70. Zbiornik Poraj

Na moim turystycznym blogu opowiadałam już o kilku zbiornikach wodnych – dzisiaj postaram się przybliżyć kolejny znajdujący się na obszarze Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Opowiem pokrótce o usytuowanym niedaleko Częstochowy Jeziorze Porajskim (Zbiorniku Poraj) :)

Jest to zbiornik zaporowy na rzece Warta utworzony w 1978 roku przez spiętrzenie wód rzecznych zaporą w Poraju.
Dla przypomnienia – Poraj to wieś w Polsce położona w województwie śląskim, w powiecie myszkowskim (siedziba gminy Poraj), na Wyżynie Woźnicko-Wieluńskiej, która jest częścią Wyżyny Śląsko-Krakowskiej.
Przez Poraj przebiega droga wojewódzka nr 791 Trzebinia-Kolonia Poczesna oraz linia kolejowa nr 1 Warszawa-Katowice (magistrala kolejowa). W miejscowości znajduje się dworzec kolejowy.
Poraj po raz pierwszy pojawia się w źródłach historycznych w 1496, kiedy starosta krzepicki Stanisław z Kurozwęk z polecenia króla Jana Olbrachta założył w małej osadzie stadninę koni. Osada przyjęła nazwę od herbu Poraj Stanisława z Kurozwęk, syn Dobiesława Kurozwęckiego, wojewody lubelskiego. W roku 1556 za panowania króla Zygmunta II Augusta założono pierwszy w Polsce szlak pocztowy z Krakowa do Krzepic przez Olkusz, Koziegłowy, Częstochowę.

Dotarcie na rowerze do tego miejsca i objechanie wkoło Zbiornika Poraj było jednym z kilku sukcesów mojego zeszłorocznego sezonu rowerowego :)

Zbiornik Poraj przy maksymalnym spiętrzeniu wód ma powierzchnię 5,5 km2. Maksymalna wysokość piętrzenia to 12 m, całkowita pojemność 25,1 hm3, długość 4,9 km i szerokość maksymalna 1,4 km. Linia brzegowa liczy ok. 15 km. Głębokość maksymalna zbiornika wynosi 13 metrów, średnia – 3,9 m, a wskaźnik głębokościowy osiąga 0,3. Dzięki tym parametrom znajduje się on w czołówce polskich sztucznych zbiorników wodnych pod względem wielkości.

Zachodni brzeg jeziora to lasy sosnowe, w których można sporo grzybów nazbierać. Piaszczyste brzegi umożliwiają dzikie biwakowanie. W sezonie letnim są mocno oblegane, gdyż miejsce jest urokliwe.

Istnieją tu dogodne warunki do uprawiania żeglarstwa i innych sportów wodnych. O zachowanie porządku dba wodna Policja. A o tym, by nie pozostawiać po sobie śmieci, powinniśmy zadbać sami.

Można tu złowić przepiękne okazy karpia, amura, leszcza, sandacza, szczupaka, okonia, a nawet pstrąga. Spotyka się również raki, szczególnie przy dopływach mniejszych rzek i strumieni.

Wokół zbiornika znajdują się liczne ośrodki rekreacyjne: Klub wodny „Enif” założony w 1953 roku, Yacht Club „Zeffir-Drakkar”, Rybaczówka PZW. Nad zalewem znajduje się dawny ośrodek wypoczynkowy „Leśna Radość”.

Zbiornik Poraj to idealne miejsce do wędkowania, wypoczynku, spacerów, jazdy na rowerze, bądź wyciszenia się, więc z pewnością warto go odwiedzić :)

Wiosna nadchodzi, więc pozdrawiam zachęcając do wiosennych spacerów ;)

69. Grochowiec Wielki

Śnieżny i mroźny luty, brrr… pogoda zupełnie nie sprzyja wycieczkom, więc niestety nie zwiedzam, a zamiast tego siedząc w cieplutkim domku przeglądam foldery na komputerze i wspominam :)
Dzisiaj moją uwagę zwróciły zdjęcia pochodzące z gminy Ogrodzieniec. Piękne tereny, latem często tam bywam na rowerze, pewnego dnia pojechałam, by wspiąć się na Grochowiec Wielki :)

Grochowiec Wielki znajduje się około 5 km na południe od Ogrodzieńca, pomiędzy dwiema wioskami: Żelazkiem i Ryczowem. Odnalezienie go nie sprawia problemu – z drogi Ryczów-Żelazko jest doskonale widoczny. Wzniesienie to liczy 486 m. n.p.m. i jest jednym z najwyższych na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej.

Grochowiec Wielki tworzą cztery skały: Słoń, Nosorożec, Tapir oraz Pancernik.

Słoń to kolejny „Jurajski Giewont”, a pobliski Ryczów niekiedy określany jest „Małym Zakopanem”.

Poniżej ponownie szczyt Słonia z charakterystycznymi metalowymi krzyżami.

Wspinaczka na Grochowcu Wielkim odbywa się głównie na dwóch skałach: na Słoniu i na Nosorożcu. Najbardziej atrakcyjne drogi wspinaczkowe to m.in.: Taniec ze Słoniem, Doleżychówka czy Prześliczna Wiolonczelistka.
Warto dodać, że na przełomie 2008 i 2009 r. została całkowicie wymieniona asekuracja wspinaczkowa na wszystkich skałach tego rejonu. Asekurację wykonał Piotr Drobot dzięki wsparciu Polskiego Związku Alpinizmu oraz Związkowi Gmin Jurajskich.
Będąc w tym regionie można również wspinać się na Straszykowych Skałach. I koniecznie należy zobaczyć ruiny strażnicy w Ryczowie. Ta twierdza wzniesiona prawdopodobnie przez Kazimierza Wielkiego uzupełniała lukę w systemie obronnym pomiędzy zamkami w Ogrodzieńcu, w Smoleniu i w Bydlinie. Warownia funkcjonowała zaledwie do XV w., kiedy to została opuszczona, a wcześniej prawdopodobnie wysadzona w powietrze. W okresie dwudziestolecia międzywojennego na skutek obsunięcia części skały zniszczeniu uległ północno-wschodni fragment . Do czasów obecnych zachowały się fragmenty murów (w zasadzie kilkanaście kamieni) oraz ziemny wał otaczający skałę.
Więcej informacji o tej strażnicy można znaleźć w jednym z moich poprzednich wpisów – osoby zainteresowane odsyłam tam, a ja tymczasem kontynuuję opowiadanie o Grochowcu Wielkim :)

Szczyt Słonia przyciąga wspinaczy, ale mogą na niego również wejść osoby nie uprawiające wspinaczki skałkowej, gdyż istnieje i taka możliwość. Warto to zrobić, gdyż jest on doskonałym punktem widokowym na całe pasmo Smoleńsko-Niegowonickie.  Ze szczytu tej skały roztacza się również widok na wzgórze zamkowe w podzamczu i Rezerwat Ruskie Skały.

Uwaga! Przy dobrych warunkach widać nawet Tatry!

I jeszcze jedno zdjęcie zrobione w tym miejscu – mam nadzieję, że udało mi się udowodnić jego atrakcyjność i zarazem zachęcić do odwiedzenia.

Zachwycona Grochowcem Wielkim, w tym roku, jak tylko zrobi się ciepło, planuję ponownie odwiedzić go na rowerze ;)

POZDRAWIAM SERDECZNIE WSZYSTKICH,
a szczególnie miłośników jurajskich widoków ;) :) :)

68. Na Pustyni Siedleckiej …

Piękną Kotlinę Kłodzką pożegnałam i teraz powracam na „moją” ukochaną, równie piękną Jurę Krakowsko-Częstochowską. Jako pierwszą wyciągam z szuflady serię zdjęć z Pustyni Siedleckiej, bo Kochani Jura to nie tylko skałki, ruiny zamków, czy zbiorniki wodne, na Jurze są również dwie pustynie: Błędowska i Siedlecka :)

Pustynia Siedlecka to bardzo ciekawe miejsce o istnieniu którego nawet wielu przejeżdżających w jego pobliżu nie wie, więc tym bardziej chciałabym opowiedzieć o nim.

