172. Dolina Chochołowska – Grześ, Rakoń, Wołowiec

Witam serdecznie :) :) :)
Kolejną wędrówkę rozpoczęliśmy na Siwej Polanie u wylotu Doliny Chochołowskiej i idąc zielonym szlakiem wzdłuż Chochołowskiego Potoku przez Polanę Huciska po 2 godzinach dotarliśmy do Polany Chochołowskiej, na której znajduje się Schronisko Chochołowskie.

Obiekt ten ulokowano na wysokości 1146 m n.p.m. i jest główną bazą noclegową w rejonie Doliny Chochołowskiej.

Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej jest największym schroniskiem w Tatrach Polskich. Jest czynne przez cały rok. Turystom oferuje 121 miejsc noclegowych w pokojach 2-, 3-, 4-, 6-, 8- i 14-osobowych. Posiada także świetlicę, przechowalnię całoroczną nart, kuchnię turystyczną i suszarnię ubrań. Obok schroniska znajduje się dyżurka, w której okresowo dyżurują ratownicy TOPR. Z kuchni turystycznej można skorzystać nieodpłatnie, darmowy jest dostęp do wrzątku przez całą dobę. Stałe zasilanie elektryczne.
Administracyjnie schronisko znajduje się na terenie wsi Witów. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org/ )

Na zdjęciu schronisko w ujęciu od frontowej strony :)

Przy schronisku , w prawo odbija żółty szlak turystyczny, którym to idąc po 1,5 godzinie można dojść na Grzesia (1653 m n.p.m.).

Trasa znajoma, ale po kilku latach postanowiliśmy przypomnieć ją sobie i idąc przez Grzesia i Rakonia zdobyć Wołowiec, na szczycie którego jak do tej pory nie udawało nam się stanąć :)

Po wyjściu z lasu widoki coraz piękniejsze – centralnie w kadrze widzimy masyw Kominiarskiego Wierchu :)

Idąc wśród kosówki i oglądając się do tyłu podziwiamy masyw Bobrowca (słow. Bobrovec, 1663 m n.p.m.) :)

I ponownie spojrzenie w kierunku Kominiarskiego Wierchu :)

„Góry to życie, życie to góry.”
(Colette Richard)

Podziwiając panoramę Tatr Zachodnich zbliżamy się już do szczytu Grzesia (1653 m n.p.m.).

I dotarliśmy do Grzesia (słow. Lúčna, 1653 m n.p.m.) :)
Przez Grzesia przebiega granica polsko-słowacka. Na szczycie stoi drewniany krzyż upamiętniający konspiracyjne spotkania działaczy polskich i słowackich odbywające się w latach osiemdziesiątych XX wieku.

Stoki Grzesia opadają do trzech dolin: Chochołowskiej (po stronie polskiej) oraz Łatanej i Bobrowieckiej Doliny Orawskiej (po stronie słowackiej).
Wierzchołek Grzesia jest obły i porośnięty trawą oraz kosodrzewiną. Występują na nim także sit skucina i bliźniczka psia trawka (które jesienią żółknąc i czerwieniejąc nadają mu piękny kolor). Niegdyś jego stoki były wypasane. Szczyt zbudowany jest z piaskowców kwarcytowych.

Pomimo swojej niewielkiej wysokości jest godny polecenia ze względu na rozciągające się z niego wspaniałe widoki. Można stąd zobaczyć prawie całe Tatry Zachodnie, a w oddali również szczyty Tatr Wysokich :)

Nazwa szczytu pochodzi od góralskiego słowa „grześ” oznaczającego grzbiet lub grzędę o stokach stromo opadających na dwie strony.
Na Grzesiu znajduje się skrzyżowanie szlaków turystycznych. Szlakiem żółtym można zejść do Doliny Chochołowskiej (lub pójść szlakiem niebieskim odłączającym się na wysokości Przełęczy Bobrowieckiej do Bobrowieckiej Doliny Orawskiej). Szlakiem niebieskim można pójść na Rakoń (i dalej na Wołowiec i Jarząbczy Wierch) natomiast szlakiem zielonym, prowadzącym na stronę słowacką, do Zadniej Doliny Łatanej lub na Przełęcz nad Kotłowym Żlebem.

Poniżej na zdjęciu wśród zieleni ścieżka, którą to biegnie niebieski szlak z Grzesia przez Rakoń na Wołowiec i którym to powędrujemy dalej :)

Idąc granią na Rakonia podziwiamy wspaniałe widoki – na zdjęciu w dole otoczona górami Polana Chochołowska :)

Na następnym zdjęciu po lewej stronie doskonale widoczny masyw Kominiarskiego Wierchu :)

„Góry najczęściej wznoszą się na granicach między państwami, dzielą, geograficznie, narody. Ale są także miejscem spotkań ludzi żyjących po obu ich stronach, tych ludzi, których góry przyciągają, a nie odpychają” (Andrzej Paczkowski)

Chmury i góry w różnych odcieniach zieleni tworzą piękny obraz :)

„Góry to zamienione w skały wykrywacze kłamstw, pozwalające człowiekowi poznać samego siebie, a także innych. Każdy musi kiedyś zrzucić maskę. Wszystkie cechy charakteru tworzące osobowość, w ekstremalnych warunkach wychodzą na światło dzienne w skoncentrowanej formie.” (Stefan Głowacz)

„Góry, choć są niezmienne, to ich smak dla każdego z nas jest inny.” (Ryszard Pawłowski)

Góry mają swój niepowtarzalny klimat… :)

Dotarliśmy do Rakonia :)

Rakoń (słow. Rákoň) znajduje się w bocznej północnej grani Wołowca. W kierunku północno-zachodnim z Rakonia odchodzi północno-zachodnia grań Rakonia, rozdzielająca słowackie doliny: Łataną i Rohacką. Jego wschodnie zbocza opadają do Doliny Chochołowskiej Wyżniej.
Zbocza Rakonia są stosunkowo łagodne, w górnej części trawiaste z kępami kosodrzewiny, gdzieniegdzie wystającymi pojedynczymi skałami i niewielkimi rumowiskami skalnymi. Dawniej były wypasane, od polskiej strony były to pasterskie tereny Hali Chochołowskiej. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org/ )

Na szczycie Rakonia znajduje się skrzyżowanie szlaków turystycznych. Można stąd pójść słowackim szlakiem żółtym w kierunku północno-zachodnim na Zabrat (1656 m n.p.m.) i dalej do Doliny Łatanej lub do Schroniska Tatliaka nad Czarną Młaką. Szlakiem niebieskim w kierunku południowym można dojść na Wołowiec, a w kierunku północnym na Grzesia.

Ze szczytu rozpościerają się piękne, wysokogórskie widoki :)

Z Rakonia schodzimy do Przełęczy Zawracie (1863 m n.p.m.), a następnie wejdziemy na Wołowiec, który jest głównym celem wędrówki tego dnia :)

Na zdjęciu po lewej stronie Wołowiec (słow. Volovec, 2063 m n.p.m.), a po prawej Rohacz Ostry (słow. Ostrý Roháč, 2088 m n.p.m.)

40 minut po opuszczeniu Rakonia stoimy już na Wołowcu (słow. Volovec, 2063 m n.p.m.) i cieszymy się ze zdobycia tego szczytu oraz z możliwości podziwiania wspaniałych widoków, które pokażę na kolejnych zdjęciach :)

Wołowiec (słow. Volovec, 2063 m n.p.m.) to jeden z najwyższych szczytów polskiej części Tatr Zachodnich. Wznosi się nad dolinami: Chochołowską, Rohacką i Jamnicką.

Na zdjęciu widok z Wołowca w kierunku Doliny Chochołowskiej :)

Wołowiec jest zwornikiem dla trzech grani: od wschodu grani głównej z Jarząbczym Wierchem i Łopatą, od południowej strony grani głównej z Rohaczami oraz biegnącej w północnym kierunku bocznej północnej grani Wołowca przez Rakoń i Grzesia do Bobrowca. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org/ )

Spojrzenie w kierunku Jarząbczego Wierchu :)

Z rzadkich w Polsce gatunków roślin stwierdzono występowanie tu takich gatunków, jak: mietlica alpejska, saussurea wielkogłowa, turzyca lachenala, ukwap karpacki, wierzba szwajcarska, przymiotno węgierskie.

Na następnym zdjęciu doskonale widoczna Grań Otargańców i górna część Doliny Jamnickiej (słow. Jamnícka dolina) z Niżnim Stawem Jamnickim :)

Na Wołowcu można spotkać kozice, a piarżyska po północnej stronie szczytu zamieszkują świstaki :) No niestety my ich nie spotkaliśmy :(

Na kolejnym zdjęciu fragment Grani Otargańców i górna część Doliny Jamnickiej (słow. Jamnícka dolina) z Niżnim Stawem Jamnickim oraz Wyżnim Stawem Jamnickim :)

Z dość obszernego i płaskiego wierzchołka roztacza się bardzo rozległy widok. Janusz Chmielowski w 1898 pisał: „Widok ze szczytu Wołowca jest nadzwyczaj interesujący (…), ku południowemu zachodowi wachlarzowato rozłożona grupa urwistych Rohaczów (…), ku wschodowi Tatry Wysokie przedstawiające się jakby olbrzymia wyspa skalista…”.
(Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org/ )

Na zdjęciu widzimy Rohacze – Rohacza Ostrego (słow. Ostrý Roháč, 2088 m n.p.m.) i Rohacza Płaczliwego (słow. Plačlivé, 2125 m n.p.m.) oraz Dolinę Smutną (słow. Smutná dolina) :)

Patrząc w zachodnim kierunku widzimy leżące poniżej Rohackie Stawy :)

Aż trudno oderwać wzrok od tych górskich szczytów, ach, jak piękne widoki można z Wołowca podziwiać, ale pora by już wracać, więc jeszcze jeden i będziemy schodzić ponownie do przełęczy Zawracie (1863 m n.p.m.) :)

Schodząc z Wołowca nadal delektujemy się pięknymi i rozległymi widokami :)

Po dotarciu do przełęczy Zawracie (1863 m n.p.m.) odbiliśmy na szlak zielony by przez Dolinę Chochołowską Wyżnią zejść do Doliny Chochołowskiej.

