67. Bazylika w Wambierzycach

Witam serdecznie na moim blogu :) :) :)

Moje wakacyjne wspomnienia z pobytu na Ziemi Kłodzkiej dobiegają końca. Opowiem króciutko o jeszcze jednym miejscu i powracam na Jurę Krakowsko-Częstochowską :)

Wambierzyce, a w nich wspaniała bazylika górująca nad rynkiem, to wieś w gminie Radków, w której zatrzymaliśmy się jadąc z Polanicy-Zdrój do Nowej Rudy.

Na początku XVIII w. wybudowano w Wambierzycach kościół Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, o barokowej architekturze (krużganki dookoła owalnej nawy, 11 kaplic). Świątynia została wybudowana w miejscu drewnianej kaplicy z 1263 roku. Powstanie w miejscowości sanktuarium maryjnego związane jest z XII-wiecznym przekazem, wedle którego niewidomy Jan z Ratna miał w tym miejscu odzyskać wzrok, a jego oczom miała ukazać się postać Matki Bożej. We wnętrzu świątyni znajduje się m.in. wykonana z drewna lipowego rzeźba Matki Boskiej Królowej Rodzin, datowana na XIV w. (inne źródła podają XIII w.) ukoronowana w 1980 roku. W 1936 r. kościołowi nadano tytuł bazyliki mniejszej.
Od 25 czerwca 2007 r. w Wambierzycach posługują franciszkanie z Prowincji św. Jadwigi Zakonu Braci Mniejszych. Pierwszym kustoszem franciszkańskim był o. Damian Franciszek Stachowicz OFM, a od 6 lipca 2009 r. funkcję tę pełni o. Albert Ireneusz Krzywański OFM.

Świątynia góruje nad rynkiem, z którego prowadzi do niej 57 schodów o symbolicznym znaczeniu: 9 (liczba chórów anielskich) + 33 (wiek Chrystusa w chwili ukrzyżowania) + 15 (wiek Marii w chwili poczęcia Chrystusa).

Ponadto w okresie od końca XVII do XIX w. powstała w Wambierzycach, z inicjatywy Daniela von Osterberga, właściciela Wambierzyc w owym czasie, kalwaria z ok. 100 kaplicami i kapliczkami oraz 12 bramami.

Będąc w Wambierzycach warto również zobaczyć słynną ruchomą szopkę z 800 figurkami (z czego 500 porusza się), wykonaną w XIX wieku przez miejscowego cieślę Wittinga oraz odwiedzić skansen utworzony z inicjatywy i wielkiej pasji pana Mariana Gancarskiego. Szopkę miałam przyjemność zobaczyć, piękna, niestety zdjęć nie wolno tam robić, więc nie mam żadnego na pamiątkę, a w skansenie, niestety, nie byłam :(

Podsumowując króciutko – Wambierzyce, malowniczo otoczone Górami Stołowymi, nazywane często śląską Jerozolimą, to urocza wieś, w której warto zatrzymać się :)
Po więcej informacji warto również zajrzeć na internetową stronę www.wambierzyce.pl ;)

I to już wszystko na dzisiaj i póki co, koniec wpisów z tego regionu Polski.
Twierdze, zamki, park dinozaurów, kopalnia węgla kamiennego, a także wędrówka po górach i spacery po uzdrowiskach – było niezwykle ciekawie. Zresztą nie mogło być inaczej – Ziemia Kłodzka jest bardzo atrakcyjnym turystycznie regionem Polski. Mam nadzieję, że w tych kilku wpisach udało mi się to udowodnić i jednocześnie mam nadzieję, że jeszcze nie raz odwiedzę te tereny – bardzo chciałabym, tym bardziej, że w ciągu tych kilku dni nie udało mi się wszystkiego tam zwiedzić, to niemożliwe ;)

POZDRAWIAM i zachęcam do zaglądania na mój turystyczny blog :) :) :)

65. Ruiny zamku w Ratnie Dolnym

W południowej części woj. dolnośląskiego, niedaleko Radkowa, 23 km na północny zachód od Kłodzka, 15 km na południe od Nowej Rudy w Ratnie Dolnym znajdują się górujące nad wsią ruiny zamku. Jadąc z Polanicy-Zdrój do Nowej Rudy zauważyliśmy je i postanowiliśmy zatrzymać się na zwiedzanie :)

Rzadko zdarza się, aby taki zabytek popadł w ruinę dopiero w latach 90-tych, Ratno jest niestety tego przykładem. Po wielkim pożarze zamknięte a częściowo zamurowane zostały wszelkie wejścia i otwory prowadzące do wnętrz zamkowych. Tylko jeden budynek jest nadal zamieszkały.
Zamek zbudowany na początku XVI wieku, na nieregularnym planie, ma surowy wygląd – jedyną ozdobą jest oryginalna renesansowa attyka, często spotykana na Śląsku oraz barokowy portal z 1677 r. Pierwsza wzmianka historyczna pochodzi z 1377 roku. W drugiej połowie XVI wieku, kiedy właścicielem zamku był Ulrich von Hardegg, rozbudowany i otoczony wałami. Po zniszczeniach z czasów wojny trzydziestoletniej zamek przeszedł w ręce Daniela von Osterberga, który go odbudował. Przebudowany ponownie w XVIII wieku. Uwagę zwraca bardzo wysoka 6-o kondygnacyjna wieża. Obok zamku stoi kilka budynków, także zwieńczonych tą samą attyką oraz mały cmentarz z niemieckimi grobami, zapewne właścicieli zamku. Poniżej rozciąga się park zamkowy (także będący już tylko cieniem dawnego parku) z jeziorem i strumykiem. Widać więc, że cały kompleks zamkowy był ogromny. Po 1945 roku był użytkowany przez PGR, a następnie został domem wczasowym ZNP. Obecnie jest własnością prywatną. Miejscowi wspominają, że jeszcze niedawno były tu obiekty sportowe a zamek tętnił życiem.

Obecnie zamek w Ratnie Dolnym sprawia przygnębiające wrażenie, spotęgowane widokiem zarwanych stropów, zabitych oknami desek i przejmującą ciszą. Podobnie prezentuje się zarośnięty i niszczejący przy zamkowy park ze zrujnowaną oranżerią i tarasami ogrodowymi, przecięty zasilającym pobliski staw zaśmieconym strumykiem. Pomimo własności prywatnej terenu tego nikt nie pilnuje, choć wstępu do wnętrz zamkowych broni solidna kłódka i ostrzegawcze tablice. Mimo zakazów weszliśmy na teren zamku, ale poparzeni przez pokrzywy i pogonieni przez psy szybko go opuściliśmy. Zdjęć zrobiłam mało, co bardzo rzadko mi się zdarza :(

Piękna architektura, szkoda, że niszczeje :(

Czytając w Internecie na ten temat Ratna Dolnego natknęłam się na legendę z nim związaną. Mówi ona, iż w końcu XII wieku ówczesnemu właścicielowi tych ziem Janowi ukazała się Matka Boska z Dzieciątkiem i nakazała umieścić swój wizerunek w dziupli lipy. Od tego czasu miejsce to stało się cudowne i było czczone przez wiernych. Późniejsi potomkowie Jana wybudowali tu kościół. Potem jeszcze kilkakrotnie mówiono o cudach pojawiających się w tym miejscu. W drugiej poł. XVII w. koło kościoła wytrysnęło źródełko, którego woda uleczyła śmiertelnie chorą kobietę. Rok później kościół spowiła tajemnicza świetlna łuna. Zjawisko trwało kilka godzin i było widziane przez wszystkich mieszkańców wsi. Od tej pory odbywały się tu procesje z pochodniami, a dziś kościół ozdobiony jest światłem ponad tysiąca żarówek.

I to już wszystko – żegnam się i zapowiadam, że następnym razem opowiem o miejscu, które jest bardziej znane, zadbane i przyciąga tłumy turystów ;) :) :)

64. Twierdza Kłodzko – najcenniejsze dzieło nowożytnej architektury obronnej w Polsce

2012 rok żegnałam wpisem o Twierdzy Srebrnogórskiej, a 2013 (tak jak obiecałam) witam opisem Twierdzy Kłodzko. Obie te fortyfikacje udało mi się zwiedzić w sierpniu 2012 roku, podczas wakacyjnej wędrówki po Ziemi Kłodzkiej :)

Twierdza Kłodzko to dobrze zachowana, duża twierdza w Kłodzku będąca systemem obronnym z okresu XVII i XVIII wieku. Powierzchnia twierdzy wynosi ponad 30 hektarów.
W skład kompleksu twierdzy kłodzkiej wchodzą: twierdza główna, fort posiłkowy Owcza Góra, obwarowania miejskie (fragmentaryczne), umocnienia polowe.

