92. Pogórze Rożnowskie – Lusławice, Rożnów, Gródek nad Dunajcem, Tropie

WITAM SERDECZNIE :)

W poprzednim wpisie rozpoczęłam moją fotorelację z autokarowej wycieczki po Pogórzu Rożnowskim i opowiedziałam o uroczym Zakliczynie. Dzisiaj kontynuacja :)

Drugim punktem programu było Europejskie Centrum Muzyki w Lusławicach. Niestety do środka nas nie wpuszczono i jedynie mogliśmy podziwiam jego piękny i nowoczesny budynek z zewnątrz. Podczas budowy Centrum zastosowane zostały naturalne materiały, takie jak drewno i piaskowiec oraz lekka, przeszklona fasada okolona drewnianą kolumnadą.

Niedaleko Europejskiego Centrum Muzyki kontrastując z jego architekturą znajduje się XIX-wieczny dworek, w którym w latach 1923-1926 mieszkał wybitny malarz Jacek Malczewski. Założył tu szkółkę malarską dla utalentowanych dzieci wiejskich. Po II wojnie opuszczony dwór popadł w ruinę, a obecnie chyba przeszedł w prywatne ręce. Niestety nie widzieliśmy go z bliska i zdjęć też nie udało się zrobić.

Z Lusławic podjechaliśmy do Rożnowa :)

W latach 1935-1941 na Dunajcu w miejscowości Rożnów zbudowano zaporę i elektrownię wodną.
O ujarzmieniu powodującego groźne powodzie Dunajca zaczęto myśleć już pod koniec I wojny światowej. Inicjatorem budowy zapory, autorem pierwszego projektu oraz stałym konsultantem w czasie studiów projektowych i budowy zapory był prof. Karol Pomianowski. Prace budowlane zaczęto w lutym 1935 r., a ukończono w 1941 r. Zapora stanęła w poprzek „pętli rożnowskiej”, w dolinie, której dnem płynęła meandrami rzeka. Napełnianie zbiornika rozpoczęto w drugiej połowie 1941 r., a jego całkowite napełnienie nastąpiło w 1943 r. po wiosennych i letnich wezbraniach.
Wzniesiona zapora ma 550 m długości, jej szerokość w koronie wynosi 9 m, a wysokość 32,5 m. Stały przepływ wody wykorzystano do uruchomienia czteroturbinowej elektrowni wodnej, wbudowanej w środek zapory. Betonowy mur o szerokości 40 m stoi na fundamencie wpuszczonym 17 m w podłoże.
W wyniku spiętrzenia wody przez zaporę powstało Jezioro Rożnowskie.
Obecnie elektrownia Rożnów jest jedną z sześciu elektrowni wchodzących w skład Zespołu Elektrowni Wodnych Rożnów. Pozostałe to Elektrownia Czchów, Elektrownia Przewóz, Elektrownia Dąbie, Elektrownia Olcza i Elektrownia Kuźnice.

Zapora ta to nie jedyna atrakcja turystyczna Rożnowa. Można tam zobaczyć też ruiny zamku górnego z XIV wieku, beluard oraz mur obronny z bramą wjazdową z XVI wieku, klasycystyczny dwór Stadnickich z XIX wieku oraz drewniany kościół św. Wojciecha ufundowany w 1661 przez Jana Wielopolskiego.

Kościół nie posiada wieży, a tylko sygnaturkę wyrastającą pośrodku korpusu. Skrzydła głównego ołtarza stoją rozmontowane na posadzce – na ich miejscu znajduje się rzeźbiona w drewnie, nieco ludowa w charakterze grupa Ukrzyżowania. W bocznym ołtarzu przechowywany jest obraz Matki Boskiej, niegdyś podobno wiszący w kaplicy zamkowej Zawiszy Czarnego.
Kościół jest drewniany, konstrukcji zrębowej, szalowany, kryty blachą. Jednonawowy z węższym prezbiterium, zamkniętym trójbocznie, po bokach którego dwie przybudówki zakrystyjne. Przy nawie kruchty dostawione od wschodu i północy. Dachy dwuspadowe z wieżyczką na sygnaturkę nad nawą, baniastą z latarnią. Wnętrze nakryte pozornym sklepieniem kolebkowym, z płaskimi odcinkami stropowymi w nawie, wspartymi na czterech słupach. Na ścianie nad chórem muzycznym zachowane fragmenty polichromii późnorenesansowej z 1688 r.

Kolejny postój był w Gródku nad Dunajcem :)

Miejscowość, będąca siedzibą gminy Gródek nad Dunajcem, znajduje się na Pogórzu Rożnowskim nad utworzonym na Dunajcu sztucznym Jeziorze Rożnowskim. Przebiega przez nią droga wojewódzka 975.
Miejscowość ma charakter wypoczynkowy; znajdują się w niej tereny rekreacyjne, piaszczysta plaża, dogodne miejsca kąpielowe. Uroczo, rozczarowały mnie tu jedynie płatne plaże, bo na pół godziny spaceru nad wodą nie opłacało się kupować biletu :(

Będąc w gminie Gródek nad Dunajcem (województwo małopolskie, powiat nowosądecki) warto zatrzymać się we wsi Tropie. Na początku XX wieku do wsi przyłączono miejscowość Wiatrowice oraz Habalina. Od południa wieś graniczy przez Dunajec z Witowicami Dolnymi, a od zachodu z Wytrzyszczką.

Na następnym zdjęciu kościół parafialny pw. Świętych Pustelników Andrzeja Świerada i Benedykta w Tropiu. Jest to kościół romański z przełomu XI/XII w., jeden z najstarszych w Małopolsce. Miał go fundować około 1045 roku Kazimierz Odnowiciel, a poświęcać ok. 1073 r. św. Stanisław męczennik.

Kościół w Tropiu zbudowany jest na oblewanej przez wody Jeziora Czchowskiego wyniosłej, kilkunastometrowej skale. Jego architektura i wyposażenie wnętrza, choć z wyglądu skromne, są tak bogate, że mogą być doskonałą lekcją poglądową historii sztuki i naszej wiary.
Budowla orientowana, wykonana z ciosów piaskowca spojonych gliną z niewielką domieszką wapna. Kościół pierwotnie jednonawowy z wyodrębnionym prezbiterium zamkniętym prosto. W późniejszych wiekach dobudowano zakrystię przylegającą do północnej strony prezbiterium, następnie od strony południowej nawy – kaplicę Matki Bożej. Kolejnym etapem rozbudowy było przedłużenie nawy ku zachodowi, oraz od strony północnej, dobudowanie kruchty i „klasztorka”, zewnętrznego pomieszczenia. Fasada budowli prosta, dwukondygnacyjna, z łukowo zwieńczonym otworem wejściowym. Dach blaszany z wieżyczką ma sygnaturkę.

We wnętrzu znajduje się ołtarz główny i dwa boczne. Na uwagę zasługują trzy relikwiarze: bł. Teresy z Kalkuty, z kością św. Świerada i Krzyża Świętego – to wyczytałam w internecie, bo niestety po półgodzinnym oczekiwaniu na przyjście księdza zrezygnowaliśmy z zwiedzania wnętrza i udaliśmy się spacerkiem do pustelni św. Świerada.

Dodam jeszcze, że obchodząc wkoło kościół parafialny pw. Świętych Pustelników Andrzeja Świerada i Benedykta w Tropiu można podziwiać w dole Jezioro Czchowskie oraz wypatrzeć wśród drzew odbudowany w XX w. zamek Tropsztyn.

Zamek powstał przypuszczalnie na początku XIII wieku z inicjatywy rodu Ośmiorogów. Pierwsza wzmianka o nim pochodzi z 1231 roku. Pierwsza wzmianka o nim pochodzi z 1231 roku. Następna pochodzi z 1390 roku i mówi o własności rycerza Chebdy z Tropsztyna herbu Starykoń (?) ożenionego z Zochną Gierałtówną herbu Ośmoróg-Gierałtów. Ród ten ród władał zamkiem przez 300 lat. W 1535 roku zamek został przymusowo oddany (nakaz królewski – kontrreformacja) przez Prokopa Chebdę kasztelanowi sandomierskiemu Piotrowi Kmicie. W 1541 roku zamek był własnością Robkowskich (spokrewnionych po kądzieli z Gierałtami). W 1556 roku był własnością rodu Gabańskich herbu Janina. W 1574 roku, w okresie kontrreformacji, zrujnowany przez właścicieli Rożnowa w związku z „napadami prowadzonymi z zamku”. W 1581 roku należał do Łyczków, a w XVII wieku do Zborowskich. Już w 1608 roku zamek był opisywany jako ruina. W 1863 roku sądecki historyk Szczęsny Morawski przeprowadził na zamku pierwsze wykopaliska archeologiczne. W 1970 roku właścicielem zamku został Andrzej Benesz. Rodzina Andrzeja Benesza po jego śmierci sprzedała zamek(całkowite ruiny) i nowy właściciel od podstaw odbudował zamek (basztę) do obecnego stanu. Można ją zwiedzać, ale tylko w lipcu i sierpniu :)

Odwiedzając Tropie koniecznie też należy udać się do pustelni św. Świerada :)

Tradycja ludowa przechowała wzmiankę, iż w miejscu lokalizacji obecnego kościoła śś. Świerada i Benedykta oraz pustelni św. Świerada, znajdowały się kiedyś święty gaj i pogańska świątynia.
Święty Świerad, imię zakonne Andrzej, nazywany również Żurawek, Żórawek, Sierad, Świrad, Wszechrad, słow. Svorad, czes. Sverad, łac. Zoerardus (zm. pomiędzy 1030-1034) – pustelnik i święty Kościoła katolickiego, nauczyciel św. Benedykta, męczennika.
Według podań w Tropiu św. Andrzej miał uczniów (św. Justa, Urbana i ośmiu innych) a źródełka (w Tropiu i Opatowcu), z których święty czerpał wodę mają uzdrawiającą moc.