Na koniec dnia jeszcze raz wędrówka Doliną Chochołowską wzdłuż Chochołowskiego Potoku do Siwej Polany i kolejna bardzo ciekawa oraz widokowa trasa za nami :)

Przygotowując ten wpis z przyjemnością oddałam się wspomnieniom, ponieważ one pozwalają jeszcze raz przeżyć dobre chwile. Doceniam to tym bardziej, że teraz z powodu epidemii koronawirusa nawet do pobliskiego lasu na spacer nie mogę iść, ale bezpieczeństwo najważniejsze i wprowadzonych zakazów nie łamię, tylko grzecznie siedzę w domu :)

Podsumowując trasa:
Siwa Polana – Dolina Chochołowska – Polana Chochołowska – Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej – Grześ (słow. Lúčna, 1653 m n.p.m.) – Rakoń (słow. Rákoň, 1876 m n.p.m.) – Przełęcz Zawracie (1863 m n.p.m.) – Wołowiec (słow. Volovec, 2063 m n.p.m.) – Przełęcz Zawracie (1863 m n.p.m.) – Dolina Chochołowska Wyżnia – Dolina Chochołowska – Siwa Polana

 
POZDRAWIAM spokoju i zdrowia życząc :) :) :)

171. Słowacki Raj (słow. Slovenský raj) – Przełom Hornadu

Witam :) Słowacki Raj (słow. Slovenský raj) zachwycił mnie i moją rodzinę po raz pierwszy w sierpniu 2017 roku, o czym opowiadałam już 150. Słowacki Raj (słow. Slovenský raj) – pętla przez Wąwóz Suchá Belá i Kláštorisko.
Po dwóch latach udaliśmy się tam ponownie, by przejść kolejną równie ciekawą i ekscytującą trasę :)

Samochód (tak jak poprzednio) zaparkowaliśmy na parkingu w Podlesoku (niedaleko miejscowości Hrabušice). Idąc niebieskim szlakiem, który początkowo wiedzie asfaltem, a następnie ścieżką przeszliśmy obok ośrodka Turisticky Raj. Po 20 minutach dotarliśmy do miejsca nazwanego – Hrdlo Hornádu. Mostem przeszliśmy na drugą stronę rzeki i w kasie biletowej zakupiliśmy bilety wstępu do Parku Narodowego Słowacki Raj, by przejść trasę Przełomem Hornadu :)

Przełom Hornadu to część rzeki Hornad, która przepływa przez północną część Słowackiego Raju.

Przełom Hornadu jest najpiękniejszym i najbardziej znanym kanionem nie tylko w Parku Narodowym Słowacki Raj, ale i na całej Słowacji.

Pierwszego turystycznego przejścia dokonano tu w lutym 1906 r., korzystając z zamarzniętej powierzchni rzeki. Do 1974 r. przejście Przełomem Hornadu było możliwe tylko wodą lub (w czasie ostrzejszych zim) po lodzie. Obecnie wiedzie nim niezwykle atrakcyjny szlak turystyczny o długości 17 km, zwany Ścieżką Ratowników Górskich (słow. chodník Horskej služby). Jest on dwukierunkowy i prowadzi wzdłuż rzeki :)

Przejście tego szlaku zajęło nam więcej czasu niż wskazywały mapy, ponieważ nie spieszyliśmy się, a miejscami musieliśmy też czekać aż zwolni się łańcuch lub podest.

W niebezpiecznych miejscach zamontowane są łańcuchy, klamry, stopnie, kładki lub podesty bezpośrednio nad rzeką.

Obecnie na szlaku znajduje się 324 m łańcuchów, 140 stupaczek (metalowe stopnie montowane w eksponowanych miejscach), 15 klamer i 65 m drewnianych kładek oraz 7 żelaznych mostów. To robi wrażenie, prawda? :)

Wijący się Hornad również robi wrażenie, gdy stoi się na kładce lub podeście bezpośrednio nad nim :)

Poniżej jeden z 7 żelaznych mostów którymi przechodzi się pokonując trasę Przełomem Hornadu :)

Przełom Hornadu jest przełomem przetrwałym, tzn. rzeka przepływając przez obszar wypiętrzania się gór zachowała swój pierwotny bieg. Został wycięty w wapieniach i dolomitach budujących zrąb Słowackiego Raju. Szerokość wąwozu wynosi w najwęższych miejscach zaledwie kilkanaście metrów, a głębokość (od lustra wody po szczyty otaczających skał) dochodzi do 150 metrów. Odcinek o najbardziej eksponowanych brzegach nosi nazwę Železné vráta (Żelazne Wrota). (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org/ )

I przechodzimy kolejny żelazny most :)

Prawie cały odcinek przełomu jest od 1976 r. objęty ochroną w ramach rezerwatu przyrody „Przełom Hornadu” (od 1995 r. jako narodowy rezerwat przyrody, słow. Národná prírodná rezervácia).

Idąc szlakiem niebieskim wzdłuż Hornadu dotarliśmy do polany w Słowackim Raju – Letanovský mlyn :)
Znajduje się ona na wysokości 523 m w dolinie rzeki Hornad, w miejscu, w którym do Hornadu uchodzi Trstený potok. Na początku XIX wieku istniał tutaj młyn wodny, później jednak spalił się i nie został już odbudowany. Obecnie na polanie znajdują się prywatne domy z kwaterami dla turystów oraz bufet :)

Letanovský mlyn jest też węzłem szlaków turystycznych. Krzyżują się tutaj dwa szlaki turystyczne: popularny niebieski wiodący Przełomem Hornadu, którym to wędrowaliśmy i szlak czerwony. Północnym skrajem polany biegnie jeszcze trzeci szlak – żółty.

Po opuszczeniu polany – Letanovský mlyn dalej idąc szlakiem niebieskim dotarliśmy do rozwidlenia szlaków „Pod Tomaszowskim Widokiem”. Niestety rozpadało się i 30 minutowe, ostre podejście szlakiem zielonym robiliśmy w dosyć niesprzyjających warunkach pogodowych.

Na kolejnym zdjęciu zamglony Tomaszowski Widok (słow. Tomášovský výhľad) :)

Od góry Tomášovský výhľad zakończony jest płaską skalną platformą, położoną na wysokości 667 m n.p.m., do Hornadu zaś opada skalną ścianą o wysokości około 150 m. Górna część tej ściany jest przewieszona, dolna to skalne urwisko, miejscami poprzerastane drzewami.

Do rozwidlenia szlaków „Pod Tomaszowskim Widokiem” schodziliśmy tą samą drogą, a do Podlesoka tym razem szlakiem żółtym biegnącym grzbietem Przełomu Hornadu ( 2 godz.) i ostatnie 20 minut niebieskim.

Podsumowując trasa:
Podlesok – Hrdlo Hornádu – Chodník Horskej služby przez Przełom Hornadu (niebieski szlak) – Pod Tomašovským výhľadom – grzbiet Przełomu Hornadu (żółty szlak) – Hrdlo Hornádu – Podlesok

Trasa całodzienna, długa i męcząca, ale również bardzo ciekawa i emocjonująca, więc moim zdaniem godna polecenia :)

 
POZDRAWIAM SERDECZNIE :) :) :)

170. Czerwony Klasztor (słow. Červený kláštor)

Witam serdecznie :) Będąc w Szczawnicy, o której opowiedziałam już w poprzednim wpisie, podjechaliśmy jeszcze do Czerwonego Klasztoru (słow. Červený kláštor). Moi synowie jeszcze nigdy tam nie byli, więc chciałam im pokazać ten zabytkowy obiekt :)

Czerwony Klasztor (słow. Červený kláštor) to kompleks klasztorny na Słowacji w miejscowości Czerwony Klasztor nad Dunajcem, na pograniczu Pienin i Magury Spiskiej. To jedna z najsłynniejszych budowli sakralnych na tym terenie.

Budowa klasztoru (zwanego początkowo Lechnickim) rozpoczęta została w 1330 roku. Nakazano ją magistrowi Kokoszowi Berzeviczemu jako zasądzone zadośćuczynienie za popełnione morderstwo. Aby odkupić swoje winy miał on wznieść 6 klasztorów i zamówić 4000 mszy za spokój duszy zmarłego. Klasztor choć znajdował się na terenie Węgier cieszył się opieką Polski – zwłaszcza donacjami królowej Jadwigi oraz Kazimierza Wielkiego. Otrzymał on m.in. prawo do połowu ryb na obu brzegach Dunajca, młyn na polskiej stronie oraz kontyngent soli z Wieliczki. (Źródło informacji: http://www.pieniny.net.pl )

Nazwa klasztoru pochodzi od koloru nieotynkowanych początkowo ścian, które wykonane były pierwotnie z czerwonej cegły. To właśnie dzięki nim ta ciekawa budowla sakralna przeszła do historii jako „Czerwony Klasztor” :)

Stary, zabytkowy klasztor pokryty czerwonym dachem ładnie współgra z otaczającą go zielenią :)

Osoby ciekawe klasztornych wnętrz muszę niestety rozczarować, bo tym razem korzystając z pięknej pogody woleliśmy posiedzieć na brzegu Dunajca, słuchać szelestu wody, podziwiać górskie szczyty i przepływające rzeką tratwy. Oczywiście dokładne zwiedzanie Czerwonego Klasztoru (słow. Červený kláštor) wszystkim lubiącym takie obiekty polecam :)

Na zdjęciu Trzy Korony nad Dunajcem – widok, który mnie zachwycił :)

Osobom będącym w Szczawnicy gorąco polecam również „Drogę Pienińską”. To najpiękniejszy i chyba najpopularniejszy spacerowy trakt w Pieninach, idealne miejsce na wycieczkę pieszą i rowerową. Trasa biegnie ze Szczawnicy do Czerwonego Klasztoru, wzdłuż Przełomu Dunajca i liczy 9 km, z czego większość przebiega po słowackiej stronie granicy. Dużą atrakcją jest bliskość samego Dunajca i widok spływających tratw flisackich.