Niezwykle interesujące i burzliwe są dzieje tej fortyfikacji. Otóż pierwsza wzmianka o istnieniu grodu obronnego na Górze Fortecznej (Zamkowej) w Kłodzku pochodzi z relacji Kosmasa, czeskiego kronikarza z 981 roku.
Około 1300 roku gród stał się zamkiem mieszkalnym, a za czasów Jerzego z Podiebradów zamek staje się komfortową rezydencją, stanowiącą okazałą siedzibę władcy hrabstwa kłodzkiego.
W 1622 roku po bitwie na Białej Górze wojska cesarskie opanowały miasto.
Twierdza Kłodzka odegrała ważną rolę w czasie obrony Śląska w wojnie francusko-pruskiej (1806-1807). Głównodowodzącym wojsk francuskich oraz regimentów Związku Reńskiego (złożonych z oddziałów bawarskich i wirtemberskich) w walce o Śląsk był Hieronim Bonaparte. Po kapitulacji Nysy w rękach pruskich pozostawała jeszcze ziemia kłodzka z dwoma twierdzami w Kłodzku i Srebrnej Górze.
W 1742 roku twierdza poddana została Prusakom, którzy zajęli tereny Dolnego Śląska w konsekwencji wojny siedmioletniej.
W roku 1867 rząd pruski zdecydował o rozbrojeniu twierdzy jako przestarzałej (podobna sytuacja miała miejsce w twierdzy srebrnogórskiej). To taka kwintesencja – więcej na ten temat można wyczytać na stronie twierdzy www.twierdza.klodzko.pl :)

Po przebudowie obiektu przez króla Fryderyka Wielkiego, do 1945 roku mocno ufortyfikowana twierdza odgrywała rolę militarną oraz ciężkiego więzienia. Jednym z pierwszych więźniów był pruski oficer i awanturnik Friedrich von der Trenck (1727-1794) za romans z królewską siostrą, księżną Amalią. Jemu, jako jednemu z nielicznych powiodła się ucieczka z twierdzy. Innym był generał austriacki, hr. Wilhelm Reinhard von Neipperg (1684-1774), skazany na twierdzę za zawarcie bez upoważnienia niekorzystnego pokoju belgradzkiego w 1739 r.; ułaskawiony po śmierci cesarza Karola VI.
W roku 1864 w twierdzy osadzeni byli powstańcy z powstania styczniowego z Wielkopolski. W 1870 roku osadzono tu jeńców francuskich wziętych do niewoli w wojnie francusko-pruskiej.
W czasie II wojny światowej, w latach 1940-1943 twierdza była filią obozu Gross-Rosen, umieszczano w niej jeńców wojennych, dezerterów z armii niemieckiej oraz podejrzanych o działania na szkodę Rzeszy. Znajdowało się tu ciężkie więzienie dla więźniów politycznych, miejsce kaźni i obóz pracy. Więziono tu Rosjan, Francuzów, Włochów, Belgów, Czechów, Finów i Anglików.
W 1944 roku na terenie twierdzy uruchomiono ewakuowane z Łodzi z powodu przesuwania się frontu zakłady AEG, gdzie produkowano części do pocisków V-1 oraz aparatury elektryczne do łodzi podwodnych (U-Bootów) i lotnictwa.

W 1960 twierdza została oficjalnie uznana za zabytek i udostępniona turystom.
Zobaczyć tu można ogromne bastiony i komnaty oraz wraz z przewodnikiem przejść podziemnym chodnikiem minerskim o długości ok. 1 km, który momentami ma tylko 90 cm wys. (tzw. korytarz krasnali) – niesamowita atrakcja :)

Z tarasu widokowego rozciąga się wspaniały widok na Kłodzko i całą Kotlinę Kłodzką.

Warto również wspomnieć, że w 1970 roku na twierdzy nakręcono część zdjęć do ostatniego odcinka serialu „Czterej pancerni i pies”  (odcinek Dom).

Na zdjęciu ponownie widok na miasto z tarasu widokowego twierdzy :)

Od 2006 roku, na Twierdzy Kłodzkiej działa grupa rekonstrukcyjna. Grupa odtwarza żołnierzy 47 regimentu piechoty pruskiej z 1806 roku. Pod koniec sierpnia 2006 roku, po raz pierwszy odbyły się Dni Twierdzy Kłodzkiej, których stałym punktem jest rekonstrukcja bitwy z okresu wojen napoleońskich. Stopniowo impreza jest rozbudowywana o kolejne atrakcje: Jarmark Forteczny, Noc w Muzeum, Kino pod Gwiazdami czy cieszący się coraz większą popularnością koncert rockowy RockBastion. Nam zupełnie przypadkiem udało się przyjechać do Kłodzka na VII Dni Ziemi Kłodzkiej. Dzięki temu część naziemną twierdzy zwiedziliśmy za darmo – jedynie za zwiedzanie chodników minerskich musieliśmy zapłacić. W czasie tego weekendu na starówce trwał Jarmark Forteczny i odbywały się różne występy, więc było na co popatrzeć ;)

Zachęcam gorąco do zwiedzania Twierdzy Kłodzko, a także spaceru połączonego ze zwiedzaniem Kłodzka. Dla mnie to nie była pierwsza wizyta w tym mieście, byłam tam wcześniej już dwukrotnie i gwarantuję, że spacer po nim to wielka przyjemność :)

Leżące w Kotlinie Kłodzkiej, nad rzeką Nysą Kłodzką – Kłodzko to miasto o długiej i pełnej zawirowań historii. Po raz pierwszy pojawia się na kartach historii w 981 r. jako castellum Kladsko. Nazwa ta – niewątpliwie czeskiego pochodzenia wywodzi się od drewnianych kłód (czes. kláda), które ułatwiały przeprawę przez rzekę lub kłód z których zbudowany był obronny gród na Górze Fortecznej.
W późnym średniowieczu, w wyniku intensywnej kolonizacji niemieckiej, nazwa miasta przeewoluowała w kierunku formy Glatz. W późniejszych wiekach niemieccy badacze tworzyli na jej podstawie pozbawione lingwistycznego uzasadnienia teorie o możliwości założenia miasta przez Rzymian.
Na mapach z XIX i XX wieku polską nazwą miasta było najczęściej Kładzko. Po włączeniu miasta do Polski najpierw przyjęto nazwę Kładzko, a ostatecznie spolonizowaną formę Kłodzko.
Herbem Kłodzka jest biały lew na czerwonym polu, ze złotą koroną i podwójnym ogonem. Tradycja przypisuje nadanie herbu miastu królowi Przemysłowi Ottokarowi II w połowie XIII w. Jest najstarszym symbolem miasta, który pojawia się już w średniowieczu.
Na dzieje i znaczenie miasta wpłynęło jego położenie w północno-wschodniej części Kotliny Kłodzkiej na pograniczu polsko-czeskim.
W okolicy Kłodzka istniało skupisko starego osadnictwa wczesnośredniowiecznego, a nawet wcześniejszego. Przez miasto przechodziła jedna z odnóg tzw. Szlaku bursztynowego. Pod koniec X wieku gród należał do suwerennego państwa libickiego, którego władcą był Sławnik, ojciec św. Wojciecha.

Najcenniejsze zabytki Kłodzka to:
- bastionowa twierdza,
- późnogotycki kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, rozpoczęty przez joannitów w 1344 r., ukończony w początku XVI w.,
- barokowy zespół klasztorny franciszkański: kościół Matki Boskiej Różańcowej,
- kościół św. Jerzego i św. Wojciecha, dawniej Chrystusa Króla,
- gotycki most na Młynówce z lat ok. 1280-1390 z barokowymi figurami, stylistycznie powiązany z mostem Karola w Pradze,
- ratusz z końca XIX w., z renesansową wieżą,
- dawne kolegium jezuickie (1655-1690, C. Lurago),
- Muzeum Ziemi Kłodzkiej w budynku dawnego konwiktu jezuickiego,
- renesansowe i barokowe kamienice z XVI-XVIII w.,
- kamienny średniowieczny krzyż pokutny.