Pustynia ta znajduje się w województwie śląskim, powiecie częstochowskim, niedaleko wsi Siedlec. W Siedlcu drogę na pustynię wskazuje strzałka, więc z odnalezieniem jej nie ma większego problemu.

Pustynia Siedlecka posiada niewielką piaszczystą powierzchnię 25 ha, która oparła się zalesieniu – jest więc nieduża, ale za to naprawdę piaszczysta. Mówi się, że odkrytego piasku jest tu więcej niż na słynnej Pustyni Błędowskiej :)

Pośrodku wyrasta wzgórze (piaszczyste, rzecz jasna), z którego pięknie widać połacie piachu kontrastujące z pobliską bujną zielenią lasów koło Złotego Potoku. Reszta powierzchni pustynnej licząca około 30 ha. została zadrzewiona w latach 60 XX wieku.

Na tym terenie można spotkać następujące gatunki roślin:
sosna zwyczajna (Pinus sylvestris)
szczotlicha siwa (Corynephorus canescens)
kocanka piaskowa (Helichrysum arenarium) – roślina chroniona
czerwiec roczny (Scleranthus annus)
trzcinnik piaskowy (Calamagrostis epigejos)

Legenda głosi, że diabeł, który gonił uciekającego na kogucie Twardowskiego był tak blisko, iż przed  czarnoksiężnikiem otworzyły się bramy piekieł, a piekielny ogień wypalił ziemię zamieniając ją w pustynię. Część terenu przed pustynią nosi nazwę Siedlec Piekło. Tak naprawdę piach jest pozostałością piaszczystego dna morskiego z okresu górnej jury, a następnie ponownej transgresji morskiej w górnej kredzie, który później w okresie holocenu został zepchnięty przez czoło lądolodu zlodowacenia środkowopolskiego w postaci moreny czołowej. Stąd piaski i wydmy do wysokości 30 m. na tej największej w gminie Janów piaskownicy. Po drugiej wojnie światowej utworzono w tym miejscu piaskownię, która funkcjonowała do lat 60.

W wietrzne dni tumany piasku wzbijają się z pustyni i wdzierają do okien mieszkańców pobliskiego Siedlce. W dni upalne rozdygotane nad pustynią gorące powietrze powoduje efekt fotomorgany, przybliżając odległe krajobrazy.

Pustynię odwiedzają licznie turyści – gmina organizuje tu imprezę plenerową Pustynny Piknik. Funkcjonuje tutaj także niewielkie źródło bezodpływowe „Oaza”.
Teren pustyni przyciąga również miłośników sportów motorowych, którzy mogą tutaj spróbować swych sił w „pustynnych” warunkach. To tu 8 sierpnia 2009 r. odbył się I Ogólnopolski Bieg Pustynny „Pustynna10″ oraz I Mistrzostwa Polski w Biegu Pustynnym rok później 8 sierpnia 2010. Na pustyni dopuszczone są jazdy czterokołowcami i krosami oraz organizowane są rajdy znanych firm samochodowych. Pustynia udostępniana jest także dla firm ćwiczących sporty ekstremalne.

Młode pary z Częstochowy i okolic często na tej wielkiej piaskownicy robią sobie ślubne sesje zdjęciowe.

Ja będąc tam, z moimi synami pewnego pięknego, upalnego, sierpniowego dnia też strzeliłam niezłą sesję – chłopcy świetnie się bawili i pozowali :)

Moim zdaniem Pustynia Siedlecka to miejsce niezwykłe i wielka atrakcja Jury Krakowsko-Częstochowskiej, którą koniecznie należy zobaczyć. To idealne miejsce na rodzinną wycieczkę – nie wyobrażam sobie, by dzieciom mogło się tam nie spodobać ;)
I to już wszystko na dzisiaj… ach nie jeszcze nie wszystko – tak się akurat składa, że dzisiaj są Walentynki, więc pozwolę sobie na koniec wstawić jeszcze romantyczny widok, wraz z cytatem o miłości z jednej z moich ulubionych książek ;)

„Chciał, aby tylko o nim myślała, gdy przeżywa radość, podejmuje decyzje, jest wzruszona lub rozmarzona. Żeby tylko o nim myślała, gdy słucha muzyki, która ją fascynuje, gdy śmieje się do łez z dowcipu lub płacze rozczulona w kinie. Chciał, aby o nim myślała, gdy wybiera bieliznę, szminkę, perfumy lub odcień farby do włosów. Żeby tylko o nim myślała na ulicy, gdy odwraca onieśmielona głowę na widok całującej się pary. Chciał być jej jedyną myślą rano, gdy się budzi, i wieczorem, gdy zasypia”

(Janusz Leon Wiśniewski – „S@motność w sieci”)

♥♥♥ WSPANIAŁYCH WALENTYNEK ŻYCZĘ ♥♥♥

67. Bazylika w Wambierzycach

Witam serdecznie na moim blogu :) :) :)

Moje wakacyjne wspomnienia z pobytu na Ziemi Kłodzkiej dobiegają końca. Opowiem króciutko o jeszcze jednym miejscu i powracam na Jurę Krakowsko-Częstochowską :)

Wambierzyce, a w nich wspaniała bazylika górująca nad rynkiem, to wieś w gminie Radków, w której zatrzymaliśmy się jadąc z Polanicy-Zdrój do Nowej Rudy.

Na początku XVIII w. wybudowano w Wambierzycach kościół Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, o barokowej architekturze (krużganki dookoła owalnej nawy, 11 kaplic). Świątynia została wybudowana w miejscu drewnianej kaplicy z 1263 roku. Powstanie w miejscowości sanktuarium maryjnego związane jest z XII-wiecznym przekazem, wedle którego niewidomy Jan z Ratna miał w tym miejscu odzyskać wzrok, a jego oczom miała ukazać się postać Matki Bożej. We wnętrzu świątyni znajduje się m.in. wykonana z drewna lipowego rzeźba Matki Boskiej Królowej Rodzin, datowana na XIV w. (inne źródła podają XIII w.) ukoronowana w 1980 roku. W 1936 r. kościołowi nadano tytuł bazyliki mniejszej.
Od 25 czerwca 2007 r. w Wambierzycach posługują franciszkanie z Prowincji św. Jadwigi Zakonu Braci Mniejszych. Pierwszym kustoszem franciszkańskim był o. Damian Franciszek Stachowicz OFM, a od 6 lipca 2009 r. funkcję tę pełni o. Albert Ireneusz Krzywański OFM.

Świątynia góruje nad rynkiem, z którego prowadzi do niej 57 schodów o symbolicznym znaczeniu: 9 (liczba chórów anielskich) + 33 (wiek Chrystusa w chwili ukrzyżowania) + 15 (wiek Marii w chwili poczęcia Chrystusa).

Ponadto w okresie od końca XVII do XIX w. powstała w Wambierzycach, z inicjatywy Daniela von Osterberga, właściciela Wambierzyc w owym czasie, kalwaria z ok. 100 kaplicami i kapliczkami oraz 12 bramami.

Będąc w Wambierzycach warto również zobaczyć słynną ruchomą szopkę z 800 figurkami (z czego 500 porusza się), wykonaną w XIX wieku przez miejscowego cieślę Wittinga oraz odwiedzić skansen utworzony z inicjatywy i wielkiej pasji pana Mariana Gancarskiego. Szopkę miałam przyjemność zobaczyć, piękna, niestety zdjęć nie wolno tam robić, więc nie mam żadnego na pamiątkę, a w skansenie, niestety, nie byłam :(

Podsumowując króciutko – Wambierzyce, malowniczo otoczone Górami Stołowymi, nazywane często śląską Jerozolimą, to urocza wieś, w której warto zatrzymać się :)
Po więcej informacji warto również zajrzeć na internetową stronę www.wambierzyce.pl ;)

I to już wszystko na dzisiaj i póki co, koniec wpisów z tego regionu Polski.
Twierdze, zamki, park dinozaurów, kopalnia węgla kamiennego, a także wędrówka po górach i spacery po uzdrowiskach – było niezwykle ciekawie. Zresztą nie mogło być inaczej – Ziemia Kłodzka jest bardzo atrakcyjnym turystycznie regionem Polski. Mam nadzieję, że w tych kilku wpisach udało mi się to udowodnić i jednocześnie mam nadzieję, że jeszcze nie raz odwiedzę te tereny – bardzo chciałabym, tym bardziej, że w ciągu tych kilku dni nie udało mi się wszystkiego tam zwiedzić, to niemożliwe ;)

