachodnich, z widocznym (po lewej stronie zdjęcia) Siwym Wierchem (słow. Sivý vrch, 1805 m).

I ostatni już widok z Przysłopa Jałowieckiego (słow. Jalovecký príslop, Príslop) :)

Na zdjęciu po lewej stronie dwie piramidki – Rohacz Płaczliwy (słow. Plačlivé, Plačlivý Roháč, 2125 m n.p.m.) oraz Rohacz Ostry (słow. Ostrý Roháč, 2088 m n.p.m.) czyli grań Rohaczy. Jest to emocjonujący i jeden z najtrudniejszych szlaków w Tatrach Zachodnich, nazywany „Orlą Percią Tatr Zachodnich”. Wędrówka przebiega przez stromą grań, posiada wiele miejsc wspinaczkowych i nie zalecamy jej osobom, które cierpią na lęk wysokości oraz nie mają obycia z Tatrami Wysokimi.

Poniżej widzimy wijącą się grań główną Tatr Zachodnich na odcinku od Hrubej Kopy aż do Wołowca. Rohacze znowu pięknie widoczne :)

Ostatnie podejście i już wkrótce staniemy na szczycie Banówki :)

„Świat wartości w górach jest prosty i przejrzysty dla każdego. Ale jest to absolut piękna i estetycznych doznań. Nie chcesz, nie jedziesz. Nie jedziesz, nie widzisz. Nie widzisz, nie przeżywasz. Wybór należy do ciebie.” (Piotr Pustelnik)

I najwspanialszy moment dnia –  cel osiągnięty – Banówka (słow. Baníkov, 2178 m n.p.m.) zdobyta :) :) :)

Banówka (słow. Baníkov, 2178 m n.p.m.) znajduje się pomiędzy szczytem Pachoł (2167 m n.p.m.), oddzielony od niego Banikowską Przełęczą (2040 m n.p.m.), a Hrubą Kopą (2166 m n.p.m.), od której oddziela go Przełęcz nad Zawratami.

Na zdjęciu Banikowska Przełęcz i wspaniale górujący nad nią Pachoł. W tle za Pachołem po lewej grań Siwego Wierchu :)

Banówka (słow. Baníkov, 2178 m n.p.m.) jest najwyższym szczytem Tatr Zachodnich leżącym w grani głównej oraz czwartym co do wysokości szczytem Tatr Zachodnich (ustępując Bystrej, Raczkowej Czubie i Barańcowi).

Spojrzenie w kierunku z którego przyszliśmy, a więc na Przysłopa Jałowieckiego i Pośredniego Przysłopa :)

Północne stoki Banówki opadają bardzo stromą ścianą o 350 m wysokości do Doliny Spalonej. W dolnej części tych ścian znajdują się ogromne stożki piargowe. Zachodnia część grani Banówki łączy się granią z Jałowieckim Przysłopem i Rosochą. Ta grań o łącznej długości ok. 7 km oddziela Dolinę Parzychwost od Doliny Żarskiej.
(Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Przysłopa Jałowieckiego zastawiłam, ale Baraniec (słow. Baranec, 2185 m n.p.m.) po lewej doskonale widoczny 😉

Banówka zbudowana jest z krystalicznych skał (granodioryty rohackie) i swoim wyglądem przypomina Tatry Wysokie.
Szlak turystyczny jest miejscami mocno eksponowany, prowadzi po dużych blokach i płytach skalnych i wymaga, zwłaszcza w czasie deszczu, dużej ostrożności. Trasa od strony Przełęczy nad Zawratami jest uważana za jeden z najtrudniejszych odcinków szlaków turystycznych w Tatrach. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Poniżej z Banówki widoczny zarówno Baraniec (słow. Baranec, 2185 m n.p.m.) po lewej, jak i Przysłop Jałowiecki (słow. Jalovecký príslop, Príslop, 2145 m n.p.m.) po prawej :)

Polska nazwa szczytu pochodzi od gwarowej liptowskiej nazwy Banovka, ta zaś od słowa bania, oznaczającego dawniej kopalnię. W XVIII w. bowiem u podnóża Banówki, jak zresztą w wielu innych miejscach Tatr poszukiwano rud żelaza, jednak z mizernym skutkiem. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Pogoda wspaniale dopisała, więc widok z Banówki zachwycał :)
Na zdjęciu Pachoł (2167 m n.p.m.), pod nim Banikowska Przełęcz (2040 m n.p.m.) oraz fragment szlaku dochodzącego do niej z Doliny Spalonej :)

I ostatni już widok z Banówki, a na nim Spalona Kopa lub Spalona (słow. Spálená, 2083 m n.p.m.)