Kamienną obudowę z rzeźbą rozmodlonego pustelnika Świerada wykonano w 1971 r.
Obecnie pielgrzymi przychodzą tam na modlitwę, aby, używając tej wody, jakby przez Świerada uświęconej, za jego przyczyną wypraszać potrzebne zdrowie i inne łaski.

Jeszcze jedno spojrzenie na Jezioro Czchowskie w Tropiu i pojechaliśmy zwiedzać Czchów :)

Piękne tereny – na pewno warto się tam zatrzymać :)

Ponieważ nie chciałabym, by ten wpis był za długi, o Czchowie i jego turystycznych atrakcjach opowiem już następnym razem :)
POZDRAWIAM CIEPLUTKO :) :) :)

91. Na Pogórzu Rożnowskim – Zakliczyn

Pogórze Rożnowskie to mezoregion geograficzny w południowej Polsce. Leży bezpośrednio na północ od zachodniej części Beskidu Niskiego. Maksymalna szerokość pogórza dochodzi do 40 km, a jego powierzchnia wynosi około 800 km².
Region cechuje się urozmaiconą rzeźbą, z garbami dochodzącymi do 550 m n.p.m., głęboko wciętymi dolinami Dunajca, Białej i ich dopływów. W użytkowaniu przeważają pola uprawne i łąki, lasy zachowały się na bardzo stromych stokach.
W obrębie regionu znajdują się dwa zbiorniki wodne: Jezioro Rożnowskie (16,9 km²) i Jezioro Czchowskie (3,5 km²).

8 września 2013 roku będąc na wycieczce autokarowej organizowanej przez oddział PTTK w Zawierciu gościłam na tym terenie i teraz króciutko opowiem o miejscach, które udało mi się zobaczyć :)

Trasa: Zakliczyn – Lusławice – Rożnów – Gródek nad Dunajcem – Tropie – Czchów

Pierwszym punktem programu był Zakliczyn :)

Zakliczyn to miasto i siedziba gminy Zakliczyn w powiecie tarnowskim (woj. małopolskie) na prawym brzegu Dunajca. Zakliczyn leży na Pogórzu Rożnowskim w dolinie (206–250 m n.p.m.) na płaskim, szerokim i otwartym w kierunku północnym terenie, między dolnym biegiem rzeki Paleśnianka i potoku Wolanka w otoczeniu zalesionych wzgórz o wysokości od 300 do 503 m n.p.m.

W centrum miasta znajduje się piękny Rynek z Ratuszem. Spacerując po nim nie można przejść obojętnie wobec znajdującego się tam Pomnika Pamięci Poległych i Pomordowanych za Wolność Ojczyzny w latach 1914-1956. Pomnik odsłonięty w dniu 15 sierpnia 1997, chociaż planowano jego budowę już w latach 70-tych, ale z braku funduszy inwestycja musiała odsunąć się w czasie. Odsłonięcia pomnika dokonał – przybyły z Australii „Cichociemny” – mjr Zdzisław Straszyński. Pomnik ma wymiar symboliczny. Te niepełne krzyże to rany narodu polskiego. Pierwszy Krzyż to symbol Katynia, tak zraniony jest ten krzyż, jak zranione jest serce Polski. Drugi Krzyż to symbol tych, co walczyli na morzu, lądzie i w powietrzu. Trzeci Krzyż to symbol podziękowania dla tych, którzy zginęli na wszystkich frontach, od chłopa polskiego, poprzez ludność cywilną, do żołnierzy.

Zakliczyn jest ośrodkiem administracyjno-usługowym dla okolicznych wiosek i posiada niezbędne instytucje użyteczności publicznej.
Miejscowość posiada drugi co do wielkości w województwie rynek (170 na 100 m) z odrestaurowanym Ratuszem.

I Ratusz po raz trzeci :)

Obok Ratusza można zobaczyć kapliczkę.

Zabudowę niegdyś „Białego Miasteczka” dziś stanowią w zdecydowanej większości domki jednorodzinne skupione wokół 22 ulic i zamieszkane obecnie przez około 1600 mieszkańców.
Charakterystyczny zabytkowy zakliczynski dom był domem drewnianym, parterowym o konstrukcji zrębowej. Cechą charakterystyczną tego stylu było 9 przyściennych słupów podtrzymujących dach przez co był on niezależny od konstrukcji ścian.
Kilkanaście wybudowanych w ten sposób domów z XIX w. zachowało się jeszcze do naszych czasów w Zakliczynie przy ulicach Mickiewicza, Malczewskiego oraz w Rynku.

W Zakliczynie przy ulicy Klasztornej 2 wśród kilkusetletnich lip (część z nich jest pomnikami przyrody) przy drodze wojewódzkiej nr. 975 prowadzacej z z Dąbrowy Tarnowskiej przez Wojnicz położony jest zespół klasztorny Ojców Franciszkanów.
Historia tego miejsca sięga 31 maja 1622 roku kiedy to Ojcowie Franciszkanie po długotrwałych staraniach otrzymują z rąk biskupa Marcina Szyszkowskiego zezwolenie na założenie pierwszego w Polsce domu zakonnego w Zakliczynie.
W 1624 roku rozpoczęto budowę drewnianego klasztoru, który wnet uległ zniszczeniu (pożarze). W 1641 roku biskup Piotr Gembicki wydał dekret zezwalający na budowę nowego, murowanego kościoła i klasztoru w Zakliczynie. 1846 rok to rzeź galicyjska – obrabowano i zniszczono klasztor. W 1958 roku w setną rocznicę objawień w Lourdes wybudowano grotę Matki Bożej z Lourdes. W roku 1978 rozpoczęto kolejny remont kapitalny klasztoru i kościoła Ojców Franciszkanów p.w. Matki Bożej Anielskiej kontynuowany do dnia dzisiejszego. W 1999 roku Papież Jan Paweł II wyniósł na ołtarze syna zakliczyńskiej ziemi O. Krystyna Gondka.

Kościół klasztorny jest barokowy, murowany, jednonawowy, z prezbiterium prostokątnym i przedsionkiem od zachodu. Wnętrze nakryte sklepieniami kolebkowymi z lunetami. Ściany wewnątrz rozczłonkowane pilastrami dźwigającymi pełne belkowanie. W wejściu do nawy barokowy portal kamienny. Wyposażenie wnętrza z XVII – XIX w. Polichromie ścienne, figuralna i ornamentalna z połowy XIX w. (według tradycji malowane przez Jacka Malczewskiego), odnawiane w 1966 r. Ołtarz główny barokowy z XVIII w. Pięć ołtarzy barokowych z XVIII w. (Źródło informacji: http://www.zakliczyn.com)

A poniżej znajdująca się na dziedzińcu klasztornym grota Matki Bożej z Lourdes :)

Na kolejnym zdjęciu kościół parafialny p.w. Św. Idziego w Zakliczynie :)

Kościół pochodzi z lat 1739-1768, z fragmentami wcześniejszego i z zachowaniem murowanych fragmentów dawnego drewnianego kościoła, zbudowanego w 1 poł. XVII w., spalonego w 1735r. Do ocalałych części kościoła (kaplica, prezbiterium, zakrystia) dobudowano w latach 1738-68 obecną nawę główną. Części kościoła związane z wieżą i chórem zostały dobudowane w latach 20-tych XX w. Konsekracji dokonał Ks. bp Ziegler dnia 30 czerwca 1845 r. Późnobarokowy, z wczesnobarokową kaplicą, murowany, jednonawowy o pięcioprzęsłowej nawie, z krótkim, prostokątnym prezbiterium, przy którym znajduje się zakrystia, z wieżą od zachodu. Przy nawie od południa kwadratowa kaplica z kopułą i latarnią. Wnętrze nawy nakryte sklepieniami kolebkowymi z lunetami. Ściany o podziałach palistrowych. Obok kościoła znajduje się obszerny bezpłatny parking.

Wyposażenie wnętrza z XVI-XIX w. Na sklepieniu prezbiterium sceny figuralne o charakterze barokowym, prawdopodobnie z XVIII w. Polichromia kaplicy figuralna barokowa z 2 poł. XVII w. Ołtarz główny, cztery boczne i ambona – rokokowe z 1768r. Ołtarz w kaplicy barokowej z 1 poł. XVII w., według tradycji pochodzący z kaplicy zamku melsztyńskiego. Chrzcielnica murowana, barokowa z 1684 r. Dach siodłowy z wieżyczką na sygnaturkę.

Przed kościołem znajduje się pomnik papieża Jana Pawła II

Zakliczyn to popularny ośrodek handlowy, centrum administracyjne Gminy składającej się z 24 miejscowości, polska stolica fasoli „Piękny Jaś”. Zakliczyn to urocze, bardzo czyste i zadbane miasteczko w Małopolsce. Na pewno warto je zwiedzić i poczuć jego „klimat” :)

O kolejnych miejscach odwiedzonych podczas tej wycieczki opowiem już w następnym wpisie :)                                                                                                            POZDRAWIAM SERDECZNIE :) :) :)

90. Park Miniatur Zamków Jurajskich w Piasku k. Janowa

Witam serdecznie po raz pierwszy w 2014 Roku :)

Mam nadzieję, że ten Nowy 2014 Rok będzie dla mnie również owocny w wycieczki i związane z nimi zwiedzanie, fotografowanie, a czas pozwoli mi na dalsze dzielenie się tu wrażeniami i zachęcanie do poznawania ciekawych miejsc :)

Grudzień i styczeń  to zawsze dla mnie takie miesiące posuchy, jeśli chodzi o wyjazdy – tak było i tym razem… ale to nic, w moim kompie jest dużo nieopisanych jeszcze wycieczek. Dawno nie było żadnego zamku, więc teraz z wielką ochotą pokażę i opiszę miejsce, gdzie można zobaczyć ich aż 11 :) Zapraszam do Grodu Jurajskiego na wirtualny spacer po Parku Miniatur Zamków Jurajskich w Piasku/Janowa :)

Park Miniatur Zamków Jurajskich w Piasku k. Janowa (woj. śląskie, powiat częstochowski, gmina Janów) zwany również Jurajskim Grodem przedstawia ręcznie wykonane zamki i twierdze z terenu Jury Krakowsko-Częstochowskiej.

