147. Schronisko Téryego (słow. Téryho chata, Térynka)

Witam i zapraszam do kolejnej wysokogórskiej wędrówki :) :) :)
Z słowackiego Hrebienka (1285 m n.p.m.) wędrowaliśmy już do Doliny Wielickiej, na Sławkowski Szczyt (Slavkovský štít, 2452 m n.p.m.), a także Doliną Staroleśną do Zbójnickiej Chaty. W tym roku udało nam się przejść kolejny szlak w tym regionie słowackich Tatr Wysokich, a jego celem było tym razem Schronisko Téryego (słow. Téryho chata) w Dolinie Pięciu Stawów Spiskich. Zanim tam jednak dojdziemy i pokażę to miejsce – foto relacja z całej trasy :)

Samochód zaparkowaliśmy w Starym Smokowcu na naszym ulubionym parkingu przy dolnej stacji kolejki na Hrebienok. By zaoszczędzić trochę czasu i sił na Hrebienok wjechaliśmy doskonale nam już znaną kolejką :)

Piesze wędrowanie rozpoczęliśmy więc tego dnia dopiero na Hrebienoku, już na wysokości 1285 m n.p.m.

Początkowo szliśmy szlakiem czerwonym, tzw. „Magistralą Tatrzańską”. Ponieważ ta szeroka ścieżka ułożona z dużych kamieni wznosi się bardzo powoli, pokonaliśmy ją szybko i bez wysiłku.

Po półgodzinnym marszu doszliśmy do wodospadu zwanego obecnie Olbrzymim Wodospadem (słow. Obrovský vodopád). Dawniej nazywany był też Wodospadem Obrowskim lub Wielkim. Jest to dwudziestometrowa struga wody, spadająca pionowo pomiędzy skałami, a na dole leży ogromny głaz. Wodospad oglądać można bardzo wygodnie, z mostka przerzuconego tuż przed nim.

Na kolejnym zdjęciu wśród zieleni widzimy pierwsze odwiedzone tego dnia schronisko – Schronisko Zamkovskiego (słow. Zamkovského chata, Zamka). To tatrzańskie schronisko położone jest na wysokości 1475 m n.p.m. w Dolinie Małej Zimnej Wody (Malá Studená dolina) :) Dla wielu turystów bywa ono celem wędrowania – dla nas tym razem było tylko etapem pośrednim 😉

Po odpoczynku w Schronisku Zamkovskiego udaliśmy się szlakiem zielonym w górę Doliny Małej Zimnej Wody (słow. Malá Studená dolina) do Schroniska Téryego. Czas przejścia od Schroniska Zamkovskiego do Schroniska Téryego: 1:45 h, ↓ 1:20 h. Dnem tej doliny płynie potok Mała Zimna Woda (słow. Malý Studený potok) :)

Dolne piętro doliny porośnięte jest lasem i wznosi się stromo, przechodząc w części środkowej w obszar porośnięty kosodrzewiną, trawami i kwiatami :)

Pierwszą osobą znaną z nazwiska, jaka dotarła do Doliny Małej Zimnej Wody, był Robert Townson, który z przewodnikami przechodził przez nią w drodze na Łomnicę 14-18 sierpnia 1793 r. Później dolina była odwiedzana częściej w związku z rozwojem Smokowca, chodzono nią na okoliczne szczyty. Zimą dolinę przeszli jako pierwsi Theodor Wundt i przewodnik Jakob Horvay w dniach 27-28 grudnia 1891 r. Cieszę się, że w te wakacje i ja z rodziną mogłam po raz pierwszy w życiu ją odwiedzić i na własne oczy przekonać się jak niezwykle pięknym miejscem jest :)

„Kocham Tatry. Kocham ich pustkę i milczenie, ich martwość o spokój posępny. W ich mgłach błąka się myśl moja i szuka dawnych swoich wierzeń i miłości, uczuć i siły. Po ich dolinach i przełęczach chodzi myśl moja i smuci się, że nie może być ogniem w ogniu, wichrem w wichrze, światłem w świetle; że nie moża być z wami, być waszym, o duchy żywiołów! Nad potokami usiada myśl moja i smuci się…” (Kazimierz Przerwa-Tetmajer)

Byle w Tatry, bo i ja kocham je… 😉

Część górna Doliny Małej Zimnej Wody jest skalista. Oddzielona jest wysoką ścianą stawiarską – tzw. Złotymi Spadami i nazywana Doliną Pięciu Stawów Spiskich (kotlina Piatich Spišských plies), a jej piętro podchodzące pod Lodową Przełęcz (Sedielko) – Dolinką Lodową (Dolina pod Sedielkom).