POZDRAWIAM i zachęcam do zaglądania na mój turystyczny blog :) :) :)

66. Zamek w Nachodzie

Ostatnio pokazywałam zaniedbane ruiny zamku w Ratnie Dolnym, a dzisiaj chciałabym pokazać wspaniały, pierwotnie gotycki, wielokrotnie przebudowywany, ostatnio w stylu barokowym – zamek górujący nad czeskim Nachodem :)

Na początek troszkę historii ;)
Zamek ten wzniesiony został ok. 1254 r. Z tego okresu pochodzi właśnie wielka, cylindryczna wieża o wysokości 50 m. Momentem przełomowym w dziejach Nachodu były rządy rodu Smirickich ze Smiric. Dzięki nim włoscy architekci przebudowali zamek w renesansową rezydencję, która na początku XVII wieku zakupiła Maria Magdalena Trckova z pobliskiego Opcna.
Ostatnim właścicielem pochodzącym z czeskiej szlachty był Adam Erdman Trčka z Lípy. Jego szwagier Albrecht z Waldsztejna był dowódca wojska cesarskiego. Adam wiernie służył swojemu krewnemu stojąc u jego boku, aż do jego śmierci, dnia 25 lutego 1634 r., gdzie wraz z nim, w mieście Cheb został zamordowany.
W 1634 r. zamek Nachod przeszedł w ręce Ottavio Piccoliminiego. Cesarz Ferdynand II dał go włoskiemu szlachcicowi jako nagrodę za pomoc, którą otrzymał przy obalaniu z tronu rodu Waldsztejnów.
W 1792 r. zamek wraz z włościami kupił Piotr Biron, wojewoda Kuronski i Zahański a po jego śmierci w 1800 r. majątek przypadł w spadku jego najstarszej córce Katarzynie Bedrziszce Wileminie, słynnej pani księżnej, ze znanej powieści Bożeny Niemcowej „Babunia“. W 1842 r. książę Jerzy Wilhelm Schaumburg-Lippe kupił posiadłości za 2 500 000 złotych dla swojego syna Wilhelma Karola Augusta zakładając w ten sposób drugorzędną dynastię rodu. Niniejsi niemieccy książęta panowali w Nachodzie aż do końca II wojny światowej.
Od konfiskacji książęcych wielkich posiadłości ziemskich 21 czerwca 1945 r., zamek jest własnością państwa.

Zamek jest rozległy, posiada aż pięć dziedzińców :)

Przyjemnie się spaceruje podziwiając zamek z zewnątrz oraz jego zadbane otoczenie :)

Koniecznie należy go również zwiedzić w środku.
Na pierwszym piętrze znajduje się wystawa Piccolominska. Historyczne wnętrza przypominające przede wszystkim okres Ottavia Piccolominiego. Do najsłynniejszych zabytków należą dwa komplety brukselskich tapiserii z połowy XVII wieku i zbiór martwej natury z kwiatami. Wyposażenie komnat tworzą meble, obrazy, porcelana i inne akcesoria.
Wnętrza pałacowe na drugim piętrze z malowanymi sufitami belkowymi z XVII i XVIII wieku, urządzeniem z epoki i kolekcjami (miejskie weduty, martwa natura, pejzaże, tapiserie, broń, sanie, trofea łowieckie) zachwycają.

Niestety w środku zdjęć nie wolno robić, wstawiam więc kolejne zdjęcie zrobione z zewnątrz :)

Można również wejść na małą, wieżę głodową, taras widokowy oraz zobaczyć sklepienia gotyckie ze studnią. Z wieży rozpościera się wspaniały, zapierający dech w piersiach widok na najbliższą okolicę :)

Polecam obejrzeć także gotyckie piwnice, kaplicę, ogród Piccolominów, park angielski i zabezpieczony wybieg dla niedźwiedzi z parą niedźwiedzi o imionach Dasza i Ludwik. Niedźwiadki owszem, były, ale pozować nie chciały, więc żadnego fajnego zdjęcia im nie zrobiłam :(   za to zamek obfotografowałam z każdej strony ;)

Czytając w przewodnikach o tym obiekcie natknęłam się na ciekawą legendę – pozwolę ją sobie przytoczyć …
Otóż jeden z dawnych właścicieli Nachodu miał trzy córki. Jedna z nich była jak ryba, codziennie więc musiała się kąpać w osobnym pokoju. Pewnego dnia zakochał się w niej ubogi szlachcic. Panna zgodziła się wyjść za niego za mąż, pod warunkiem jednak, że pozwoli jej każdego dnia przez dwie godziny przebywać w innej komnacie i że o nic nie będzie pytać.
Już wtedy wiedziano, że miłość wszystko wybacza, szlachcic więc przysiągł uroczyście niczym się nie interesować i wszystko toczyło się szczęśliwie. Dziesięć lat małżonkowie żyli w zgodzie i miłości. Do czasu jednak. Pewnego dnia mąż nie wytrzymał i zaczął pracę nad wybiciem dziurki w drzwiach tajemniczego pokoju. Zauważyła to żona i krzycząc, że złamał śluby, zaczęła wirować wokół własnej osi. Po chwili u ramion urosły jej skrzydła i panna-ryba odleciała przez zamkowe okno. Nikt jej już więcej nie widział. Od tamtej pory, kiedy w Nachodzie wieje potężny wiatr, ludzie mówią, że to huczy Meluzyna.

Również druga córka hrabiego miała pisane życie pełne przygód. Nikt nie wiedział, że miejski lekarz w piwnicach zamku hoduje wielkiego jaszczura, smoka właściwie, którego karmni ludzką krwią. Pewnego dnia, przejedzony stwór postanowił sobie polatać. Uciekł doktorowi, ale po kilku dniach zgłodniały przyleciał z powrotem. Pierwszą osobą, na którą się natknął, była młodsza córka hrabiego. Smok uznał, że panna świetnie nadaje się na obiad i już otwierał paszczę, kiedy nieoczekiwanie pojawił się zakochany w dziewczynie rycerz. Zabił potwora, ożenił się z ukochaną i w przeciwieństwie do starszej, młodsza siostra żyła w małżeństwie długo i bardzo szczęśliwie. Co się działo z trzecią córką nie wiadomo… hmmm :(

Obecnie na dziedzińcach i w pomieszczeniach wewnętrznych zamku, w okresie sezonu turystycznego odbywają się małe imprezy kulturalne i przedstawienia muzyczne. Ich harmonogram oraz więcej informacji na temat tego zamku w Nachodzie można znaleźć na jego oficjalnej stronie: www.zamek-nachod.cz/pl/

I jeszcze raz zamek wraz z jego zadbanym otoczeniem :)

Oprócz zamku miasto Nachod ma jeszcze kilka innych bardzo ciekawych zabytków. Na rynku mieści się oczywiście Ratusz, Nowy Ratusz, a także Kościół Św. Wawrzyńca, Hotel i Teatr Miejski Beranek, Budynek dziekanatu, Fontanna, Figura św. Trójcy, Figura św. Jana Nepomucena, Figura N.P.Marii.

W Nachodzie znajduje się także browar znanego piwa PRIMATOR (udostępniany do zwiedzania).
Nad miastem wznosi się góra Dobroszow (624m npm). Stoi tam zrekonstruowane schronisko turystyczne z wieżą widokową, z której rozpościera się wspaniały widok na Karkonosze, Góry Orlickie, Kudowę-Zdrój, a w kierunku południowym przy dobrej pogodzie odległy o 50km Hradec Kralove. W pobliżu znaleźć można twierdzę artyleryjską i ciekawe fortyfikacje obronne czeskiej „linii Maginota” sprzed II wojny światowej.