Na terenie parku możemy zobaczyć profesjonalnie wykonane miniatury znanych zamków z miejscowości: Będzin, Bobolice, Bydlin, Lipowiec, Mirów, Ogrodzieniec, Ojców, Olsztyn, Pieskowa Skała, Rabsztyn, Siewierz, a także słynną Maczugę Herkulesa rzeźbioną w kamieniu oraz Bramę Twardowskiego.

Wszystkie eksponaty zawierają opisy, które przybliżają historię i dzieje zabytkowych obiektów.

Jurajski Gród, otoczony drewnianą palisadą jest obiektem rozciągającym się na powierzchni ok. 80,000m2. Sam Park Miniatur Zamków Jurajskich zajmuje ok. 4,500m2.
Na terenie parku znajduje się kamienny grill bar, w którym można zamówić dania kuchni staropolskiej, ponadto dla dzieci przygotowano dodatkowo plac zabaw. Z wartowniczych wież mieszczących się przy głównym wejściu na teren palisady można podziwiać ładny widok na najbliższą okolicę.

Na zdjęciu makieta Zamku Ogrodzieniec :)

I ponownie Zamek Ogrodzieniec w miniaturze :)

Można też zobaczyć makietę Zamku w Siewierzu :)

Na kolejnym zdjęciu fragment ściany Zamku w Rabsztynie :)

Park Miniatur Zamków Jurajskich w Piasku/Janowa nie jest obecnie jedynym tego typu parkiem na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. W Podzamczu, u podnóża ruin ogrodzienieckiego zamku istnieje Park Miniatur – Ogrodzieniec, a w sierpniu 2011 roku w Częstochowie na ul. Złotej otwarto Park Miniatur Sakralnych.

Na zdjęciu miniatura Zamku w Będzinie :)

W odróżnieniu od Parku Miniatur w Ogrodzieńcu, gdzie makiety przedstawiają wygląd zamków w czasach ich największej świetności, te znajdujące się w Piasku/Janowa są odwzorowaniem ich obecnego wyglądu :)

Ponownie Zamek w Będzinie, tylko od innej strony :)

Jak już wspominałam w Parku Miniatur Zamków Jurajskich w Piasku/Janowa oprócz makiet 11 zamków można również zobaczyć słynną Maczugę Herkulesa rzeźbioną w kamieniu i Bramę Twardowskiego.

Na zdjęciu charakterystyczna maczuga skalna, zwana Maczugą Herkulesa :)


Poniżej na pierwszym planie widoczna jest Brama Twardowskiego :)

W Parku Miniatur Zamków Jurajskich w Piasku k. Janowa zamki terenu Jury Krakowsko-Częstochowskiej pomniejszone są w skali 1:20 oraz rozmieszczonych zgodnie z topografią terenu.

Na zdjęciu wraz ze smerfusiem podziwiamy miniaturkę Mirowa :)

Był Mirów, muszą być i Bobolice :)

A poniżej po charakterystycznych wieżach można łatwo rozpoznać Olsztyn :)


I ponownie ruiny Zamku w Olsztynie wraz z pobliskimi skałkami :)

Park czynny jest:
marzec-kwiecień           10.00-19.00
maj-sierpień                   9.00-21.00
wrzesień-październik    10.00-19.00
listopad                          10.00-18.00
grudzień-luty                  10.00-16.00

Gród Jurajski to bardzo przyjemne miejsce. Oprócz podziwiania profesjonalnie wykonanych miniatur, można zapoznać się również z ich historią i topografią. W miejscu tym można także odetchnąć świeżym powietrzem, zasmakować domowych potraw oraz spędzić miło czas w przyjemnej atmosferze. Polecam to miejsce i to nie tylko miłośnikom parków miniatur :)

Nie narzekaj, że świat jest szary i ponury, a ludzie wiecznie niezadowoleni.
Obejrzyj się !!!
Pod każdym krzakiem, na każdej gałązce czy źdźbłu trawy czai się odrobina czegoś pozytywnego. Tylko czeka, by Cię zaatakować :)

Pozytywnego spojrzenia na świat w Nowym 2014 Roku życzę :)

89. Jesień na Górze Zborów

Magiczny okres Świąt Bożego Narodzenia zbliża się wielkimi krokami, ale zanim to nastąpi i zanim zasiądziemy przy rodzinnym wigilijnym stole zdążę jeszcze opowiedzieć o kolejnym, uroczym jesiennym spacerze, tym razem w niezwykle malowniczej jurajskiej scenerii. Zapraszam na Górę Zborów jesienną porą :)

O Górze Zborów już opowiadałam – wpis 24. Rezerwat Góra Zborów, ale niedawno odwiedziłam ponownie to wyjątkowe miejsce na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej i zapragnęłam podzielić się tu nowymi zdjęciami :) W jesiennej szacie prezentuje się zupełnie inaczej niż w letniej, ale i tak niezależnie od pory roku Góra Zborów zachwyca swym pięknem :)

Osobom zupełnie nieznającym tego miejsca przypominam, że Góra Zborów (zwana również Berkową Górą) wraz z sąsiednim Wzgórzem Kołaczek tworzą Rezerwat Przyrody Nieożywionej Góra Zborów. Znajduje się on na terenach wsi Podlesice (gmina Kroczyce, powiat zawierciański, województwo śląskie) i powstał na podstawie Zarządzenia Ministra Leśnictwa i Przemysłu Drzewnego z dnia 30 sierpnia 1957 r. w sprawie uznania za rezerwat przyrody (łącznie ok. 45 ha powierzchni).

Nie lubię i nie chcę się tu powtarzać, więc po więcej informacji dotyczących tego miejsca odsyłam do wpisu 24. Rezerwat Góra Zborów :)

Mówi się, że na kamieniu nic nie wyrośnie, a tu proszę jak ładnie roślinki sobie radzą – dzięki nim kamienie żyją :)

Skały na Górze Zborów przybrały bardzo różnorodne i ciekawe kształty. Wystarczy tylko puścić wodze fantazji i można się w nich dopatrzeć różnych sylwetek zwierząt i ludzi.

Szczególnie pięknie prezentują się w słonku i na tle lazurowego nieba :)

Poniżej kolejna ciekawa formacja skalna :)

Wspaniale jest móc usiąść i podziwiać to piękno natury :)

Rezerwat Góra Zborów to z pewnością jedno z najpiękniejszych i najbardziej malowniczych miejsc na całej Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, znane zarówno turystom jak i miłośnikom wspinaczki skałkowej. Pasjonaci fotografowania z pewnością też będą tam usatysfakcjonowani :)

Byłam w tym miejscu już wiele razy, ale ciągle z zachwytem podziwiam zborowskie skały. Góra Zborów jest często celem moich letnich wycieczek rowerowych. W tym roku brałam również udział w odnawianiu zielonego szlaku pieszego biegnącego przez nią. Zachwycona pewnie jeszcze nie raz odwiedzę to miejsce, nowe zdjęcia też zrobię i jak tylko czas mi na to pozwoli postaram się pokazać 😉 Nie byłam tam jeszcze zimą, więc zimowy spacer po Górze Zborów jest nadal moim marzeniem, może w 2014 Roku spełni się? 😉


Pomódlmy się w Noc Betlejemską,
w Noc Szczęśliwego Rozwiązania,
by wszystko się nam rozplątało węzły,
konflikty, powikłania.

Oby się wszystkie trudne sprawy
porozkręcały jak supełki,
własne ambicje i urazy
zaczęły śmieszyć jak kukiełki.

Oby w nas paskudne jędze
pozamieniały się w owieczki,
a w oczach mądre łzy stanęły
jak na choince barwnej świeczki.
(ks. J. Twardowski)

Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia życzę Wszystkim odwiedzającym mnie tu osobom zdrowia, szczęścia, pomyślności, w sercu dużo radości. Niech ten wyjątkowy, magiczny czas upływa Wam w ciepłej, rodzinnej atmosferze. Nowy Rok niech będzie spełnieniem marzeń i pomyślną realizacją planów :)

88. Góra Świętej Doroty… jesienią

„Liście, które jesienią spadają z drzew, chciałyby się wskazać jako przykład przemijania. Byłby to jednak zły przykład, ponieważ po kilku miesiącach drzewo wypuści nowe liście i nastanie wiosna, dokładnie taka jak była wcześniej”.       (Peter Rosegger)

Jesień często skłania nas do refleksji, zadumy, wspomnień – powspominam więc dzisiaj jesienne spacerowanie na Górę Świętej Doroty w Grodźcu :)

Góra Świętej Doroty (rzadziej Wzgórze Doroty, pot. Dorotka) to wzniesienie o wysokości 381,3 m n.p.m. na Wyżynie Katowickiej, położone w woj. śląskim, na terenie miasta Będzin, dzielnicy Grodziec.                                                                                                   W mowie potocznej znane są też inne nazwy i określenia nadawane temu wzgórzu: \”Złota Góra\”, \”Zagłębiowska Jasna Góra\”, Zagłębiowski Olimp\”, góra \”Tabor\” oraz Wzgórze Przemienienia Pańskiego (do XVII w.).