Poniżej widzimy Złotą Siklawę :)
Wodospad ten spada kaskadami z nachylonej pod kątem 45° wysokiej płyty skalnej. Zachwycał się nim już w 1865 Mariusz Łomnicki, pisząc: „Prześliczny widok! Z ogromnej, więcej może niż stosążniowej wysokości, spływa miejscami w kilkoro rozdzierzgniona wstęga, bielsza od najbielszego śniegu, cudownie odbijająca od szczerniałego granitu”.

Im wyżej, tym stromiej, ale bez ekspozycji. Pnącą się mozolnie zakosami po płytach oraz usypiskach skalnych ścieżką, w końcu po prawie 2 godzinach wędrówki szczęśliwie dotarliśmy do Doliny Pięciu Stawów Spiskich (słow. kotlina Piatich Spišských plies) :)

Dolina Pięciu Stawów Spiskich jest typowym kotłem polodowcowym. Dno doliny zbudowane jest z wypukło-wklęsłych, obłych głazów polodowcowych, zwanych mutonami. Są one silnie ogładzone przez lodowiec i są to największe w całych Tatrach tego typu ogładzenia. Znajdują się tu też stawy polodowcowe, będące najwyżej usytuowanymi jeziorami w Tatrach. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Głównymi zbiornikami wodnymi doliny jest Pięć Stawów Spiskich, od których wzięła ona nazwę. Najwyżej położony z nich jest Zadni Staw Spiski (2022 m n.p.m.), największy zaś Wielki Staw Spiski. Pozostałe jeziora to Pośredni, Niżni i Mały Staw Spiski. Oprócz tych pięciu stawów w jej górnych partiach znajduje się okresowy Barani Stawek u stóp masywu Baranich Rogów, będący najwyżej położonym stawem w Tatrach (2207 m), a w sąsiedniej Dolince Lodowej – Lodowy Stawek. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Poniżej Pośredni Staw Spiski (słow. Prostredné Spišské pleso) :)

Staw ten położony jest na wysokości 2013 m n.p.m. Pomiary pracowników TANAP-u z lat 60. XX w. wykazują, że ma on powierzchnię 2,360 ha, wymiary 225 × 142 m oraz głębokość ok. 4,6 m i jest drugim co do wielkości spośród Pięciu Stawów Spiskich :)

W słowackiej Dolinie Pięciu Stawów Spiskich znajduje się Schronisko Téryego (słow. Téryho chata, Térynka).

Terinka, bo tak potocznie nazywa się to schronisko leży na wysokości 2015 m n.p.m. i jest najwyżej położonym schroniskiem w Tatrach czynnym przez cały rok (wyżej położone jest tylko Schronisko pod Wagą, ale jest ono otwarte tylko w sezonie letnim). Obiekt obecnie dysponuje 24 miejscami noclegowymi w trzech salach wieloosobowych. Po zamontowaniu baterii słonecznych schronisko jest zelektryfikowane (od 2004), ma również dostęp do zimnej wody :)

Pięknie usytuowane schronisko… w takim miejscu przyjemnie jest posiedzieć i odpocząć :)

Na następnym zdjęciu widzimy Mały Staw Spiski (słow. Malé Spišské pleso) :)

Staw ten położony jest na wysokości 2000 m n.p.m. Pomiary pracowników TANAP-u z lat 60. XX w. wykazują, że ma on powierzchnię 0,180 ha, wymiary 54 × 54 m i głębokość ok. 3,5 m. Leży tuż obok Schroniska Téryego, nad samym progiem Doliny Pięciu Stawów Spiskich i jest najmniejszy spośród wszystkich Pięciu Stawów Spiskich.

Przez Dolinę Pięciu Stawów Spiskich prowadzi szlak turystyczny na Lodową Przełęcz (Sedielko) oraz na Czerwoną Ławkę (Priečne sedlo, najtrudniejszy szlak słowacki). Ambitnie i kusząco, jednak zbyt niebezpiecznie by iść tam z dziećmi, więc oczywiście nie poszliśmy 😉

Nad doliną górują wierzchołki:
Łomnica (Lomnický štít) – 2634 m,
Durny Szczyt (Pyšný štít) – 2621 m,
Baranie Rogi (Baranie rohy) – 2526 m,
Lodowy Szczyt (Ľadový štít) – 2627 m,
Pośrednia Grań (Prostredný hrot) – 2441 m,
Żółty Szczyt (Žltá veža) – 2385 m.