Spalona znajduje się w grani głównej Tatr Zachodnich pomiędzy Pachołem, od którego oddziela ją płytka Spalona Przełęcz, a Małym Salatynem, od którego oddzielona jest Zadnią Salatyńską Przełęczą, inaczej zwaną też Przełęczą pod Dzwonem. Zbocza wschodnie Spalonej opadają do zawalonej gruzowiskiem skalnym Doliny Spalonej.

Z Banówki schodziliśmy tym samym szlakiem (zielonym), którym na nią wchodziliśmy, gdyż musieliśmy wrócić do pozostawionego u wylotu Doliny Żarskiej samochodu.

Na zdjęciu Jałowiecka Przełęcz (słow. Jalovecké sedlo), a nad nią ponownie szczyty: Jałowiecka Kopa (słow. Jalovská kopa, 1938 m n.p.m.) oraz Rosocha (słow. Rázsocha, Ráztoka, 1947 m n.p.m.)

Podsumowując trasa:
Parking u wylotu Doliny Żarskiej (słow. Žiarska dolina) – Dolina Żarska – Schronisko Żarskie (słow. Žiarska chata) – Symboliczny Cmentarz Ofiar Tatr Zachodnich – Szarafiowa Siklawa (słow. Šarafiový vodopád) – Jałowiecka Przełęcz (słow. Jalovecké sedlo) – Pośredni Przysłop (2026 m n. p.m.) – Przysłop Jałowiecki (słow. Jalovecký príslop, Príslop, 2145 m n.p.m.) – Banówka (słow. Baníkov, 2178 m n.p.m.) – powrót tą samą trasą – Parking u wylotu Doliny Żarskiej (słow. Žiarska dolina)

Ciekawa trasa, piękne widoki, sprzyjająca wędrówce pogoda oraz dobra kondycja – nasze powitanie z Tatrami było więc w tym roku bardzo udane, a jak wyglądały kolejne dni wyjazdu, to już opowiem w kolejnych wpisach do czytania których ponownie gorąco zachęcam 😉

Pozdrowionka :) :) :)

156. Zamek Dunajec w Niedzicy

Witam serdecznie :) Poprzednio opowiadałam o ruinach Zamku Czorsztyńskiego, a teraz wspomnieniami wędruję na przeciwległą stronę Dunajca, gdzie nad skarpą jeziora wznosi się średniowieczny Zamek w Niedzicy :)

Zamek Dunajec znajduje się na prawym brzegu Zbiornika Czorsztyńskiego we wsi Niedzica-Zamek, na obszarze Polskiego Spisza lub Zamagurza (Pieniny Spiskie).

Zamek został wzniesiony prawdopodobnie na początku XIV wieku przez braci Rykolfa i Kokosza Berzeviczów. Pierwsza wzmianka o zamku pochodzi z 1325 roku. Rok później Kokosz Berzevicz został oskarżony o defraudację i odebrano mu wszelkie dobra spiskie. Król przekazał zamek w ręce Wilhelma Drugetha. Niedługo potem warownia wróciła jednak ponownie do rąk Brzeviczych. W tym czasie odnotowano oblężenie oraz napaść na zamek. W 1528 roku zamek oraz należące do niego ziemie przeszły w ręce króla – Jana Zapolya, który potem przekazał go Łaskim (Hieronimowi oraz jego synowi Olbrachtowi). Olbracht Łaski powszechnie znany ze złego prowadzenia, najpierw zamek zastawił po to by w konsekwencji sprzedać go. Tak Niedzica znalazła się w rękach Jerzego Horvatha. Ten przekształcił warownię w prawdziwą renesansową rezydencję. W tym czasie zamek był jednak znów oblegany, zdobywany i łupiony – w tym także przy użyciu armat. Przechodził z rąk do rąk aż w końcu znalazł się we władaniu (już po raz trzeci) Horvathów. Andreas Horvath mieszkał tu aż do swej śmierci. Został on zapamiętany przez historię przede wszystkim przez pryzmat hucznych zabaw, które urządzał na zamku. Być może to właśnie wówczas urządzono pierwszy spływ Przełomem Dunajca. Ostatnim właścicielem warowni przed I wojną światową był ród Salamonów. Po zakończeniu działań wojennych zamek Dunajec, pozostał co prawda nadal własnością Salamonów, ale znalazł się już na terytorium Polski. Od 1948 roku zamek przechodził prace restauracyjne w konsekwencji których został odbudowany i udostępniony do zwiedzania. (Źródło informacji: http://www.pieniny.net.pl)