Na szczycie wzgórza usytuowany jest zabytkowy kościółek z 1635 r. pw. św. Doroty :) Budynek wykonany jest w konstrukcji murowanej, kamiennej, ceglano-kamiennej lub ceglanej na zaprawie wapiennej. Mury mają grubość od 1 do 1,25 m. Fundamenty wykonane są z kamienia łamanego. Jego powierzchnia to 180 m², wysokość wieży – 20 m. Kościół posiada ogrodzenie z kamienia łamanego.                                                        Kościół przez wieki przechodził różne koleje losu; wojny zniszczyły go, okupant pruski zdewastował grobowce, zrabował wyposażenie, wywiózł organy, a wreszcie kościół zamieniony w stajnię zostawił w stanie ruiny. Dopiero w 1946 roku odbudowano świątynię, której poświęcenia dokonał ks. biskup Teodor Kubina 10 sierpnia 1947 roku. W latach 80. XX wieku kościół został ankrowany, a w 1985 r. do kościoła ufundowano obrazy przedstawiające sceny z życia św. Doroty. Obecnie podziemia kościoła są zalane żelbetonem.

Dawniej gdy drzewa obrastające wzgórze były mniejsze był on doskonale widoczny z daleka – teraz wystaje już tylko czubek wieży.

Kościół jest otwarty:                                                                                                                 – w uroczystość patronki św. Doroty 6 lutego (msza o 15.oo)                                                – w uroczystość Przemienienia Pańskiego 6 sierpnia (odpust przenoszony zazwyczaj na niedzielę)                                                                                                                                        – msza św. o 15:00 6-go dnia każdego miesiąca (dodatkowo np. 14.II, 11.XI).

Góra Świętej Doroty to niezwykłe miejsce.  Stanowi jeden z obszarów chronionego krajobrazu. Walorami przyrodniczymi są dobrze wykształcone zarośla śródpolne, tzw. czyżnie, oraz pozostałości muraw kserotermicznych. W drzewostanie dominują brzozy brodawkowate, robinie akacjowe, buki, dęby, jesiony, klony.                                                Historia tego miejsca sięga czasów kultury łużyckiej (XIV-III w., kiedy to na wzgórzu znajdowała się osada mieszkalna i pogańskie miejsce kultu.                                              W pierwszej połowie XX wieku w Grodźcu powstała monumentalna cementownia i kopalnia węgla, dzięki którym miasto rozkwitło, a przez centrum miejscowości poprowadzono nowoczesną linię tramwajową. Dziś w sercu Grodźca straszą ruiny nieczynnej cementowni i resztki zabudowań upadłej kopalni. Linia tramwajowa została zlikwidowana w latach 2000. Można powiedzieć, że jedynie Góra Świętej Doroty stoi nadal opierając się wszelkim rewolucjom :)

Według legend dotyczących początków miejscowości, na wzgórzu Dorota istniało grodzisko. W czasach pogańskich miało być siedzibą jakiegoś władcy panującego nad krainą leżącą pomiędzy Przemszą a Brynicą. Pośrodku grodziska miała stać świątynia, gdzie znajdowały się białe kapłanki pod opieką starca, kapłana. Tutaj zbierała się cała starszyzna na narady, tutaj gromadził się lud na doroczne uroczystości i tu szukał schronienia ze swym dobytkiem, gdy zagrażał najazd wroga. w razie niebezpieczeństwa palono w sąsiedztwie grodziska stos, na znak trwogi. Grodzisko, prehistoryczne miejsce obronne, ubezpieczone było wysokim wałem, usypane z ziemi i otoczone głęboką fosą, być może z rzeki Przemszy lub Brynicy. Według zapisu w kronice gminy Grodziec z 1934 r., można spostrzec ślady wału ziemnego, otaczającego plac w formie owalnej. Plac w stosunku do wału jest kotliną – szerszą w zachodniej stronie, węższą we wschodniej. Konfiguracja wałów wskazywałaby, że są to ślady legendarnego grodziska. Grodzisko było swego rodzaju strażnicą nad całą okolicą pokrytą gęstymi borami i lasem. Strzegła ona jedynej wówczas drogi, jaką stanowiły nurty zasobnej niegdyś w wodę Przemszy. Wykopaliska znalezione u stóp wzgórza, potwierdzają tę hipotezę.

Obecnie przez Górę Świętej Doroty biegnie szlak czerwony (odcinek Szlaku Husarii Polskiej) oraz Droga św. Jakuba – VIA REGIA :)                                                          Pielgrzymują tu również motocykliści. Podczas Zagłębiowskiego Zlotu Motocyklowego uczestnicy modlą się za swoich kolegów, którzy zginęli na drogach.

 

Ze szczytu góry można podziwiać piękny widok na całe Zagłębie Dąbrowskie oraz znaczną część GOP :)

Do miejsca tego mam osobisty, sentymentalny stosunek, gdyż w Grodźcu mieszkali moi dziadkowie i przez całe dzieciństwo oraz okres dorastania regularnie jeździłam tam. Często spacerowałam też na Dorotkę. Teraz już dziadkowie nie żyją, Grodziec odwiedzam rzadko, a na Dorotce bywam jedynie raz w roku. Jesienna pora podkreśla urok tego miejsca, dlatego łącząc przyjemne z pożytecznym tzn. porządki na pobliskim cmentarzu odwiedzam Dorotkę właśnie o tej porze roku. Moim zdaniem najpiękniej jest tam, gdy jesień emanuje całą ferią kolorów. Przyjemnie się też spaceruje po szeleszczących dywanach utkanych z jesiennych, barwnych liści :)  Gorąco polecam to miejsce właśnie na jesienny spacer :)

POZDRAWIAM w zimny grudniowy dzionek                                                                jesienny spacer na Dorotkę miło wspominając 😉

87. Na tatrzańskim szlaku … Predné Solisko

Moja relacja z tatrzańskiego szlaku powoli dobiega końca. Siódmego dnia znowu poniosło nas na Słowację :) Pojechaliśmy do miejscowości Szczyrbskie Jezioro (słow. Štrbské Pleso) i stamtąd wyciągiem krzesełkowym wjechaliśmy na Solisko :)

Na wysokości 1840 m n.p.m. na zboczach Skrajnego Soliska (Predné Solisko) znajduje się schronisko turystyczne – Schronisko na Solisku (słow. chata pod Soliskom). Schronisko zostało oddane do użytku w 1944 r. W 2003 r. na miejscu starego schroniska powstało nowe, większe, dysponujące dzisiaj 9 miejscami noclegowymi.

Na kolejnym zdjęciu ponownie Schronisko na Solisku i ja z moimi synami na jego tle :)

Skrajne Solisko (słow. Predné Solisko) to najdalej wysunięty na południe szczyt w Grani Soliska.

Skrajne Solisko opada w kierunku Szczyrbskiego Jeziora długim stokiem. W środkowej części pokryty jest kosodrzewiną i piargami, natomiast w dolnej lasem. Na stoku tym, na wysokości ok. 1840 m znajduje się górna stacja kolejki, budynki wyciągu narciarskiego i schronisko na Solisku.

Na Skrajne Solisko turyści wchodzili od dawna, zarówno zimą, jak i latem. Wejścia te nie były jednak dokumentowane aż do 1906 r. Obecnie na wierzchołek Skrajnego Soliska prowadzi znakowany czerwono szlak turystyczny. Widok ze Skrajnego Soliska roztacza się w kierunku południowym, na Spisz i Liptów. Tatry są widoczne, jednak widok jest ograniczony do Doliny Furkotnej i Młynickiej.

Weszliśmy i my … niestety na szczycie Skrajnego Soliska mgła uniemożliwiła nam podziwianie widoków :(

A poniżej widać, jak zadowolona ze zdobycia szczytu Skrajnego Soliska (Predné Solisko) ponownie czerwonym szlakiem schodzę do Schroniska na Solisku.

W górach jak wiadomo pogoda zmienna jest i tego dnia również taka była. Było mgliście, grzmiało w oddali i burza wisiała w powietrzu, jednak od czasu do czasu naszym oczom ukazywały się również wspaniałe widoki :)

Po odpoczynku w Schronisku na Solisku szlakiem niebieskim poszliśmy do Razcestie pod Soliskom, a następnie szlakiem żółtym zeszliśmy do Szczyrbskiego Jeziora (słow. Štrbské Pleso). Można powiedzieć, że mieliśmy szczęście, bo deszcz złapał nas dopiero na dole, w miejscowości Szczyrbskie Jezioro. Niestety musieliśmy odpuścić spacer wokół jeziora i szybciej niż planowaliśmy powróciliśmy do Bukowiny Tatrzańskiej. Mimo niesprzyjającej aury pogodowej i tak był to bardzo udany dzień :)

„Góry pozwalają doświadczyć trudu wspinaczki,
strome podejścia kształtują charakter,
a kontakt z przyrodą daje pogodę ducha.”
(Jan Paweł II)

Piękne słowa naszego papieża – wielkiego miłośnika gór :) Góry uczą, mobilizują do pokonywania słabości, mają wielką moc przyciągania, ale należy pamiętać, że oprócz tego, że są piękne, są również bardzo groźne i niebezpieczne. Na szczęście nam nic złego się nie przytrafiło, a z tego wyjazdu przywieźliśmy mnóstwo pięknych wspomnień i zdjęć. Jestem również bardzo dumna z moich dzieci :) Inne stękają i marudzą, a oni dzielnie maszerowali i wysoko wchodzili :)