Na zdjęciu poniżej widoczny gotycki most na Młynówce z lat ok. 1280-1390 z barokowymi figurami, do którego zaprawy zużyto tysiące kurzych jaj – ten most, to niemalże kopia sławnego mostu Karola w Pradze, w tle widoczny Kościół Matki Bożej Różańcowej :)

Kłodzko to jedno z niewielu miast, które wyszły z II wojny światowej prawie bez szwanku. Jednak kilka lat po wojnie miasto zaczęło zapadać się pod ziemię. Okazało się, że z przyczyn strategicznych ograniczone kilkoma rzekami i górami miasto nie mogło się rozrastać wszerz. Nie było również gdzie składować towarów i … zaczęto kopać w dół tzn. drążyć coraz głębsze piwnice, niektóre sięgały nawet do 30 metrów w głąb ziemi! Najstarsze pochodzą z XIII wieku. W miarę upływu czasu podziemne lochy były powiększane i łączone w coraz większe systemy. Było to świetne rozwiązanie, nie tylko na deszczową pogodę. W czasie wojen były one bezpiecznym schronieniem dla mieszkańców. Były tam nawet studnie i piece chlebowe, więc można było tam normalnie żyć.
W 1948 roku zapadające się piwnice powodowały osuwanie się jezdni i kamienic. Te pociągały za sobą kolejne. W roku 1956 zniszczone były 84 budynki, a 471 wymagało natychmiastowego remontu.
Ocalenia starówki podjął się prof. Zbigniew Strzelecki z krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej. Ekipa górników działała w prawdziwie partyzanckich warunkach, nie raz zdarzyło się, że budynki niemalże dosłownie zawalały się im „na głowę”. Ratowanie kłodzkiej starówki trwało 10 lat. Oprócz naprawy i zabezpieczenia piwnic, część podziemnego miasta postanowiono udostępnić turystom. Uroczyste otwarcie „podziemnej trasy” nazwanej Trasą Tysiąclecia Państwa Polskiego nastąpiło 4 grudnia 1976 r. Dziś jest ona jedną z najciekawszych tras miejskich w Polsce.

Idąc, aż trudno uwierzyć, że przed wiekami te podziemia służyły jako zwykłe mieszkania.

Jedno wejście do podziemi znajduje się poniżej kościoła NMP, przy ul. Zawiszy, pod szyldem pubu „U Słowika”, a drugie przy bramie Twierdzy Kłodzkiej. Zwiedzanie zajmuje ok. 20 minut.

O Kłodzku i Twierdzy Kłodzkiej długo by opowiadać, by jednak zamiast wpisu nie powstała książka kończę, a zainteresowane bardziej osoby odsyłam na strony:
www.klodzko.pl, www.twierdza.klodzko.pl (ja również na nie zaglądałam przygotowując ten wpis).

Ponieważ jest to pierwszy wpis w Nowym 2013 Roku, w okresie robienia postanowień noworocznych z przyjemnością melduję, że większość moich zeszłorocznych postanowień udało mi się zrealizować – jestem konsekwentna, czy może były mało ambitne ?…hmmm ;)

POZDRAWIAM SERDECZNIE :) :) :)

63. Twierdza Srebrna Gόra – największa górska twierdza w Europie

WITAM po raz ostatni w 2012 roku !!!
Podczas wakacyjnego pobytu na Ziemi Kłodzkiej udało mi się zwiedzić dwie twierdze: w Srebrnej Gόrze i w Kłodzku i teraz pokrótce o nich opowiem :)

Pierwsza z nich, Twierdza Srebrna Gόra jest unikatowym obiektem w skali dziedzictwa kulturowego Europy i jedną z najważniejszych atrakcji Dolnego Śląska. W chwili powstania (1763-1785) należała do najnowocześniejszych tego typu fortyfikacji w Europie. Największy podziw budził i nadal budzi potężny Donjon, jeden z najciekawszych obiektόw fortyfikacji epoki nowożytnej.

Twierdza Srebrna Gόra to w rzeczywistości nie jeden obiekt a cały zespół wznoszących się nad miasteczkiem fortόw. Twierdza składa się bowiem aż z sześciu fortόw i kilku bastionόw. Głόwny jej trzon tworzy zespół bastionόw z Donjonem w środku. Obiekt ten posiadał 151 pomieszczeń fortecznych ( kazamat) rozmieszczonych na trzech kondygnacjach. Ogromne magazyny, studnie, zbrojownia, kaplica, więzienie, szpital, piekarnia, browar, warsztaty rzemieślnicze i prochownia czynił for całkowicie samodzielnym i samowystarczalnym. W jego wnętrzu mieściło się 3,756 żołnierzy, olbrzymie zapasy amunicji, opału i żywności. Do obrony służyły 264 działa moździerze. W obrębie twierdzy wydrążono 9 studni, w tym najgłębsza (84m) na terenie fortu Ostróg. Rozległość tego systemu i jego lokalizacja pozwala zaliczyć twierdzę do największych gόrskich założeń obronnych Europy.

Twierdzę Srebrnogórską zbudowano w XVIII w. według projektu włoskiego inżyniera Ludwika Wilhelma Regelera, zmodyfikowanego przez samego króla Fryderyka Wielkiego, w celu ochrony zdobytego przez Prusy (w 1740 r.) Śląska. Pod budowę fortyfikacji wybrano dwa górujące nad Przełęczą Srebrną (586 m n.p.m.) wzniesienia: Forteczną (Warowną) Górę (686 m n.p.m.) oraz Ostróg (627 m n.p.m.).
Lata świetności Twierdzy trwały do 1800 roku, kiedy to zmarł Fryderyk Wilhelm II, jeden z największych jej zwolenników. W tym samym roku fortyfikacje odwiedził ówczesny ambasador USA w Berlinie, John Quincy Adams (prezydent Stanów Zjednoczonych w latach 1825–1829).

W latach 1830-1848 Twierdzę Srebrnogórską wykorzystywano jako więzienie dla działaczy ruchu „Młodych Niemców”. Internowano tu m.in. Wilhelma Wolfa oraz Fryderyka Reutera. 1 stycznia 1860 roku wydano rozkaz likwidacji przestarzałej już twierdzy. Ostatni żołnierze opuścili ją w 1867 r., przez kilka następnych lat fortyfikacje posłużyły wojskom pruskim jako poligon doświadczalny do prób z artylerią i materiałami wybuchowymi.
W II poł XIX w. zaczęto dostrzegać korzyści płynące z turystyki i rekreacji. Władze pruskie nakazały zaprzestać niszczenia twierdzy i uczynić z niej atrakcję dla przyjezdnych. Na początku XX w. dojazd do znajdującej się między fortami Przełęczy Srebrnej umożliwiła zębata kolej sowiogórska. Po I wojnie światowej główny fort odremontowano i urządzono w jego wnętrzu restaurację „Donjon”.
Dynamiczny rozwój srebrnogórskiej turystyki przerwała II wojna światowa. W fortach Ostróg (Spitzberg) i Wysoka Skała (Hohenstein) utworzono karny obóz jeniecki, Oflag VIII B (15 grudnia 1939 – 1 września 1941) dla polskich oficerów. Więziono tu łącznie ponad 300 osób, w tym m.in. dowódcę Obrony Wybrzeża z 1939 r. – kontradmirała Józefa Unruga oraz komandora Stefana Frankowskiego.
Lata powojenne przyniosły postępującą dewastację twierdzy złupionej wcześniej przez wojska radzieckie. Dopiero w 1965 roku PTTK i Komenda Dolnośląskiej Chorągwi ZHP podpisała porozumienie, na mocy którego uprzątnięto II Fort Rogowy i nadano mu nazwę „Harcerz”. Fort Ostróg uprzątnięto przy pomocy ówczesnego (1969) ministerstwa Górnictwa i przemianowano na Fort „Górnik”. W dniu 28 czerwca 1974 na terenie Fortu Donżon otwarto muzeum ciężkiej broni palnej.
Twierdza Srebrnogórska została uznana za Pomnik historii rozporządzeniem Prezydenta RP z dnia 14 kwietnia 2004 roku.

Budowa całego kompleksu przy pomocy 4.000-4.500 robotników trwała 12 lat (1765-1777), a jej koszt wyniósł 1 668 000 talarów (w tym 70 000 przekazane jako „ofiara” Ślązaków). Finansowanie budowy zapewnił ściągany na Śląsku specjalny podatek, zwany przez miejscowych dopustem srebronogórskim. Zakładano istnienie w tym miejscu garnizonu liczącego według różnych źródeł od 2,5 do 3,5 tys. żołnierzy.

W 2002 roku został powołany pierwszy w kraju Forteczny Park Kulturowy w Srebrnej Gόrze, organizacja, która stała się kluczowym podmiotem w działaniach na rzecz renowacji i zagospodarowania fortyfikacji.. Duże znaczenie dla promocji twierdzy miało też powołanie w 2007 roku srebrnogórskiej grupy rekonstrukcyjnej- Infanterie-Regiment von Alvensleben (nr 33) odwołującej się swoimi strojami do garnizonu, który stacjonował na twierdzy w okresie wojny francusko-pruskiej. Od tego czasu turystów odwiedzających twierdzę oprowadzają przewodnicy-żołnierze, którzy prezentują zwiedzającym broń oraz eksponują znaleziska militarne i gόrnicze z okolic Srebrnej Gόry – w przyszłości zbiory muzeum fortecznego. Oczywiście nas również oprowadzał taki Przystojniak ;)

Opowiadając o tym obiekcie warto również wspomnieć, że mury 4 bastei wieżowych Donżonu mają u podstawy po 12 m grubości! I jak na ironię, ten kamienny gigant nigdy nie stawił oporu żadnemu wrogowi. Twierdza przydała się tak naprawdę tylko raz, w 1807 roku. Wtedy to wojska Napoleona wkroczyły na Śląsk i po upadku Kłodzka Francuzi przystąpili do oblężenia Srebrnej Góry. Po pierwszym ataku przyszło jednak zawiadomienie o podpisaniu rozejmu i pokoju w Tylży.