Z pewnością będąc w Kotlinie Kłodzkiej, warto przekroczyć w Kudowie-Zdroju granicę i tak jak my, zwiedzić Nachod wraz z wspaniale górującym nad nim zamkiem :)

POZDRAWIAM zachęcając do zwiedzania
opisywanych przeze mnie miejsc :) :) :)

65. Ruiny zamku w Ratnie Dolnym

W południowej części woj. dolnośląskiego, niedaleko Radkowa, 23 km na północny zachód od Kłodzka, 15 km na południe od Nowej Rudy w Ratnie Dolnym znajdują się górujące nad wsią ruiny zamku. Jadąc z Polanicy-Zdrój do Nowej Rudy zauważyliśmy je i postanowiliśmy zatrzymać się na zwiedzanie :)

Rzadko zdarza się, aby taki zabytek popadł w ruinę dopiero w latach 90-tych, Ratno jest niestety tego przykładem. Po wielkim pożarze zamknięte a częściowo zamurowane zostały wszelkie wejścia i otwory prowadzące do wnętrz zamkowych. Tylko jeden budynek jest nadal zamieszkały.
Zamek zbudowany na początku XVI wieku, na nieregularnym planie, ma surowy wygląd – jedyną ozdobą jest oryginalna renesansowa attyka, często spotykana na Śląsku oraz barokowy portal z 1677 r. Pierwsza wzmianka historyczna pochodzi z 1377 roku. W drugiej połowie XVI wieku, kiedy właścicielem zamku był Ulrich von Hardegg, rozbudowany i otoczony wałami. Po zniszczeniach z czasów wojny trzydziestoletniej zamek przeszedł w ręce Daniela von Osterberga, który go odbudował. Przebudowany ponownie w XVIII wieku. Uwagę zwraca bardzo wysoka 6-o kondygnacyjna wieża. Obok zamku stoi kilka budynków, także zwieńczonych tą samą attyką oraz mały cmentarz z niemieckimi grobami, zapewne właścicieli zamku. Poniżej rozciąga się park zamkowy (także będący już tylko cieniem dawnego parku) z jeziorem i strumykiem. Widać więc, że cały kompleks zamkowy był ogromny. Po 1945 roku był użytkowany przez PGR, a następnie został domem wczasowym ZNP. Obecnie jest własnością prywatną. Miejscowi wspominają, że jeszcze niedawno były tu obiekty sportowe a zamek tętnił życiem.

Obecnie zamek w Ratnie Dolnym sprawia przygnębiające wrażenie, spotęgowane widokiem zarwanych stropów, zabitych oknami desek i przejmującą ciszą. Podobnie prezentuje się zarośnięty i niszczejący przy zamkowy park ze zrujnowaną oranżerią i tarasami ogrodowymi, przecięty zasilającym pobliski staw zaśmieconym strumykiem. Pomimo własności prywatnej terenu tego nikt nie pilnuje, choć wstępu do wnętrz zamkowych broni solidna kłódka i ostrzegawcze tablice. Mimo zakazów weszliśmy na teren zamku, ale poparzeni przez pokrzywy i pogonieni przez psy szybko go opuściliśmy. Zdjęć zrobiłam mało, co bardzo rzadko mi się zdarza :(

Piękna architektura, szkoda, że niszczeje :(

Czytając w Internecie na ten temat Ratna Dolnego natknęłam się na legendę z nim związaną. Mówi ona, iż w końcu XII wieku ówczesnemu właścicielowi tych ziem Janowi ukazała się Matka Boska z Dzieciątkiem i nakazała umieścić swój wizerunek w dziupli lipy. Od tego czasu miejsce to stało się cudowne i było czczone przez wiernych. Późniejsi potomkowie Jana wybudowali tu kościół. Potem jeszcze kilkakrotnie mówiono o cudach pojawiających się w tym miejscu. W drugiej poł. XVII w. koło kościoła wytrysnęło źródełko, którego woda uleczyła śmiertelnie chorą kobietę. Rok później kościół spowiła tajemnicza świetlna łuna. Zjawisko trwało kilka godzin i było widziane przez wszystkich mieszkańców wsi. Od tej pory odbywały się tu procesje z pochodniami, a dziś kościół ozdobiony jest światłem ponad tysiąca żarówek.

I to już wszystko – żegnam się i zapowiadam, że następnym razem opowiem o miejscu, które jest bardziej znane, zadbane i przyciąga tłumy turystów ;) :) :)

64. Twierdza Kłodzko – najcenniejsze dzieło nowożytnej architektury obronnej w Polsce

2012 rok żegnałam wpisem o Twierdzy Srebrnogórskiej, a 2013 (tak jak obiecałam) witam opisem Twierdzy Kłodzko. Obie te fortyfikacje udało mi się zwiedzić w sierpniu 2012 roku, podczas wakacyjnej wędrówki po Ziemi Kłodzkiej :)

Twierdza Kłodzko to dobrze zachowana, duża twierdza w Kłodzku będąca systemem obronnym z okresu XVII i XVIII wieku. Powierzchnia twierdzy wynosi ponad 30 hektarów.
W skład kompleksu twierdzy kłodzkiej wchodzą: twierdza główna, fort posiłkowy Owcza Góra, obwarowania miejskie (fragmentaryczne), umocnienia polowe.

Niezwykle interesujące i burzliwe są dzieje tej fortyfikacji. Otóż pierwsza wzmianka o istnieniu grodu obronnego na Górze Fortecznej (Zamkowej) w Kłodzku pochodzi z relacji Kosmasa, czeskiego kronikarza z 981 roku.
Około 1300 roku gród stał się zamkiem mieszkalnym, a za czasów Jerzego z Podiebradów zamek staje się komfortową rezydencją, stanowiącą okazałą siedzibę władcy hrabstwa kłodzkiego.
W 1622 roku po bitwie na Białej Górze wojska cesarskie opanowały miasto.
Twierdza Kłodzka odegrała ważną rolę w czasie obrony Śląska w wojnie francusko-pruskiej (1806-1807). Głównodowodzącym wojsk francuskich oraz regimentów Związku Reńskiego (złożonych z oddziałów bawarskich i wirtemberskich) w walce o Śląsk był Hieronim Bonaparte. Po kapitulacji Nysy w rękach pruskich pozostawała jeszcze ziemia kłodzka z dwoma twierdzami w Kłodzku i Srebrnej Górze.
W 1742 roku twierdza poddana została Prusakom, którzy zajęli tereny Dolnego Śląska w konsekwencji wojny siedmioletniej.
W roku 1867 rząd pruski zdecydował o rozbrojeniu twierdzy jako przestarzałej (podobna sytuacja miała miejsce w twierdzy srebrnogórskiej). To taka kwintesencja – więcej na ten temat można wyczytać na stronie twierdzy www.twierdza.klodzko.pl :)

Po przebudowie obiektu przez króla Fryderyka Wielkiego, do 1945 roku mocno ufortyfikowana twierdza odgrywała rolę militarną oraz ciężkiego więzienia. Jednym z pierwszych więźniów był pruski oficer i awanturnik Friedrich von der Trenck (1727-1794) za romans z królewską siostrą, księżną Amalią. Jemu, jako jednemu z nielicznych powiodła się ucieczka z twierdzy. Innym był generał austriacki, hr. Wilhelm Reinhard von Neipperg (1684-1774), skazany na twierdzę za zawarcie bez upoważnienia niekorzystnego pokoju belgradzkiego w 1739 r.; ułaskawiony po śmierci cesarza Karola VI.
W roku 1864 w twierdzy osadzeni byli powstańcy z powstania styczniowego z Wielkopolski. W 1870 roku osadzono tu jeńców francuskich wziętych do niewoli w wojnie francusko-pruskiej.
W czasie II wojny światowej, w latach 1940-1943 twierdza była filią obozu Gross-Rosen, umieszczano w niej jeńców wojennych, dezerterów z armii niemieckiej oraz podejrzanych o działania na szkodę Rzeszy. Znajdowało się tu ciężkie więzienie dla więźniów politycznych, miejsce kaźni i obóz pracy. Więziono tu Rosjan, Francuzów, Włochów, Belgów, Czechów, Finów i Anglików.
W 1944 roku na terenie twierdzy uruchomiono ewakuowane z Łodzi z powodu przesuwania się frontu zakłady AEG, gdzie produkowano części do pocisków V-1 oraz aparatury elektryczne do łodzi podwodnych (U-Bootów) i lotnictwa.