„Miłości do gór nauczyć się nie można.
Trzeba je pokochać z samego siebie”
(Walery Goetel)

Pokochałam… i już tęsknię nie mogąc się doczekać kiedy tam powrócę :)

TRASA:                                                                                                                       Szczyrbskie Jezioro (słow. Štrbské Pleso) – Schronisko na Solisku (słow. chata pod Soliskom) – Skrajne Solisko (słow. Predné Solisko) – Schronisko na Solisku (słow. chata pod Soliskom) – niebieskim szlakiem do Razcestie pod Soliskom, a następnie żółtym do Szczyrbskie Jezioro (słow. Štrbské Pleso)

Ostatni – ósmy dzień wyjazdu to już tylko pakowanie i mały wypad do Zakopanego 😉

POZDRAWIAM CIEPLUTKO                                                                                   Wygrzewając się w ciepłym domu i wspominając letnie wycieczki :)

86. Orawski Podzamok

Jednym z piękniejszych zamków na Słowacji, górującym nad miejscowością o nazwie Orawskie Podzamcze jest Zamek Orawski (słw. Oravský hrad). Wznosi się on na skale, 112 metrów nad lustrem rzeki Orawy. Jako przerywnik w wędrówkach tatrzańskimi szlakami szóstego dnia pojechaliśmy ponownie na Słowację, by zobaczyć i zwiedzić tą wspaniałą budowlę :)

Zamek wybudowano w miejscu strategicznym: na trasie z Węgier do Polski. Początki zamku sięgają XIII w., potem wielokrotnie był przebudowany, dlatego reprezentuje przeróżne style architektoniczne (gotycki, renesansowy, neogotycki). Od XIII do XVII w. powstawały kolejne piętra: zamek dolny, środkowy i górny. Od XVI wieku zamek był własnością słynnego rodu Thurzo. Zwiedzających zainteresuje połączenie trzech bram wejściowych z tunelem, pod którym znajdują się podziemne korytarze.                    Obecnie w pomieszczeniach zamku ma swoją siedzibę Orawskie Muzeum z wieloma ekspozycjami. W najstarszych pomieszczeniach górnego zamku znajduje się ekspozycja archeologiczna. Ekspozycja przyrodnicza jest umieszczona na dolnych piętrach środkowego zamku, a na górnym piętrze znajduje się ekspozycja etnograficzna. Historyczną ekspozycję tworzy kompleks średniowiecznych i renesansowych budynków zamku i ich pierwotne wyposażenie.                                                                         Turystów, którzy wydrapią się na samą górę czeka zapierający dech w piersiach widok, a także wiele innych atrakcji (organizowane są tu m.in. nocne zwiedzania, zabawy dla dzieci w poszukiwanie skarbów, przedstawienia historyczne).

Każdy zamek ma swoją legendę… a więc ma ją również Zamek Orawski 😉

Kto Postawił Zamek Orawski? (legenda wykorzystująca motyw pomocy diabelskiej)     Było to dawno, dawno temu, kiedy to niejaki Marek przyszedł na Orawę w miejsce, gdzie obecnie stoi orawski zamek. Popatrzył na stromą skałę i pomyślał, że nawet gdyby potrzebował pomocy diabła, to wybuduje tu zamek.                                                          Gdy to tylko pomyślał, odezwał się koło niego głos, który mu przyrzekł pomoc przy spełnieniu jego marzeń. Jednak pomoc nie miała być za darmo. Wiadomo – każdy czart chce za swą pomoc cyrograf na duszę osoby, która tę pomoc otrzymuje.                         Marek się trochę wystraszył czarta, ale nabrał odwagi, bo pomyślał, że może diabłu nie uda się do końca spełnić warunków umowy.                                                                Umowa opiewała na to, że za siedem dni i siedem nocy zamek ma stanąć, a diabeł wtedy będzie mógł przyjść po jego duszę po siedemdziesięciu latach.                                          Czart przystał na Markową ofertę i zabrał się z werwą do roboty. Pracował ciężko, włóczył głazy całymi dniami i nocami, ale musiał uważać, aby budowla mu nie wpadła do rzeki, płynącej poniżej Orawy. Skała zamkowa była wysoka i nachylona w jedna stronę, a głazy potrzebne do budowy musiał przynieść z daleka. Marek z obawą doglądał pracę diabła i powstające mury zamku. Bo im bardziej bryła budowli rosła, tym większe miał obawy co do tego, że jednak będzie musiał iść do piekła. Wtedy to zwrócił się do Pana Boga i zaczął go prosić, aby go przed tym uchronił. Czart stawiał dalej i już się cieszył, że przysporzy piekłu jeszcze jedną duszyczkę. Kiedy jednak kończyła się siódma noc, zamek był prawie gotowy tak, że pozostało już niewiele do zakończenia. Czart chciał jeszcze jeden wielki głaz donieść, ale gdy przybliżał się do zamku, ostatkiem sił dźwigając głaz, usłyszał pianie koguta, oznajmiające ranek ósmego dnia. W gniewie na zmarnowaną szansę na duszę rzucił skałę do wody, gdzie została do dziś, a ludzie nazwali ją Markową Skałą. A Markowi pozostało skończyć zamek własnymi już siłami.

Inna legenda, o której wspomina Andrzej Komoniecki, w pisanej przez siebie kronice miasta Żywca „Chronografia albo Dziejopis Żywiecki” przypisuje budowę zamku templariuszom, aczkolwiek jej nie przytacza. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Uwaga !!! Rycerze zdobyli zamek! 😉                                                                                   Na zdjęciu moi synowie na zamkowym dziedzińcu :)

Na zamku w 1921 roku Friedrich Wilhelm Murnau nakręcił film Nosferatu – symfonia grozy i nie był to jedyny film wykorzystujący zamek w celach scenografii do filmu, bo służył on również jako tło takich czeskich i słowackich filmów, jak „Książę i żebrak”, „Tomasz sokolnik” i polskiego „Kanclerz” z 1989 roku, kręcono tu także jeden z odcinków serialu „Janosik”.

Zamek zwiedza się z przewodnikiem o wyznaczonych godzinach. Przyznaję, niekiedy miałam problem ze zrozumieniem przewodnika, ale to nic, nie szkodzi i tak uwielbiam zwiedzanie zamków 😉 Moi Panowie też już połknęli tego bakcyla 😉 Pięknie położony Zamek Orawski zrobił na nas bardzo pozytywne wrażenie, warto było tam pojechać :)

Będąc na Orawie warto również zobaczyć Jezioro Orawskie.                                            To największy powierzchniowo i drugi co do objętości sztuczny zbiornik wodny Słowacji. Jezioro Orawskie pełni głównie funkcję przeciwpowodziową i retencyjną. Poza tym jest wykorzystywane do celów rekreacyjnych i sportowych: na jego brzegach znajduje się kilka ośrodków rekreacyjnych, camping, przystanie itp. Przylegające do jeziora tereny stanowią ważną ostoję ptactwa, dla którego ustanowiono kilka obszarów chronionych.

Niestety piękna pogoda towarzysząca nam podczas tego wyjazdu tuż po zakończeniu zwiedzania Orawskiego Zamku załamała się: niebo zrobiło się czarne, zagrzmiało i lunął  deszcz :( Zgodnie z planem podjechaliśmy, by zobaczyć Jezioro Orawskie, ale niestety niewiele udało nam się zobaczyć, widoczność była kiepska :( Po powrocie do Bukowiny Tatrzańskiej okazało się, że i tak mieliśmy szczęście jadąc tego dnia na Orawę, bo w naszej noclegowej miejscowości burza połączona z wichurą i gradobiciem poczyniła tego dnia mnóstwo szkód. Pozrywało i uszkodziło kilkanaście dachów, grad powybijał szyby w niektórych samochodach, a ulicami płynęła rzeka – straże z całej okolicy do późnych godzin nocnych usuwały te wszystkie szkody :(

Na dzisiaj to już wszystko – wkrótce kolejny wpis :)                                         POZDRAWIAM SERDECZNIE :) :) :)

85. Na tatrzańskim szlaku … z Hrebienka do Doliny Wielickiej

Jak to dobrze, że teraz bez problemu możemy przekraczać granicę ze Słowacją i wędrówka po Tatrach Słowackich jest tak łatwo osiągalna :) Piątego dnia również przekroczyliśmy granicę w Jurgowie i doskonale nam już znaną drogą pojechaliśmy (tym razem) do miejscowości Smokowiec Stary. Zgodnie z planem kolejką terenową ze Starego Smokowca wjechaliśmy na Smokowieckie Siodełko lub po prostu Siodełko (słow. Hrebienok) i stamtąd powędrowaliśmy do schroniska-hotelu Sliezsky Dom :)

Na Siodełku znajduje się cały kompleks turystyczny. Oprócz górnej stacji kolejki linowej jest restauracja oraz dom wczasowy „Hrebienok” :)

Na pierwszym zdjęciu ja wraz z moimi synami przed wspomnianym wyżej domem wczasowym „Hrebienok” :)

Z Hrebienka (1285 m) możemy podziwiać piękny widok na dolinę Popradu z jednej strony, a na Łomnicę i Pośrednią Grań z drugiej :)

Smokowieckie Siodełko znajduje się w masywie Sławkowskiego Szczytu (Slavkovský štít). Warto więc będąc tam zdobyć ten szczyt. Kilka lat temu z mężem zdobyliśmy go i to w niezbyt sprzyjających warunkach, teraz jednak z dziećmi wybraliśmy inną, lżejszą trasę. I nie żałuję, bo na tym szlaku były również piękne widoki :)

A tu już widzimy Hotel górski \”Śląski Dom\”, Schronisko Śląskie (słow. Sliezsky dom) :)
I widać majestat Gerlacha – hotel na jego tle jest taki malutki 😉

Sliezsky dom położony jest w Dolinie Wielickiej (Velická dolina) u stóp Gerlacha, nad Wielickim Stawem (Velické pleso) w słowackich Tatrach Wysokich.
Obecna nazwa schroniska pochodzi z roku 1895, kiedy to Sekcja Śląska MKE, mająca swoją siedzibę we Wrocławiu, wybudowała nad południowo-zachodnim brzegiem Wielickiego Stawu schronisko i nazwała je „Śląski Dom”. Budynek powiększano i przerabiano w latach 1907–1909, 1943 i 1957–1962, jednak w dniach 29–30 listopada 1962 r. doszczętnie spłonął. W jego miejsce w latach 1966–1968 później postawiony został obecny hotel. Na początku działania (w 1895 r.) schronisko miało 12 miejsc noclegowych, w latach 60. mieściło już ponad 100 osób. Hotel uważany jest powszechnie za nie pasujący do górskiego krajobrazu, do charakteru schroniska nie pasują też wyższe standardy jak istniejąca dziś restauracja z kelnerami. W czasie pielgrzymki na Słowację Śląski Dom odwiedził 3 lipca 1995 r. Jan Paweł II, dziś pomieszczenie, w którym wówczas przebywał, zostało przekształcone w izbę pamięci.