I ponownie Trzy Korony w całej swej okazałości :)

Góra wznosi się około 500 metrów ponad otaczający ją teren. Partię szczytową stanowi pięć turni zbudowanych z odpornych wapieni rogowcowych.

Wpis krótki, ponieważ traktuję go jako kontynuację poprzedniego, ale następne będą już zdecydowanie dłuższe, obiecuję i pozdrawiam 😉 :) :) :)

169. W uroczej, letniej Szczawnicy…

Witam :) :) :)  Za oknem zimowo, a na moim blogu ciąg dalszy letnich wspomnień :)  Dzisiaj w ramach tych wspomnień opowiem o Szczawnicy i pokażę jak pięknie tam jest 😉

Szczawnica to miasto uzdrowiskowe w województwie małopolskim, w powiecie nowotarskim. Położona jest w dolinie potoku Grajcarka, który jest prawym dopływem Dunajca. Większa część zabudowy i terenów miasta znajduje się w obrębie Beskidu Sądeckiego, natomiast za doliną potoku Grajcarka wznoszą się już Pieniny.

Pierwsze wzmianki o Szczawnicy pochodzą z 1413 roku, choć osadnictwo ludzkie na tym terenie istniało już wcześniej.
W 1770 r., pod pozorem budowy pogranicznego kordonu sanitarnego, Austria zagarnęła część południowych ziem Rzeczypospolitej, tj. starostwa nowotarskie, czorsztyńskie i sądeckie – w tym również Szczawnicę. Dwa lata później, przy I rozbiorze Polski, tereny te włączono do węgierskiej części domeny Habsburgów. W 1811 r. dobra szczawnickie zostały przejęte przez austriackie władze skarbowe, a następnie wystawione na sprzedaż. W 1828 r. nabył je emerytowany poczmistrz, Jan Podhajecki, by rok później (formalnie: w roku 1834) przekazać je Józefinie i Stefanowi (Szczepanowi) Szalayom, którzy w rzeczywistości sfinansowali zakup.
Po śmierci Stefana Szalaya Szczawnicę przejął w 1839 r. jego syn Józef Szalay. To właśnie on jest uważany za twórcę uzdrowiska. Wzniósł on pierwsze budynki zdrojowe oraz kaplicę zdrojową, które sam zaprojektował; rozszerzył i urządził Park Górny; zakrył koryto Szczawnego Potoku pod dzisiejszym placem Dietla oraz dbał o reklamę uzdrowiska.
W 1876 r. Józef Szalay zapisał uzdrowisko krakowskiej Akademii Umiejętności. W 1909 r. od Akademii uzdrowisko kupił hr. Adam Stadnicki, w drugiej połowie lat 30-tych XX wieku wzrosło zainteresowanie Szczawnicą.
Po II wojnie światowej nastąpiło upaństwowienie zdrojowiska. Zmienił się społeczny przekrój kuracjuszy. Uzdrowisko nastawiło się głównie na leczenie chorób zawodowych górników i hutników.
Najgwałtowniej Szczawnica rozwinęła się w latach 60-tych XX wieku. Powstawały tutaj wówczas sanatoria, dom towarowy, restauracje, kina i kompleks przyrodoleczniczy oraz otwierano ekspozycje. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org )

Spacerując po centrum Szczawnicy dotarliśmy do znajdującego się u podnóża góry Bryjarki – Parku Dolnego :)

Park został utworzony w latach 1861-1868, a jego powstanie związane było z planami zagospodarowania znajdujących się tu źródeł: „Szymona”, „Anieli” i „Heleny”.

Po przeprowadzonej w 2012 roku generalnej rewitalizacji w parku jest naprawdę pięknie.

W pobliżu altany muzycznej rośnie złożona z 13 pni lipa drobnolistna. Ciekawie i oryginalnie wygląda, prawda? :)

W centralnej części parku znajduje się staw i altana widokowa :)

Usytuowanie Uzdrowiska w dolinie Grajcarka tworzy znakomity mikroklimat, sprzyjający poprawie zdrowia i kondycji górnych dróg oddechowych.
Na terenie Uzdrowiska znajdują się źródła dwunastu kwaśnych wód – szczaw, o walorach, na temat których pierwsze wzmianki pochodzą aż z XVI wieku. Po dziś dzień z ich leczniczych właściwości korzystają zarówno mieszkańcy, jak i kuracjusze z niemalże całego świata.
Szczawnica posiada obecnie 8 czynnych źródeł mineralnych. Są to szczawy alkaliczno-słone zawierające znaczne ilości chlorków, sodków, bromków, boru i jodu. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org )

Na zdjęciu Zdrój Magdalena – źródło odkryte w 1839 r. przez gości szczawnickich, nazwane od imienia kuracjuszki Magdaleny Kownackiej :)

Uzdrowisko specjalizuje się w leczeniu chorób dróg oddechowych, w tym przewlekłych stanów zapalnych nosa i gardła, schorzeń aparatu głosowego; schorzeń alergicznych dróg oddechowych, astmy oskrzelowej; schorzeń układu ruchu tj. chorób zwyrodnieniowych stawów i kręgosłupa, a także chorób reumatycznych i reumatoidalnego zapalenia stawów. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org )

Poniżej w ujęciu od strony ul. Zdrojowej – Sanatorium „Inhalatorium”. Zostało ono wybudowane z funduszy właściciela uzdrowiska Adama Stadnickiego w latach 1934-1936, gdy wrócił z podróży po europejskich kurortach.

Do leczenia wykorzystuje się tu własne surowce balneologiczne w postaci należących do Uzdrowiska wód mineralnych, a także walory środowiskowe, jakim jest leczniczy mikroklimat.

Idąc ul. Zdrojową w górę zawędrowaliśmy do najciekawszej architektonicznie części miasta – do Placu Dietla :)

Plac Dietla stanowi centrum uzdrowiska, co najmniej od lat 60. XX w. Warto zobaczyć go podczas wizyty w Szczawnicy i poznać historię okolicznych budynków.

Na zdjęciu Cafe Helenka – kawiarnio-restauracja mieszcząca się na Placu Dietla :)

Jednym z najpiękniejszych budynków na Placu Dietla w Szczawnicy jest „Dom nad Zdrojami”. Mieści się w nim na parterze Pijalnia Wód Mineralnych, gdzie do dyspozycji gości są szczawy wodorowęglanowe, sodowe, jodkowe i bromkowe, bogate w sole mineralne oraz liczne mikroelementy. Na piętrze znajduje się galeria, w której urządzane są sezonowe wystawy.

Na zdjęciu po prawej stronie „Dom nad Zdrojami”, a po lewej – Willa „Holenderka” :)

„Dom nad Zdrojami”, w którym znajduje się Pijalnia Wód Mineralnych – zachwyca. Obiekt został wybudowany przez Józefa Stefana Szalaya w 1863 roku. W latach 1931-34 przeprowadzono gruntowny remont, jednak w 2002 roku budynek uległ zniszczeniu przez pożar, a Pijalnia została przeniesiona w inne miejsce. W 2008 roku ponownie przeprowadzono remont odtwarzając w każdym detalu historyczny wygląd budynku.

Na samym środku Placu Dietla znajduje się fontanna, którą zdobi rzeźba półnagiej kobiety z dzbanem siedząca na prostokątnej podstawie. Rzeźbę z brązu wykonał pochodzący z Nowego Targu artysta rzeźbiarz Michał Batkiewicz. Obecna rzeźba została umieszczona w 2014 roku podczas jej rekonstrukcji.
Pierwotnie fontannę zdobiła postać kobiety z dzbanem wykonana w 1957 roku przez artystę plastyka Stanisława Marcinowa. Rzeźbę wykonał na zlecenie ówczesnego dyrektora szczawnickiego uzdrowiska Pawła Kuklińskiego. Jako modelkę artysta wybrał Georgettę, córkę reemigrantów z Francji pracującą wówczas jako kelnerka w restauracji „Malinowa”. Artysta zafascynowany urodą Georgetty postanowił jej postacią wykonaną w żelbetonie ozdobić fontannę. Postać dziewczyny siedziała na skraju fontanny na kamiennym bloku. (Źródło informacji: http://www.polskaniezwykla.pl)

Będąc na Placu Dietla uwagę przykuwa również Willa „Stara Kancelaria” – dawna Kancelaria Górnego Zakładu Zdrojowego, z białymi ścianami, spadzistym dachem oraz rzeźbionym balkonem pod zadaszeniem. To początek zabudowy w stylu szwajcarskim i austriackim, ale z domieszką lokalnych tradycji. Podobny styl prezentuje budynek na wyższym tarasie, którego całe piętro zajmuje balkon, czyli dawny Pałac Józefa Szalaya, w którym do niedawna mieściło się Muzeum Pienińskie.