W 1960 twierdza została oficjalnie uznana za zabytek i udostępniona turystom.
Zobaczyć tu można ogromne bastiony i komnaty oraz wraz z przewodnikiem przejść podziemnym chodnikiem minerskim o długości ok. 1 km, który momentami ma tylko 90 cm wys. (tzw. korytarz krasnali) – niesamowita atrakcja :)

Z tarasu widokowego rozciąga się wspaniały widok na Kłodzko i całą Kotlinę Kłodzką.

Warto również wspomnieć, że w 1970 roku na twierdzy nakręcono część zdjęć do ostatniego odcinka serialu „Czterej pancerni i pies”  (odcinek Dom).

Na zdjęciu ponownie widok na miasto z tarasu widokowego twierdzy :)

Od 2006 roku, na Twierdzy Kłodzkiej działa grupa rekonstrukcyjna. Grupa odtwarza żołnierzy 47 regimentu piechoty pruskiej z 1806 roku. Pod koniec sierpnia 2006 roku, po raz pierwszy odbyły się Dni Twierdzy Kłodzkiej, których stałym punktem jest rekonstrukcja bitwy z okresu wojen napoleońskich. Stopniowo impreza jest rozbudowywana o kolejne atrakcje: Jarmark Forteczny, Noc w Muzeum, Kino pod Gwiazdami czy cieszący się coraz większą popularnością koncert rockowy RockBastion. Nam zupełnie przypadkiem udało się przyjechać do Kłodzka na VII Dni Ziemi Kłodzkiej. Dzięki temu część naziemną twierdzy zwiedziliśmy za darmo – jedynie za zwiedzanie chodników minerskich musieliśmy zapłacić. W czasie tego weekendu na starówce trwał Jarmark Forteczny i odbywały się różne występy, więc było na co popatrzeć ;)

Zachęcam gorąco do zwiedzania Twierdzy Kłodzko, a także spaceru połączonego ze zwiedzaniem Kłodzka. Dla mnie to nie była pierwsza wizyta w tym mieście, byłam tam wcześniej już dwukrotnie i gwarantuję, że spacer po nim to wielka przyjemność :)

Leżące w Kotlinie Kłodzkiej, nad rzeką Nysą Kłodzką – Kłodzko to miasto o długiej i pełnej zawirowań historii. Po raz pierwszy pojawia się na kartach historii w 981 r. jako castellum Kladsko. Nazwa ta – niewątpliwie czeskiego pochodzenia wywodzi się od drewnianych kłód (czes. kláda), które ułatwiały przeprawę przez rzekę lub kłód z których zbudowany był obronny gród na Górze Fortecznej.
W późnym średniowieczu, w wyniku intensywnej kolonizacji niemieckiej, nazwa miasta przeewoluowała w kierunku formy Glatz. W późniejszych wiekach niemieccy badacze tworzyli na jej podstawie pozbawione lingwistycznego uzasadnienia teorie o możliwości założenia miasta przez Rzymian.
Na mapach z XIX i XX wieku polską nazwą miasta było najczęściej Kładzko. Po włączeniu miasta do Polski najpierw przyjęto nazwę Kładzko, a ostatecznie spolonizowaną formę Kłodzko.
Herbem Kłodzka jest biały lew na czerwonym polu, ze złotą koroną i podwójnym ogonem. Tradycja przypisuje nadanie herbu miastu królowi Przemysłowi Ottokarowi II w połowie XIII w. Jest najstarszym symbolem miasta, który pojawia się już w średniowieczu.
Na dzieje i znaczenie miasta wpłynęło jego położenie w północno-wschodniej części Kotliny Kłodzkiej na pograniczu polsko-czeskim.
W okolicy Kłodzka istniało skupisko starego osadnictwa wczesnośredniowiecznego, a nawet wcześniejszego. Przez miasto przechodziła jedna z odnóg tzw. Szlaku bursztynowego. Pod koniec X wieku gród należał do suwerennego państwa libickiego, którego władcą był Sławnik, ojciec św. Wojciecha.

Najcenniejsze zabytki Kłodzka to:
- bastionowa twierdza,
- późnogotycki kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, rozpoczęty przez joannitów w 1344 r., ukończony w początku XVI w.,
- barokowy zespół klasztorny franciszkański: kościół Matki Boskiej Różańcowej,
- kościół św. Jerzego i św. Wojciecha, dawniej Chrystusa Króla,
- gotycki most na Młynówce z lat ok. 1280-1390 z barokowymi figurami, stylistycznie powiązany z mostem Karola w Pradze,
- ratusz z końca XIX w., z renesansową wieżą,
- dawne kolegium jezuickie (1655-1690, C. Lurago),
- Muzeum Ziemi Kłodzkiej w budynku dawnego konwiktu jezuickiego,
- renesansowe i barokowe kamienice z XVI-XVIII w.,
- kamienny średniowieczny krzyż pokutny.

Na zdjęciu poniżej widoczny gotycki most na Młynówce z lat ok. 1280-1390 z barokowymi figurami, do którego zaprawy zużyto tysiące kurzych jaj – ten most, to niemalże kopia sławnego mostu Karola w Pradze, w tle widoczny Kościół Matki Bożej Różańcowej :)

Kłodzko to jedno z niewielu miast, które wyszły z II wojny światowej prawie bez szwanku. Jednak kilka lat po wojnie miasto zaczęło zapadać się pod ziemię. Okazało się, że z przyczyn strategicznych ograniczone kilkoma rzekami i górami miasto nie mogło się rozrastać wszerz. Nie było również gdzie składować towarów i … zaczęto kopać w dół tzn. drążyć coraz głębsze piwnice, niektóre sięgały nawet do 30 metrów w głąb ziemi! Najstarsze pochodzą z XIII wieku. W miarę upływu czasu podziemne lochy były powiększane i łączone w coraz większe systemy. Było to świetne rozwiązanie, nie tylko na deszczową pogodę. W czasie wojen były one bezpiecznym schronieniem dla mieszkańców. Były tam nawet studnie i piece chlebowe, więc można było tam normalnie żyć.
W 1948 roku zapadające się piwnice powodowały osuwanie się jezdni i kamienic. Te pociągały za sobą kolejne. W roku 1956 zniszczone były 84 budynki, a 471 wymagało natychmiastowego remontu.
Ocalenia starówki podjął się prof. Zbigniew Strzelecki z krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej. Ekipa górników działała w prawdziwie partyzanckich warunkach, nie raz zdarzyło się, że budynki niemalże dosłownie zawalały się im „na głowę”. Ratowanie kłodzkiej starówki trwało 10 lat. Oprócz naprawy i zabezpieczenia piwnic, część podziemnego miasta postanowiono udostępnić turystom. Uroczyste otwarcie „podziemnej trasy” nazwanej Trasą Tysiąclecia Państwa Polskiego nastąpiło 4 grudnia 1976 r. Dziś jest ona jedną z najciekawszych tras miejskich w Polsce.

Idąc, aż trudno uwierzyć, że przed wiekami te podziemia służyły jako zwykłe mieszkania.

Jedno wejście do podziemi znajduje się poniżej kościoła NMP, przy ul. Zawiszy, pod szyldem pubu „U Słowika”, a drugie przy bramie Twierdzy Kłodzkiej. Zwiedzanie zajmuje ok. 20 minut.

O Kłodzku i Twierdzy Kłodzkiej długo by opowiadać, by jednak zamiast wpisu nie powstała książka kończę, a zainteresowane bardziej osoby odsyłam na strony:
www.klodzko.pl, www.twierdza.klodzko.pl (ja również na nie zaglądałam przygotowując ten wpis).

Ponieważ jest to pierwszy wpis w Nowym 2013 Roku, w okresie robienia postanowień noworocznych z przyjemnością melduję, że większość moich zeszłorocznych postanowień udało mi się zrealizować – jestem konsekwentna, czy może były mało ambitne ?…hmmm ;)

POZDRAWIAM SERDECZNIE :) :) :)

63. Twierdza Srebrna Gόra – największa górska twierdza w Europie

WITAM po raz ostatni w 2012 roku !!!
Podczas wakacyjnego pobytu na Ziemi Kłodzkiej udało mi się zwiedzić dwie twierdze: w Srebrnej Gόrze i w Kłodzku i teraz pokrótce o nich opowiem :)

Pierwsza z nich, Twierdza Srebrna Gόra jest unikatowym obiektem w skali dziedzictwa kulturowego Europy i jedną z najważniejszych atrakcji Dolnego Śląska. W chwili powstania (1763-1785) należała do najnowocześniejszych tego typu fortyfikacji w Europie. Największy podziw budził i nadal budzi potężny Donjon, jeden z najciekawszych obiektόw fortyfikacji epoki nowożytnej.