Ponownie widzimy hotel górski \”Śląski Dom\”
– na jego tle ja z moimi synami 😉

Niezwykle pięknie jest nad Wielickim Stawem (dawniej Wielki Staw, Felkański Staw, Jezioro Felka, słow. Velické pleso).

Staw leży na wysokości 1663 m n.p.m., według pomiarów pracowników TANAP-u z lat 60. XX w. ma 2,241 ha powierzchni, wymiary 350 × 90 m i ok. 4,5 m głębokości. Jest największym stawem Doliny Wielickiej, oprócz niego w dolinie znajdują się inne mniejsze stawy, takie jak: Długi Staw Wielicki, Kwietnicowy Staw, Górne Kwietnicowe Stawki i Wielickie Oka.
Wielicki Staw jest stawem polodowcowym, zamkniętym od południowej strony niedużą moreną. Jego dno jest spłaszczone w wyniku erozji. Nad brzegiem tego stawu w specjalnie na ten cel zbudowanej altance 3 czerwca 1995 podczas pielgrzymki na Słowację modlił się papież Jan Paweł II.

I jeszcze jedno zdjęcie zrobione podczas obchodzenia wkoło Wielickiego Stawu :)

W Dolinie Wielickiej powyżej Wielickiego Stawu znajduje się wodospad – Wielicka Siklawa (słow. Velický vodopád) :)

Kaskadę tworzy Wielicka Woda, która opada z wysokiego progu Doliny Wielickiej, tzw. Mokrej Wanty. Wodospad jest charakterystycznym elementem scenerii tej doliny.
Obok wodospadu przechodzi zielony szlak z Tatrzańskiej Polanki, który biegnie wzdłuż Wielickiej Wody nad Wielicki Staw i dalej na przełęcz Polski Grzebień.

Niezwykle malownicze miejsce … oczywiście wiosną spływającej wody jest więcej :)

Bardzo nam się spodobało w Dolinie Wielickiej – mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam powrócimy. Tymczasem trzeba było już wracać do Starego Smokowca. Początkowo szliśmy szlakiem zielonym, a jak tylko pojawił się żółty, to odbiliśmy na niego i nim doszliśmy już do celu tzn. pozostawionego na parkingu niedaleko dolnej stacji kolejki na Hrebienok, samochodu.

Podsumowanie: To był kolejny wspaniale spędzony dzień na słowackim szlaku. Pogoda nadal nam sprzyjała, widoki zachwycały, aparat fotograficzny co chwilę był w ruchu. Moi synowie (muszę ich pochwalić 😉 ) dzielnie wędrowali – mam nadzieję, że uda mi się zaszczepić w nich miłość do górskich wędrówek i w dorosłym życiu będą to kontynuowali :)

TRASA:
Smokowiec Stary – Smokowieckie Siodełko (Hrebienok) – szlakiem czerwonym do hotelu górskiego „Śląski Dom”, Schronisko Śląskie (słow. Sliezsky dom) – Wielicki Staw (Velické pleso) – Wielicka Siklawa (słow. Velický vodopád) – szlakiem zielonym, a następnie żółtym do Smokowiec Stary

POZDRAWIAM SERDECZNIE :) :) :)
Jak wspaniale jest o tej porze roku powspominać wakacyjne wojaże 😉

84. Na tatrzańskim szlaku … u stóp Łomnicy

WITAM SERDECZNIE i kontynuuję relację z sierpniowego wędrowania po tatrzańskich szlakach :)

Trzeciego dnia wyjazdu dla odmiany udaliśmy się na Słowację. Granicę przekroczyliśmy w Jurgowie i pojechaliśmy do miejscowości Tatrzańska Łomnica (Tatranska Lomnica). Marzyło nam się, by wjechać na szczyt Łomnicy, ale niestety nie udało się. Po pierwsze tego dnia wjechanie na sam szczyt było niemożliwe – był wtorek rano, a bilety można było kupić dopiero na piątek, a po drugie przeraziła nas cena (przeliczając euro na złotówki zapłacilibyśmy prawie 600 zł), na taki wydatek nie byliśmy przygotowani. Koniec końców zakupiliśmy tylko bilety, by następnego dnia już bez stania w kolejce wjechać szybko na Skalnate pleso (na tym odcinku kolejka jeździ często i bilety są tańsze). Przez te perypetie biletowe tego dnia już nie opłacało się ruszać na szlak – zrobiliśmy więc sobie dzień ulgowy :) Najpierw był spacer po Tatrzańskiej Łomnicy, a następnie po Bukowinie Tatrzańskiej, w której przypominam mieszkaliśmy 😉

I nastał czwarty dzień – znaną nam już drogą pojechaliśmy ponownie do Tatrzańskiej Łomnicy. Samochód zaparkowaliśmy na bezpłatnym parkingu niedaleko kas biletowych.  Kolejką linową wjechaliśmy na Skalnate pleso (oczywiście na nogach też można wejść) i znaleźliśmy się u podnóża wspaniałej, majestatycznej Łomnicy :)

Łomnica (słow. Lomnický štít) to drugi co do wysokości (2634 m n.p.m.) po Gerlachu (2655 m n.p.m.) wybitny szczyt Tatr, położony w słowackiej części Tatr Wysokich.

Łomnica położona jest w bocznej grani odchodzącej na południowy wschód od grani głównej w Wyżnim Baranim Zworniku (Vyšná Barania strážnica) w masywie Baranich Rogów (Baranie rohy).

Łomnica góruje nad: Doliną Małej Zimnej Wody, Doliną Łomnicką (Skalnatá dolina), Miedzianą Kotliną (Medená kotlina). Po północnej stronie szczytu położony jest Miedziany Śnieżnik.

Do 1870 r. Łomnica była najczęściej odwiedzanym szczytem Tatr Wysokich. Również obecnie należy do najpopularniejszych szczytów tatrzańskich. Związane jest to ze zbudowaniem w latach 1936–1940 napowietrznej kolejki linowej z Tatrzańskiej Łomnicy.  Czerwone wagoniki fajnie wyglądają na tle szarych skał 😉

Ze Skalnate pleso można wyciągiem krzesełkowym wjechać na Łomnicką Przełęcz :) Bilety można zakupić w kasie w Tatrzańskiej Łomnicy, albo na Skalnate pleso.

Łomnicka Przełęcz (słow. Lomnické sedlo) – przełęcz położona na wysokości 2190 m n.p.m., pomiędzy Łomnicką Kopą a Wielką Łomnicką Basztą w bocznej grani odchodzącej na południe w wierzchołku Łomnicy od długiej południowo-wschodniej grani Wyżniego Baraniego Zwornika. Jest to jedna z najliczniej odwiedzanych przełęczy słowackich Tatr Wysokich, z racji swojej bardzo łatwej dostępności (prowadzi na nią wyciąg krzesełkowy znad Łomnickiego Stawu). Z przełęczy poprowadzony jest stok narciarski, który biegnie zboczem Łomnickiej Grani. Z Łomnickiej Przełęczy można dostać się na Łomnicę, jednak jest to ścieżka nieznakowana, dostępna jedynie z uprawnionym przewodnikiem.

Na zdjęciu poniżej widać słupy wyciągu krzesełkowego na Łomnicką Przełęcz 😉

A na kolejnym zdjęciu obserwatorium astronomiczne znajdujące się nad Łomnickim Stawem, na wysokości 1786 m n.p.m.

Budynek został wybudowany w latach 1940–1943. Pomysłodawcą i pierwszym kierownikiem (1943–50) był czeski astronom i klimatolog Antonín Bečvář. Na jesieni 1943 r. obserwatorium mogło rozpocząć działalność. W 1950 r. powstała dodatkowa placówka w Tatrzańskiej Łomnicy, w 1960 r. zaś obserwatorium meteorologiczne na Łomnicy poszerzono o część astronomiczną. Od 1953 r. placówka nad Łomnickim Stawem jest pod opieką Słowackiej Akademii Nauk.