Do 2011 roku w twierdzy organizowany był festiwal Trzy Żywioły (teraz będzie się odbywał na zamku w Bolkowie). Natomiast w Srebrnej Górze w 2012 roku rozpoczął się 17 Południk Dolnośląski Festiwal Podróżników. Na terenie twierdzy i w forcie „Wysoka Skała” co roku w terminie Bożego Ciała organizowana jest Terenowa Gra Fabularna „Fantazjada”. W forcie „Harcerz” („Wysoka Skała”) od kilku lat w każdy ostatni weekend sierpnia mają miejsce zloty byłych harcerzy (byłej) Wałbrzyskiej Chorągwi ZHP. Możliwe jest również nocne zwiedzanie twierdzy i udział w warsztatach plastycznych i ceramicznych, a także żywych lekcjach historii :)

Zainteresowanych informuję, że twierdza udostępniona jest do zwiedzania codziennie w godzinach:
* od 10.00 – 18.00 (marzec – październik)
* od 10.00 – 16.00 (listopad – luty)
Wstęp: 13 zł bilet normalny, 10 zł bilet ulgowy

Więcej informacji można wyczytać na stronie: www.forty.pl                                                  – ja większość przytoczonych tu informacji pobrałam właśnie z niej ;)

Dodam jeszcze, że Korona Donjonu jest dobrym punktem widokowym na Góry Bardzkie. Dysponując większą ilością czasu z pewnością warto sobie zafundować też wycieczkę po samej Srebrnej Górze i okolicy :) Nam niestety się to nie udało – żałuję i zarazem mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam powrócę, by nadrobić to zaniedbanie ;)

Potężna, ponura i owiana licznymi legendami Twierdza Srebrnogórska, nadal pozostała nie do końca spenetrowana i ciągle pozostaje wielką tajemnicą…
Bardzo się cieszę się, że udało mi się do niej dotrzeć i ją zwiedzić :)

Dzisiaj to już wszystko – następnym razem opowiem o Twierdzy Kłodzkiej :)

A ponieważ Święta Bożego Narodzenia zbliżają się wielkimi krokami
życzę Wszystkim zaglądającym tu do mnie osobom:
Pachnącej choinki, magicznej gwiazdki na niebie,
cynamonowych pierników i miłości dla siebie.
Brzmienia kolędy, prezentów bez końca,
w Wigilię białych płatków śniegu,
w Nowym Roku tylko słońca !!! :) :) :)

62. Śnieżnik – najwyższy szczyt Masywu Śnieżnika

Ostatnio zachęcałam do zwiedzania Kopalni Węgla Kamiennego w Nowej Rudzie, a dzisiaj dla odmiany proponuję zdobywanie szczytu i to nie byle jakiego – Śnieżnika – najwyższego szczytu Masywu Śnieżnika  :)   My zdobyliśmy go dokładnie 8 sierpnia 2012 i wszystkie zdjęcia i wrażenia pochodzą właśnie z tej wyprawy.

Dla mnie – osoby kochającej góry i wędrówkę po górskich szlakach wejście na Śnieżnik było priorytetem pobytu w Kotlinie Kłodzkiej i zarazem wielką przyjemnością. Poprzednio górę tą zdobywałam 11 lat temu we mgle – tym razem aura pogodowa była łaskawsza, chociaż były momenty, gdy niebo straszyło deszczem :(

Śnieżnik (1425 m n.p.m.), zwany też Śnieżnikiem Kłodzkim jest najwyższym szczytem Masywu Śnieżnika i 17. co do wysokości w całych Sudetach. Jest on jedyną górą w masywie Śnieżnika, która wystaje ponad górną granicę lasu :)

Na Śnieżnik wiodą liczne szlaki turystyczne: z Kletna, Międzylesia, Międzygórza, Jodłowa oraz Siennej. My dojechaliśmy samochodem do Międzygórza, zaparkowaliśmy na bezpłatnym parkingu niedaleko domu wczasowego „Gigant” i czerwonym szlakiem udaliśmy się, by zdobyć szczyt. 11 lat temu zdobywałam go startując w Kletnie, a do Międzygórza schodziłam, by zanocować w „Gigancie” – do dzisiaj miło wspominam tą trasę :)

Śnieżnik jest masywem, od którego odchodzi promieniście kilka grzbietów. Grzbiet południowy leży całkowicie po stronie czeskiej, południowo-zachodni zwieńczony jest szczytami Mały Śnieżnik, Goworek, Puchacz i Trójmorski Wierch., wschodni jest stosunkowo krótki – łączy się z Górami Bialskimi. Pozostałe grzbiety rozchodzą się  na północny-wschód i północ, z czego ten ostatni jest najdłuższy i najbardziej rozczłonkowany.
Wschodnia część góry jest zbudowana z lokalnych odmian gnejsów, zwanych śnieżnickimi i gierałtowskimi. Zachodnią część tworzą metamorficzne łupki łyszczykowe. Występują tu także soczewy marmurów, jak również łupków łyszczykowych z granatami, łupków kwarcowych, łupków grafitowych, amfibolitów, serpentynitów i eklogitów. Skały te należą do metamorfiku Lądka i Śnieżnika.
Na stokach Śnieżnika występują rumowiska skalne, powstałe w czasie plejstocenu w klimacie peryglacjalnym. Z tego samego okresu pochodzi nisza niwalna w południowym zboczu. W zagłębieniu tym, ok. 200 m od szczytu, bierze początek Morawa, jedna z większych rzek Republiki Czeskiej i największa rzeka Moraw.

Wyraźnie zaznaczony jest tu piętrowy układ roślinności:
- do 500 m n.p.m. – użytki rolne, zazwyczaj łąki; występują m.in. pełnik europejski, dziewięćsił bezłodygowy,
- 500–1000 m n.p.m. – regiel dolny w postaci borów świerkowych lub lasów mieszanych świerkowo-bukowych,
- 1000–1250 m n.p.m. – regiel górny – bór świerkowy, w runie występują borówki czernica i brusznica,
- powyżej 1250 m n.p.m. – łąki górskie.
Występują tu licznie gatunki roślin rzadkich i chronionych oraz sztucznie wprowadzona kosodrzewina. Dla ochrony przyrody ożywionej utworzono na Śnieżniku już w 1938 r. rezerwat przyrody.

Nie wiadomo dokładnie, kto i kiedy wspiął się jako pierwszy na Śnieżnik. W średniowieczu spowite mgłą szczyty były niedostępnymi siedzibami bogów, brakowało więc śmiałków chcących przekroczyć magiczne bramy. Później prawdopodobnie jednym z pierwszych zdobywców Śnieżnika był Antoni Weiss. Po nim Śnieżnik coraz częściej gościł turystów. Na początku XIX wieku stanęła tam buda pasterska, w której wygospodarowano pokoik z dwoma miejscami noclegowymi.  W 1840 roku szczyt Śnieżnika (w lektyce) zdobyła królewna Marianna Orańska. Powtórka z wejścia odbyła się w 1871 roku, kiedy Marianna przybyła na otwarcie ufundowanej przez siebie „Szwajcarki” (jest ona nadal częścią obecnego schroniska). W 1871 r. wybudowano również drogę do schroniska.

Schronisko PTTK „Na Śnieżniku” im. Zbigniewa Fastnachta położone jest na wysokości 1218 m n.p.m. na zachodnim stoku Śnieżnika, na obszernej Hali pod Śnieżnikiem.

Schronisko w latach osiemdziesiątych XX wieku zostało wyremontowane i gruntownie zmodernizowane, ale główną część schroniska stanowi tzw. szwajcarka – typowe sudeckie schronisko turystyczne z 1871 r., ufundowane przez królewnę Mariannę Orańską. Dziś schronisko „Na Śnieżniku” jako jedno z niewielu, ma klimat takiego prawdziwego schroniska. Jeszcze niedawno nie było tu nawet prądu.
Należy również dodać, że Schronisko „Na Śnieżniku” słynie z barwnych imprez sylwestrowych, podczas których liczba gości przewyższa wielokrotnie liczbę łóżek, a często trudno nawet o miejsce na podłodze :)

Z punktu widokowego na hali obok schroniska można podziwiać rozległą panoramę na Rów Górnej Nysy i okoliczne szczyty.