Na kolejnym zdjęciu centralnie widzimy Lodowy Ząb, a po jego bokach Kopniaki (z prawej) i Pięciostawiańską Kopę (z lewej strony). Fajne nazwy, prawda 😉

„Tatry nie są zwykłym pięknem, są pięknem ponad inne piękna. Tam, gdzie piękno łączy się z tęsknotą za pięknem, rodzi się miłość. Góry trzeba ukochać, później idziemy w nie jakby oczyszczeni z trosk i problemów, hartujemy zdrowie zmaganiami fizycznymi, a silną wolą często pokonujemy samych siebie. Jeżeli kochamy góry, to wszystko w nich jest piękniejsze, miłość i przyjaźń, sami jesteśmy lepsi. Dlatego idziemy w góry młodzi i starzy i rodzice z zupełnie małymi dziećmi.” (Miro Gregor „Świat Tatr”)

Pięknie jest w Dolinie Pięciu Stawów Spiskich i nawet jeżeli nie idzie się już dalej i wyżej, to i tak jest co podziwiać 😉

Z Doliny Pięciu Stawów Spiskich wracaliśmy tą samą drogą, którą wchodziliśmy, ale mnie to nie przeszkadzało wcale, bo mogłam dostrzec to, czego nie zobaczyłam podczas marszu do góry :)

Na zdjęciu po lewej stronie Łomnicka Grań, po prawej Rywociny. W dole widzimy Wielki Łomnicki Ogród i drogę, którą to ponownie powędrujemy :)

Tracimy wysokość i jesteśmy ponownie w Dolinie Małej Zimnej Wody. Idąc mijamy jednego z nosiczów, dzięki którym możliwe jest funkcjonowanie kilku słowackich schronisk :)

„Nosicz” to inaczej tatrzański tragarz (słow. nosiče), charakterystyczny tylko dla Słowackich Tatr. Nosicze dostarczają do schronisk wszystko – od jedzenia po paliwo. Ładunek jaki wnoszą jednorazowo waży ok 60-80 kg i to niezależnie od pory roku, a więc również zimą. Najcięższy udokumentowany ładunek, jaki został dostarczony przez nosicza ważył 207 kg! Wniósł go do Chaty Zamkovského Laco Kulanga, chatar Skalnatej chaty. Nosicze znoszą również ze schronisk śmieci, warto więc zastanowić się zanim coś wyrzucimy do kosza przy schronisku w górach.
Do grupy pięciu schronisk wysokogórskich zaopatrywanych przez nosiczów należą: Téryho chata, Zamkovského chata, Rainerova chata, Zbojnícka chata oraz Chata pod Rysami :)

Dzielni ludzie… jak szerpowie w Himalajach :)

W dół o wiele szybciej się schodzi… minęliśmy Schronisko Zamkovskiego, Olbrzymi Wodospad i jesteśmy już u zbiegu Doliny Małej Zimnej Wody (Malá Studená dolina) i Doliny Staroleśnej (Veľká Studená dolina) na wysokości 1301 m n.p.m.
Za nami Rainerowa Chatka, chata Rainera (słow. Rainerova chata, chata Rainerka). Chatka jest bardzo mała – jednoizbowa, zbudowana z kamienia 😉

Dawniej było to schronisko, najstarsze ze schronisk tatrzańskich.
Obecnie kamienna Rainerowa Chatka nie oferuje już noclegów. Znajduje się w niej bufet, sklep z pamiątkami i muzeum tragarzy tatrzańskich – nosiczów (słow. nosiče), o których to opowiadałam już. W muzeum tym można zobaczyć zdjęcia i sprzęty nosiczów, poznać ich codzienność, historię oraz bite rekordy.

Kolejną atrakcją na trasie tego dnia były Wodospady Zimnej Wody (słow. Studenovodské vodopády, Vodopády Studeného Potoka). Co prawda nie są tak wysokie i ogromne jak polska Wielka Siklawa, ale bardzo malownicze. Wodospady te były jednym z najstarszych celów turystyki tatrzańskiej, a rozsławione zostały przez kuracjuszy i turystów wypoczywających w Starym Smokowcu. W okresie letnim bywa tam bardzo tłoczno i kontemplowanie ich naturalnego piękna jest zakłócone. Wchodzenie na mokre kamienie z aparatem bywa niebezpieczne czego przykładem niech będzie kilka wypadków śmiertelnych, do których doszło w przeszłości właśnie w tym miejscu podczas robienia zdjęć.