I najwyższa pora bym pokazała Wam Łomnicki Staw (słow. Skalnaté pleso) :)

Nazwa Łomnickiego Stawu pochodzi od przepływającego przez niego Łomnickiego Potoku, zwanego dawniej po prostu Łomnicą (od niego też wzięły się nazwy szczytu Łomnicy, Doliny Łomnickiej i miejscowości Wielka Łomnica i innych).                     Łomnicki Staw położony jest na wysokości 1751 m n.p.m. (według innych źródeł 1754), zajmuje powierzchnię 1,23 ha (212 metrów długości i 85 metrów szerokości), a maksymalna głębokość wynosi 2 metry (według innych źródeł nawet 4,2 metra. Wskutek czynników klimatycznych, a także działalności człowieka (prowadzonej w pobliżu budowy), zaczął wysychać. W latach 30. i 50. XX wieku przeprowadzono próby przeciwdziałania temu (uszczelnianie), nie przyniosły jednak one na razie rezultatu. Woda pojawia się w stawie okresowo – szczególnie wiosną i po obfitych opadach. Wody dostarcza także potok Łomnica (Skalnatý potok), ale on również często wysycha. Wahania poziomu wody i wielkości stawu są zatem częste, a podane dane na temat wielkości stawu mogą być jedynie orientacyjne.

W Tatrach jest wiele takich „suchych” stawów… mieliśmy szczęście, bo jak na sierpień w Łomnickim Stawie było nawet sporo wody 😉

Obok stawu powstały stacje kolejki: górna stacja kolejki linowej na Łomnicę z Tatrzańskiej Łomnicy na szczyt Łomnicy (wybudowana w latach 1936–1940) oraz wyciągu krzesełkowego na Łomnicką Przełęcz (2190 m n.p.m.). Ruch turystyczny obsługuje bufet, restauracja i hotel „Encián” :)

Kolejne zdjęcie zostało zrobione podczas obchodzenia wkoło Łomnickiego Stawu :)

W pobliżu Łomnickiego Stawu w Dolinie Łomnickiej (Skalnatá dolina), na wysokości 1751 m n.p.m. położone jest Schronisko Łomnickie (słow. Skalnatá chata).                      Początki schroniska datuje się na rok 1841, utworzono tu wtedy skalną kolebę służąca jako schronienie dla turystów, znajduje się ona na tyłach dzisiejszego schroniska. Regularnym schroniskiem chata stała się w 1914 r., kiedy to rozbudowano ją i przebudowano.

Ostatnie już spojrzenie na Łomnicę i znakowaną czerwono Magistralą Tatrzańską poszliśmy do Schroniska Zamkovskiego w Dolinie Małej Zimnej Wody :)

Bardzo przyjemna trasa, widoki piękne :)

Schronisko Zamkovskiego (słow. Zamkovského chata, Zamka) – tatrzańskie schronisko położone na wysokości 1475 m n.p.m. w słowackiej części Tatr Wysokich, w Dolinie Małej Zimnej Wody (Malá Studená dolina).                                                                       Schronisko w latach 1942–1943 wybudował István Zamkovszky (Štefan Zamkovský) – węgierski taternik i przewodnik tatrzański słowackiego pochodzenia. Zamkovskiemu schronisko zostało odebrane w 1948 r. przez władze Czechosłowacji, które obiektowi nadały imię kapitana Nálepki (Nálepkova chata), partyzanta niezwiązanego z Tatrami. Pierwotna nazwa schroniska została przywrócona dopiero w 1992 r., budynek został też oddany wnukowi Zamkovskiego, Stanislavowi Tichemu.                                              Dzisiaj schronisko dysponuje 28 miejscami noclegowymi, a gospodarzem schroniska jest Jana Kalinčíková. Przy schronisku na Małej Zimnej Wodzie została wybudowana mała elektrownia.

Fajna miejscówka – zrobiliśmy tam sobie zasłużone odpoczynek :) i dalej w drogę 😉

Kolejnym miejscem odpoczynku był Rainer domek. To najstarsze schronisko górskie w Tatrach Wysokich. Znajduje się w pobliżu górnej stacji kolejki linowej na Hrebienok przy ujściu Wielkiej Doliny Zimnej . Zostało założony w 1863 przez niemieckiego hotelarza Johanna Georga Rainera.

Wędrując dalej doszliśmy do ostatniego już tego dnia schroniska zwanego Bilikova Chata :)

Bilikova Chata (1255 m.) znajduje się tuż pod centrum Hrebieniok w leśnej części Doliny Staroleśnej na południowo-wschodnim stoku Sławkowskiego Szczytu.                             W miejscu obecnego schroniska stała od roku 1875 prosta chata Rużenina. W roku 1884 dostawiono do niej większe schronisko. Po pożarze obydwóch obiektów (w roku 1893)właściciele spółki leśnej ze Spiskiej Soboty postawili dwa nowe hotele, które jednak w roku 1927 spłonęły. Tę turystyczną osadę ze względu na bliskie sąsiedztwo potoku Zimna Woda nazywano Sanatoriami Studenopotockimi (błędnie Studenovodskými).  Obecne schronisko Bilikowa Chata oddano do użytku w roku 1934 (pierwotnie nazywaną Guhrową Chatą). Schronisko oznaczono tablicą pamiątkową na cześć Pawła Bilika (1916 – 1944), funkcjonariusza straży granicznej, narciarza, sportowca, którego podczas II Wojny Światowej Niemcy wzięli do niewoli w czasie akcji zbrojnej nad Górnym Smokowcem i stracili na zamku w Kieżmarku.

I ostatnie już zdjęcie, a na nim jeden z kilku wodospadów w Dolinie Zimnej Wody (słow. Studená dolina), którą to schodziliśmy (żółtym szlakiem) do miejscowości Tatrzańska Leśna, a stamtąd tzw. Drogą Wolności powróciliśmy do Tatrzańskiej Łomnicy, gdzie na parkingu stał nasz samochód.

Uwielbiam te górskie rwące wodospady… są urocze :)

Podsumowując – to był bardzo ciekawie spędzony dzień. Łomnica zrobiła na nas wielkie wrażenie, Łomnicki Staw również. Napotkane po drodze schroniska zapewniły przyjemną chwilę wytchnienia po trudzie wędrówki i zarazem zachwyciły swym wyglądem. Tatrzańskie szlaki mają swój niezaprzeczalny urok, a opisaną przeze mnie trasę gorąco polecam Wszystkim wybierającym się na tatrzańskie słowackie szlaki :)

TRASA:                                                                                                                  Tatrzańska Łomnica – Łomnicki Staw (Skalnaté pleso) – Schronisko Łomnickie (Skalnatá chata) – Magistrala Tatrzańska – Schronisko Zamkovskiego (Zamkovského chata) – Rainerowa Chatka (Rainerova chata) – Bilikova Chata – Dolina Zimnej Wody (Studená dolina) – Tatrzańska Leśna (Tatranska Lesna) – Droga Wolności – Tatrzańska Łomnica

POZDRAWIAM CIEPLUTKO :) :) :)

83. Na tatrzańskim szlaku … Czerwone Wierchy

WITAM SERDECZNIE i zapraszam do czytania mojego kolejnego wpisu, a także wirtualnego wędrowania ze mną po tatrzańskich szlakach 😉

Mięśnie rozruszane w Dolinie Strążyskiej i Dolinie Białego, pierwszy szczyt – Sarnia Skała – zdobyty, więc drugiego dnia naszego wakacyjnego wyjazdu w Tatry wybraliśmy się już na dłuższą i ambitniejszą trasę :)

Przez zakorkowane Zakopane jedziemy do Kir. Samochód parkujemy na jednym z kilku znajdujących się tam parkingów i po zakupieniu biletów wchodzimy do Doliny Kościeliskiej. Wakacje, środek sezonu letniego, zapowiada się kolejny upalny dzień, więc na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego wchodzi tłum turystów. Idziemy w tej pielgrzymce Doliną Kościeliską aż do pojawienia się szlaku czerwonego na Czerwone Wierchy (około 20 minut). Szliśmy już kiedyś z mężem tym szlakiem, ale niestety wtedy była straszna mgła, widoczność na dwa kroki, o podziwianiu widoków nie było mowy – teraz jest zupełnie inaczej, aura pogodowa sprzyja :)

Początkowy odcinek szlaku biegnie lasem, ale i tak męczymy się przy podejściu, co kawałek przystajemy, by odpocząć i napić się. Pierwszy dłuższy regenerujący postój robimy sobie pod Upłaziańską Kopką :)

Zregenerowani ruszamy dalej. Szlak nadal cały czas biegnie pod górę, podejście męczy, słońce grzeje, jednak tam wyżej lekko wiejący wiaterek daje ochłodę i wędruje się bardzo przyjemnie :) A widoki, ach, są coraz piękniejsze :)

Na kolejnym zdjęciu widać jak zadowolona, szczęśliwa idę sobie na Ciemniak :)

Ciemniak (2096 m n.p.m.) to najdalej na zachód wysunięty szczyt należący do masywu Czerwonych Wierchów w Tatrach Zachodnich.
Ciemniak wznosi się ponad dolinami: Kościeliską, Tomanową, Tomanową Liptowską, Miętusią i polodowcowym kotłem niewielkiej Doliny Mułowej, do której opadają strome, lecz nieduże urwiska. Nazwa szczytu pochodzi prawdopodobnie od tej właśnie doliny, zwanej dawniej przez pasterzy Doliną Ciemną.

W XIX wieku Ciemniak nazywany był Czerwonym Wierchem Upłaziańskim. Dawniej cały jego północny grzbiet należał do Hali Upłaz i wypasany był aż pod sam wierzchołek. W XIX wieku w Czerwonym Żlebie i Czerwonych Żlebkach funkcjonowały kopalnie rudy żelaza.

Kolejne zdjęcie, a na nim ja z moim młodszym synem – trzeba zaszczepiać miłość do gór i wspinaczki już od najmłodszych lat 😉

Wejście na szczyt nie przedstawia żadnych trudności technicznych i wchodzono na niego od dawna. Pierwsze wejście zimowe miało miejsce w roku 1908. Ze szczytu Ciemniaka szczególnie dobre są widoki na Dolinę Kościeliską i Tatry Zachodnie, widoczne jest też Jezioro Orawskie.