Z zamkiem w Niedzicy los obszedł się łaskawiej niż z pobliskim zamkiem w Czorsztynie i do dzisiejszych czasów pozostał w nienaruszonym stanie. Obecnie właścicielem Zamku jest Stowarzyszenie Historyków Sztuki. Znajduje się tam Dom Pracy Twórczej, w którym wydzielono miejsce na restaurację i mały hotelik. Górne piętra Zamku to część muzealna.
(Źródło informacji: http://www.niedzica.pl )

Teraz przejdziemy do części muzealnej, gdzie można podziwiać meble i obrazy z różnych epok stylowych, z XVIII i XIX wieku :)

Zamek ten był plenerem wielu filmów. Od marca 1955 r. kręcono tutaj zdjęcia do filmu „Zemsta” na podstawie komedii Aleksandra Fredry z 16-letnią Beatą Tyszkiewicz w roli Klary. W 1967 r. w pomieszczeniach i najbliższej okolicy zamku powstał polski film wojenny „Zwariowana noc”, który został zrealizowany na podstawie powieści Natalii Rolleczek. W 1975 r. powstał na zamku film „Mazepa”, zrealizowany na podstawie dramatu Juliusza Słowackiego. Zamek był również miejscem realizacji zdjęć m.in. do seriali telewizyjnych „Janosik” oraz „Wakacje z duchami”. Obiekt jest również miejscem akcji w książce przygodowej Agi Paszkot „Ciotka, licho i niedzickie zamczycho”. W 2011 roku był też siódmym postojem w „The Amazing Race Australia 2”.
(Źródło informacji: https://pl.wikipedia.org)

Zamyślony rycerz ze zdjęcia hmmm… chyba wciąż na rolę swego życia czeka 😉

Wchodzimy do kolejnej komnaty, a tu proszę jaki poczęstunek już na nas czeka 😉

No niestety nie zawsze słodko bywa o czym możemy przekonać się również i podczas zwiedzania zamku zaglądając do sali tortur :(

Z niedzickim zamkiem wiąże się tajemnica tak zwanego testamentu Inków. W czasie konkwisty potomkowie możnych inkaskich rodów, aby ratować skarby zgromadzone przez swe ludy postanowili zatopić je w leżącym wysoko w Andach jeziorze Titicaca. Jeden z właścicieli zamku Niedzickiego – a dokładnie Sebastian Berzeviczy – ożenił się z inkaską księżniczką, z kolei ich córka wyszła za spadkobiercę inkaskiej królewskiej rodziny. Owocem tego małżeństwa był Antonio. Ten właśnie na terenie warowni ukrył testament, w którym zapisane były informacje o skarbie. W 1946 roku odkryto rzemienie, zawierające węzełkowe pismo Inków. Niestety treść znalezionego dokumentu do dziś jest nieznana. A skarb? Skarb prawdopodobnie nadal czeka na swojego odkrywcę, choć tych którzy próbują go znaleźć wcale nie brakuje. (Źródło informacji: http://www.pieniny.net.pl )

Zamek Dunajec w Niedzicy położony jest w bardzo malowniczym miejscu. Z tarasów widokowych zamku górnego można podziwiać wspaniałą panoramę okolicy – Jezioro Czorsztyńskie, ruiny zamku w Czorsztynie, Pieniny, a nawet Tatry :)

Poniżej widzimy Jezioro Czorsztyńskie pięknie otoczone górami :)

Kolejne spojrzenie pada w kierunku pobliskiej zapory na Jeziorze Czorsztyńskim :)