Niedaleko Wodospadów Zimnej Wody (Studenovodské vodopády) na wysokości 1255 m n.p.m., 5 minut poniżej górnej stacji kolejki terenowej na Smokowieckie Siodełko, znajduje się Schronisko pod Siodełkiem (Bilíkova chata, Bilíčka).

W miejscu obecnego schroniska stała od roku 1875 prosta chata Rużenina. W roku 1884 dostawiono do niej większe schronisko. Po pożarze obydwóch obiektów (w roku 1893)cwłaściciele spółki leśnej ze Spiskiej Soboty postawili dwa nowe hotele, które jednak w roku 1927 spłonęły. Tę turystyczną osadę ze względu na bliskie sąsiedztwo potoku Zimna Woda nazywano Sanatoriami Studenopotockimi (błędnie Studenovodskými).
Obecne schronisko Bilikowa Chata oddano do użytku w roku 1934 (pierwotnie nazywaną Guhrową Chatą). Schronisko oznaczono tablicą pamiątkową na cześć Pawła Bilika (1916 – 1944), funkcjonariusza straży granicznej, narciarza, sportowca, którego podczas II Wojny Światowej Niemcy wzięli do niewoli w czasie akcji zbrojnej nad Górnym Smokowcem i stracili na zamku w Kieżmarku. (Źródło informacji: http://www.vysoketatry.com )

Z Bilikowej Chaty do Starego Smokowca schodziliśmy szlakiem zielonym.

Podsumowując trasa:
Stary Smokowiec – Siodełko (Hrebienok) – Olbrzymi Wodospad (słow. Obrovský vodopád) – Schronisko Zamkovskiego (słow. Zamkovského chata – Dolina Małej Zimnej Wody (słow. Malá Studená dolina) – Schronisko Téryego (słow. Téryho chata, Térynka) – Dolina Pięciu Stawów Spiskich (słow. kotlina Piatich Spišských plies) – Dolina Małej Zimnej Wody (słow. Malá Studená dolina) – Schronisko Zamkovskiego (słow. Zamkovského chata) – Rainerowa Chatka (słow. Rainerova chata) – Wodospady Zimnej Wody (słow. Studenovodské vodopády) – Schronisko pod Siodełkiem (Bilíkova chata) – Siodełko (Hrebienok) – Stary Smokowiec

Po ambitnym zdobywaniu Przełęczy Krzyżne ta trasa miała być spokojniejsza, ale po dotarciu do samochodu okazało się, że wcale ulgowo nie było. Biorąc pod uwagę oglądane tego dnia szczyty, wodospady, stawy i aż cztery schroniska to było bardzo, bardzo ciekawie :)

POZDRAWIAM miło to wędrowanie wspominając :) :) :)

146. Przełęcz Krzyżne (2112 m n.p.m.)

Witam :) Naszą pierwszą tegoroczną tatrzańską wędrówkę rozpoczęliśmy na parkingu w miejscu Wierch Poroniec i szlakami przez Rusinową Polanę, Gęsią szyję, Rówień Waksmundzką zdobywaliśmy Przełęcz Krzyżne :) Było długo, ciekawie i jak na pierwszy dzień w górach – ambitnie :)

Startując szlakiem zielonym i idąc głównie lasem iglastym po godzinie dotarliśmy do Rusinowej Polany :) Polana ta położona jest na wysokości około 1180-1300 m n.p.m., a całkowita jej powierzchnia wynosi obecnie około 20 ha. Polana graniczy od północnego zachodu z odnogą doliny Filipki – Doliną Złotą (oddziela je Złoty Potok) i od południa z Doliną Waksmundzką.

Nazwę hali i polany wywodzi się od nazwiska Rusinów, sołtysów z Gronia, którym została nadana przez króla Zygmunta III Wazę w roku 1628.
Poza nazwą „Rusinowa Polana” nosiła ona i nosi szereg innych nazw, jak np. Rusinowa Jaworzyna, Rusinka, Rusinówka i Polana.

W czasie przedostatniego zlodowacenia lodowiec z Doliny Waksmundzkiej przewalił się przez Rusinową Polanę, pozostawiając na niej granitowe bloki. Dziełem lodowca jest także wyraźne podcięcie stoku na dolnym skraju polany.