Po regenerującym posiłku na Hali pod Śnieżnikiem już w pełni sił ruszamy, by zdobyć szczyt Śnieżnika, bo dotrzeć tak blisko szczytu i nie wejść na niego, to wstyd ;)

I kolejny widok uwieczniony podczas wchodzenia :)

Śnieżnik stał się tak popularny, że w latach 1895-1899 wzniesiono na jego szczycie kamienną wieżę widokową w kształcie cylindrycznej baszty. Miała ona służyć podniesieniu atrakcyjności wycieczek na szczyt. Potężna konstrukcja, nawiązująca do modnego wówczas romantycznego stylu naśladującego średniowiecze, miała 6 kondygnacji i wysokość 33,5 m. Nadano jej imię cesarza Wilhelma I i dobudowano budynek mieszczący małe schronisko. Przed wojną co druga kartka z tych okolic przedstawiała wieżę na Śnieżniku, po II wojnie światowej infrastruktura zaczęła podupadać. W 1971 r. rozebrano schronisko (do dziś widoczne są fundamenty), a 11 października 1973 r. wysadzono w powietrze zaniedbaną, rozpadającą się wieżę widokową. Jej resztki tworzą dziś kulminację na kopule szczytowej.

Nam się nie udało, ale podobno ze szczytu Śnieżnika można ujrzeć Wrocław ;)

Na zdjęciu poniżej doskonale widoczna droga na szczyt:

I znowu ją pokonujemy, tylko tym razem idąc w dół. Ponownie odpoczywamy na Hali pod Śnieżnikiem i dla odmiany do Międzygórza schodzimy szlakiem niebieskim.

I w tym miejscu pozwolę sobie opowiedzieć pokrótce o tej popularnej miejscowości klimatycznej z charakterystyczną drewnianą zabudową w stylu szwajcarskim.
Międzygórze to ośrodek turystyczno-wypoczynkowy, ok. 30 domów wczasowych i pensjonatów, 2 wyciągi narciarskie. Służy jako baza wypadowa dla pieszych wycieczek w Masyw Śnieżnika. Bazę noclegową i dla ruchu turystycznego stanowią schroniska PTTK „Na Śnieżniku” i „Na Iglicznej”. Na górze Igliczna usytuowany jest kościół pątniczy pod wezwaniem Matki Boskiej Śnieżnej z 1781-1782, gdzie znajduje się figura Matki Boskiej Śnieżnej koronowana przez Jana Pawła II w 1983 r., w kościele znajduje się również ruchoma drewniana szopka. Niestety czas już nie pozwolił na zdobycie Iglicznej, okazało się, że jest również za późno na odwiedzenie Ogrodu Bajek. Udaliśmy się więc tylko, by zobaczyć Wodospad Wilczki.

Wodospad ten znajduje się w przełomie rzeki Wilczki. Jego wysokość wynosi 22 m. Przed powodzią w 1997 roku wodospad miał wysokość 27 metrów i formę kaskady. Był on wówczas pierwszym co do wysokości w Sudetach, na równi z Wodospadem Kamieńczyka w Karkonoszach. Zimą wokół kaskady tworzy się efektowny lodospad.
W pobliżu przechodzi czerwony szlak z Międzygórza na górę Igliczną.
Dla zwiedzających ponad wodospadem przerzucony jest stalowy mostek oraz bezpieczny punkt widokowy po przeciwnej stronie.
Osoby regularnie zaglądające na mojego bloga mogły już zobaczyć Wodospad Dziki w Karpaczu, Wodospad Szklarki i Wodospad Kamieńczyka w Szklarskiej Porębie.

Na ostatnim zdjęciu ponownie wodospad Wilczki :)

Po intensywnie spędzonym dniu zmęczeni i zarazem zadowoleni powróciliśmy do Polanicy-Zdrój. Następnego dnia znowu ruszyliśmy w teren, ale o tym co i gdzie zwiedzaliśmy będę już opowiadała w kolejnych wpisach :)

POZDRAWIAM I ZAPRASZAM do zaglądania na moją stronę :) :) :)

61. Kopalnia Węgla Kamiennego w Nowej Rudzie

Poznając Ziemię Kłodzką z pewnością warto udać się do Nowej Rudy, by zwiedzić znajdującą się tam kopalnię węgla kamiennego. My zwiedziliśmy i teraz króciutko o tym :)

Zacznę może od tego, że pierwsze informacje o wydobyciu węgla w okolicach Nowej Rudy pochodzą z początku XV w. – tamtejsze kopalnie należą więc do jednych z najstarszych w Polsce. Wędrówka po kopalni w Nowej Rudzie rozpoczyna się od budynku muzeum, gdzie możemy zobaczyć eksponaty górnictwa podziemnego. Później przechodzimy do naziemnego kompleksu gdzie oglądamy unikalne piece i wieże szybowe.

Na zdjęciu widoczny Szyb „Lech” należący do dawnej KWK Nowa Ruda, pole „Piast” :)

Początki kopalni datuje się na rok 1781 kiedy to nadano kopalni nazwę Ruben.
Od roku 1945 nosiła nazwę „Nowa Ruda”. W 1946 roku dołączono do niej kopalnie „Przygórze” i „Jan”. W 1954 roku obszar górniczy dawnej kopalni „Jan” został przekształcony w kopalnię „Słupiec”. Od 1971 roku kopalnie „Nowa Ruda” i „Słupiec” połączono w kopalnię „Nowa Ruda”.
W Nowej Rudzie na 7 poziomach wydobywano mało zasiarczony, najwyższej jakości węgiel koksujący. Skomplikowana budowa geologiczna i geometria złoża uniemożliwiały jednak mechanizację prac pod ziemią, co sprawiło, że z czasem eksploatacja stawała się coraz bardziej kosztowna, a w końcu wręcz nieopłacalna. Ostatecznie postanowiono kopalnie zlikwidować i ostatni węgiel z pola Piast został wywieziony na powierzchnię w dniu 15 września 1994 roku. Od roku 2012 w kopalni czynna jest podziemna trasa turystyczna udostępniona do zwiedzania.

Na kolejnym zdjęciu widoczna dawna dyspozytornia :)

Najciekawszym punktem wycieczki po Kopalni Węgla Kamiennego w Nowej Rudzie jest podziemna trasa, którą zwiedza się w hełmach. Trasa ma ok. 700 m. długości i podobnie jak Muzeum Górnictwa zwiedza się ją z przewodnikiem. Nasz – bardzo sympatyczny przewodnik wszystko dokładnie nam wyjaśnił, a wprowadzając do opowieści wątki humorystyczne sprawił, że dzieci się nie nudziły i wszyscy byli zachwyceni zwiedzaniem.

Zwiedzając kopalnię warto zapoznać się z kilkoma podstawowymi terminami stosowanymi w górnictwie. Przydatne są one do zrozumienia struktury kopalni, sposobu eksploatacji oraz pomagają uświadomić nam na czym polega praca górnika.
Sztolnia jest to korytarz poziomy lub lekko nachylony, utworzony w górotworze, prowadzący ze stoku góry w głąb, w kierunku złoża.
Przodek stanowi czoło chodnika, miejsce z którego wydobywa się urobek.
Trzy podstawowe pojęcia to: spąg oznaczający podłogę, strop – sufi t i ociosy zwane ścianami. Do kopalni można dostać się szybem lub przez sztolnie.
„Ul” był górniczą ubikacją, a sanitarka to wagonik służący do przewozu rannych górników. Oba niezbędne urządzenia nadal stoją w kopalni, podobnie jak różnego rodzaju wagoniki towarowe, platformy do przewozu kołowrotów czy lutnie wentylacyjne.

Zwiedzając kopalnię w Nowej Rudzie można zobaczyć dawne maszyny górnicze i wagoniki podziemnej kolejki, służące niegdyś do przewożenia ludzi i transportu węgla. Dziś korzystają z niej zwiedzający kopalnię turyści. My również przejechaliśmy się nią – dzieci były zachwycone, dorośli również ;)
Kolejka ta jest pierwszą tego typu atrakcją w Polsce, a czwartą w Europie. Pociąg składa się z lokomotywy i trzech wagoników, w których jednocześnie może być przewożonych 36 osób.

Można tu również spotkać konie. Ich obecność przypomina o tym, że dawniej zwierzęta te były bardzo pomocne przy pracy w kopalni.

Szczególną atrakcją są skamieniałe pnie drzew sprzed ponad 250 mln lat. Można je zobaczyć nie tylko wyeksponowane przed wejściem do sztolni, ale także w naturalnej pozycji w dwóch miejscach na ścianach podziemnych chodników. Dziś podziwiać można tu m.in. skamieniałą araukarię stanowiącą ewenement na skalę światową.
Ciekawostką i wielką atrakcją kopalni jest duch – skarbnik, strzegący tajemnic kopalni. Do dziś mieszka on w sztolni i straszy przybyłych turystów ;)

Kopalnia Węgla Kamiennego w Nowej Rudzie to bardzo ciekawe miejsce do zwiedzania. Zwiedzając ją można się przekonać jak ciężki był górniczy trud. Warto przy tym pamiętać, że zwiedzający korzystają z turystycznie udostępnionych korytarzy, natomiast pracujący tam górnicy musieli swoją pracę wykonywać w miejscach o wysokości nie przekraczającej czasem 1 metra, w warunkach wysokiej wilgotności i temperatury.