Z zamkiem niedzickim związanych jest kilka legend. Jedna dotyczy dębu, którego pień można zobaczyć przed zamkiem. W XVI w. okolica przeszła w ręce węgierskich magnatów Horvathów z Palocsy. Podobno byli oni bardzo srodzy dla ludu, więzienie zamkowe było pełne, a górale głodowali. Pewnego razu młody Jan Horvath, który wsławił się nakładaniem bardzo wysokich podatków na plebanów i więzieniem wielu z nich w zamku zobaczył na drodze Cygankę tasującą karty. Zaoferowała mu wróżbę, którą Horvath z niechęcią zgodził się wysłuchać. Cyganka powiedziała że dzielny jest jego ród ale okrutny, a jego zguba bliska. Rzuciła też na ziemię żołędzia i rzekła do Horvatha żeby chronił dębu który właśnie zasadziła bo od niego będzie zależał los jego rodu. Oburzony Horvath kazał pojmać i powiesić Cygankę ale ta zdążyła uciec. Nikt nie traktował wróżby poważnie do czasu aż w miejscu zakopania żołędzia nie zaczęła wyrastać łodyżka z listkami. Od tej pory miejsce to było chronione przez Horvathów. Przepowiednia sprawdziła się kilka wieków później. Gdy dąb usechł, ród Horvathów wymarł… (Źródło informacji: http://zamki.res.pl )

Więcej legend można przeczytać na stronie: http://www.zamkipolskie.net.pl/pages/zamki/niedzica/niedzica_legendy.htm, a tymczasem z zamku w Niedzicy oglądamy ruiny zwiedzanego już wcześniej zamku w Czorsztynie 😉

Oprócz zamku warto także zwiedzić dwa inne obiekty: spichlerz i wozownię.

W Wozowni można obejrzeć kilkanaście zabytkowych pojazdów konnych, sanki oraz akcesoria podróżne z lat 1900-1939 :)

I jeszcze jeden kadr z wozowni – urocza rodzinka już do podróży przygotowana 😉

U stóp Zamku Dunajec w Niedzicy znajduje się przystań. Warto podejść do niej i skusić się na rejs statkiem po wodach Jeziora Czorsztyńskiego.

Rejs statkiem „Harnaś” rozpoczyna się o pełnej godzinie i trwa około 50 minut. Na statku tym znajdują się dwa pokłady widokowe, toaleta oraz kawiarnia. Jednorazowo zabiera 130 osób. Z przyjemnością i my popłynęliśmy nim, więc teraz jeszcze króciutka relacja z tego rejsu :)

Podczas rejsu można podziwiać ruiny zamku w Czorsztynie, Zamek Dunajec w Niedzicy, Zaporę Wodną w Niedzicy, skansen na półwyspie Stylchen, Zielone Skałki, Pieniński Park Narodowy oraz wiele innych atrakcji zarówno architektonicznych jak i przyrodniczych :)

Wspaniale płynęło się „Harnasiem”, ale ciekawą atrakcją są także rejsy gondolą „Czorsztynianka”. Stanowią one rodzaj „wodnych taksówek”. Rejsy gondolami odbywają się codziennie na szlaku łączącym ruiny zamku Czorsztyńskiego z zamkiem w Niedzicy. Istnieje również możliwość wykupienia wycieczek dookoła jeziora (czas trwania 40 minut).

Na kolejnym zdjęciu pięknie prezentujące się ruiny zamku w Czorsztynie, a u ich stóp jedna z gondoli :)

To co miłe zazwyczaj szybko się kończy i nasze zwiedzanie z wody też już dobiega końca z miejsca w którym wyruszyliśmy, a więc z przystani u stóp niedzickiego zamku :)

My opuszczamy statek, a nowi zainteresowani rejsem już czekają, by rozpocząć go :)

Niedzicką zaporę widzieliśmy już z Zamku Niedzica, a także płynąc po Jeziorze Czorsztyńskim – teraz nadszedł czas by po niej pospacerować 😉

Na zdjęciu kanał przelewowy zapory (widok z mostku na koronie).

Budowę zapory rozpoczęto w 1975. W latach 80. i 90. XX wieku spotykała się ona z ostrymi protestami ekologów. Realizację zapory, zbiornika oraz elektrowni zakończono w 1997.
Zapora Niedzica jest najwyższą w Polsce zaporą ziemną z centralnym uszczelnieniem glinowym. Jej wysokość maksymalna od chodnika galerii wynosi 56 m. Długość zapory wynosi 404 m. Korona budowli ma szerokość 7 m i jest udostępniana do ruchu pieszych oraz przejazdu pojazdów obsługi. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Poniżej widok z Zapory Niedzica na Zamek Dunajec ( w tle można wypatrzeć Zamek Czorsztyn) :)