Twierdza Srebrna Gόra to w rzeczywistości nie jeden obiekt a cały zespół wznoszących się nad miasteczkiem fortόw. Twierdza składa się bowiem aż z sześciu fortόw i kilku bastionόw. Głόwny jej trzon tworzy zespół bastionόw z Donjonem w środku. Obiekt ten posiadał 151 pomieszczeń fortecznych ( kazamat) rozmieszczonych na trzech kondygnacjach. Ogromne magazyny, studnie, zbrojownia, kaplica, więzienie, szpital, piekarnia, browar, warsztaty rzemieślnicze i prochownia czynił for całkowicie samodzielnym i samowystarczalnym. W jego wnętrzu mieściło się 3,756 żołnierzy, olbrzymie zapasy amunicji, opału i żywności. Do obrony służyły 264 działa moździerze. W obrębie twierdzy wydrążono 9 studni, w tym najgłębsza (84m) na terenie fortu Ostróg. Rozległość tego systemu i jego lokalizacja pozwala zaliczyć twierdzę do największych gόrskich założeń obronnych Europy.

Twierdzę Srebrnogórską zbudowano w XVIII w. według projektu włoskiego inżyniera Ludwika Wilhelma Regelera, zmodyfikowanego przez samego króla Fryderyka Wielkiego, w celu ochrony zdobytego przez Prusy (w 1740 r.) Śląska. Pod budowę fortyfikacji wybrano dwa górujące nad Przełęczą Srebrną (586 m n.p.m.) wzniesienia: Forteczną (Warowną) Górę (686 m n.p.m.) oraz Ostróg (627 m n.p.m.).
Lata świetności Twierdzy trwały do 1800 roku, kiedy to zmarł Fryderyk Wilhelm II, jeden z największych jej zwolenników. W tym samym roku fortyfikacje odwiedził ówczesny ambasador USA w Berlinie, John Quincy Adams (prezydent Stanów Zjednoczonych w latach 1825–1829).

W latach 1830-1848 Twierdzę Srebrnogórską wykorzystywano jako więzienie dla działaczy ruchu „Młodych Niemców”. Internowano tu m.in. Wilhelma Wolfa oraz Fryderyka Reutera. 1 stycznia 1860 roku wydano rozkaz likwidacji przestarzałej już twierdzy. Ostatni żołnierze opuścili ją w 1867 r., przez kilka następnych lat fortyfikacje posłużyły wojskom pruskim jako poligon doświadczalny do prób z artylerią i materiałami wybuchowymi.
W II poł XIX w. zaczęto dostrzegać korzyści płynące z turystyki i rekreacji. Władze pruskie nakazały zaprzestać niszczenia twierdzy i uczynić z niej atrakcję dla przyjezdnych. Na początku XX w. dojazd do znajdującej się między fortami Przełęczy Srebrnej umożliwiła zębata kolej sowiogórska. Po I wojnie światowej główny fort odremontowano i urządzono w jego wnętrzu restaurację „Donjon”.
Dynamiczny rozwój srebrnogórskiej turystyki przerwała II wojna światowa. W fortach Ostróg (Spitzberg) i Wysoka Skała (Hohenstein) utworzono karny obóz jeniecki, Oflag VIII B (15 grudnia 1939 – 1 września 1941) dla polskich oficerów. Więziono tu łącznie ponad 300 osób, w tym m.in. dowódcę Obrony Wybrzeża z 1939 r. – kontradmirała Józefa Unruga oraz komandora Stefana Frankowskiego.
Lata powojenne przyniosły postępującą dewastację twierdzy złupionej wcześniej przez wojska radzieckie. Dopiero w 1965 roku PTTK i Komenda Dolnośląskiej Chorągwi ZHP podpisała porozumienie, na mocy którego uprzątnięto II Fort Rogowy i nadano mu nazwę „Harcerz”. Fort Ostróg uprzątnięto przy pomocy ówczesnego (1969) ministerstwa Górnictwa i przemianowano na Fort „Górnik”. W dniu 28 czerwca 1974 na terenie Fortu Donżon otwarto muzeum ciężkiej broni palnej.
Twierdza Srebrnogórska została uznana za Pomnik historii rozporządzeniem Prezydenta RP z dnia 14 kwietnia 2004 roku.

Budowa całego kompleksu przy pomocy 4.000-4.500 robotników trwała 12 lat (1765-1777), a jej koszt wyniósł 1 668 000 talarów (w tym 70 000 przekazane jako „ofiara” Ślązaków). Finansowanie budowy zapewnił ściągany na Śląsku specjalny podatek, zwany przez miejscowych dopustem srebronogórskim. Zakładano istnienie w tym miejscu garnizonu liczącego według różnych źródeł od 2,5 do 3,5 tys. żołnierzy.

W 2002 roku został powołany pierwszy w kraju Forteczny Park Kulturowy w Srebrnej Gόrze, organizacja, która stała się kluczowym podmiotem w działaniach na rzecz renowacji i zagospodarowania fortyfikacji.. Duże znaczenie dla promocji twierdzy miało też powołanie w 2007 roku srebrnogórskiej grupy rekonstrukcyjnej- Infanterie-Regiment von Alvensleben (nr 33) odwołującej się swoimi strojami do garnizonu, który stacjonował na twierdzy w okresie wojny francusko-pruskiej. Od tego czasu turystów odwiedzających twierdzę oprowadzają przewodnicy-żołnierze, którzy prezentują zwiedzającym broń oraz eksponują znaleziska militarne i gόrnicze z okolic Srebrnej Gόry – w przyszłości zbiory muzeum fortecznego. Oczywiście nas również oprowadzał taki Przystojniak ;)

Opowiadając o tym obiekcie warto również wspomnieć, że mury 4 bastei wieżowych Donżonu mają u podstawy po 12 m grubości! I jak na ironię, ten kamienny gigant nigdy nie stawił oporu żadnemu wrogowi. Twierdza przydała się tak naprawdę tylko raz, w 1807 roku. Wtedy to wojska Napoleona wkroczyły na Śląsk i po upadku Kłodzka Francuzi przystąpili do oblężenia Srebrnej Góry. Po pierwszym ataku przyszło jednak zawiadomienie o podpisaniu rozejmu i pokoju w Tylży.

Do 2011 roku w twierdzy organizowany był festiwal Trzy Żywioły (teraz będzie się odbywał na zamku w Bolkowie). Natomiast w Srebrnej Górze w 2012 roku rozpoczął się 17 Południk Dolnośląski Festiwal Podróżników. Na terenie twierdzy i w forcie „Wysoka Skała” co roku w terminie Bożego Ciała organizowana jest Terenowa Gra Fabularna „Fantazjada”. W forcie „Harcerz” („Wysoka Skała”) od kilku lat w każdy ostatni weekend sierpnia mają miejsce zloty byłych harcerzy (byłej) Wałbrzyskiej Chorągwi ZHP. Możliwe jest również nocne zwiedzanie twierdzy i udział w warsztatach plastycznych i ceramicznych, a także żywych lekcjach historii :)

Zainteresowanych informuję, że twierdza udostępniona jest do zwiedzania codziennie w godzinach:
* od 10.00 – 18.00 (marzec – październik)
* od 10.00 – 16.00 (listopad – luty)
Wstęp: 13 zł bilet normalny, 10 zł bilet ulgowy

Więcej informacji można wyczytać na stronie: www.forty.pl                                                  – ja większość przytoczonych tu informacji pobrałam właśnie z niej ;)

Dodam jeszcze, że Korona Donjonu jest dobrym punktem widokowym na Góry Bardzkie. Dysponując większą ilością czasu z pewnością warto sobie zafundować też wycieczkę po samej Srebrnej Górze i okolicy :) Nam niestety się to nie udało – żałuję i zarazem mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam powrócę, by nadrobić to zaniedbanie ;)