Więcej informacji, jak również godziny otwarcia i cennik można znaleźć na oficjalnej stronie kopalni www.kopalnia-muzeum.pl – przytoczone tu przeze mnie informacje równie z niej pochodzą :)

Żegnam się i zachęcam do czytania mojego kolejnego wpisu :) :) :)

60. Park Dinozaurów w Karłowie i Błędne Skały

W enklawie Parku Narodowego Gór Stołowych, tuż u podnóża Szczelińca Wielkiego w Karłowie utworzono niedawno Park Dinozaurów. Wyglądające zza ogrodzenia prehistoryczne gady skusiły nas i po zaliczeniu Szczelińca Wielkiego odwiedziliśmy je :)

Park Dinozaurów w Karłowie to najwyżej położony park dinozaurów w Polsce. Moim zdaniem Dinusie ze Szczelińcem w tle prezentują się ciekawie :)

Na powierzchni 8300 m2 postawiono 30 figur odzwierciedlających prehistoryczne zwierzęta. Park nie jest duży, ale w swoich zasobach ma wszystkie podstawowe gatunki dinozaurów – jest m. in. triceratops, tyranozaur, pteranodon, ankylozaur.

Na terenie obiektu znajduje się certyfikowany plac zabaw dla najmłodszych. Obok makiet ustawione są tablice z pełną informacją o gadach. Największy model ma siedem metrów wysokości. Niestety dinozaury w tym parku to tylko duże nieruchome figury, których nawet nie można dotknąć. Oryginalne za to jest wejście do parku przez szkielet dina z długą szyją.

Na zdjęciu kolejne Dinusie :)

A poniżej mój syn w towarzystwie ludzi pierwotnych :)

Osoby zainteresowane zwiedzaniem informuję, że …
Park ten czynny jest od 1 kwietnia do 30 października, w godzinach od 9.00 – 18.00.
Wstęp: 8 zł bilet normalny, ulgowy – 4 zł,
dzieci do 4 lat, opiekunowie grup i przewodnicy – bezpłatnie.
Po więcej informacji warto zajrzeć na stronę parku www.park-dinozaury.pl

W czasie zeszłorocznych wakacji będąc w Szklarskiej Porębie (wraz z rodziną) odwiedziłam tamtejszy DINOPARK i teraz pozwolę sobie zrobić małe porównanie. W DINOPARKU w Szklarskiej Porębie dinozaurów było 2 razy więcej (adekwatnie bilet był droższy), na terenie parku było też więcej dodatkowych atrakcji jak np. park linowy, czy kino 5D. Tamtejsze Dinusie były rozmieszczone wśród skał i wzgórz na terenie olbrzymiego lasu, w odróżnieniu od karłowskich, które znajdują się na otwartej przestrzeni. Niezależnie od tych różnic cieszę się jednak, że miałam możliwość zobaczyć oba parki, a w przyszłości jeśli tylko nadarzy się okazja to wraz z dziećmi chętnie odwiedzę kolejny, a jak wiadomo w ostatnich latach powstają one jak grzyby po deszczu i w każdym regionie Polskie jest jakiś ;)

Tego dnia po zaliczeniu Szczelińca Wielkiego i odwiedzeniu dinozaurów w Parku w Karłowie podjechaliśmy jeszcze samochodem do znajdujących się niedaleko Błędnych Skał. I tak jak obiecałam w poprzednim wpisie teraz króciutko i o tym niezwykłym miejscu opowiem, a osoby, które tam jeszcze nie były zachęcę do jego odwiedzenia :)

Na obszarze Parku Narodowego Gór Stołowych, między Kudową-Zdrój a Karłowem, w pobliżu granicy z Czechami znajduje się malowniczy labirynt skalny, zwany Błędnymi Skałami. Ma on powierzchnię ok. 22 ha i znajduje się na wysokości 915m n.p.m. Obejmuje swoim zasięgiem zespół osobliwych form skalnych o wysokości 6 – 11 m, wytworzonymi wskutek wietrzenia piaskowca. Błędne Skały to labirynt szczelin i zaułków, niekiedy niezwykle wąskich, oddzielających bloki skalne kilkunastometrowej wysokości. Wiele skał ma własne nazwy np.: „Skalne Siodło”, „Kurza Stopka”, „Labirynt”, „Tunel”, „Wielka Sala”. W pobliżu Błędnych Skał znajduje się „Głaz Trzech Krzyży”. Powstałe bloki skalne tworzą kilkusetmetrową trasę turystyczną o niepowtarzalnym uroku, którą zwiedzając często dosłownie przeciskamy się pomiędzy skałami wąskimi szczelinami. Wysokość korytarzy waha się w granicach 6-8 m, szerokość jest różna – miejscami wynosi tylko kilkadziesiąt centymetrów.

Bardzo ciekawa jest historia powstania Błędnych Skał, otóż na dnie górnokredowego morza osadziły się grube pokłady piaskowców. W trzeciorzędzie, w czasie orogenezy alpejskiej zostały one wydźwignięte wraz z całymi Sudetami. Następnie rozpoczął się długotrwały okres erozji i odprowadzania zwietrzeliny. Na skutek nierównej odporności poszczególnych warstw skalnych na wietrzenie i poszerzania szczelin, przecinających masyw w trzech kierunkach, powstały głębokie na kilka metrów korytarze o zmiennej szerokości.

Miejsce to było znane już dość dawno i często odwiedzane przez kuracjuszy i turystów. Otaczano je aurą tajemniczości, opowiadano o zmarłych z głodu wędrowcach, którzy nie mogli wydostać się ze skalnych labiryntów i zaklętym w kamień mieście.
Przejście labiryntu zajmuje ok. 35 minut, na zwiedzanie należy przeznaczyć ok 1 godziny.

Dojazd drogą „Stu Zakrętów” (Nr 387) od strony Kudowy albo Karłowa. Potem w połowie drogi (ok. 6km od Kudowy i 5km od Karłowa) dojeżdża się do skrzyżowania, gdzie znajduje się dolny parking – my właśnie na nim zostawiliśmy nasz samochód i dalej udaliśmy się już pieszo. Dzięki temu mogliśmy poczuć smak górskiej wędrówki. Ale można również koło dolnego parkingu skręcić w „Drogę Puszczańską” którą jedzie się jeszcze 3,5km do górnego parkingu. Na tym odcinku drogi wjazd i zjazd odbywa się wahadłowo ze względu na wąską drogę prowadzącą do rezerwatu. Godziny wjazdu na parking: pierwszy – 8.00-8.15, następne co godzina. Ostatni – 19.00-19.15. Zjazd o półgodzinach. Parking „górny” jest płatny.

Dodam jeszcze tylko, że na terenie Błędnych Skał znajduje się punkt widokowy, na platformie o nazwie „Skalne Czasze”. Widoczny stąd jest m.in. Szczeliniec Wielki i Mały, Broumovska Vrchovina, miejscowość Machov, a przy dobrej widoczności można zobaczyć  także Karkonosze!

I to już wszystko na dzisiaj :)
POZDROWIONKA :) :) :)

59. Najwyższy szczyt Gór Stołowych – Szczeliniec Wielki

Ziemia Kłodzka obejmująca Kotlinę Kłodzką i otaczające ją tereny górskie (Góry Suche, Góry Stołowe, Góry Sowie, Góry Złote, Góry Bardzkie, Masyw Śnieżnika, Krowiarki, Góry Bialskie, Góry Bystrzyckie, Góry Orlickie) to niezwykle atrakcyjny turystycznie region Polski. Z pewnością każdy znajdzie tam coś interesującego dla siebie. Ostatnio opowiadałam o świetnym kurorcie – Kudowie-Zdroju i zachęcałam do spacerowania po Parku Zdrojowym, a dzisiaj chciałabym pokazać najwyższy szczyt Gór Stołowych i zarazem jedną z największych atrakcji turystycznych Sudetów – Szczeliniec Wielki.

Najłatwiej dostępny jest ze wsi Karłów. Samochód można zostawić na jednym z licznych tam parkingów i asfaltową drogą udać się w kierunku góry (my właśnie tak zrobiliśmy). Wejście na szczyt zajmuje ok. 40 min. W Karłowie można się też posilić w kilku barach. Wejście możliwe jest również z Pasterki – niewielkiej wsi w gminie Radków.