W okolicy polany żyją podobno jelenie, sarny, zające, lisy, czarne wiewiórki i kruki. Bywają tu także niedźwiedzie. Wyczytałam, że w 1946 r. niedźwiedź podkopał się pod szałas i zabił dwie owce. My żadnego z przedstawicieli wyżej wymienionych gatunków nie spotkaliśmy 😉

Od początku ruchu turystycznego w Tatrach przez Rusinową Polanę przebiegały szlaki turystyczne. Walory widokowe tej polany „odkryli” Eugeniusz Janota w 1867 r. i Walery Eljasz-Radzikowski, który w swoim przewodniku Tatry z 1875 r. opisuje ją jako dogodne miejsce dla dłuższego wypoczynku. Pisze: „Widok stąd na Tatry – jeden z najpiękniejszych”.

Faktycznie – widok wspaniały :)

Walery Eljasz-Radzikowski w swoim przewodniku pisze również, że w okolicy Rusinowej Polany straż leśna rozbiła bandę zbójników i zabiła ich herszta. Potwierdzają to ustne przekazy wśród mieszkańców Bukowiny Tatrzańskiej mówiące o zbójniku Stokfiszu zastrzelonym pod Łysą Skałką.
Podobno w 1953 r. planowano budowę na polanie schroniska mającego obsługiwać wycieczki z Bukowiny Tatrzańskiej. Pomysł ten, jak pisze Józef Nyka „na szczęście upadł”.
Ciekawostką jest również, że na polanie tej bywał kardynał Karol Wojtyła.

Po krótkim odpoczynku „ceprostradą” ruszyliśmy w kierunku Gęsiej Szyi :)
Podejście strome, męczące i dodatkowo jeszcze gorąco było tego dnia, więc często przystawaliśmy i zerkaliśmy za siebie 😉

I jeszcze jedno spojrzenie na „schody” :)

Tego dnia było sucho, ale po opadach deszczu na drewnianych częściach bywa ślisko i wtedy to szczególnie trzeba tam uważać.

50 minut po opuszczeniu Rusinowej Polany dotarliśmy do Gęsiej Szyi :)

Gęsia Szyja (1489 m n.p.m.) to szczyt w reglowej części Tatr Wysokich. Jest najwyższy w grupie masywu o tej samej nazwie.
Gęsia Szyja znajduje się pomiędzy dwiema dużymi dolinami walnymi: Doliną Suchej Wody (od zachodu) oraz Doliną Białki (od wschodu) i jej odnogami: Doliną Waksmundzką (od południa), doliną Filipką (od północnego zachodu), a od północy z jej odnogą – Doliną Złotą.

Wierzchołkowa część grzbietu Gęsiej Szyi zbudowana jest z dolomitowych skałek wypiętrzonych na ok. 15 m (tzw. Waksmundzkie Skałki).

I na tle skałek ja wraz z moim młodszym synem 😉

Komu w drogę, temu czas, więc idziemy dalej…
Pomiędzy Gęsią Szyją, a Małą Koszystą na wysokości 1400-1440 m n.p.m. położona jest szeroka i trawiasta rówień na Waksmundzkiej Przełęczy. Przez Rówień Waksmundzką przebiega dział wodny pomiędzy dorzeczami Białki i Białego Dunajca. Najciekawszy widok z równi rozpościera się w kierunku Tatr Bielskich.

Dawniej polana ta i przylegające do niej serwitutowe lasy należały do terenów pasterskich Hali Waksmundzkiej. Stał tutaj jeden szałas postawiony w 1929 roku przez górali z Maruszyny. Po zaprzestaniu użytkowania polana zarasta lasem. W 1955 miała powierzchnię ok. 5 ha, ale w 2004 w wyniku zarośnięcia jej powierzchnia zmniejszyła się o ok. 49%.

Z Równi Waksmundzkiej (nadal szlakiem zielonym) udaliśmy się w stronę Hali Gąsienicowej, jednak do niej nie doszliśmy, gdyż w Dolinie Pańszczycy skręciliśmy na czarny szlak łącznikowy. Pół godziny później byliśmy już na szlaku żółtym i idąc nim takie oto widoki mogliśmy podziwiać :) Pięknie, prawda? 😉

Dolina Pańszczyca stanowi boczne odgałęzienie Doliny Suchej Wody Gąsienicowej. Jej powierzchnię szacuje się na ok. 5,8 km², a długości wynosi ok. 6,5 km.