Poniżej znajdujący się obok Placu Dietla budynek Muzeum Uzdrowiska w Szczawnicy, w którym można poznać historię kurortu i ludzi żyjących w dawnej Szczawnicy :)

I jeszcze jeden kadr z pięknego Placu Dietla :)

Będąc w Szczawnicy na pewno warto przespacerować się jej ulicami by zobaczyć wszystkie ciekawe pod względem architektonicznym obiekty, a także przejść się Promenadą Spacerową nad rzeką Grajcarek :)

Zachęcam również by wjechać wyciągiem krzesełkowym na Palenicę :)

Zadbana i pięknie ukwiecona latem Szczawnica zachwyca, więc polecam wizytę w niej. To z pewnością atrakcyjny kurort oraz doskonały punkt wypadowy do wędrówek w Pieniny lub Beskid Sądecki :)

POZDRAWIAM po raz pierwszy w 2020 Roku i życzę by obfitował on w same pozytywy :)

168. Ścieżka w Koronach Drzew Bachledka

Witam :) :) :) Ambitniejsza trasa za nami, więc następnego dnia wybraliśmy się na taką lżejszą by zobaczyć jedną z nowszych atrakcji u naszych południowych sąsiadów :)

Samochód za parkowaliśmy w Dolinie Bachledowej (słow. Bachledova dolina) i doskonale oznakowaną trasą poszliśmy pieszo do Ścieżki w Koronach Drzew. Wędrówka ta zajmuje około 40 minut, ale dla wszystkich, którzy chcą dotrzeć tam jeszcze szybciej i komfortowo, uruchomiona została nowa kolej gondolowa :)

Ścieżka w Koronach Drzew Bachledka usytuowana jest na granicy Pienińskiego i Tatrzańskiego Parku Narodowego, w samym sercu zróżnicowanego gatunkowo lasu. Trasa o długości ponad 600 m prowadzi przez pełen niespodzianek i ciekawostek las, pokazując zwiedzającym wyjątkowość natury Magury Spiskiej.
(Źródło informacji: http://chodnikkorunamistromov.sk/pl/ )

Na Ścieżce znajdują się liczne przystanki edukacyjne, które informują o miejscowej faunie i florze.

Szczególnie atrakcyjne jest opracowanie dla najmłodszych zwiedzających, zawierające humorystyczne rysunki :)

Łączna długość ścieżki – 1234 m
Długość ścieżki – 603 m
Długość ścieżki na wieży – 631 m
Wysokość wieży widokowej – 32 m
Wysokość ścieżki – maks. 24 m
Szerokość ścieżki – 1,8 m

Pogoda zaczęła psuć się, na niebie pojawiły się czarne chmury, ale nam to nie przeszkadzało – szliśmy dalej, by wejść na 32 metrową wieżę i z jej tarasu widokowego podziwiać okolicę :)

Godziny otwarcia:
Kwiecień – Maj: 9:00 – 17:00 h
Czerwiec – Sierpień: 9:00 – 19:00 h
Wrzesień: 9:00 – 17:00 h
Październik – Marzec: 9:00 – 16:00 h
Ostatnie wejście możliwe jest godzinę przed zamknięciem!

Dotarliśmy do wieży i teraz będziemy wchodzić na nią 😉

Windy, by wjechać na górę nie ma, ale za to wewnątrz wieży widokowej umieszczona jest spiralnie zwinięta sucha zjeżdżalnia rurowa o długości 67 metrów, która pozwala zakosztować adrenaliny a jednocześnie skraca drogę powrotną w dół.
Zjeżdżalnia otwarta jest codziennie i skorzystać z niej mogą osoby o wzroście powyżej 120 cm. Cena biletu: 2 €

Na szczycie wieży widokowej, w środku panoramicznego tarasu rozpięto sieć, po której można spacerować. Widok przez oka sieci w dół z wysokości 32 metrów zapewnia duże emocje. Gruba sieć adrenalinowa o dużej wytrzymałości jest bezpieczna dla wszystkich.

Z wieży widać jak na dłoni szczyty Tatr Bielskich, wyjątkową panoramę Pienin czy malownicze Zamagurze. Niestety chmury które nadpłynęły zasłoniły Tatry Bielskie i nam nie udało się w pełni rozkoszować tymi widokami, ale i tak mieliśmy co podziwiać :)

Poniżej widok z wieży widokowej na fragment Ścieżki w Koronach Drzew :)

I jeszcze jeden widok z tarasu wieży widokowej, tym razem w kierunku Pienin. Intensywnie wpatrując się w zdjęcie można wypatrzeć Trzy Korony :)

Oprócz tego, że można wejść na wieżę widokową, pospacerować po siatce adrenalinowej i zjechać z wieży suchą zjeżdżalnią rurową, to można jeszcze podczas spaceru Ścieżką w Koronach Drzew zatrzymać się na dwóch przystankach adrenalinowych. Zarówno dorośli jak i dzieci mogą tutaj spróbować utrzymać równowagę w przestrzeni. Oczywiście, wszystkie te atrakcje zapewniają maksymalne bezpieczeństwo :)

Po przejściu Ścieżki w Koranach Drzew podeszliśmy jeszcze do pobliskiej wieży widokowej by i z niej popatrzeć na okolicę :)

Zadowoleni, bo podziwianie natury z góry bardzo nam się podobało, a spacer ścieżką był niezłą frajdą, powróciliśmy do samochodu tą sama trasą  :)

Pozdrawiam serdecznie :) :) :)

167. Łomnicki Staw (słow. Skalnaté pleso) – Rakuska Czuba (słow. Veľká Svišťovka, 2038 m n.p.m.)

Witam serdecznie :) :) :)
Bardzo intensywny okres w moim życiu i po raz pierwszy dłuższa przerwa w blogowaniu, ale już nadrabiam to zaniedbanie i z poślizgiem rozpoczynam foto-relację z tegorocznego kilkudniowego rodzinnego wyjazdu w góry :)

Bazą noclegową była dobrze nam już znana Bukowina Tatrzańska. Napisałam „bazą noclegową”, ponieważ z miejscowości tej codziennie gdzieś wyjeżdżaliśmy :)

Podczas tego wyjazdu odwiedziliśmy kilka interesujących miejscowości i spokojnie spacerując zwiedziliśmy je. Pierwszego dnia tradycyjnie już zagościliśmy w Zakopanem :)

Było też i bardziej ambitnie, w efekcie czego kilka ciekawych górskich tras przeszliśmy. Dzisiaj opowiem jak to na rozgrzewkę pojechaliśmy do Tatrzańskiej Łomnicy (słow. Tatranská Lomnica), kolejką gondolową dotarliśmy do Łomnickiego Stawu (słow. Skalnaté pleso), a następnie zdobyliśmy Rakuską Czubę (Veĺká Svišťovka, 2038 m n.p.m.).

Jazda kolejką to wspaniała sprawa – siedząc w wagoniku można spokojnie, bez jakiegokolwiek wysiłku podziwiać piękne widoki i szybko dotrzeć na miejsce. Jest to cenne szczególnie dla rodzin z małymi dziećmi, osób starszych bądź osób mających problemy zdrowotne.

Pierwszy, ulgowym etap „wędrowania” za nami i jesteśmy już nad Łomnickim Stawem :)

Łomnicki Staw (słow. Skalnaté pleso) znajduje się w słowackich Tatrach Wysokich w Dolinie Łomnickiej, pod południowymi stokami Łomnicy.
Położony jest na wysokości 1751 m n.p.m. (według innych źródeł 1754 m n.p.m.), zajmuje powierzchnię 1,23 ha (212 metrów długości i 85 metrów szerokości), a maksymalna głębokość wynosi 2 metry (według innych źródeł nawet 4,2 metra). (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org )

Obok Łomnickiego Stawu powstała górna stacja kolejki linowej na Łomnicę z Tatrzańskiej Łomnicy i na szczyt Łomnicy oraz stacja wyciągu krzesełkowego na Łomnicką Przełęcz (2190 m n.p.m.). Ruch turystyczny obsługuje tu wraz z restauracją hotel górski „Encián” :)

Ponieważ (głównie dzięki kolejce) miejsce to jest często odwiedzane przez rodziny z małymi dziećmi, utworzono tu dla nich plac zabaw – Kraina świstaków :) Zabawa u podnóża majestatycznej Łomnicy (2634 m n.p.m.) to na pewno fajna atrakcja 😉

W pobliżu Łomnickiego Stawu na wysokości 1786 m n.p.m. znajduje się obserwatorium astronomiczne i meteorologiczne. Budynek został wybudowany w latach 1940-1943, a pierwsze obserwacje rozpoczęto jesienią 1943 roku. W jego skład wchodzi planetarium. Pomysłodawcą i pierwszym kierownikiem (1943–1950) był czeski astronom i klimatolog Antonín Bečvář.

Nazwa Łomnickiego Stawu pochodzi od przepływającego przez niego Łomnickiego Potoku, zwanego dawniej po prostu Łomnicą (od niego też wzięły się nazwy szczytu Łomnicy, Doliny Łomnickiej i miejscowości Wielka Łomnica i innych). Sam potok wziął swą nazwę od dawnego słowa „łomy”, oznaczającego bloki kamienne zrzucane z łoskotem przez rwącą wodę. Słowackie Skalnaté pleso, Skalnatý potok są dosłownymi tłumaczeniami spiskoniemieckiej nazwy Steinbach – a ta z kolei według Witolda Henryka Paryskiego jest kalką wczesnych nazw słowiańskich. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org )

Posiedzieliśmy chwilkę nad Łomnickim Stawem, a teraz szlakiem czerwonym powędrujemy na Rakuski Przechód i Rakuską Czubę (słow. Veľká Svišťovka).

Odcinek między Łomnickim Stawem, a Rakuskim Przechodem prowadzi po wygodnym chodniku :)

Idziemy dalej wśród głazów trawersując zbocze Huncowskiego Szczytu (słow. Huncovský štít). Ścieżka ułożona jest z dużych kamieni ożywianych jedynie przez plamy żółtych i zielonkawych porostów.

Niedaleko Rakuskiego Przechodu (słow. Sedlo pod Svišťovkou, 2023 m n.p.m.) naszym oczom ukazał się masyw Kieżmarskich Szczytów :)

I jesteśmy już na przełęczy – Rakuski Przechód nazywanej również Rakuską Przełączką Wyżnią (słow. Sedlo pod Svišťovkou, 2023 m n.p.m.).

Przez Rakuski Przechód poprowadzony jest szlak Magistrali Tatrzańskiej, który prowadzi od Rozdroża pod Tokarnią do Wielkiego Białego Stawu. Ciekawostką jest, że na Rakuskim Przechodzie znajduje się najwyżej położony punkt na całej trasie Magistrali. Jest to także ważny i zarazem najłatwiejszy szlak zejściowy z masywu Kieżmarskich Szczytów wykorzystywany przez taterników.