I to był już ostatni kadr z tego malowniczego miejsca w Pieninach. Z pewnością warto odwiedzić te tereny, zwiedzić Zamek Dunajec w Niedzicy, ruiny Zamku Czorsztyńskiego, pospacerować po Zaporze Wodnej w Niedzicy, a także zafundować sobie rejs statkiem po wodach Jeziora Czorsztyńskiego. Będąc tam warto również udać się do Rodzinnego Parku Rozrywki Spiska Kraina. To miejsce też odwiedziliśmy i foto relację z pobytu w nim planuję przygotować, ale chyba dopiero zimą 😉 Nowa tatrzańska wyprawa za mną i mnóstwo nowych  zdjęć z niej czeka, więc teraz w pierwszej kolejności na tym się skupię i o tym kolejne wpisy przygotuję :) Zapraszam :)

POZDRAWIAM GORĄCO i nadal wakacyjnie :) :) :)

155. Ruiny Zamku Czorsztyńskiego

Witam :) Zachwycałam się tu niedawno słowackimi zamkami, ale przecież i u nas w Polsce pięknych zamków lub ich ruin nie brakuje. Podczas zeszłorocznych wakacji kilka z nich zwiedziłam, ale opowiem tylko o tych, które na moim blogu jeszcze nie gościły :) Pierwszym z nich są niewielkie, ale jakże pięknie usytuowane i malownicze ruiny Zamku Czorsztyńskiego :)

Zamek strzegący granic Królestwa Polskiego,
Murem ciężkim wzniesiony przez Króla Wielkiego,
Dawniej nad rzeką górował, na wzgórzu wznosił,
Dziś często wśród zamku ruin mgła się unosi.

Zamek wzniesiony z obronnym zamysłem Króla,
Jak spisały na kartach kronikarskie pióra,
Powstała nowa brama obok dawnej wieży,
I zapadnia przed zamkiem na zbrojnych rycerzy.

Na zamku bywały koronowane głowy,
Jadano tu jadło z dziczyzny, pito miody,
Witano Jadwigę nim koronę przyjęła,
I u boku Króla krajem władać poczęła.

Cały i pół wieku pół od chłopskiego ruszenia,
Zamek popadł ofiarą wielkiego płomienia,
Ogień strawił ze smakiem wielkie dachu bele,
Zamek padł w ruinę. Na czasu pewnie wiele.

Stał się rebelii siedzibą lat później wiele,
Gdy wysłannik Napierski stanął na jej czele.
Skazany za bunt, za zdradę, pism fałszowanie,
Na pal wbity został, na powolne konanie.
(Marcin Szwaczko – „O Czorsztynie”)

Ruiny tego gotyckiego zamku położone są na wzgórzu nad Dunajcem (obecnie nad Jeziorem Czorsztyńskim) w granicach Pienińskiego Parku Narodowego ( w 1996 r. rezerwat Zamek Czorsztyn o powierzchni 10,28 ha stał się częścią Pienińskiego Parku Narodowego).

Zamek został wzniesiony w XIV wieku z inicjatywy Kazimierza Wielkiego, jako warowania graniczna, której zadaniem było strzeżenie szlaku handlowego oraz dyplomatycznego usytuowanego w dolinie Dunajca. Jako oficjalna twierdza królewska rezydował w niej starosta. Funkcję tę przez pewien czas pełnił legendarny Zawisza Czarny z Garbowa.

Historia zamku była burzliwa. Był on kilkakrotnie zdobywany i oblężony. Z jego późniejszych dziejów znany jest motyw zdobycia Czorsztyna przez Kostkę Napieralskiego w czasie trwania buntu chłopskiego w 1651 roku. Napierski nie utrzymał się tutaj jednak długo. Po 10 dniach został schwytany i nabity na pal. Taką wymierzono mu karę za zdradę oraz bunt. W XVII wieku za rządów starosty Jana Baranowskiego Zamek w Czorsztynie przeżywał swój prawdziwy renesans. Twierdza została wówczas odbudowana i odnowiona. Około 1795 roku niestety budowla została doszczętnie zniszczona w pożarze. Od tej chwili popadała w ruinę. Pozostałości zamku, które zostały później odbudowane oraz odrestaurowane pozostają dziś pod opieką Pienińskiego Parku Narodowego i są udostępnione do zwiedzania. W trakcie prac utrwalono m.in. mur tarczowy. Odbudowano także piwnice, kuchnię oraz część dziedzińca. Na zamku średnim ku zaskoczeniu wszystkich odsłonięto relikty cylindrycznej wieży obronnej z czasów Kazimierza Wielkiego – najstarszej murowanej części warowni. Ciekawym znaleziskiem był także depozyt drewnianych naczyń, który odkryto na dziedzińcu zamku górnego. W późniejszym czasie odgruzowano także zamek średni. Tym samym trasa zwiedzania uległa znacznemu wydłużeniu. Baszta Baranowskiego jest utrzymywana w formie zakonserwowanej ruiny – bez zadaszenia, drzwi czy okien. (Źródło informacji: http://www.pieniny.net.pl)