Pańszczyca graniczy od wschodu z Doliną Waksmundzką (rozdziela je grzbiet Koszystej), a od zachodu z Doliną Czarną Gąsienicową (rozdziela je grań odchodząca od Skrajnego Granatu z Wierchem pod Fajki i Żółtą Turnią). Na południu dolina Pańszczyca podchodzi pod długą boczną grań Tatr, którą prowadzi szlak Orlej Perci od Skrajnego Granatu przez Buczynowe Turnie aż do przełęczy Krzyżne. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Dnem doliny płynie Pańszczycki Potok, mający początek na wysokości ok. 1600 m n.p.m. Potok ten na znacznym odcinku płynie pod powierzchnią ziemi :)

W dolinie, w jednym z cyrków polodowcowych, znajduje się Czerwony Staw Pańszczycki, znany częściej jako Czerwony Staw. Nad nim góruje Koszysta :)

Czerwony Staw położony jest na wysokości 1654 m n.p.m. Powierzchnia jeziora wynosi ok. 0,3 ha (długość 108 m, szerokość 46 m), głębokość 0,9 m. Przy niskich stanach wód jezioro dzieli się na dwa mniejsze, a czasem nawet zanika całkowicie.

Jego nazwa ma związek z sinicą Pleurocapsa aurantica, barwiącą na brunatno-czerwony kolor kamienie leżące w pobliżu i na dnie stawu.

Dawniej (w XIX wieku) Czerwony Staw nazywano Zielonym Stawem i my podziwialiśmy raczej jego zielonkawo-niebieskie zabarwienie 😉

„Góry sprzyjają pokorze, czyli prawdzie o sobie samym. Uczą jej miedzy innymi przez to, że człowiek zmęczony wspinaniem nie ma ani sił, ani chęci, by udawać, by ukrywać swoją prawdziwą twarz.” (ks. Roman Rogowski)

I kolejny zasłużony odpoczynek 😉

W górnym piętrze Doliny Pańszczycy wkraczamy już w typowo skalny teren. Zarośla kosodrzewiny powoli zanikają i towarzyszy nam jedynie roślinność trawiasta.

Na kolejnym zdjęciu doskonale widoczna grań Orlej Perci – biegnie nią szlak często uważany za najtrudniejszy i najniebezpieczniejszy w Tatrach.

Dolina Pańszczyca swoją nazwę wywodzi od góralskiej rodziny Pańszczyków z Białego Dunajca. Dawniej była wypasana (wchodziła w skład Hali Pańszczyca).

Wysoko w górach aura pogodowa kapryśna i zmienna jest, a przez to dodatkowo jeszcze – niebezpieczna. Piękne niebo (z poprzednich zdjęć) nagle pokryły chmury i dalej wędrowaliśmy już w zupełnie innych warunkach, ale dzielnie i ostrożnie do celu :)

Cały szlak od Wierchu Poroniec aż na Przełęcz Krzyżne jest długi i przez to męczący, ale nie zawiera trudności technicznych, więc nawet mniej doświadczone w górskich wędrówkach osoby mogą doskonale sobie na nim radzić. Oczywiście cały czas należy trzymać się znaków określających przebieg szlaku i uważać na obsuwające się miejscami kamienie.

Jesteśmy już blisko celu 😉 Po kamiennych stopniach wygodnie się szło, trudniej było przez rumowiska skalne. Był również moment, gdy wspomaganie się we wspinaczce rękoma okazało się koniecznością.

Zaletą tego szlaku jest z pewnością fakt, że jest on jedną z najrzadziej uczęszczanych przez turystów tras w tym rejonie i dzięki temu nawet w szczycie sezonu uniknąć tu można tłumów.

Największą nagrodą za trudy wędrówki jest zawsze wspaniała, rozległa panorama :) Po osiągnięciu Przełęczy Krzyżne (2112 m. n.p.m.) mieliśmy co podziwiać 😉

Szczególnie pięknie prezentuje się Dolina Pięciu Stawów Polskich i położona nieco niżej Wielka Siklawa – największy polski wodospad :)

Poniżej ponownie widok z Krzyżnego na Dolinę Pięciu Stawów Polskich :)

Z przełęczy Krzyżne można zejść właśnie do „Piątki” lub do Doliny Pańszczycy (żółty szlak, którym to wędrowaliśmy) :)

Przełęcz Krzyżne to końcowy odcinek Orlej Perci. Będąc więc na przełęczy odpowiednio wcześnie można powędrować nią dalej.  Decydując się jednak na to, należy pamiętać, że aż do Skrajnego Granatu, czyli przez 2 godziny nie będzie możliwości opuszczenia grani, no i tam już jest trudno technicznie. Na Orlej Perci dominują trawersy oraz liczne ekspozycje, dlatego też jest ona zdecydowanie odradzana osobom z lękiem wysokości.