Nazwa przełęczy, jak i nazwy wszystkich miejsc zawierających słowo „rakuski” wywodzą się od wsi Rakusy (Rakúsy). Związane jest to z faktem, że mieszkańcy Rakus mieli dawniej pastwiska w Dolinie Kieżmarskiej.

Na kolejnym zdjęciu widzimy dochodzący do Rakuskiego Przechodu szlak ze Schroniska nad Zielonym Stawem. Do przełęczy tej można dotrzeć od strony Skalnatego Pleso (tak jak my szliśmy), a także idąc od Schroniska nad Zielonym Stawem. Nad szlakiem pięknie góruje Rakuska Czuba (Veĺká Svišťovka) – ostateczny cel naszej wędrówki tego dnia :)

Na szczyt Rakuskiej Czuby (Veĺká Svišťovka, 2038 m n.p.m.) nie prowadzi wytyczony szlak, a jedynie wydeptana przez licznie odwiedzających zbaczających z Magistrali Tatrzańskiej turystów :)

Rakuska Czuba (słow. Veľká Svišťovka) mająca wysokość 2038 m n.p.m. jest najwyższym szczytem w Rakuskiej Grani. Jest ona doskonałym punktem widokowym. Pięknie z niej widać Zielony Staw Kieżmarski (słow. Zelené pleso, Zelené pleso Kežmarské) :)

Stoki Rakuskiej Grani to dawne tereny pasterskie.

Poniżej widok z Rakuskiej Czuby na Tatry Bielskie i zupełnie inny krajobraz :)

W tzw. Skrajnym Lendackim Żlebie wydobywano w XVIII w. rudy (prawdopodobnie chalkopirytu i syderytu). Zachowała się w nim sztolnia Kieżmarska Bania o głębokości 10 m.

W dole widzimy Dolinę Zieloną Kieżmarską :)

Nazwa polska – Rakuska Czuba pochodzi od spiskiej wsi Rakusy, zaś słowacka Veľká Svišťovka jest kalką nazwy niemieckiej (Großer Ratzenberg: w gwarze spiskoniemieckiej Ratze oznacza świstaka) lub pochodzi od Świstówki Huncowskiej.

Piękne widoki z Rakuskiej Czuby można podziwiać i dlatego kolejny, a na nim wspaniale górujące Kieżmarskie Szczyty oraz w dole Zielony Staw Kieżmarski :)

Poniżej spojrzenie w kierunku Spisza :)

I ostatnie już spojrzenie ze szczytu Rakuskiej Czuby :)
Na zdjęciu widzimy ponownie Dolinę Zieloną Kieżmarską (słow. dolina Zeleného plesa), Zielony Staw Kieżmarski (słow. Zelené pleso) oraz górujące nad nimi szczyty – Jagnięcy Szczyt (słow. Jahňací štít), Czarny Szczyt (słow. Čierny štít) i Jastrzębią Turnię (słow. Jastrabia veža) :)

Zeszliśmy już z Rakuskiej Czuby i jesteśmy ponownie na Rakuskim Przechodzie (słow. Sedlo pod Svišťovkou) skąd pięknie widać cały wierzchołek Rakuskiej Czuby (słow. Veľká Svišťovka), a na tym zdjęciu również szlak dochodzący tu z Doliny Zielonej Kieżmarskiej (słow. dolina Zeleného plesa).

Schodząc dalej (szlakiem czerwonym, którym wchodziliśmy) straciliśmy już trochę wysokości i zbliżamy się do infrastruktury przy Łomnickim Stawie, którą to możemy podziwiać teraz z góry :)

Po raz drugi tego dnia jesteśmy nad Łomnickim Stawem (słow. Skalnaté pleso) i możemy tu chwilkę odpocząć podziwiając jeszcze raz wspaniale górującą nad stawem Łomnicę (słow. Lomnický štít, 2634 m n.p.m.). Bardzo lubię tatrzańskie stawy i zazwyczaj zatrzymuję się przy nich na dłuższy lub krótszy odpoczynek :)

W pobliżu Łomnickiego Stawu w Dolinie Łomnickiej (Skalnatá dolina), na wysokości 1751 m n.p.m. znajduje się Schronisko Łomnickie (słow. Skalnatá chata) i tu również na chwilkę zatrzymaliśmy się :)

Początki schroniska datuje się na rok 1841, utworzono tu wtedy skalną kolebę służąca jako schronienie dla turystów, znajduje się ona na tyłach dzisiejszego schroniska. Regularnym schroniskiem chata stała się w 1914 r., kiedy to rozbudowano ją i przebudowano.
Schronisko dysponuje dziś 4 miejscami noclegowymi. Chatarem schroniska jest nosicz (nosič) Laco Kulanga. Do niego należy rekord nosiczów: wniósł on do Schroniska Zamkovskiego (Zamkovského Chata) ładunek o masie 207 kg, zaś w sumie przez kilkanaście lat swojej kariery nosicza wniósł do różnych schronisk ponad 1000 ton ładunków. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org )

Od Schroniska Łomnickiego (słow. Skalnatá chata) do Tatrzańskiej Łomnicy (słow. Tatranská Lomnica) schodziliśmy pieszo szlakiem zielonym. To zejście zajęło nam 1,5 h i to był ostatni już etap wędrowania tego dnia :)

Podsumowując trasa:
Tatrzańska Łomnica (słow. Tatranská Lomnica) – Łomnicki Staw (słow. Skalnaté pleso) – Rakuski Przechód (słow. Sedlo pod Svišťovkou, 2023 m n.p.m.) – Rakuska Czuba (Veĺká Svišťovka, 2038 m n.p.m.) – powrót tą samą trasą

Bardzo miło wspominam dzień na tym tatrzańskim szlaku i wejście na Rakuską Czubę. Na tle otaczających ją szczytów wygląda ona raczej mało ambitnie, ale uważam, że warto na nią wejść, gdyż panorama z niej (co mam nadzieję udowodniłam) – zachwyca :)

Pozdrawiam i zapraszam do czytania moich kolejnych wpisów :) :) :)

166. Zamek Tenczyn w Rudnie

Witam serdecznie wszystkie odwiedzające mnie tu osoby :) :) :)
Uwielbiam górskie wędrowanie i z przyjemnością oprowadziłam Was po kilku trasach. Zanim jednak pokażę kolejną, już z tegorocznego wakacyjnego wyjazdu – zapraszam na Jurę Krakowsko-Częstochowską, która również memu sercu jest bliska :) Zwiedzimy sobie Zamek Tenczyn w Rudnie i zobaczymy jakie zmiany zaszły tam w ostatnich latach :)

Ruiny zamku Tenczyn znajdują się na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, we wsi Rudno w województwie małopolskim, w powiecie krakowskim. Leżą one w odległości 24 km na zachód od Krakowa, 5 km na południowy zachód od Krzeszowic, 1 km na północ od autostrady A4.

Jestem teraz na zamku górnym, a za mną doskonale widoczna wieża bramna, tzw. wieża Nawojowa z przedbramiem (XIV lub XIV / XV w.)

Niedługo wejdziemy do środka, ale zanim to nastąpi jeszcze raz podziwiamy z zewnątrz przykrytą współczesnym, czterospadowym dachem wieżę bramną, zwaną Nawojową, wraz z towarzyszącym jej przedbramiem – na tle błękitnego nieba pięknie się prezentuje :)

I jesteśmy już w środku wieży Nawojowej i drewnianymi schodami wchodzimy na górę :)

Z wieży Nawojowej możemy podziwiać różne fragmenty zamku oraz jego okolicę, a więc warto na nią wejść :)

Potężne ruiny zamku Tenczyn położone są na szczycie góry, będącej najwyższym wzniesieniem Garbu Tenczyńskiego (Góra Zamkowa, 401 m n.p.m.). Kiedyś, co ciekawe – była ona wulkanem, a więc ruiny stoją na stożku wulkanicznym :)

Na zdjęciu widok z wieży Nawojowej na zamek górny :)

Pierwszy, drewniany wtedy zamek, zbudował tu około 1319 roku kasztelan krakowski – Nawój z Morawicy – protoplasta rodu Tęczyńskich. Wzniósł on wieżę zwaną do dziś Nawojową Wieżą. Właściwym twórcą gotyckiego zamku murowanego był jednak dopiero syn Nawoja – Jędrzej. Zbudował on kolejny fragment zamku górnego, stojącego na najwyższej części wzgórza jurajskiego. Kolejny z rodu był Jan Tęczyński, który postawił zamek dolny.
W XVI wieku możni Tęczyńscy przeobrazili zamek we wspaniałą renesansową rezydencję, zwaną Małym Wawelem, gdyż nieco zamek na Wawelu przypominała za sprawą krużganków. Na Tenczynie często bywali: Mikołaj Rej z Nagłowic, Jan Kochanowski oraz inni wybitni przedstawiciele polskiego Odrodzenia.
Niestety w 1656 roku zamek spalili Szwedzi, a na dodatek ród Tęczyńskich począł wymierać, po tym, jak Magnus Tęczyński przeżył śmierć swych trzech synów. Co prawda jeszcze rodzina Lubomirskich próbowała zamek odbudować po potopie, ale po pożarze z 1748 roku warownia została opuszczona i poczęła popadać w ruinę… (Źródło informacji: https://www.polskieszlaki.pl )

Do niedawna stały tu jedynie części murów mieszkalnych oraz baszty, grożąc zawaleniem i katastrofą. Kiedy w 2010 roku runął fragment ściany, powstało Stowarzyszenie „Ratuj Tenczyn”, dzięki któremu rozpoczęto prace zabezpieczające i rekonstrukcyjne… (Źródło informacji: http://www.polskieszlaki.pl )

Świat zza krat – ostatnie zdjęcie z wieży zamkowej i schodzimy w dół odetchnąć wolnością 😉

Ponownie jesteśmy na zamku górnym, a przed nami baszta czworokątna (zapewne najstarsza wieża bramna z XIV w., później wchłonięta przez zabudowania).