Potężna, ponura i owiana licznymi legendami Twierdza Srebrnogórska, nadal pozostała nie do końca spenetrowana i ciągle pozostaje wielką tajemnicą…
Bardzo się cieszę się, że udało mi się do niej dotrzeć i ją zwiedzić :)

Dzisiaj to już wszystko – następnym razem opowiem o Twierdzy Kłodzkiej :)

A ponieważ Święta Bożego Narodzenia zbliżają się wielkimi krokami
życzę Wszystkim zaglądającym tu do mnie osobom:
Pachnącej choinki, magicznej gwiazdki na niebie,
cynamonowych pierników i miłości dla siebie.
Brzmienia kolędy, prezentów bez końca,
w Wigilię białych płatków śniegu,
w Nowym Roku tylko słońca !!! :) :) :)

62. Śnieżnik – najwyższy szczyt Masywu Śnieżnika

Ostatnio zachęcałam do zwiedzania Kopalni Węgla Kamiennego w Nowej Rudzie, a dzisiaj dla odmiany proponuję zdobywanie szczytu i to nie byle jakiego – Śnieżnika – najwyższego szczytu Masywu Śnieżnika  :)   My zdobyliśmy go dokładnie 8 sierpnia 2012 i wszystkie zdjęcia i wrażenia pochodzą właśnie z tej wyprawy.

Dla mnie – osoby kochającej góry i wędrówkę po górskich szlakach wejście na Śnieżnik było priorytetem pobytu w Kotlinie Kłodzkiej i zarazem wielką przyjemnością. Poprzednio górę tą zdobywałam 11 lat temu we mgle – tym razem aura pogodowa była łaskawsza, chociaż były momenty, gdy niebo straszyło deszczem :(

Śnieżnik (1425 m n.p.m.), zwany też Śnieżnikiem Kłodzkim jest najwyższym szczytem Masywu Śnieżnika i 17. co do wysokości w całych Sudetach. Jest on jedyną górą w masywie Śnieżnika, która wystaje ponad górną granicę lasu :)

Na Śnieżnik wiodą liczne szlaki turystyczne: z Kletna, Międzylesia, Międzygórza, Jodłowa oraz Siennej. My dojechaliśmy samochodem do Międzygórza, zaparkowaliśmy na bezpłatnym parkingu niedaleko domu wczasowego „Gigant” i czerwonym szlakiem udaliśmy się, by zdobyć szczyt. 11 lat temu zdobywałam go startując w Kletnie, a do Międzygórza schodziłam, by zanocować w „Gigancie” – do dzisiaj miło wspominam tą trasę :)

Śnieżnik jest masywem, od którego odchodzi promieniście kilka grzbietów. Grzbiet południowy leży całkowicie po stronie czeskiej, południowo-zachodni zwieńczony jest szczytami Mały Śnieżnik, Goworek, Puchacz i Trójmorski Wierch., wschodni jest stosunkowo krótki – łączy się z Górami Bialskimi. Pozostałe grzbiety rozchodzą się  na północny-wschód i północ, z czego ten ostatni jest najdłuższy i najbardziej rozczłonkowany.
Wschodnia część góry jest zbudowana z lokalnych odmian gnejsów, zwanych śnieżnickimi i gierałtowskimi. Zachodnią część tworzą metamorficzne łupki łyszczykowe. Występują tu także soczewy marmurów, jak również łupków łyszczykowych z granatami, łupków kwarcowych, łupków grafitowych, amfibolitów, serpentynitów i eklogitów. Skały te należą do metamorfiku Lądka i Śnieżnika.
Na stokach Śnieżnika występują rumowiska skalne, powstałe w czasie plejstocenu w klimacie peryglacjalnym. Z tego samego okresu pochodzi nisza niwalna w południowym zboczu. W zagłębieniu tym, ok. 200 m od szczytu, bierze początek Morawa, jedna z większych rzek Republiki Czeskiej i największa rzeka Moraw.

Wyraźnie zaznaczony jest tu piętrowy układ roślinności:
- do 500 m n.p.m. – użytki rolne, zazwyczaj łąki; występują m.in. pełnik europejski, dziewięćsił bezłodygowy,
- 500–1000 m n.p.m. – regiel dolny w postaci borów świerkowych lub lasów mieszanych świerkowo-bukowych,
- 1000–1250 m n.p.m. – regiel górny – bór świerkowy, w runie występują borówki czernica i brusznica,
- powyżej 1250 m n.p.m. – łąki górskie.
Występują tu licznie gatunki roślin rzadkich i chronionych oraz sztucznie wprowadzona kosodrzewina. Dla ochrony przyrody ożywionej utworzono na Śnieżniku już w 1938 r. rezerwat przyrody.

Nie wiadomo dokładnie, kto i kiedy wspiął się jako pierwszy na Śnieżnik. W średniowieczu spowite mgłą szczyty były niedostępnymi siedzibami bogów, brakowało więc śmiałków chcących przekroczyć magiczne bramy. Później prawdopodobnie jednym z pierwszych zdobywców Śnieżnika był Antoni Weiss. Po nim Śnieżnik coraz częściej gościł turystów. Na początku XIX wieku stanęła tam buda pasterska, w której wygospodarowano pokoik z dwoma miejscami noclegowymi.  W 1840 roku szczyt Śnieżnika (w lektyce) zdobyła królewna Marianna Orańska. Powtórka z wejścia odbyła się w 1871 roku, kiedy Marianna przybyła na otwarcie ufundowanej przez siebie „Szwajcarki” (jest ona nadal częścią obecnego schroniska). W 1871 r. wybudowano również drogę do schroniska.

Schronisko PTTK „Na Śnieżniku” im. Zbigniewa Fastnachta położone jest na wysokości 1218 m n.p.m. na zachodnim stoku Śnieżnika, na obszernej Hali pod Śnieżnikiem.

Schronisko w latach osiemdziesiątych XX wieku zostało wyremontowane i gruntownie zmodernizowane, ale główną część schroniska stanowi tzw. szwajcarka – typowe sudeckie schronisko turystyczne z 1871 r., ufundowane przez królewnę Mariannę Orańską. Dziś schronisko „Na Śnieżniku” jako jedno z niewielu, ma klimat takiego prawdziwego schroniska. Jeszcze niedawno nie było tu nawet prądu.
Należy również dodać, że Schronisko „Na Śnieżniku” słynie z barwnych imprez sylwestrowych, podczas których liczba gości przewyższa wielokrotnie liczbę łóżek, a często trudno nawet o miejsce na podłodze :)

Z punktu widokowego na hali obok schroniska można podziwiać rozległą panoramę na Rów Górnej Nysy i okoliczne szczyty.

Po regenerującym posiłku na Hali pod Śnieżnikiem już w pełni sił ruszamy, by zdobyć szczyt Śnieżnika, bo dotrzeć tak blisko szczytu i nie wejść na niego, to wstyd ;)

I kolejny widok uwieczniony podczas wchodzenia :)

Śnieżnik stał się tak popularny, że w latach 1895-1899 wzniesiono na jego szczycie kamienną wieżę widokową w kształcie cylindrycznej baszty. Miała ona służyć podniesieniu atrakcyjności wycieczek na szczyt. Potężna konstrukcja, nawiązująca do modnego wówczas romantycznego stylu naśladującego średniowiecze, miała 6 kondygnacji i wysokość 33,5 m. Nadano jej imię cesarza Wilhelma I i dobudowano budynek mieszczący małe schronisko. Przed wojną co druga kartka z tych okolic przedstawiała wieżę na Śnieżniku, po II wojnie światowej infrastruktura zaczęła podupadać. W 1971 r. rozebrano schronisko (do dziś widoczne są fundamenty), a 11 października 1973 r. wysadzono w powietrze zaniedbaną, rozpadającą się wieżę widokową. Jej resztki tworzą dziś kulminację na kopule szczytowej.

Nam się nie udało, ale podobno ze szczytu Śnieżnika można ujrzeć Wrocław ;)

Na zdjęciu poniżej doskonale widoczna droga na szczyt:

I znowu ją pokonujemy, tylko tym razem idąc w dół. Ponownie odpoczywamy na Hali pod Śnieżnikiem i dla odmiany do Międzygórza schodzimy szlakiem niebieskim.