Nazwa „Krzyżne” związana jest położeniem przełęczy. Znajduje się bowiem ona w miejscu, w którym krzyżują się trzy różne grzbiety (Buczynowych Turni (2184 m i 2172 m), Koszystej (2193 m) i Wołoszyna (2150 m)). Czasami przełęcz bywa nazywana Krzyżnem Polskim lub Krzyżnem Wołoszyńskim, aby odróżnić ją od szczytu Krzyżne Liptowskie.

Dawniej można było iść jeszcze przez Wołoszyn do Wodogrzmotów Mickiewicza, ale po 1932 roku odcinek ten został zamknięty i nie planuje się jego ponownego otwarcia.
W latach 1880-1915 nieco powyżej przełęczy znajdowała się chatka wybudowana przez Towarzystwo Tatrzańskie i popularne były wówczas wycieczki połączone z oglądaniem tu  wschodu słońca.

Będąc na Krzyżnym mieliśmy wielką ochotę, by zrobić „pętelkę” i zejść do „Piątki”, ale ze względu na pozostawiony w Wierchu Poroniec samochód musieliśmy wracać tą sama trasą.

Na koniec ponownie Dolina Pańszczyca i Żółta Turnia ze szlaku na Krzyżne :)
Latem jest tam raczej bezpiecznie, natomiast zimą, gdy schodzą liczne lawiny dolina ta bywa bardzo niebezpiecznym miejscem, a dowodem na to jest kilka śmiertelnych wypadów, do których tam doszło.

Podsumowując trasa:
Wierch Poroniec – Rusinowa Polana – Gęsia Szyja (1489 m n.p.m.) – Waksmundzka Rówień – Dolina Pańszczyca – Czerwony Staw – Przełęcz Krzyżne (2112 m. n.p.m.) – powrót tą sama trasą – Wierch Poroniec

Długi wpis mi wyszedł, ale biorąc pod uwagę długość szlaku i ilość zrobionych przeze mnie zdjęć inaczej być nie mogło :)

POZDRAWIAM już jesiennie :) :) :)

145. W Popradzie

„Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego czego nie zrobiłeś, niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj. Śnij. Odkrywaj. ( Mark Twain)

Witam serdecznie :) :) :)
Dla większości wakacyjne podróże dobiegły już końca :)  Mój kilkudniowy wyjazd w Tatry też już jest dla mnie tylko wspomnieniem – pięknym wspomnieniem, którym chciałabym się tu podzielić. Przy okazji oczywiście jak zwykle pragnę Wszystkich zachęcić do podążania moimi śladami oraz odkrywania nowych miejsc.

Zakwaterowaliśmy się (tak jak i w poprzednich latach ) w Bukowinie Tatrzańskiej jadąc tam w ciemno. Po zajechaniu do domu, w którym nocowaliśmy 4 lata temu okazało się, że są jeszcze wolne pokoje, mało tego nawet pokój, w którym już byliśmy, a że warunki doskonałe, gospodarze bardzo sympatyczni, cena przystępna, to właśnie tam szybciutko ulokowaliśmy się :) Pogoda różna i jednego dnia potrafiło cały dzień przepadać, a następnego był już upał. Kombinowaliśmy więc, ale koniec końców kilka ciekawych i długich tatrzańskich tras przeszliśmy (w Polsce i na Słowacji). Byliśmy też w Słowackim Raju, zwiedziliśmy Poprad, 3 zamki na Słowacji i skansen, a ostatniego dnia (już w drodze powrotnej) zamek w Niedzicy, w Czorsztynie i płynęliśmy statkiem po Jeziorze Czorsztyńskim. Wyjazd niezwykle atrakcyjny i ja jestem z niego bardzo zadowolona, zdjęć ponad 1000 zrobiłam 😉 Powolutku będę tu, na blogu o tym wszystkim opowiadała i chyba do następnych wakacji mam materiały na nowe wpisy 😉

Pierwszego dnia tradycyjnie już Zakopane i Krupówki 😉 Spacerując nimi w tłumie straciłam jednak ochotę, by robić tam jakiekolwiek zdjęcia 😉