Jeszcze bardziej szczegółową historię zamku można przeczytać na stronie:
http://www.zamekwczorsztynie.pl/  :)

Szukając informacji o tym zamku natknęłam się na taką oto ciekawostkę:
„Leżąc na granicy Czorsztyn był wielokrotnie miejscem ważnych wydarzeń historycznych oraz pobytów władców, poselstw i rycerstwa podążających na Węgry i z powrotem. Wielokrotnie przebywał tu Kazimierz Wielki, dwa razy gościł Władysława Jagiełłę, a Jadwiga w 1384 r. zatrzymała się w drodze po polską koronę. Tutaj miała zostać zwrócona pożyczka 37 tys. kop groszy praskich jaką udzielił Jagiełło Zygmuntowi Luksemburskiemu w zamian za Spisz (do zwrotu nigdy nie doszło). W Czorsztynie Władysław Warneńczyk pożegnał się z matką Zofią i bratem Kazimierzem podczas wyprawy przeciw Turkom. W 1655 Jan Kazimierz przekazał tu Jerzemu Lubomirskiemu skarb koronny, archiwum państwowe i insygnia koronacyjne, w tym jak pisał historyk P. Jasienica „tragikomiczny symbol uroszczeń” 2 korony: moskiewską i szwedzką (połowę Litwy zajmowała wówczas Moskwa a prawie cała Polska poddana była Szwedom). Lubomirski zabezpieczył wszystko w swej warowni w Lubowli na Spiszu (dziś Stara Lubovna na Słowacji)”. (Źródło informacji: https://zamki.res.pl )

Nazwa Czorsztyn pojawiła się już za czasów Kazimierza Wielkiego. Wtedy także zamek rozbudowano i uczyniono siedzibą starostów. Nazwa pojawiła się w dokumentach z 1348 roku.  Najprawdopodobniej wywodzi się ona od niemieckiego słowa „Schorstein” lub „Schorrenstein”, co oznacza dosłownie ostro sterczącą i wystającą skałę. (Źródło informacji: http://www.pieniny.net.pl )

Do zwiedzania udostępnione są zachowane i częściowo utrwalone ruiny zamku dolnego, średniego i górnego, renesansowa baszta Baranowskiego i Zieleniec :)

Z tarasów widokowych zamku górnego roztacza się ciekawa panorama na Zbiornik Czorsztyński :)

Można podziwiać stąd także Tatry, Gorce, Pieniny Spiskie, fragmentu Pienin Czorsztyńskich oraz Podhale.

I jeszcze kilka praktycznych informacji dla osób zainteresowanych jego zwiedzaniem :)

Indywidualne (bez przewodnika) zwiedzanie ruin zamku w Czorsztynie możliwe jest od 01.05 do 30.09 w godzinach 9.00-18.00 oraz od 01.10 do 30.04 w godzinach 10.00-15.00.

Ceny biletów:
6 zł – bilet normalny,
3 zł – bilet ulgowy (przysługuje m.in. uczniom szkół, emerytom  i rencistom, żołnierzom, osobom niepełnosprawnym),
dzieci do lat 7 – wstęp wolny

To nie była moja pierwsza wizyta na tym zamku, ale ponieważ minęło już kilka ładnych lat od poprzedniej, to z wielką chęcią i ciekawością zmian odwiedziłam go i dokładnie zwiedziłam ponownie :) Pogoda tego dnia wspaniale dopisała, więc tym bardziej przyjemnie się spacerowało i zwiedzało :)

POZDRAWIAM CIEPLUKO, a ponieważ wakacje trwają, to i wakacyjnie 😉