Góry, chmury… nic tylko wędrować i podziwiać :)

Ciemniak zbudowany jest z dolomitów z przeławiceniami wapieni wieku środkowotriasowego, tylko Twardy Grzbiet w górnej części północno-zachodniej grani przykryty jest twardymi skałami krystalicznymi. W stromym stoku zachodnim (od strony Doliny Kościeliskiej) znajdują się liczne skałki, tzw. Rzędy Tomanowe, poprzedzielane Czerwonymi Żlebkami. Te łączą się poniżej w Czerwony Żleb – jedyne północne odgałęzienie Doliny Tomanowej. W wapiennych skałach Ciemniaka znajdują się liczne jaskinie. Największe z nich to: Jaskinia Miętusia, Jaskinia Lodowa w Ciemniaku, Studnia w Kazalnicy Miętusiej, Jaskinia Wysoka za Siedmioma Progami.

Już w połowie lata pędy rosnącego na Twardym Grzbiecie situ skuciny zaczynają brunatnieć, nadając szczytowi czerwone zabarwienie. Szczyt porasta bogata flora, występują tu zarówno rośliny podłoża wapiennego, jak i granitowego. Prof. Władysław Szafer tłumaczył to występowaniem tutaj granitowych żwirów powstałych z rozkładu dawnej pokrywy ze skał krystalicznych. Stwierdzono występowanie m.in. tak rzadkich gatunków roślin górskich, jak: naradka tępolistna, szarota Hoppego, bylica skalna, potrostek alpejski, rogownica szerokolistna, skalnica zwisła, głodek kutnerowaty, mietlica alpejska, sybaldia rozesłana, babka górska, turzyca czarna.

Jak okiem sięgnąć – cudnie :)

Na Ciemniak biegnie szlak turystyczny czerwony – odcinek czerwonego szlaku z Wyżniej Kiry Miętusiej w Dolinie Kościeliskiej przez Polanę Upłaz, Chudą Przełączkę i Ciemniak na Kasprowy Wierch i dalej. Nim to właśnie wędrowaliśmy :)
Dochodzi również szlak turystyczny zielony – zielony przez Twardy Grzbiet, Chudą Przełączkę, Czerwony Żleb i Dolinę Tomanową do schroniska na Hali Ornak. Do Chudej Przełączki biegnie razem ze szlakiem czerwonym :)

Drugi szczyt Czerwonych Wierchów idąc od strony Doliny Kościeliskiej to Krzesanica :)

Krzesanica to szczyt w grani głównej Tatr Zachodnich, najwyższy szczyt zespołu Czerwonych Wierchów.
Krzesanica wznosi się nad polską Doliną Miętusią i słowacką Doliną Cichą. Od wschodu sąsiaduje z Małołączniakiem (2096), oddzielona od niego Litworową Przełęczą (2037 m), od zachodu z Ciemniakiem (2096), oddzielona Mułową Przełęczą (2067 m). Po szczytach tych i przełęczach biegnie granica polsko-słowacka.
Nazwa szczytu pochodzi od północnej ściany zwanej krzesaną. Walery Eljasz-Radzikowski w 1891 r. pisał o niej: „Krzesanica ze ścianą od północy gdyby skrzesaną i stąd tak nazwana”. Północna ściana Krzesanicy o wysokości ok. 200 m jest bardzo stroma. W ścianę tę wcina się polodowcowy kocioł – wisząca Dolina Mułowa.

Krzesanica zbudowana jest z dolomitów z przeławiceniami wapieni wieku środkowotriasowego i jest najwyższym polskim szczyt zbudowanym z takich skał. W ścianach południowych, po słowackiej stronie odkryto ok. 50 jaskiń, najgłębsze z nich mają 166 m :)

Szczeliny skalne porasta tu ciekawa flora roślina wapieniolubnych. Jak podają Kazimierz Zarzycki i Zofia Zwolińska, na szczycie rosną takie rośliny, jak: lepnica bezłodygowa, dzwonek alpejski, kuklik górski, tojad mocny, wierzba zielna i żyłkowana, omieg kozłowiec, dębik ośmiopłatkowy, sasanka alpejska, jaskier alpejski, mak tatrzański oraz 7 gatunków skalnic. Zdarzają się i rośliny kwasolubne, normalnie występujące tylko na granicie (np. sit skucina), a to wskutek tego, że miejscami wapienie pokryte są cienką warstwą kwaśnej gleby powstałej na zwietrzelinie. Z rzadkich w Polsce roślin występujących tylko w Tatrach, i to na nielicznych stanowiskach rosną tutaj: głodek kutnerowaty, goryczuszka lodnikowa, mietlica alpejska, sybaldia rozesłana, skalnica zwisła, babka górska, rogownica szerokolistna, szarota Hoppego.

Dalej wędrujemy po Czerwonych Wierchach i niedługo dojdziemy do kolejnego szczytu – Małołączniaka :)

Małołączniak na wschód sąsiaduje z Kopą Kondracką (2005 m), oddzielony od niej Małołącką Przełęczą (1924 m), na zachód z Krzesanicą (2122 m) poprzez Litworową Przełęcz (2037 m). Jest to dosyć dobrze wyodrębniony szczyt. Wznosi się nad trzema dolinami walnymi: Doliną Cichą, Doliną Małej Łąki i Doliną Kościeliską.

Małołączniak zbudowany jest z wapieni i dolomitów, a część szczytowa od wysokości ok. 1840 m przykryta jest warstwą skał krystalicznych. W wapieniach silnie rozwinięte zjawiska krasowe. W północnych stokach Małołączniaka znajdują się najgłębsze jaskinie Tatr: Jaskinia Wielka Śnieżna i Śnieżna Studnia. Ostatnim dużym odkryciem speleologicznym w Tatrach jest jaskinia Siwy Kocioł, również położona w stokach Małołączniaka.

Poniżej Giewont fotografowany z Małołączniaka :)

A na kolejnym zdjęciu ja wraz z moim Małym Turystą na tle Giewontu :)

Dzięki różnorodności podłoża geologicznego flora Małołączniaka, podobnie jak całych Czerwonych Wierchów, jest bardzo bogata. Na przykrywających kopułę szczytową skałach granitowych rosną rośliny granitolubne, niżej występuje podłoże wapienne, na którym rosną zupełnie odmienne zbiorowiska roślin wapieniolubnych. W okolicach Małołąckiej Przełęczy w lipcu zakwitają licznie piękne i duże kwiaty rzadkiej rośliny tatrzańskiej – pełnika siedmiogrodzkiego, tworzącego tutaj duże kępy. Zbudowane z granitów stoki porośnięta są niską murawą z granitolubnymi gatunkami: boimką dwurzędową, kosmatką brunatną i sitem skuciną. Czerwieniejące już w lecie końce ich pędów (szczególnie situ skucina) nadają Małołączniakowi czerwone zabarwienie. Od tego zabarwienia pochodzi nazwa Czerwony Grzbiet, a także dawna nazwa Małołączniaka – Czerwony Wierch. Flora bogata gatunkowo. M.in. stwierdzono tutaj występowanie mietlicy alpejskiej, rogownicy szerokolistnej turzycy Lachenala, szaroty Hoppego i ostrołódki polnej – bardzo rzadkich roślin, w Polsce występujących tylko w Tatrach i to w nielicznych tylko miejscach – a także starca pomarańczowego występującego również poza Tatrami, ale wszędzie bardzo rzadkiego.

Przez Małołączniak przebiega:
– szlak turystyczny czerwony – z Doliny Kościeliskiej przebiegający grzbietem Czerwonych Wierchów, a dalej na Kasprowy Wierch i Świnicę.
– szlak turystyczny niebieski – szlak schodzący do wylotu Doliny Małej Łąki poprzez Czerwony Grzbiet, Kobylarzowy Żleb, Dolinę Miętusią i Przysłop Miętusi.

Polecam obie trasy :) Kilka lat temu wędrowaliśmy (z mężem) szlakiem czerwonym, a teraz zdecydowaliśmy się zejść z Małołączniaka tym niebieskim :)

Zejście strome, nawet pojawił się niebezpieczny odcinek z łańcuchem – na szczęście dzielnie sobie z nim poradziliśmy :)

Zarówno na szczytach, jak i przy zejściu widoki zachwycały :)

Pogoda sprzyjała również robieniu zdjęć i tego dnia zrobiłam ich mnóstwo :)


\”Kiedy na początku wspinaczki człowiek stoi przed szczytem i patrzy na potężną górę, czuje się przytłoczony. Kiedy patrzy na tą samą górę już po zejściu – jest dumny i ma wrażenie, że może osiągnąć wszystko.\” (Martyna Wojciechowska)

Dumni, że udało nam się bezproblemowo przejść całą zaplanowaną trasę doszliśmy do Miętusiego Przysłopu, a następnie Ścieżką nad Reglami do Doliny Kościeliskiej. Stąd do samochodu było już niedaleko. To był pełen wrażeń, wspaniale spędzony dzień na tatrzańskim szlaku. Do Bukowiny Tatrzańskiej wróciliśmy po zmroku, nawet właścicielka domu, w którym nocowaliśmy już zaczęła się o nas martwić.

TRASA:
Kiry – Dolina Kościeliska – Upłaziańska Kopka – Ciemniak – Krzesanica – Małołączniak – Czerwony Grzbiet – Miętusi Przysłop – Ścieżka nad Reglami – Dolina Kościeliska – Kiry

POZDROWIENIA POSYŁAM :)
I biorę się za przygotowywanie kolejnego wpisu 😉