Obecnie Zamek Tenczyn pozostaje pod opieką gminy Krzeszowice. Od lipca 2016 roku w sezonie turystycznym jest udostępniany dla zwiedzających (niestety tylko w trakcie weekendów – sobota i niedziela) , a operatorem trasy turystycznej jest Centrum Kultury i Sportu w Krzeszowicach.

Zwiedzając zamek zachwyciłam się też zrekonstruowanym barbakanem i teraz kilka ujęć z nim w roli głównej pokażę :)

Na kolejnym zdjęciu za murami Barbakanu widzimy również basztę „Dorotka” z XIV / XV w. Legenda głosi, że podobno małżonka jednego z Tęczyńskich nie szczędziła swoich wdzięków innym. Dowiedziawszy się o tym, jej mąż zamurował wiarołomną żonę żywcem w baszcie zw. „Dorotka”. Jęki i krzyki grzesznicy długo jeszcze było słychać w zamku, a i jakoby dzisiaj tajemnicze odgłosy dobywają się niekiedy z głębi ruin.

Trasa zwiedzania prowadzi przez basteję wjazdową (barbakan), korytarz obronny, przed bramie, więżę Nawojową, dziedziniec zamku górnego i mur obronny zamku górnego. Zwiedzanie obejmuje także wejście na wieżę Nawojową i Barbakan, które już tu pokazywałam :)

Po trasie tej (o każdej równiej godzinie w ramach ceny biletu) oprowadzają przewodnicy ze Stowarzyszenia dla Szkoły w Tenczynku oraz ze Stowarzyszenia „Ratuj Tenczyn”, którzy ciekawie opowiadają o bogatej historii Tenczyna oraz jego rekonstrukcji. Oczywiście korzystanie z tych usług nie jest obowiązkowe i można go zwiedzić indywidualnie, ale moim zdaniem warto z tego bonusa skorzystać :)

Na kolejnym zdjęciu zachowane oraz zrekonstruowane (te jaśniejsze) fragmenty murów zamku dolnego :)

Z zamkiem tym związanych jest kilka legend:
O niewiernej Dorotce już opowiedziałam :)
Inna opowiada o tym jak ostatni z rodu Tęczyńskich miał zostać śmiertelnie poturbowany przez potężnego dzika, podczas łowów w położonej niedaleko od zamku Puszczy Dulowskiej.
Podobno też podczas księżycowych nocy na „Wieży Nawojowej” pośród płomieni widać postać płaczącej kobiety, słychać też szczęk żelaza. Postać ta znika dopiero gdy zabrzmi dzwon w pobliskim klasztorze.
I jeszcze jedna według której podobno w trzeciej – najgłębszej kondygnacji lochów zamkowych pod dawną kaplicą znajdują się wielkie skarby. Bogactw tych strzegą diabły pod postaciami wielkich psów. Można je wykraść przez 2 dni w roku: nocą w Boże Narodzenie i na Wielkanoc. Należy się jednak wystrzegać cienia tajemniczego rycerza, który nocą krąży po zamku bo kto go ujrzy już nigdy nie wraca. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org )

A to już nie legenda tylko historyczny fakt – Zamek Tenczyn był więzieniem dla jeńców wojennych z bitwy pod Grunwaldem.

Poniżej wśród zieleni fragment murów przedzamcza po założeniu fortyfikacji bastejowych (XVI / XVII w.).

Na następnym zdjęciu widzimy kaplicę zamkową :)

Plenery zamku zostały wykorzystane m.in. w serialu „Czarne chmury” (reż. Andrzej Konic) w odcinku pt. „Wilcze Doły” oraz w serialu „Rycerze i rabusie” i w filmie „Ostrze na ostrze”.

Obecnie na zamku jest stoisko z pamiątkami oraz mała gastronomia :)

Na zamku odbywają się też różne imprezy kulturalne oraz występy artystyczne umilające zwiedzanie :) Moim zdaniem to dobrze, że powraca się do tradycji i zapoznaje turystów z dawnymi obrzędami. Cieszy mnie również fakt, że ostatnio przywraca się świetność tak wielu obiektom o historycznym znaczeniu :)

Wspaniały niegdyś zamek nazywany również Małym Wawelem, w którym to rezydował jeden z najmożniejszych i najbardziej wpływowych rodów w Polsce – Tęczyńskich, a obecnie pięknie odrestaurowane ruiny… Mam nadzieję, że zachęciłam Was do odwiedzenia tego miejsca i zobaczenia na własne oczy zmian jakie niedawno tam zaszły :)
POZDRAWIAM udanego zakończenia wakacji życząc :) :) :)

165. Rejs po Jeziorze Orawskim (słow. Vodná nádrž Orava)

Witam serdecznie :) :) :)

I nadszedł już ostatni dzień wyjazdu. Mając w perspektywie długi powrót do domu, nad głowami zachmurzone niebo, a w sercu radość z przejścia kilku ciekawych tras i zdobycia kilku szczytów, z czystym sumieniem odpuściliśmy więc tego dnia górskie wędrowanie. Spakowani nie wróciliśmy jednak prosto do domu. Najpierw podjechaliśmy nad Jezioro Orawskie, a następnie do Wadowic i teraz po kolei o tym wszystkim opowiem :)

Jezioro Orawskie wielokrotnie zachęcało nas z górskich szczytów, by nad nim posiedzieć, ale zajęci wędrówką podziwialiśmy tylko jego kształt z oddali. Tego dnia zgodnie postanowiliśmy z tego zaproszenia skorzystać, a oprócz spacerowanie jego brzegiem popływać po nim również statkiem :)

Jesteśmy już w przystani w Slanickiej Osadzie (słow. Slanická Osada) :)

Osobom niezorientowanym w lokalizacji wyjaśniam, że Jezioro Orawskie, Zbiornik Orawski (słow. Vodná nádrž Orava) to zbiornik zaporowy u zbiegu Czarnej i Białej Orawy. Znajduje się w geograficznym regionie Kotlina Orawska i w historycznym regionie Orawa w północnej Słowacji. Utworzony został w latach 1941–54. To największy powierzchniowo i drugi co do objętości sztuczny zbiornik wodny Słowacji. Powierzchnia lustra wody wynosi 35 km², wysokość lustra wody – 601 m n.p.m., objętość zbiornika – 350 mln m³, maksymalna głębokość (przy tamie) – 38 m, przeciętna głębokość – 15 m. Kilka kilometrów na południe towarzyszy mu mały zbiornik wyrównawczy Tvrdošin.

Jezioro Orawskie pełni głównie funkcję przeciwpowodziową i retencyjną. Poza tym jest wykorzystywane do celów rekreacyjnych i sportowych: na jego brzegach znajduje się kilka ośrodków rekreacyjnych, camping, przystanie itp. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Przylegające do jeziora tereny stanowią ważną ostoję ptactwa, dla którego ustanowiono kilka obszarów chronionych: Obszary Natura 2000 Horná Orava, Jelešňa, Rašeliniská Oravskej kotliny, Zimník, Oravská vodná nádrž. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

By zbiornik ten powstał zostały zalane wsie: Hamry (słow. Oravské Hámre), Ławków (słow. Ľavkov), Osada, Słanica (słow. Slanica) i Ujście nad Orawą (dziś Ústie nad Priehradou – włączone do Trzciany), część wsi Bobrów (słow. Bobrov) oraz większa część (w tym zabytkowe centrum) Namiestowa.

Ponad wodą pozostały dwa niewielkie wzniesienia, należące niegdyś do Słanicy – dziś wyspy: Slanický ostrov z kościołem pw. Podwyższenia Świętego Krzyża z XVIII w. oraz Vtáči ostrov.

Podczas rejsu statkiem wycieczkowym można za niewielką opłatą zwiedzić wspomniany wyżej kościół pw. Podwyższenia Świętego Krzyża na wyspie Slanický ostrov :)

Kościół ten został zbudowany w latach 1766–1769, pierwotnie jako niewielka, barokowa kaplica. W 1843 r. kaplica została rozbudowana na klasycystyczny kościół z dwiema wieżami od frontu i dobudowaną kaplicą. Obecnie w kościele znajduje się muzeum ludowej rzeźby i malarstwa prezentujące dzieła ludowych rzeźbiarzy i kamieniarzy z minionych stuleci. W kolekcji znajdują się dzieła pochodzące ze zbiorów malarki Matildy Čechovej i Galerii Orawskiej. W sezonie letnim w kościele odbywają się koncerty w ramach „Orawskiego Lata Muzycznego”.
Na zewnątrz kościoła znajduje się ekspozycja ludowego kamieniarstwa orawskiego. W niedalekiej kaplicy grobowej rodziny Klinovskich można obejrzeć niewielką wystawę przypominająca dzieje wsi zatopionych wodami jeziora.
Obok kościoła umiejscowiono pomnik z brązową rzeźbą przedstawiającą Antona Bernoláka – językoznawcę, pierwszego kodyfikatora języka słowackiego, pochodzącego ze Słanicy.
Od 1973 r. cała wyspa wraz ze wszystkimi istniejącymi na niej obiektami posiada status pomnika przyrody. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Ciekawostką jest, że po napełnieniu wodą jeziora okazała się konieczna zmiana przebiegu granicy polsko-słowackiej, tak, by całe jezioro pozostało po stronie słowackiej :)

W pogodny dzień widoki są tu naprawdę urzekające. My niestety trafiliśmy na załamanie pogody, ale i tak rejs statkiem i krótki pobyt nad tym zbiornikiem wodnym zaliczam do bardzo udanych :)

Drugim punktem programu tego dnia była wizyta w Wadowicach i spacer po centrum miasta :)

Jesteśmy już w Wadowicach, a na zdjęciu pięknie wyremontowany Plac Jana Pawła II oraz Bazylika Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny :)

Wadowice znajdują się w województwie małopolskim. Są siedzibą władz powiatu wadowickiego i gminy miejsko-wiejskiej Wadowice. Położone są w zachodniej części na Pogórzu Śląskim, południowej w Beskidzie Małym, nad rzeką Skawą.
Miasto, po raz pierwszy wzmiankowane w 1325 r., początkowo było niewielkim ośrodkiem, lecz od końca XVIII w., wraz z budową traktu łączącego Lwów z Wiedniem, a także przeniesieniem przez władze austriackie siedziby cyrkułu, zaczęło się szybciej rozwijać. Obecnie – jako miasto rodzinne papieża Jana Pawła II stanowi ważny ośrodek pielgrzymkowy.