Następnego dnia miały być już Tatry i jeden z zaplanowanych szlaków, ale niestety od rana mocno padało, niebo czarne, góry zamglone i w takich warunkach nie było sensu ruszać na jakikolwiek tatrzański szlak. Mając jednak w planach również Słowacki Raj wsiedliśmy w samochód i pełni nadziei, że tam aura pogodowa będzie korzystniejsza pojechaliśmy do Podleska. Niestety i tam nieciekawie, a by chodzić z dziećmi po drabinkach, śliskich kładkach i skałach zbyt niebezpiecznie. Kupiliśmy więc tylko mapę i obiecując sobie, że jeszcze tu powrócimy, by przejść którąś z tras, pojechaliśmy do Popradu :)

Poprad jest największym miastem w historycznym regionie Spisz na Słowacji. Leży on na wysokości 672 m n.p.m. nad rzeką Poprad.

Okolice dzisiejszego Popradu, już wtedy zasiedlone, do połowy XIII wieku znajdowały się w granicach Polski. Prawdopodobnie po najazdach tatarskich w I połowie XIII wieku wkroczyli tam Węgrzy, którzy na zniszczone przez najazdy tereny sprowadzili osadników narodowości niemieckiej. Zakładali oni nowe osiedla, często sąsiadujące z dawnymi słowiańskimi, jak również zaludniali osady już istniejące, nierzadko tworząc w nich większość. Na terenie dzisiejszego Popradu istniało kilka takich osad: właściwy Poprad, Maciejowce, Spiska Sobota, Wielka, Straże, Kwietnica.
Miejscowości te, z wyjątkiem Kvetnicy (Kwietnica), w 1412 zostały zastawione królowi polskiemu w ramach tzw. zastawu spiskiego, co przyczyniło się do ich rozwoju. Stanowiły część polskiego starostwa spiskiego. W granicach Polski znajdowały się formalnie do 1772, choć teren ten został zajęty przez Austriaków już 1769. Później zostały włączone do Węgier. (Źródło informacji: https://pl.wikipedia.org )

Podczas II wojny światowej w Popradzie mieścił się niewielki obóz koncentracyjny. W 1944 Niemcy zamieszkujący te tereny uciekli na zachód przed zbliżającą się Armią Czerwoną, która wkroczyła na tereny w styczniu 1945. W 1946 połączono Poprad ze Spiską Sobotą i z Wielką, w 1960 przyłączono Straże, w 1974 Maciejowce.

W centrum Popradu zwraca uwagę pięknie odrestaurowany rynek o soczewkowatym planie, otoczony barokowymi i klasycystycznymi domami, stawianymi na średniowiecznych jeszcze parcelach.

Nad rynkiem dominuje kościół pw. św. Idziego z końca XIII w. (zachowana część starych murów wieży i nawy), przebudowany w XV w. Z okresu tej przebudowy pochodzą cenne malowidła ścienne, w tym malowidło na łuku tęczowym, będące najstarszą znaną panoramą Tatr Wysokich. Wystrój wnętrza w większości jest rokokowy.

Poprad jest centrum turystyki, przede wszystkim tatrzańskiej, oraz sportu i wypoczynku. W 2004 w mieście otwarto aquapark AquaCity napełniany wodami ze źródeł termalnych. Cały kompleks jest ekologiczny – zasilany wodą geotermalną i energią słoneczną. Okolice miasta przecinają liczne ścieżki rowerowe, a w samym mieście (w Kwietnicy) i w najbliższej okolicy działa wiele ośrodków narciarskich.
W mieście tym zaczyna się Tatranská elektrická železnica – linia wąskotorowej kolejki, łączącej Poprad z osiedlami wchodzącymi w skład miasta Wysokie Tatry.

Ponieważ miasto zaciekawiło nas, a padać przestało, to z przyjemnością przespacerowaliśmy się jego ulicami, w jednej z licznych tam kawiarni przysiedliśmy przy kawie, ciastku i lodach, a na koniec wizyty zrobiliśmy zakupy w galerii handlowej. Wieczorem powróciliśmy do Bukowiny Tatrzańskiej mając nadzieję, że prognozy pogody zapowiadające bezdeszczową i  słoneczną aurę sprawdzą się i następnego dnia już będzie nam dane wyruszyć na tatrzański szlak 😉

POZDRAWIAM już powakacyjnie, ale jak zwykle serdecznie :)
i zachęcam do czytania kolejnych wpisów, w których będę relacjonowała kolejne dni tego wyjazdu :)