Na pierwszym zdjęciu charakterystyczne schody prowadzące na szczyt  :)

Co prawda stopni nie liczyłam, ale wyczytałam w przewodniku, że obecnie na górę prowadzi 665 kamiennych stopni. Są one dziełem Pabla, sołtysa Karłowa. Ten niezwykły człowiek, który zmarł w wieku ponad 87 lat, przez 71 lat był przewodnikiem. Dzięki niemu i jego zaparciu Szczeliniec wygląda teraz tak, jak wygląda, czyli pięknie ;)

Na wysokości 905 m n.p.m. w północno-zachodniej części platformy Szczelińca Wielkiego znajduje się schronisko. Mieści się ono w budynku wybudowanym w 1846 r. w stylu tyrolskim.
Pierwsza drewniana letnia altana dająca schronienie wędrowcom powstała tu w 1815 r. W 1845 r. dzięki działaniom miłośnika Gór Stołowych Franza Pabla wzniesiono w stylu tyrolskim schronisko-gospodę, nadając jej nazwę Schweizerai. W 1947 r. schronisko przejęło PTT, zmieniając nazwę na Szwajcarka, a w 1950 r. PTTK. Schronisko po kapitalnym remoncie służy turystom noclegami i bufetem.
W pobliżu schroniska znajdują się tablice upamiętniające pobyt na szczycie Goethego i Johna Quincy’ego Adamsa, jak również tablica upamiętniająca Franza Pabla.
Schronisko na Szczelińcu, to jedyne schronisko w Sudetach pozbawione jakiejkolwiek możliwości dojazdu. Obiekt zaopatrywany jest przez dźwig towarowy. To również najstarsze schronisko turystyczne w Sudetach.

Przed schroniskiem znajdują się tarasy widokowe z ławkami, stolikami i  lunetami. To idealne miejsce, by odpocząć i podziwiać wspaniałe widoki  :)

Schronisko na Szczelińcu Wielkim jest świetnym punktem wyjścia do skalnych labiryntów Gór Stołowych i nie wyobrażam sobie nawet, by tam być i nie przejść ich  :)

Najsławniejszy szczyt Gór Stołowych – Szczeliniec ma wysokość 919 m n.p.m. Jego wierzchołek zajmuje powierzchnię o długości 600 m, szerokości 300 m i usiany jest skałami, które tworzą malowniczy labirynt. Znajduje się na terenie Parku Narodowego Gór Stołowych i objęty jest rezerwatem przyrody. Wstęp w okresie turystycznym jest płatny (nie wolno wprowadzać psów). Szlak prowadzący przez rezerwat jest jednokierunkowy, nie wraca się już do schroniska lecz schodzi na dół.

Nazwy nadane najciekawszym formom skalnym pochodzą od ich charakterystycznych kształtów: Wielbłąd, Słoń, Wiewiórka czy stanowiący wręcz symbol tych gór Małpolud. Najwyższym punktem Szczelińca jest skała zwana Fotelem Pradziada, na którą wchodzi się po metalowych schodkach. Ciekawostką są dwie skały, tzw. chybotki: Kołyska Księżniczki Emilki oraz Serce Ducha Gór, które, pomimo znacznej masy, można niewielkim wysiłkiem poruszyć. Wewnątrz licznych korytarzy panuje swoisty mikroklimat, a w niektórych miejscach śnieg utrzymuje się do lipca.

Na zdjęciu Kaczęta  :)

Od XVI wieku Szczeliniec znany był jako Heuscheuer. W spolszczonej wersji, zaraz po wojnie góra znana była jako Hejszowina. W polskim nazewnictwie całe pasmo górskie zaczęto nazywać Górami Stołowymi nawiązując do pruskiej jeszcze opowieści o ministrze von Hoym, który w 1791 roku urządził na wierzchołku Szczelińca wytworny bankiet. Góry Stołowe jednak wcale nie są  płaskie jak stół i nie dajcie sobie tego wmówić ;)

I jeszcze raz Kaczęta, tylko w oddali  :)

A poniżej Wielbłąd – jedna z najbardziej charakterystycznych formacji skalnych na Szczelińcu.

Dalej wędrujemy skalnym labiryntem. Przy wilgotnej pogodzie należy uważać, gdyż kładki, kamienne stopnie i skałki są bardzo śliskie.

Z miejscem tym związana jest ciekawa legenda.
Otóż … było sobie kiedyś bogate miasto. Rządził nim władca do którego należały wszelkie skarby świata. Ściany domów i pałaców wyłożone były drogocennymi kamieniami, a po ulicach przechadzały się egzotyczne zwierzęta Nad miastem rozciągało się Niebo, do którego po śmierci trafiali szlachetni, pod spodem zaś Piekło, dokąd strącano nikczemników. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że pewnego dnia córka władcy nieszczęśliwie się zakochała i to do tego w ciemnoskórym księciu.
Od łez i żalu księżniczki wszystko wkoło skamieniało. Egzotyczne zwierzęta, które należały do przybysza na zawsze zostały w chłodnej krainie. Tak powstały niezwykłe formy skalne na Szczelińcu – stąd kamienny wielbłąd, stąd Głowa Murzyna.

Naprawdę Góry Stołowe to jedyne w Polsce góry płytowe zbudowane z ułożonych piętrowo warstw piaskowca. Około 270 mln lat temu zaczął się formować ich fundament. Po 100 mln lat podstawa przyszłych gór zanurzyła się w morzu, 70 mln lat temu wynurzyła się płyta i wtedy rozpoczął się trwający do dziś proces erozji.

Niegdyś Szczeliniec uchodził za górę nie do zdobycia. Pojawiały się tu jedynie żmije w złotych koronach. Prawdopodobnie jako pierwszy w XVI wieku zdobył go pewien jezuita. Na Fotelu Pradziada, najwyżej położonej na górze skale, wyrył inicjały JHS lub SJ oraz datę 1576 (1565?).

Podczas wojny trzydziestoletniej (1618–1648) skały Szczelińca prawdopodobnie służyły jako schronienie prześladowanym protestantom. W XIX w. szczyt stał się już ogólnie znaną atrakcją turystyczną. Odwiedziło go wiele znanych osobistości, m.in. Fryderyk Wilhelm II i jego synowie, Johann Wolfgang von Goethe oraz Carl Georg Heinrich hrabia von Hoym.
Podobno gdy major inżynier Bonaventura von Rauch odwiedził skalisty szczyt Szczelińca dostrzegł w nim świetne miejsce na budowę twierdzy. Pomysł ten jednak porzucono – uznano, że lepiej będzie służył celom rekreacyjnym niż militarnym :)

Na kolejnym zdjęciu Skała Małpolud.
Aż trudno uwierzyć, że te formacje skalne utworzyła natura  :)

Na Szczelińcu, a dokładniej w Piekiełku, kręcono film „Opowieści z Narnii: Książę Kaspian”, jak również „Gazda z Diabelnej”.

To wspaniałe miejsce do wędrowania i podziwiania pięknych widoków :)

I ponownie podziwiamy widoki z jednego z wielu tarasów widokowych na Szczelińcu :)

Nie sposób opisać wszystkiego – to po prostu trzeba zobaczyć  :)

Bardzo blisko Szczelińca Wielkiego znajduje się nieco niższy, ale równie rozległy masyw Szczelińca Małego. Szczeliniec Mały jest objęty ochroną ścisłą i jest całkowicie zamknięty dla ruchu turystycznego, chociaż do połowy lat 80. XX w. wolno się tam było wspinać pod warunkiem posiadania uprawnień taternickich. Za to bez problemu można dojść do Skalnych Grzybów i Błędnych Skał i zwiedzić tamtejsze labirynty skalne. My zwiedziliśmy Błędne Skały, jednak o tym opowiem już następnym razem  :)

POZDRAWIAM SERDECZNIE :) :) :)

58. Kudowa-Zdrój – świetny kurort

Wspomnienia z tegorocznego pobytu na Ziemi Kłodzkiej rozpoczęłam od przedstawienia Polanicy-Zdrój, (w której mieszkaliśmy), ale nie był to jedyny kurort Kotliny Kłodzkiej po którym spacerowaliśmy. Odwiedziliśmy również Kudowę-Zdrój, by zobaczyć tamtejszą Pijalnię Wód i pospacerować po pięknym Parku Zdrojowym. Zachwycona tym uzdrowiskiem króciutko i o nim opowiem :)

Kudowa-Zdrój to miasto uzdrowiskowo-turystyczne położone na powierzchni 34,00 km2 w południowo-zachodniej części Polski u podnóża Gór Stołowych, na wysokości 388 m n.p.m., przy międzynarodowej trasie E-67, w odległości 120 km od Wrocławia i Pragi, 300 km od Bratysławy i Wiednia.