Kwiaty wspaniale zdobią miasto naszego Papieża :)
Spacerując po rynku pozachwycaliśmy się nim, a następnie udaliśmy do cukierni, by tradycji stało się zadość 😉

W Wadowicach bywam co jakiś czas, więc może przy okazji kolejnej wizyty dokładnie opowiem o tym mieście :) Dzisiaj na koniec tych króciutkich odwiedzić, przygotowanego wpisu oraz całej foto-relacji z zeszłego rodzinnego wyjazdu w Tatry jeszcze tylko rodzinna fotografia pod Pomnikiem Papieża Jana Pawła II i żegnam się  :)

„Kiedy czujesz, że nie masz czasu na odpoczynek, pamiętaj, że to ten moment, kiedy musisz znaleźć czas na odpoczynek.” (Matt Haig)

Pozdrawiam serdecznie
miłego wakacyjnego odpoczynku życząc :) :) :)

164. Dolina Wąska (słow. Úzka dolina) – Grań Otargańców (słow. Otrhance)

Zatoka lasu zstępuje
w rytmie górskich potoków…
Jeśli chcesz znaleźć źródło,
musisz iść do góry, pod prąd.
Przedzieraj się, szukaj, nie ustępuj,
wiesz, że ono musi tu gdzieś być –
Gdzie jesteś, źródło?… Gdzie jesteś, źródło?!
Cisza…

Strumieniu, leśny strumieniu,
odsłoń mi tajemnicę
swego początku!
(Cisza – dlaczego milczysz?
Jakże starannie ukryłeś tajemnicę twego początku.)
Pozwól mi wargi umoczyć
w źródlanej wodzie
odczuć świeżość,
ożywczą świeżość.
(Jan Paweł II/Karol Wojtyła)

Górski potok szumi i zachęca do wędrowania… zapraszam więc na jeszcze jeden wspomnieniowy tatrzański szlak :) Startujemy w Przybylinie (słow. Pribylina), na początku Wąskiej Doliny (słow. Úzka dolina)  :)

Dolina Wąska (słow. Úzka dolina) znajduje się w słowackich Tatrach Zachodnich. Jest to dolny, 2-kilometrowej długości wspólny odcinek Doliny Jamnickiej i Doliny Raczkowej, rozdzielonych przez grzbiet Otargańców. Łącznie z tymi dolinami Dolina Wąska jest doliną walną. Jest całkowicie zalesiona, jej dnem płynie duży Raczkowy Potok :)

Miło się wędruje przy szumie potoku… i jeszcze bonus taki jest, że zawsze można się ochłodzić 😉

Po pół godzinnym marszu szlakiem niebieskim wzdłuż Raczkowego Potoku (słow. Račkov potok) dotarliśmy do rozwidlenia Doliny Jamnickiej i Raczkowej.

Od tej pory nasza wędrówka biegła już szlakiem zielonym i polegała na pokonywaniu licznych zakosów, bardzo dużego przewyższenia terenu oraz na odcinku „leśnym” wielu przeszkód na trasie, a także poszukiwaniu gubiącego się szlaku :)

Dzielnie jednak pokonywaliśmy przeszkody, a widoki były coraz ciekawsze :)

Polana porośnięta wierzbówką kiprzycą była ciekawym urozmaiceniem podczas pokonywania leśnego odcinka szlaku :)

Gdy las skończył się stanęliśmy na pierwszym od południa wzniesieniu w grani Otargańców – na szczycie zwanym Ostredok (słow. Ostredok).

Ostredok (słow. Ostredok) oddziela Dolinę Raczkową od Doliny Jamnickiej. Ma on dwa wierzchołki: 1674 m n.p.m. (pierwszy od południa) i 1714 m n.p.m. Nazywane są często Małymi Otargańcami. Ich szczyty są skaliste, zbudowane ze skał krystalicznych (granodioryty rohackie), zbocza są strome i w górnej części skalisto-trawiaste porośnięte kosówką. Grań po północnej stronie wyższego ze szczytów rozcięta jest na długości ok. 100 m rowem grzbietowym. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Z Ostredoka i całej grani Otargańców można podziwiać rozległe widoki na Barańce, Smrek, Rohacze i grań Bystrej.

Poniżej widzimy grań Bystrej i fragment Doliny Raczkowej (słow. Račkova dolina) :)

Jesteśmy już na wysokości 1920 m n.p.m, na szczycie nazwanym Niżnią Magurą (słow. Nižná Magura). Znajduje się on pomiędzy wyższym z wierzchołków Ostredoka (1714 m n.p.m) a Pośrednią Magurą (2050 m n.p.m). Zbudowany jest z granodiorytów rohackich i ma skalisty wierzchołek oraz strome, górą trawiasto-kamieniste zbocza.

Szlak turystyczny prowadzący granią Otargańców jest rzadko uczęszczany, o czym osobiście mogliśmy się przekonać. Nie sprawia on trudności technicznych, lecz jest długi i wyczerpujący (suma podejść wynosi ok. 1440 m). Miejscami jest silnie eksponowany.

Poprowadzony ściśle granią Otargańców szlak i widoki z niego kusiły, ale gdy dotarliśmy do Niżniej Magury (słow. Nižná Magura) i zobaczyliśmy, która jest już godzina, ile czasu zajęło nam dotarcie do tego szczytu i ile godzin wędrówki byłoby jeszcze przed nami, gdybyśmy się zdecydowali przejść całą granią przez Pośrednią Magurę, Wyżnią Magurę, Raczkową Czubę aż do Jarząbczego Wierchu, to rozsądek zwyciężył i po dłuższym odpoczynku postanowiliśmy powoli tym samym szlakiem powrócić do samochodu. Rozsądek w górach jest zaletą, bo góry są zbyt groźne żeby nie być rozsądnym.

Na kolejnym zdjęciu podziwiamy jeszcze raz z Grani Otargańców – Grań Bystrej :)

W nazwach gór kilkakrotnie padło tu słowo „magura”, więc zanim jeszcze zejdziemy z grani wyjaśnię skąd ono pochodzi i co oznacza 😉 Otóż słowo „magura” występuje w języku rumuńskim i słowackim i oznacza górę, szczyt, wzgórze, ale czasami także polanę, las, osiedle. Rozpowszechnione zostało w nazewnictwie Karpat przez pasterski lud Wołochów i obecnie istnieje więcej gór mających nazwę „Magura” (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org) :)

I ponownie pokonujemy leśne przeszkody :)

oraz rozszyfrowujemy, którędy to mógł biec szlak 😉

Otargańce (słow. Otrhance) to jedna z najmniej znanych tras w Tatrach Słowackich i moim zdaniem jedna z najbardziej ”dzikich”. Poprowadzona granią zapewnia podziwianie wspaniałych widoków o czym mogliśmy się przekonać już na pierwszych dwóch szczytach. Szkoda, że nie przeszliśmy jej całej i nie zdobyliśmy Raczkowej Czuby i Jarząbczego Wierchu, ale tak jak pisałam – rozsądek zwyciężył. Mam jednak nadzieję, że i te szczyty zostaną przez nas zdobyte w przyszłości czy to idąc ponownie tym szlakiem, czy jakimś innym, bo i inne możliwości są :) Osobom o dobrej kondycji fizycznej oraz lubiącym samotność w górach polecam przejście całego szlaku granią Otargańców :)

Podsumowując trasa:
Przybylina (słow. Pribylina) – Dolina Wąska (słow. Úzka dolina) – rozwidlenie Doliny Jamnickiej i Raczkowej – Ostredok (słow. Ostredok, 1674 m n.p.m., 1714 m n.p.m.) – Niżnia Magura (słow. Nižná Magura, 1920 m n.p.m, ) – powrót tą samą trasą.

 
POZDRAWIAM GORĄCO :) :) :) 
i udanych, bezpiecznych wakacyjnych wyjazdów oraz górskich wędrówek życzę :)

163. Rohacz Płaczliwy (słow. Plačlivé, Plačlivô, 2125 m n.p.m.)

Witam serdecznie :) :) :)

Odpoczęliśmy w skansenie (poprzedni wpis), więc teraz śmiało mogę zaproponować kolejną wysokogórską wędrówkę 😉
Znowu jedziemy na Słowację, samochód tym razem pozostawiamy na parkingu pod Spaloną (słow. Parkovisko Pod Spálenou), a następnie idąc (około 40 minut asfaltem) Doliną Rohacką (słow. Roháčska dolina) docieramy do Bufetu Rohackiego (słow. Ťatliakova chata).

Bufet Rohacki (słow. bývalá Ťatliakova chata) położony jest na wysokości 1380 m n.p.m. (według TANAP 1350 m n.p.m.) w Dolinie Rohackiej (Roháčska dolina) w słowackich Tatrach Zachodnich. Czynny jest w sezonie letnim.