I w tym miejscu pozwolę sobie opowiedzieć pokrótce o tej popularnej miejscowości klimatycznej z charakterystyczną drewnianą zabudową w stylu szwajcarskim.
Międzygórze to ośrodek turystyczno-wypoczynkowy, ok. 30 domów wczasowych i pensjonatów, 2 wyciągi narciarskie. Służy jako baza wypadowa dla pieszych wycieczek w Masyw Śnieżnika. Bazę noclegową i dla ruchu turystycznego stanowią schroniska PTTK „Na Śnieżniku” i „Na Iglicznej”. Na górze Igliczna usytuowany jest kościół pątniczy pod wezwaniem Matki Boskiej Śnieżnej z 1781-1782, gdzie znajduje się figura Matki Boskiej Śnieżnej koronowana przez Jana Pawła II w 1983 r., w kościele znajduje się również ruchoma drewniana szopka. Niestety czas już nie pozwolił na zdobycie Iglicznej, okazało się, że jest również za późno na odwiedzenie Ogrodu Bajek. Udaliśmy się więc tylko, by zobaczyć Wodospad Wilczki.

Wodospad ten znajduje się w przełomie rzeki Wilczki. Jego wysokość wynosi 22 m. Przed powodzią w 1997 roku wodospad miał wysokość 27 metrów i formę kaskady. Był on wówczas pierwszym co do wysokości w Sudetach, na równi z Wodospadem Kamieńczyka w Karkonoszach. Zimą wokół kaskady tworzy się efektowny lodospad.
W pobliżu przechodzi czerwony szlak z Międzygórza na górę Igliczną.
Dla zwiedzających ponad wodospadem przerzucony jest stalowy mostek oraz bezpieczny punkt widokowy po przeciwnej stronie.
Osoby regularnie zaglądające na mojego bloga mogły już zobaczyć Wodospad Dziki w Karpaczu, Wodospad Szklarki i Wodospad Kamieńczyka w Szklarskiej Porębie.

Na ostatnim zdjęciu ponownie wodospad Wilczki :)

Po intensywnie spędzonym dniu zmęczeni i zarazem zadowoleni powróciliśmy do Polanicy-Zdrój. Następnego dnia znowu ruszyliśmy w teren, ale o tym co i gdzie zwiedzaliśmy będę już opowiadała w kolejnych wpisach :)

POZDRAWIAM I ZAPRASZAM do zaglądania na moją stronę :) :) :)

61. Kopalnia Węgla Kamiennego w Nowej Rudzie

Poznając Ziemię Kłodzką z pewnością warto udać się do Nowej Rudy, by zwiedzić znajdującą się tam kopalnię węgla kamiennego. My zwiedziliśmy i teraz króciutko o tym :)

Zacznę może od tego, że pierwsze informacje o wydobyciu węgla w okolicach Nowej Rudy pochodzą z początku XV w. – tamtejsze kopalnie należą więc do jednych z najstarszych w Polsce. Wędrówka po kopalni w Nowej Rudzie rozpoczyna się od budynku muzeum, gdzie możemy zobaczyć eksponaty górnictwa podziemnego. Później przechodzimy do naziemnego kompleksu gdzie oglądamy unikalne piece i wieże szybowe.

Na zdjęciu widoczny Szyb „Lech” należący do dawnej KWK Nowa Ruda, pole „Piast” :)

Początki kopalni datuje się na rok 1781 kiedy to nadano kopalni nazwę Ruben.
Od roku 1945 nosiła nazwę „Nowa Ruda”. W 1946 roku dołączono do niej kopalnie „Przygórze” i „Jan”. W 1954 roku obszar górniczy dawnej kopalni „Jan” został przekształcony w kopalnię „Słupiec”. Od 1971 roku kopalnie „Nowa Ruda” i „Słupiec” połączono w kopalnię „Nowa Ruda”.
W Nowej Rudzie na 7 poziomach wydobywano mało zasiarczony, najwyższej jakości węgiel koksujący. Skomplikowana budowa geologiczna i geometria złoża uniemożliwiały jednak mechanizację prac pod ziemią, co sprawiło, że z czasem eksploatacja stawała się coraz bardziej kosztowna, a w końcu wręcz nieopłacalna. Ostatecznie postanowiono kopalnie zlikwidować i ostatni węgiel z pola Piast został wywieziony na powierzchnię w dniu 15 września 1994 roku. Od roku 2012 w kopalni czynna jest podziemna trasa turystyczna udostępniona do zwiedzania.

Na kolejnym zdjęciu widoczna dawna dyspozytornia :)

Najciekawszym punktem wycieczki po Kopalni Węgla Kamiennego w Nowej Rudzie jest podziemna trasa, którą zwiedza się w hełmach. Trasa ma ok. 700 m. długości i podobnie jak Muzeum Górnictwa zwiedza się ją z przewodnikiem. Nasz – bardzo sympatyczny przewodnik wszystko dokładnie nam wyjaśnił, a wprowadzając do opowieści wątki humorystyczne sprawił, że dzieci się nie nudziły i wszyscy byli zachwyceni zwiedzaniem.

Zwiedzając kopalnię warto zapoznać się z kilkoma podstawowymi terminami stosowanymi w górnictwie. Przydatne są one do zrozumienia struktury kopalni, sposobu eksploatacji oraz pomagają uświadomić nam na czym polega praca górnika.
Sztolnia jest to korytarz poziomy lub lekko nachylony, utworzony w górotworze, prowadzący ze stoku góry w głąb, w kierunku złoża.
Przodek stanowi czoło chodnika, miejsce z którego wydobywa się urobek.
Trzy podstawowe pojęcia to: spąg oznaczający podłogę, strop – sufi t i ociosy zwane ścianami. Do kopalni można dostać się szybem lub przez sztolnie.
„Ul” był górniczą ubikacją, a sanitarka to wagonik służący do przewozu rannych górników. Oba niezbędne urządzenia nadal stoją w kopalni, podobnie jak różnego rodzaju wagoniki towarowe, platformy do przewozu kołowrotów czy lutnie wentylacyjne.

Zwiedzając kopalnię w Nowej Rudzie można zobaczyć dawne maszyny górnicze i wagoniki podziemnej kolejki, służące niegdyś do przewożenia ludzi i transportu węgla. Dziś korzystają z niej zwiedzający kopalnię turyści. My również przejechaliśmy się nią – dzieci były zachwycone, dorośli również ;)
Kolejka ta jest pierwszą tego typu atrakcją w Polsce, a czwartą w Europie. Pociąg składa się z lokomotywy i trzech wagoników, w których jednocześnie może być przewożonych 36 osób.

Można tu również spotkać konie. Ich obecność przypomina o tym, że dawniej zwierzęta te były bardzo pomocne przy pracy w kopalni.

Szczególną atrakcją są skamieniałe pnie drzew sprzed ponad 250 mln lat. Można je zobaczyć nie tylko wyeksponowane przed wejściem do sztolni, ale także w naturalnej pozycji w dwóch miejscach na ścianach podziemnych chodników. Dziś podziwiać można tu m.in. skamieniałą araukarię stanowiącą ewenement na skalę światową.
Ciekawostką i wielką atrakcją kopalni jest duch – skarbnik, strzegący tajemnic kopalni. Do dziś mieszka on w sztolni i straszy przybyłych turystów ;)

Kopalnia Węgla Kamiennego w Nowej Rudzie to bardzo ciekawe miejsce do zwiedzania. Zwiedzając ją można się przekonać jak ciężki był górniczy trud. Warto przy tym pamiętać, że zwiedzający korzystają z turystycznie udostępnionych korytarzy, natomiast pracujący tam górnicy musieli swoją pracę wykonywać w miejscach o wysokości nie przekraczającej czasem 1 metra, w warunkach wysokiej wilgotności i temperatury.

Więcej informacji, jak również godziny otwarcia i cennik można znaleźć na oficjalnej stronie kopalni www.kopalnia-muzeum.pl – przytoczone tu przeze mnie informacje równie z niej pochodzą :)

Żegnam się i zachęcam do czytania mojego kolejnego wpisu :) :) :)