Na zdjęciu zabytkowy budynek Sanatorium „Zameczek” o ciekawej architekturze i charakterystycznym dla dawnego budownictwa dolnośląskiego łamanym dachu :)

Klimat jest tu łagodniejszy (nisko i średnio bodźcowy) niż na pozostałym obszarze Ziemi Kłodzkiej. Właściwości klimatu pływają bardzo korzystnie na szereg procesów ustrojowych: krążenie krwi, oddychanie i trawienie, sprawność układu mięśniowego i nerwowego. Dodatkowym czynnikiem moderującym są zwarte obszary leśne (przewaga drzewostanu świerkowego, sosnowego i bukowego). Podstawowym bogactwem uzdrowiska są naturalne źródła wód mineralnych.
W Kudowie-Zdroju leczy się m.in.: choroby układu krwiotwórczego (niedokrwistość); choroby ortopedyczno – urazowe (stany po urazach ortopedycznych, wady postawy, schorzenia narządu ruchu);  choroby układu krążenia (nadciśnienie tętnicze, miażdżyca tętnic wieńcowych serca, zmiany zwyrodnieniowe i pozapalne mięśnia sercowego, stany po zawale, stany po operacjach zastawek); choroby reumatologiczne (reumatoidalne zapalenie stawów, reumatyzm tkanek miękkich, choroba zwyrodnieniowa stawów, choroba zwyrodnieniowa kręgosłupa); choroby przewodu pokarmowego (celiaklia), otyłość, nadczynność tarczycy.
Rehabilitacja i leczenie dzieci obejmuje m.in.: porażenia i niedowłady, skoliozy wieku rozwojowego, zmiany zwyrodnieniowe stawów obwodowych, zespoły bólowe kręgosłupa, choroby przeciążeniowe narządu ruchu, zaburzenia ukrwienia kości, wady rozwojowe, choroby tkanki chrzęstnej, usprawnienia oprotezowane po amputacjach, usprawnienia po długotrwałych unieruchomieniach, choroby hematologiczne, choroby onkologiczne (stany po chemioterapii i radioterapii).

Obiekty uzdrowiskowe skupiają się głównie w Parku Zdrojowym u podnóża Góry Parkowej.
Założony w XVIII wieku w miejscu wypływania źródeł mineralnych Park Zdrojowy swój najbujniejszy rozkwit notował w latach 20-tych XX wieku. Bogata zróżnicowana w zależności od pory roku roślinność parku obfituje w agawy, kaktusy, opuncje, draceny, saganowce i rododendrony.

Na zdjęciach widoczne Sanatorium Polonia mieszczące w swym wnętrzu min. Teatr Zdrojowy im. S. Moniuszki.

Budynek Pijalni Wód nawiązuje stylem do architektury „Zameczku”. Jest to najładniejsza i największa pijalnia na Dolnym Śląsku :)

Zachwyca zarówno jej zewnętrzny wygląd, jak i wnętrze.

I jeszcze jedno zdjęcie zrobione w środku :)

Obok pijalni znajduje się sala koncertowa oraz hala spacerowa. Ozdobą częścią parku przylegającego do pijalni są kilkusetletnie drzewa ozdobne: czarne świerki oraz sosna kalifornijska.

W Kudowie-Zdroju sezon na kulturę i sztukę trwa cały rok. W bogatej ofercie przygotowanej przez miasto znajdą coś dla siebie miłośnicy muzyki, kina, teatru i sztuk plastycznych. Najbardziej renomowaną imprezą muzyczną jest 50-letnie święto opery. To właśnie tu odbywa się w sierpniu Międzynarodowy Festiwal Moniuszkowski. A niedawno, 22 września odbył się jedyny w Polsce Festiwal Wody Mineralnej.

Kolejne zdjęcie zostało zrobione w Parku Muzycznym  :)

W Kudowie działa również Muzeum Zabawek, Muzeum Żaby oraz Szlak ginących zawodów.
W dzielnicy Czermna udostępniona jest do zwiedzania szopka zbudowana w latach 1904-1924 składająca się z ok. 250 ruchomych figurek lipowych.
Kudowa-Zdrój to wymarzone miejsce do aktywnego wypoczynku. Utworzono tu liczne korty tenisowe i boiska sportowe, place zabaw dla dzieci, dwa Parki Rozrywki Rodzinnej, Park Linowy, skatepark, ośrodki hippiczne oraz szlaki rowerowe i turystyczne.

Na ostatnim zdjęciu staw w Parku Zdrojowym :)

Jeszcze długo mogłabym pisać o Kudowie-Zdroju i jej licznych atrakcjach, by jednak nie przedłużać osoby zainteresowane odsyłam na oficjalną stronę miasta www.kudowa.pl   :)

POZDRAWIAM CIEPLUTKO :) :) :)

57. Zamek Leśna Skała na Szczytniku

Niedaleko Polanicy-Zdrój na wzniesieniu Szczytnik (589 m n.p.m.), wkomponowany w skały na krawędzi skalnej nad Szczytną znajduje się Zamek Leśna. W czasie naszego wakacyjnego kilkudniowego pobytu w Polanicy-Zdrój udało nam się go zobaczyć i teraz króciutko o nim opowiem :)

Do zamku dochodzi się od strony Szczytnej (my akurat podjechaliśmy samochodem ;) ), bardzo ładny żółty szlak wiedzie też z Polanicy-Zdrój, mijając Drogę Krzyżową.

Zamek reprezentuje styl neogotycki, zbudowany na wzór średniowiecznego zamku obronnego. Jest to czworoboczna, trzykondygnacyjna budowla zbudowana na planie prostokąta z czterema narożnymi wieżami. Posiada jedną wieżę w kształcie cylindra pozostałe są – czworoboczne. Zamek otacza sucha fosa oraz mur obronny, na którym w przeszłości stały armaty. We wnętrzu znajduje się sala rycerska, oraz kaplica MB Królowej Pokoju z unikalnym zabytkiem jakim są rury wykonane ze stopu spiżowego, pełniącymi rolę dzwonka. Chociaż zamek wiernie odzwierciedla budowlę o średniowiecznej architekturze, to jednak wybudowany został niedawno, bo w latach 30. XIX wieku.

Data powstania zamku to lata 1831–1837, wówczas to właściciel Szczytnej, von Hochberg wybudował swoją rezydencję na miejscu, w którym pod koniec XVIII w. Prusacy wybudowali niewielki fort, zburzony przez żołnierzy napoleońskich w 1807. Zamek w obecnym kształcie stoi od niedawna. Zachodnia, najstarsza jego część zbudowana była w latach trzydziestych XIX w. Obiekt został zaprojektowany przez wybitnego pruskiego architekta Karola Fryderyka Schinkla na polecenie majora i hrabiego Leopolda von Hochberga. Budowla była wzniesiona jako rezydencja magnacka. Leopold zamierzał tu urządzać bale oraz kończące polowania bankiety. Dlatego też największe pomieszczenie ozdobiły trofea myśliwskie. Przed zamkiem tryskała fontanna, a rezydencja miała być symbolem luksusu. Po śmierci hrabiego zamek zmieniał często swoich właścicieli.
W 1929 roku przeszedł w ręce Zgromadzenia Misyjnego św. Rodziny Prowincji Niemieckiej. Dziesięć lat później rozbudowany i zmodernizowany majątek przejął Wermacht. W Leśnej Skale utworzono ośrodek rehabilitacyjny dla Luftwaffe. W 1945 roku Armia Czerwona zajęła budynek – utworzono w nim sztab dowódcy.

W 1966 r. zamek oddano na siedzibę Domu Pomocy Społecznej, który działa do dziś. Leczone są w nim osoby z upośledzeniem umysłowym. Dojrzali ludzie, którzy tu mieszkają , są jak dzieci – bawią się misiami i samochodzikami, o wielu zapomniały rodziny. Dlatego ze względu na ich dobro obiekt w większości pozostaje zamknięty dla zwiedzających. Turystom udostępniono kaplicę, jedną z wież i zadbane otoczenie budowli, wraz z nieukończoną leśną kalwarią.

Z pewnością zamek Leśna Skała kryje w sobie niejedną tajemnicę – brakuje studni, a te musiały kiedyś tu być, jak również istniał skarbiec, którego do dzisiaj nie odnaleziono.

Nieopodal zamku na Orlich Skałach znajduje się ciekawy taras widokowy skąd podziwiać można panoramę Szczytnej i Gór Bystrzyckich, Stołowych i Orlickich. Widok naprawdę jest imponujący. Przed wiekami zaś rozpalano ogniska, które ostrzegały mieszkających w dole ludzi przed wrogimi wojskami.

I to już koniec tego króciutkiego wpisu o zamku Leśna Skała, natomiast wakacyjnych wspomnień z Ziemi Kłodzkiej dopiero początek ;)

POZDRAWIAM SERDECZNIE :) :) :)