Pierwsze schronisko powstało tutaj w 1883 r. dzięki staraniom piewcy Tatr, malarza i leśnika Alexiusa Demiana. W latach 1946-47 wybudowano nowe schronisko na 100 miejsc noclegowych. Spłonęło ono 28 maja 1963 r. Ocalała tylko piętrowa narciarnia przy tym schronisku, w której od 1971 r. mieści się Bufet Rohacki :)

Obok bufetu znajdują się ławki i stoły dla turystów oraz obelisk upamiętniający Jána Ťatliaka – pioniera turystyki górskiej. Pośród piękna górskich skał zapewne czuł się najlepiej… ładnie uczczono jego pamięć.

W pobliżu Bufetu Rohackiego znajduje się również niewielki staw – Czarna Młaka (słow. Ťatliakove pleso). Słowacy nazywają go także Tatliakowym Jeziorkiem (słow. Ťatliakovo pliesko) dla uczczenia pamięci Jána Ťatliaka – wspomnianego już powyżej i zasłużonego dla Tatr działacza.

To nieduży i płytki stawek, o długości ok. 70 m. Ma kamieniste i muliste dno. W latach 1946-47 staw został sztucznie obudowany kamieniami. W latach 70. mieszkańcy Zuberca uratowali go, wypełniając dno ilastą gliną. Zabieg ten okazał się skuteczny, mimo że przeprowadzony został bez ekspertyz naukowych. (Źródło informacji: http://pl.wikipedia.org)

Stawy dodają dodatkowego uroku górom. Ten, choć mały, jest bardzo malowniczy :)

Po odpoczynku pod Bufetem Rohackim szlakiem niebieskim, który przez pierwsze 45 minut wędrowania biegł razem z zielonym, ruszyliśmy na Smutną Przełęcz (słow. Smutné sedlo) :)

Teraz rozstajemy się ze szlakiem zielonym i już tylko niebieskim pójdziemy Doliną Smutną (słow. Smutná dolina) na Smutne Sedlo (słow. Smutné sedlo).

Przed nami po lewej stronie doskonale widoczny Wołowiec, a po prawej – Rohacz Ostry (słow. Ostrý Roháč).
W dolnym piętrze Doliny Smutnej występują bardzo bujne ziołorośla, jedne z największych w Tatrach :)

Nazwa doliny intryguje i dlatego wyjaśnię teraz jej pochodzenie. Przed 1937 r. nazywana była Doliną Rohacką, ale z powodu panującego tu zacienienia, pustkowia i gruzowiska skał, a przez to sprawiania smutnego wrażenie zmieniono jej nazwę na Dolinę Smutną.

Jak widać na kolejnym zdjęciu nas nie przygnębiła, a wprost przeciwnie wędrówką nią cieszyła :)

Przeszliśmy już prawie całą Dolinę Smutną i jesteśmy niedaleko Smutnej Przełęczy :) Odwracając się widzimy ją całą z góry oraz wspaniale górujące nad nią Rohacze (Ostry – po lewej stronie i Płaczliwy – po prawej). Ostatecznym celem naszej wędrówki jest tego dnia Rohacz Płaczliwy, więc najtrudniejsze podejście jeszcze ciągle przed nami 😉

Pomiędzy Rohaczem Płaczliwym (2125 m n.p.m.) a Przednią Kopą (pierwszy ze szczytów Trzech Kop, 2136 m n.p.m ), w grani głównej słowackich Tatr Zachodnich, na wysokości 1962 m n.p.m. znajduje się Smutna Przełęcz (słow. Smutné sedlo).

Niebieski szlak, którym to dotarliśmy do Smutnej Przełęczy biegnie dalej na południe przez Pośredni Groń do Schroniska Żarskiego, a następnie do wylotu Doliny Żarskiej.

Na zdjęciu widok ze Smutnej Przełęczy na Baraniec (słow. Baranec, 2185 m n.p.m.)

Gdy dotarliśmy do Smutnej Przełęczy, taką oto pamiątkową fotografię zrobiono mi 😉

Ze Smutnej Przełęczy można podziwiać piękne i różnorodne widoki. Patrząc w kierunku południowym widzimy rozległą i zieloną, bo porośniętą lasem, kosówką lub trawami Dolinę Żarską ze Schroniskiem Żarskim.

Zupełnie inaczej wygląda krajobraz po północnej stronie. Zbocza grani opadają tu do ciemnego, zawalonego granitowym gruzowiskiem kotła lodowcowego Doliny Smutnej, ograniczonej od wschodu stromymi ścianami Rohaczy. Jest to obszar prawdziwie alpejski, niemal pozbawiony roślin.

Piramidka po lewej stronie zdjęcia to Rohacz Płaczliwy :)

Na kolejnym zdjęciu widzimy jak Wołowiec (2064 m n.p.m.) pięknie góruje nad Doliną Smutną :)

Opuściliśmy już Smutną Przełęcz (słow. Smutné sedlo) i teraz granią wspinamy się na Rohacza Płaczliwego (słow. Plačlivé, 2125 m n.p.m.) Jego północne, bardzo strome ściany opadają zerwą ok. 200–250 m wysokości do polodowcowego kotła Doliny Smutnej.

Wchodząc na Rohacza Płaczliwego (słow. Plačlivé, 2125 m n.p.m.) możemy oglądać z góry całą Dolinę Smutną (słow. Smutná dolina) oraz Dolinę Rohacką (słow. Roháčska dolina) :)

Do szczytu Rohacza Płaczliwego (słow. Plačlivé, 2125 m n.p.m.) już niedaleko, a najtrudniejszy będzie ostatni odcinek po blokach skalnych :)

Ostatnie podejście, po blokach skalnych, dla bezpieczeństwa wymagało częstego używania rąk, dlatego też aparat schowałam do plecaka i dopiero na szczycie robiłam sesje zdjęciową.

Poniżej mój młodszy syn dumny ze zdobycia kolejnego w swoim życiu dwutysięcznika :)

Następne zdjęcie jest fotograficznym potwierdzeniem, że i ja szczyt Rohacza Płaczliwego (słow. Plačlivé, 2125 m n.p.m.) zdobyłam 😉

Rohacz Płaczliwy (słow. Plačlivé, 2125 m n.p.m.) jest jednym z dwóch szczytów Rohaczy – wyższym od Rohacza Ostrego, ale o nieco łagodniejszych kształtach. Znajduje się w grani głównej Tatr Zachodnich pomiędzy Rohaczem Ostrym (2088 m n.p.m.), oddzielony od niego Rohacką Przełęczą (1955 m n.p.m.), a Trzema Kopami (2136 m n.p.m.), od których dzieli go Smutna Przełęcz (1963 m n.p.m.).

Szczyt Rohacza Płaczliwego (słow. Plačlivé, 2125 m n.p.m.) jest doskonałym punktem widokowym :)

Pięknie widać stąd całą Dolnę Rohacką (słow. Roháčska dolina) oraz Rohackie Stawy (słow. Roháčske plesá :)

Na kolejnym zdjęciu ze szczytu Rohacza Płaczliwego (słow. Plačlivé, 2125 m n.p.m.) podziwiamy na pierwszym planie jego bardziej strzelistego brata – Rohacza Ostrego (słow. Ostrý Roháč, 2088 m n.p.m.) oraz biegnący dalej granią główną szlak na Wołowca. W tle ładnie też widać Kominiarski Wierch :)

Najstarsze odnotowane wejście na Rohacza Płaczliwego należy do Pála Kitaibela i miało miejsce ok. 1804 r. Pierwszego wejścia zimowego dokonał w 1911 r. Mariusz Zaruski, Janusz Żuławski z grupą taterników. Ze nanych osób odwiedzili go m.in. Juliusz Kossak, Mieczysław Karłowicz oraz Tytus Chałubiński.

Powoli schodzimy już z Rohacza Płaczliwego podziwiając postrzępioną grań główną Tatr Zachodnich w kierunku zachodnim z Trzema Kopami (słow. Tri kopy, 2136 m n.p.m.), Hrubą Kopą (słow. Hrubá kopa, 2166 m n.p.m.) i Banówką (słow. Baníkov, 2178 m n.p.m.)

„Tutaj wszystko się zaczyna.
Tutaj wszystko się kończy.
Ponad poszarpaną kreską grani, ponad szczytami.
W błękicie – wszystko zamyka się w jego bezkresie i ciszy”
(K. Zyskowska-Ignaciak)

Tatrzańskie szczyty zachwycają swoją surowością  :)

Z Rohacza Płaczliwego (słow. Plačlivé, 2125 m n.p.m.) schodziliśmy tym samym szlakiem, którym wchodziliśmy. Ponownie jesteśmy więc na Smutnej Przełęczy (słow. Smutné sedlo) podziwiając widoki z niej :)

Po krótkim odpoczynku znowu wędrówka Doliną Smutną, ale tym razem w dół 😉

I ponownie Bufet Rohacki i ostatni tego dnia odpoczynek na trasie :)
Turyści potrzebują takich miejsc, gdzie można coś zjeść i wypocząć przed dalszym wędrowaniem :)

To była jedna z piękniejszych i bardziej ambitnych tras zeszłorocznego wyjazdu w Tatry. Mieliśmy szczęście, bo trafiliśmy na dobry, słoneczny nastrój Smutnej Doliny. Przyjemnie się wędrowało nią i rozkoszowało górskim powietrzem. Cieszę się, że bezpiecznie przeszliśmy całą trasę i weszliśmy na Rohacza Płaczliwego (słow. Plačlivé, 2125 m n.p.m.). Moi synowie zdobywali go po raz pierwszy w życiu, a ja z mężem ponownie po 13 latach :)

Podsumowując trasa:
Parking pod Spaloną (słow. Parkovisko Pod Spálenou) – Dolina Rohacka (słow. Roháčska dolina) – Bufet Rohacki (słow. bývalá Ťatliakova chata) – Dolina Smutna (słow. Smutná dolina) – Smutne Sedlo (słow. Smutné sedlo, 1962 m n.p.m.) – Rohacz Płaczliwy (słow. Plačlivé, 2125 m n.p.m.) – powrót tą samą trasą

POZDRAWIAM CIEPLUTKO :) :) :)